Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Main Street

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8 ... 14  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 14]

1 Main Street on Pią 16 Maj 2014, 15:02

First topic message reminder :

Główna ulica miasta. Przy niej znajduje się budynek radia OWWWR, bar Viva Maria i sklep z bronią. To także główna droga wyjazdowa z miasta, kierująca samochody na drogę ekspresową.

Zobacz profil autora

26 Re: Main Street on Czw 18 Wrz 2014, 09:40

Podniosła brwi. Spodziewała się, że od dźgnięcia piśnie jak zarzynana świnia. To byłoby o niebo bardziej zabawne. Zerknęła na niego kątem oka.
- A co cię to obchodzi, London? - odparła. Do lokalu z kawą było chyba coraz bliżej! Po chwili jednak odpowiedziała: - Grunt, żeby jakieś ciacho w nim grało, co nie?
I przez moment najwyraźniej zanurzyła się w marzeniach o klacie tego czy tamtego aktora. Chociaż żadna klata z pewnością nie umywała się do klaty Skittlesa. Biedny Jackie! Wciąż próbowała się zebrać, by go odwiedzić. Ale trochę się bała, że jak tam pojedzie, to i ją przymkną. You never know!



Zobacz profil autora

27 Re: Main Street on Czw 18 Wrz 2014, 11:31

Nie poprawił Rity, bo czuł, że przejęzyczenie było celowe. Zamiast tego wzruszył ramionami.
- Bo chcę cię poznać. Właśnie tak robią ludzie, którzy mało o sobie wiedza. Rozmawiają! - Tłumaczył z cierpliwością, jaką matki mają dla swoich pociech. Wciąż miał nadzieję, że Cycorita dojrzy, jakim on jest fajnym facetem.
- Ja lubię filmy z Crimson Johansen! - Powiedział, jakby miało to znaczenie. Chciał nawet zapytać, kto jest w jej typie, ale nie miał co się wysilać - nigdy się do nikogo nie upodobni. Po pierwsi nie było tyle pieniędzy na świecie, by opłacić operacje. Po drugie... Byl zbyt dumny!
- Słyszałaś nową płytę Ctrl-J? - Zagadywał dalej. Chcial wyłapać jakąś informację, która przydałaby mu się w dalszym podrywie.



Zobacz profil autora

28 Re: Main Street on Czw 18 Wrz 2014, 11:47

Rita westchnęła ciężko i przyłożyła dłoń do czoła w geście absolutnego zrezygnowania. Potem zatrzymała się i machnęła Landonowi ręką przed nosem, drugą opierając o biodro.
- Ja cię nie chcę poznawać. Dociera do ciebie? Sorry, Paris, ale psiapsiółki z nas nie będą, także się tak nie wysilaj.
Znowu westchnęła i ruszyła dalej.
Mimo wszystko, wciąż miała nadzieję na darmową kawę.
- Słyszałam - burknęła odnośnie płyty. Może dla świętego spokoju.



Zobacz profil autora

29 Re: Main Street on Pią 19 Wrz 2014, 13:50

Landon spokojnie wysłuchał jej wywodu i zacisnął mocno usta. Koszmar prześladujący go całe życie uderzył go właśnie w twarz z podwójną siłą. Właśnie tak zawsze było - nikt nie chciał go poznawać. Wystarczyło im spojrzeć na aparycję Landona i już go ocenić. Dlatego tak bardzo lubił poznawać ludzi w internecie. Jak już wiedzieli, że jest w porządku i dopiero wtedy poznawali go "na żywo", jakoś łatwiej było im się przekonać.
No, chyba że chodziło o portale randkowe. Wtedy ta zasada nie działała.
Nagle Rita wydała mu się odpychająca. Ok, nadal miała te same bajeczne cycki i uroczą buźkę, ale...
Nie powiedział już nic dopóki nie doszli do miejsca, gdzie mogli wziąc kawę na wynos.
- Kawa dla tej pani, jaką sobie wybierze. - Landon podał pieniądze kasjerce i spojrzał na zegarek. - Jestem umówiony. To cześć. - Spojrzał na nią z niechęcią, odwrócił się na pięcie i odszedł. Nie potrzebujesz takich ludzi w swoim życiu. Nie potrzebujesz takich ludzi w swoim życiu. Nie potrzebujesz... Do tego wszystkiego zbliżały się Walentynki, których szczerze nienawidził. Wszystkie po kolei były pasmem porażek. W tym roku wybrał randkę w ciemno, ale nie miał wielkich nadziei. Co nie oznacza, że nie wjedzie na nią na pełnym kozaku!
zt



Zobacz profil autora

30 Re: Main Street on Pią 19 Wrz 2014, 14:02

Rita zapewne wzruszyła ramionami i przystała na tę ciszę między nimi. Prawdopodobnie jednak przerwała ją jakimś komentarzem o czyjejś tuszy, fryzurze godnej Frankensteina czy kaczkowatym chodzie. Ostatecznie na każdego mogła znaleźć haka!
No, poza Skittlesem, bo był idealny.
- Pozdrów swoją randkę w Second Life! - ryknęła za nim, unosząc lekko w górę kubek z kawą.
Czy się przejęła?
No raczej, że nie.
Popijając darmową kawę ruszyła z powrotem do pralni.

zt



Zobacz profil autora

31 Re: Main Street on Pią 19 Wrz 2014, 20:39

<< Monopolowy

Mogłaby przysiąc, że usta jego, mimo dalekiej odległości od jej dłoni, przesyłały sobą taką elektryczność, jakiej szkoda szukać gdziekolwiek! Jak małe wyładowania pędzące prosto do jej serca. Ach, tak, to przez te urzekające wąsy. Mężczyźni, wszyscy bez wyjątku, powinni wiedzieć jak ująć kobiecą duszę, właśnie przez wąsy!
- Jaki był powód, dla którego zgłosiłeś się do tej... do tego... do randki w ciemno? - zapytała zerkając na Baskerville z ciekawością. Szli główną drogą, ona splatała ręce za plecami prostując łopatki jak zdenerwowana dziewczyna z liceum. W tym jednak wypadku, nie była zdenerwowana. To chyba coś innego. Przeszkadzały jej też buty, które mimo swojej elegancji, były przy okazji niewygodne.

Zobacz profil autora

32 Re: Main Street on Pią 19 Wrz 2014, 21:01

Krok za krokiem para zmierzała w przyszłość. Czy wspólną? To się okaże. Na razie Baskerville rozglądał się w okół jednak... To był tylko pretekst by zerkać co chwile na towarzyszkę spaceru. Niby coś go zainteresowało za nią, ot tak dalej, ale nie... Jego wzrok zawsze przelotnie na nią padał.
- Dlaczego? - powiedział powoli Majk - Hymm... Po pierwsze i najważniejsze to chyba dlatego, że tak jak wszyscy którzy się zgłosili jestem sam. Po drugie... To przygoda. Poznać kogoś, spotkać na swojej drodze taką niewiadomą... Można rzec, że nic mnie nie interesuje bardziej niż człowiek. Umysł, dusza... Może to trochę dziwne, ale... nie wiem jak to wytłumaczyć. - dodał z uśmiechem - A Pani? Dlaczego Pani się na to pisze?
"Może powinienem jakoś wpleść mój życiorys w wypowiedź, zainteresować ją... sobą... Teraz za późno, wszystko stracone! A może i nie... Jeszcze mam szanse." - trochę spanikował w myślach majkel.

Zobacz profil autora

33 Re: Main Street on Pią 19 Wrz 2014, 21:22

- Możemy mówić sobie po imieniu? - zapytała przechylając łepek w stronę pana z wąsami. Matko, matuchno. Nie patrz tak na jego wąsy. Jeszcze jak poruszał ustami to one się tak wyginały, układały w inny sposób. Jak poruszył nosem. Czy można się w wąsach zadurzyć? To zainteresowanie, panno Milton, z pewnością!
- Niewiadoma, hm... Faktycznie coś interesującego jest w poznawaniu nowych osób. Chociaż... miałam kiedyś ten problem nawiązywania kontaktów. - Włosy nie przeszkadzały jej tak bardzo jak zazwyczaj, teraz spięte w wygodny kok.
- Ja... chcę poznać jakoś tę mieścinę. Mam tutaj mieszkać jeszcze dwa lata. - Tak. Dwa lata, podczas których wolałaby być gdzieś daleko stąd. Chociaż nic złego się jeszcze nie wydarzyło. Nic nadzwyczaj złego. Nie wiedziała jednak jak funkcjonuje to miasto.

Zobacz profil autora

34 Re: Main Street on Pią 19 Wrz 2014, 21:32

- Dobrze Pandoro. - powiedział Majkel przystając na propozycję rozmówczyni, no bo co to za randka gdzie wszystko jest takie oficjalne? - Ludzie są wielkimi niewiadomymi i dlatego czasami tak trudno z nimi rozmawiać. No, ale wspomniała Pa... Pandora, że zostajesz tu jeszcze dwa lata. Dlaczego? Jeśli oczywiście mogę spytać. - dorzucił szybko mężczyzna. W końcu czasami można wpaść w jakiś nietakt o tym nie wiedząc. "Dwa lata? Dlaczego dwa? Może kryje się za tym jakaś ciekawa historia?" - rozmyślał gorączkowo Baskerville - "Zaraz się dowiem! Zaraz się dowiem! A może i nie... Zobaczymy, zobaczymy... Może jest już zmęczona tym chodzeniem? W końcu ja mam wygodniejsze buty, a ona... nie."
- Jeśli chcesz gdzieś odpocząć Pandoro powiedz, wiem, że te całe wasze "szpile" potrafią dać w kość. - powiedział Majk z uśmiechem - "Podobno... Przecież nie sprawdzałem." - dodał w myślach.

Zobacz profil autora

35 Re: Main Street on Pią 19 Wrz 2014, 22:15

Było coś oficjalnego w panu Baskerville. Niby normalny mężczyzna, którego ot teraz mogłaby jak po okładce, tak po wyglądzie określić. Nie robiła tego, bo źle by się czuła aż do końca randki. Podłe babsko.
- Jestem lekarką. Żeby przyjęli mnie do pracy tam gdzie chcę, muszę przepracować dwa lata w jednej placówek jako internistka. - zaczęła. Jeśli zaczniesz o sobie gadać, to jakoś się rozmowa ułoży. Grunt to chyba nie zostawiać takiej nieprzemożonej ciszy.
- Tutejszy lekarz wystawiłby mi wtedy rekomendację. I oto jestem. - Objęła się w ramionach spoglądając nieco pewniej na swojego rozmówcę. - Nieee... w porządku. - Cóż, nawet w tych szpilkach zdarzyło jej się biegać.
- Mieszkasz tutaj od dziecka?

Zobacz profil autora

36 Re: Main Street on Pią 19 Wrz 2014, 22:23

"Lekarz tak... Czyli całkiem rozgarnięta z niej dziewczyna." - pomyślał Baskerville
- Rozumiem... Mnie jakoś nigdy nie pociągała kariera lekarza. Chyba po prostu uwielbiam człowieka i jego umysł tylko w filozoficznym sensie, nie biologicznym. - mężczyzna roześmiał się wyobrażając sobie jak otwiera ciekawiących go ludzi, jak wyjmuje ich organy, samemu będąc całemu we krwi. Nie, to nie dla niego.
- Tak, od dziecka. Acz na czas studiów wyjechałem, a że nie jestem taki zdolny na jakiego wyglądam to studia trochę mi zajęły. Niedawno wróciłem. Znalazłem prace. Jakoś się układa... Kim chcesz zostać? To znaczy jaką specjalizacje wybrałaś? - zapytał Majkel.

Zobacz profil autora

37 Re: Main Street on Sob 20 Wrz 2014, 10:02

Mógł zacząć studia później. Zresztą, co to kogo obchodziło kiedy inny człowiek postanawiał podejmować takie decyzje. Dla tej właśnie rzeczy świat jest różnorodny. Byłoby nudno, a ludzie z wąsami nie stanowiliby zagadki.
- Oh, to jednak dobrze o tobie świadczy. - kiwnęła głową. Że też mu się chciało! - Kardiologia. - wzruszyła ramionami. Myśli pokierowały się same w stronę Miltonówny, która kiedyś w tym miejscu leczyła. Krążyły ploty o jakieś ospie. Zresztą!
- Potrzebowałam takiego przewodnika po mieście, nie za bardzo jeszcze tutaj jestem... zadomowiona. - zaśmiała się nerwowo.

Zobacz profil autora

38 Re: Main Street on Sob 20 Wrz 2014, 11:53

Szli równym, ale dość powolnym krokiem, jak to na spacerze. Majkel zamyślił się tworząc chwilę ciszy, ale po chwili powiedział radośnie:
- Jeśli potrzebujesz przewodnika, chętnie usłużę swoją wiedzą i samochodem. Moja rodzina zamieszkuje te tereny od ponad 100 lat... czy też 120. Także powinienem wiedzieć co nieco na temat miasteczka. Jeśli jednak to nie wystarczy to poznałem ostatnio kustoszkę muzeum, Dos-teh-seh. Całkiem miła i łagodna kobieta, na pewno z chęcią pomoże Ci jeśli byś chciała wgłębić się w historię miasteczka. - powiedział Majk, ale na chwile odpłynął myślami do kustoszki, wydawała się być miła, wyglądała na kogoś kto nie skrzywdził by muchy, ale... W jej oczach było coś dziwnego. Tak czy inaczej Majkel był na randce, nawet na całkiem miłej randce, więc nie powinien rozmyślać o innych kobietach, powinna się liczyć tylko ta, która przed nim stoi.
- Opowieść o miastecku zacznę od tego, że... Nie ma tu gdzie zjeść, to znaczy w takiej sytuacji jak nasza. Na randce czy innym poważnym spotkaniu, oczywiście nie liczę tu fast-foodu, czy kolejnych kolejek w barze. Także... - powiedział Majk, chcąc nieco usprawiedliwić się z tego, że nie zaprosił swej towarzyszki na żadną porządną kolacje.

Zobacz profil autora

39 Re: Main Street on Sob 20 Wrz 2014, 12:02

Indianie i te inne sprawy! Może źle wyczytała, może jej się wydawało, ale stare Old Whiskey leżało chyba w innym miejscu niż to, po którym właśnie się przechadzają. Miltonówna zerknęła za czymś przemykając oczyma po budynku z jej prawej strony. Uśmiechnęła się znowu, próbując jednak sztuki niedostępnej, uniknięcia pojawienia się tych dołków w policzkach, które odejmują jej powagi oraz lat.
- Będzie mi niezmiernie miło. - skinęła głową. Ponad sto lat to jednak trochę! Sama wiedziała co nieco o swoich korzeniach sięgających do kolonizatorów, miała nawet swoje własne drzewo genealogiczne, które chciała wzbogacić o jakieś historie. Ach, historie!
- Nie szkodzi. Liczę na twoją... kreatywność. Ostatnio prawie zgubiłam się w Appaloosa, myślę, że tutaj też jest to możliwe. - zamyśliła się i skrzywiła przypominając sobie spotkanie z pewnym panem w sklepie z bronią.

Zobacz profil autora

40 Re: Main Street on Sob 20 Wrz 2014, 12:33

Para kluczyła nieco po głównej ulicy oglądając budynki i rozmawiając to o tym to o tamtym. Majk w końcu powiedział:
- To by było na tyle jeśli chodzi o główną ulicę. No i popatrz znów jesteśmy koło mojego samochodu. - dodał wskazując na Impalę zaparkowaną pod monopolowym - Słyszałem, że jest dziś potańcówka w Chaco Taco. Może masz ochotę tam się ze mną wybrać? - zapytał Baskerville z nadzieją w głosie.
"Gościu co Ty wyprawiasz? Nie tańczyłeś już z... nie licząc oczywiście tych wygibasów przy sprzątaniu domu w rytm taniego disco... No z 8 lat już będzie gdy tańczyłem... A nie, jeszcze wesele Jane. No nic, dam rade."

Zobacz profil autora

41 Re: Main Street on Sob 20 Wrz 2014, 12:48

Miltonówna była typem kobiety, która gibała się do Szalonej Rudej, ale tak naprawdę nikomu się nie przyznawała do tego. Obejmując się ciągle jakby jej było zimno, zerknęła w końcu na samochód Pana Wąsa.
- Nigdy na takim czymś nie byłam. - uśmiechnęła się krzywo, może zażenowana. Tam będą... ludzie. Ludzie z tej mieściny. Dużo ludzi. Ludzi, których nie zna. Pana Wąsa też nie znała, jednak co z tego? Rozmawiali sobie we dwójkę. Było spokojnie. Może nawet za spokojnie?

Zobacz profil autora

42 Re: Main Street on Sob 20 Wrz 2014, 14:22

Gdzież Twoje maniery Majk?
- Jeśli jest Ci zimno chętnie pożyczę Ci kurtkę. - powiedział Baskerville, zauważając tę dziwną pozę - Co do dansingu w Chaco Taco... Mamy jeszcze do wyboru klub z muzyką rockową... No właśnie, jaką muzykę lubisz? - zapytał Majkel szukając jednocześnie kluczyków do samochodu, bo i tak nie zamierzał spędzić całej randki spacerując, tym bardziej, że zgłodniał. Dobry burger rozwiązałby sprawę, ale... To nie jest jedzenie na randkę! M.P. żałował w tej chwili, że nie jest właścicielem jakiejś restauracji, tak jak jedna z jego prababek. Chociaż w sumie... To był całkiem niezły plan na przyszłość! Trzeba tylko zarobić na ten lokal...

Zobacz profil autora

43 Re: Main Street on Sob 20 Wrz 2014, 16:05

- Nie, nie jest mi zimno, spokojnie. - zapewniła go i już tym razem cofając się i równocześnie patrząc na Pana Wąsika, przejechała dłońmi do przedramion.
- Ale chętnie bym coś zjadła. - zgarbiła się lekko, może chcąc schylić głowę jak do przytaknięcia. Zmarszczyła nos, żeby zaraz się wyprostować i nie udawać już żadnych dziwnych reakcji. - Mogą być fast-foody, w końcu będę tu mieszkać przez dwa lata, warto poznać jakąś jadłodajnię. - tym razem głową kiwnęła, niepewna czy w ogóle jest dobrą randką dla Baskerville'a.
- Nie jestem pewna. Właściwie, stara muzyka rockowa jest w porządku. Chociaż częściej słuchałam czegoś... - Chwila przerwy, Milton, co ty robisz? - ...innego. - rozłożyła ręce w bezradności swojej. No przecież nie można tak łatwo tego wyjaśnić.

Zobacz profil autora

44 Re: Main Street on Sob 27 Wrz 2014, 18:18

<-- Dom Gabrielle

Sam wyjechał z dzielnicy mieszkalnej kierując się na główną ulicę miasta. Miał w głowie pewien pomysł a teraz jak dziewczyna siedziała w aucie to nie mogła z niego wyskoczyć. Skierował się w stronę wyjazdu z miasteczka.

---> Main Street wyjazd z miasteczka



Zobacz profil autora

45 Re: Main Street on Sro 01 Paź 2014, 11:58

< --- Main Street - wyjazd z miasta
- Chcesz wrócić od razu do domu czy masz ochotę na jeszcze trochę wina?- zapytał no bo co mu w sumie szkodziło a teraz już mógłby się z nią napić a nie zadowalać się wodą jak w restauracji.
Rzucił jej szybkie spojrzenie podejmie rękawicę czy też pójdzie spać do domu jak grzeczna dziewczynka.



Zobacz profil autora

46 Re: Main Street on Sro 01 Paź 2014, 12:48

- A napiłabym się jeszcze.
Odpowiedziała, głowę mając opartą na fotelu i obserwując Sama spod przymrużonych powiek. Zaraz jednak przekręciła się na fotelu i usiadła normalnie, wyciągając stopy nieco w przód.
- Czy to ty mi wysłałeś balony, lizaki, walentynki, dedykowałeś piosenki a nawet... podarowałeś świniaka?
Zapytała nagle, przekręcając twarz w kierunku mężczyzny.

Zobacz profil autora

47 Re: Main Street on Sro 01 Paź 2014, 13:06

- Świetnie bo ja też.- kiwnął głową i skręcił w przecznicę prowadzącą do jego domu. Z dziesięć minut i powinni być na miejscu.
- To nie ja.- odparł bezczelnie kłamiąc i tylko lekko mu drgnął kącik ust.

----> Dom Sama



Zobacz profil autora

48 Re: Main Street on Sro 01 Paź 2014, 18:11

dom Gabrielle -->

Consuela wyszła z domu dość wcześnie rano, korzystając z nieobecności Gabrielle. Miała do załatwienia pewną sprawę.
Cel, który jej przyświecał był jasny, jednak wypełnienie go okazało się być wyjątkowo stresogenne dla dziewczyny. Dlatego też krążyła między Viva Maria, a przyczepą Bakera, którego miała odszukać, jeśli po jednoczeniu się z siostrą nadal będzie pragnęła dołączyć do Świętych.
Tak więc robiła właśnie setny kurs w stronę Vivy, słuchając w międzyczasie jakiegoś gangsta rapu i udając przed samą sobą, że jest wielkim, czarnym, nieustraszonym kawałem skurwysyna z grillem w zębach i arsenałem w kieszeniach. O tak, brakowało jej tylko dresu.



Zobacz profil autora

49 Re: Main Street on Sro 01 Paź 2014, 18:20

Biedny Parker, bo jednak jak wychodził z domu to trafiał na ludzi, którzy:
- chcą go przejechać białym rumakiem;
- robią z niego doradcę alkoholowego;
- lub są takimi, którzy za wszelką cenę próbują machać ręką jak Emimeni w Siódmej Bili.
To ostatnie właśnie pojawiło się przed nim, kiedy szedł w zamiarze odwiedzić Vivę. Kopcił i pokręcił głową, bo Ramirez to pewnie machając tą łapą prawie uderzyła w budkę telefoniczną i jeszcze by komuś perukę strąciła z łba. W sumie taką potem można zgarnąć dla Autumn, o ile lubi siwo fioletowy kolor.
Tę dopiero poznał po tym białym kosmyki, jak u Cruelli, choć przy Bakerze to jej prędzej było do dalmatyńczyka niż tej kobiety.
Tak czy siak - księgowy nie zrobił nic innego, jak położył nagle dłoń na jej ramieniu, zaciskając na nim palce. Może Lil' Consuela się nie przestraszy?

Zobacz profil autora

50 Re: Main Street on Sro 01 Paź 2014, 18:31

Consuela robiła wiele, by inni myśleli, że jest wycwanionym numerem. Gdyby rzeczywiście była wycwanionym numerem, nie musiałaby robić wiele, by inni myśleli, że jest wycwanionym numerem.
Kiedy więc Parker położył dłoń na jej ramieniu, wrzasnęła głośno, jakby zobaczyła przed sobą co najmniej Gosię Andrzejewicz w ogrodniczkach, po czym odwracając się przywaliła Willowi prosto w jego piękną twarz.
Will został oficjalnie kolejnym Świętym, którym Consuela przez przypadek lub nie, zapewniła kuku. W tym momencie już jedynie Maro został jej do strapienia.
Kiedy dziewczyna zorientowała się, że przywaliła kolejnemu Świętemu, wydała z siebie bezgłośne i rozpaczliwe 'o nie', po czym przejechała dłońmi po twarzy, naciągając sobie skórę na policzkach.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 14]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8 ... 14  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach