Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Main Street

Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 13 z 14]

1 Main Street on Pią 16 Maj 2014, 15:02

First topic message reminder :

Główna ulica miasta. Przy niej znajduje się budynek radia OWWWR, bar Viva Maria i sklep z bronią. To także główna droga wyjazdowa z miasta, kierująca samochody na drogę ekspresową.

Zobacz profil autora

301 Re: Main Street on Wto 27 Sty 2015, 20:05

Koksu ucieszył się jak dziecko i zaczął czochrać psa swoimi wielkimi łapskami.
Uniósł brwi na jego stwierdzenie, potem jednak znów spojrzał na sukę.
-Jeżeli wyrośniesz na psychopatycznego psa-mordercę, a ten twój żywiciel...-tu wskazał a Jonathana palcem.-...cię nie utrzyma w ryzach i pewnego dnia mu się wyszarpniesz ze smyczy i rozszarpiesz komus grdykę, to mogą cię uśpić, wiesz?-zagadnął do niej ze smutną miną.-A to nie będzie twoja wina.-poklepał ją po głowie i wstał.-Ty se może fretkę kup, co?-mruknął do niego.



Zobacz profil autora

302 Re: Main Street on Wto 27 Sty 2015, 20:15

No po prostu dogadują się jakby byli z jednego miotu.
Słuchał uniesionymi brwiami tego co wygaduje Koksu bo czym wybuchł śmiechem. Podniósł Sophie z ziemi i dał jej całusa w puchaty łebek.
Suczka nie była pod wrażeniem i tylko ziewneła z piskiem.
- Ja nawet nie chcę wiedzieć co ci siedzi w tej twojej łysej glacy - odłożył pieska na ziemię. No popatrzcie na nią. Ona? Morderca? Przyszły morderca zabrał się za obgryzanie adidasów Lionela.
- Fretkę? Nie tylko na kwiatach ale zwierzątkach też się znasz? - uniósł jedną brew i przekrzywił głowę.
- No ale teraz mam motywację żeby coś ze sobą zrobić. Bo inaczej to faktycznie będzie mnie ciągnąć po ziemi.





Zobacz profil autora

303 Re: Main Street on Wto 27 Sty 2015, 20:37

Przewrócił oczami.
-Nie oglądałeś Morderczego miotu 3?-zapytał z szokiem i aż pokręcił głową z niedowierzaniem.-Albo Gniewu szakala?-nie krył zdziwienia.-Przecież to wszystko się bierze z cudów kinematografii!-stwierdził z przekonaniem.
On ostatnio wszystko czerpał z filmów. Wszystko!
Wzruszył ramionami.
-Serio?-zapytał niemalże zrezygnowany.-Dopiero TERAZ masz motywację?-spojrzał na niego krytycznie.
Nie musiał nawet przyrównywać swojej łapy do jego, by wiedzieć, że jest z pięć razy mniejsza.



Zobacz profil autora

304 Re: Main Street on Wto 27 Sty 2015, 20:44

Zdzielił Koksa spojrzeniem pt. "bicz plis". 
- aaaahaaa, cudy kinematografii... ja z tych cudów widziałem tylko " Mordercze Tchórzofretki".
A więc, kupno fretki chyba odpada. Małe to-to, giętkie i do tego kradziej. A jak jeszcze miało by rzucać się na ludzi i rozszarpywać im gardła jak w filmie...
- A co takiego ci się we mnie nie podoba? - rozłożył ręce i popatrzył na siebie. Przecież wyglądał normalnie! To nie jego wina, że w tym mieście nagle jak grzyby po deszczu, pojawiły się same Dejwidy Haselchofy i inne Brady Pity. No może, czasami, jak się zbyt intensywnie przeciągnął to było mu widać żebra, no ale po coś ma się piekarnik i skilla w robieniu babeczek no nie? No i był sprawny.... tak trochę.
Damon nie narzekał.



Ostatnio zmieniony przez Jonathan Harper dnia Sro 28 Sty 2015, 00:35, w całości zmieniany 1 raz





Zobacz profil autora

305 Re: Main Street on Wto 27 Sty 2015, 21:10

Pokiwał głową.
-No, to też było dobre. Ale to było odpowiedzią na "Deszcz mózgojadów".-odpowiedział z miną eksperta.
Uniósł wysoko brwi i wydął usta w dziubek, mierząc go lekceważącym wzrokiem. To było pytanie rzeka. Co miało mu się w nim niby podobać? Phi. Co niby? Te lśniące, czarne włosy...? Te psie, wierne oczy...? Szeroka szczęka...? Idealnie zarysowane ust...
Koksu nagle zbladł i mina mu zrzedła. I aż potrząsnął głową.
-Ja pierdole.-oświadczył cicho i cofnął się.-Weź, spierdalaj!-pisnął z paniką i odwrócił się, i zaczął iść w przeciwną stronę.
Kurwa. Ja pierdole. Co to ma być. Co to za ciota. Kurwa. Kurwa. KURWA!
...te usta...!



Zobacz profil autora

306 Re: Main Street on Wto 27 Sty 2015, 21:25

- Mam kolegę, co się tym też jara, powinniście się spotkać.
W sumie to wieczorek filmowy z Bobbym i Joan był całkiem fajną sprawą. Co prawda mimo zapewnień Joan, że nie przeszkadzał im i że to nie miała być randka, co czuł się jak piąte koło. Film też był spoko, taki nie do myślenia. Co by nie mówić idealny dla Koksa. Może i obejrzy ten "Deszcz Mózgojadów".
- Ej, co znowu?
Rozłożył ręce i wywrócił oczami. Poważnie nie miał pojęcia co znowu takiego zrobił, że rozjuszył Lionela. Był absolutnie nieświadomy wewnętrznej traumy i turbulencji emocjonalno-egzystencjalnych karka. Dla niego facet był jak znerwicowana aczkolwiek napakowana surykatka.
Niestety "w przeciwną stronę" dla Koksa oznaczało tą samą szli z Sophie. Sam szczeniak ruszył za Lionelem cały ucieszony, że ma spacerek z większym stadkiem nie zdając sobie sprawy z napięcia.
- No już, idziemy. - dał się pociągnąć suczce i zrównał się facetem.
- Co jest? Przecież to ty mi cały czas psioczysz. - powiedział lekko zrezygnowany. Jakie dziecko.





Zobacz profil autora

307 Re: Main Street on Sro 28 Sty 2015, 17:31

-Co ty, kurwa, randkę w ciemno próbujesz mi załatwić?-warknął, nagle się obracając i stając z nim twarzą w twarz.-Nie jestem zasranym pedałem!!-krzyknął i złapał go za fraki, chcąc podnieść do góry, zabić, zmiażdżyć i ogólnie raczej uszkodzić.
Zaprzestał w momencie, w którym ledwo zaczął. Tylko dlatego, że wzrok mu trochę umknął na dół, w stronę jego pełnych, teraz lekko rozchylonych warg... i nagle oblały go rumieńce.
Ponownie wrócił do uciekania od Jonathana jak najdalej.
Milczał zacięcie, zaciskając usta w wąską linię i wciągając lekko policzki do środka.
-A cos ty taki interesowny, co?!



Zobacz profil autora

308 Re: Main Street on Sro 28 Sty 2015, 20:02

- Noż..! Skończysz z tym wreszcie?! - powiedział bardziej poirytowany niż przestraszony gdy Koks złapał go za fraki po raz n-ty. Tym razem puścił go zadziwiająco szybko. Poprawił kołnierz koszuli, Sophie natomiast niuchała sobie chodnik kompletnie się nie przejmując chyba tym, że jej tatko jest w niebezpieczeństwie. Mały zdrajca.
- Jaka, kuźwa randka!? Rozmowa o zainteresowaniach! Próbowałeś tego kiedykolwiek, czy na wszystkich ludzi warczysz? I oczywiście, jesteś największym heterykiem w tym mieście, już to słyszałem... jakieś miliard razy. Mało mnie to obchodzi. - podniósł obie dłonie w geście "poddaję się" po czym przetarł twarz. Co za wkurzający człowiek! Jonathan ma niebiańską cierpliwość i w ogóle mało co do wytrąca z równowagi, ale są pewne granice.
A tak w ogóle to pytanie Koksa też go trochę zastanowiło. Bo w sumie nie ma absolutnie żadnego powodu żeby się zadawać z włamywaczem, rozbójnikiem i swoim prawie niedoszłym gwałcicielem. To ostatnie szczególnie nie przemawiało na jego korzyść... Ale z drugiej strony nie wiedzieć czemu nie miał też nic przeciwko przebywaniu z karkiem. No może poza tymi momentami gdy dostał w pysk... Koleś miał nawet przebłyski jakiegoś charakteru spod tej warstwy białka.
Dziwne.
- Nie wiem. - odpowiedział zgodnie z prawdą i wzruszył ramionami. Kopnął jakiś kamień, za którym zaczęła gonić Sophie.
- Lubie cię w sumie. Z jakiegoś niedorzecznego powodu. - pokręcił głową niedowierzająco -  I próbuję rozmawiać jak z drugą rozumną istotą, więc jak mi cały czas grozisz "wpierdolem" to to jest nieco frustrujące. - popatrzył w górę dotrzymując kroku Lionela i suczki. Odwrócił się do mężczyzny i zrobił znudzoną minę. 
- Mam iść w drugą stronę?





Zobacz profil autora

309 Re: Main Street on Czw 29 Sty 2015, 20:22

-No...!!-zaczął, zdenerwowany, ale zabrakło mu argumentów.
Przystanął, marszcząc mocno czoło, spuszczając głowę i zastanawiając się. Jak to? To co on innego miał na myśli jak nie randkę? On jest ciotą i mówi mu, że musi się zobaczyć z jego kolegą.... Pffffff, no co innego może mieć na myśli!
Skąd miał wiedzieć, że chodzi mu o NORMALNEGO kolegę?
Skrzywił się na jego tekst o tym, że go nie obchodzi jego orientacja seksualna. Czemu go to nie obchodzi? Przecież jest gejem? Nie nastawia się na każdego faceta? Nie liczy na to, że ktoś go za chwilę przerucha? Nie szuka w każdym potencjalnego partnera?
Poczuł złość. Zacisnął palce w pięści i ruszył ponownie, nieświadomie zrównując krok z koronerem.
Już chciał walnąć tekst pełen obrzydzenia na jego deklarację o sympatii w jego kierunku, gdy ten po chwili dodał ten "niedorzeczny powód". Co to, kurwa?! Oczywiście, że dało się go lubić! Nie powinno to być nic niesamowitego!
-Masz ze mną jakiś problem?-zapytał, wracając do swojego starego, wyświechtanego tekstu. Teraz jednak chyba faktycznie miał to na myśli.
Wyglądał jakoś tak dziwnie zacięcie.
Zastąpił mu drogę, ignorując jego ostatnie pytanie.



Zobacz profil autora

310 Re: Main Street on Czw 29 Sty 2015, 20:43

Popatrzył na niego niedowierzająco. Czy do tego pustego czerepu dociera w ogóle to co się do niego mówi?
- Mam. To. - tu machnął dłonią wskazując na Koksa i jego postawę z góry do dołu i zrobił krok do przodu. Popatrzył Lionelowi prosto w oczy. Dobrze, że byli podobnego wzrostu i nie musiał zadzierać głowy do góry...jak zazwyczaj.
- Masz tylko ten jeden tekst, który powtarzasz jak jakiś slogan. Może powinieneś sobie to machnąć na czole, co by pasowało do reszty dziar.
Sophie siadła sobie na chodniku i się drapała za uchem błogo niczego nie świadoma.
- Jakich ty masz przyjacół, że to znoszą? Czy może tylko ja jestem jakiś specjalny?
Nic tylko mu się obrywa i mu grożą, a on z dobroci swego serca ciągle to toleruje. No z dobroci i trochę z tchórzostwa ale sam się do tego nigdy nie przyzna. Nie rozumiał kompletnie dlaczego Koks się przy nim zawsze tak spina, jakby miał jakiś powód. A może faktycznie Jon jest aż tak irytujący? Z tą myślą mina mu zrzedła. To by się w sumie zgadzało.





Zobacz profil autora

311 Re: Main Street on Czw 29 Sty 2015, 20:53

Koksu znowu poczuł ten dziwny niepokój, gdy Jon się zbliżył. Sprawiało ono, że się złościł. Czuł się zwyczajnie niepewnie. Nie miał pojęcia skąd to uczucie się brało. Drażniło go to. Bo to przez niego. To on sprawiał, że się tak czuł.
Przełknął ślinę, spoglądając na twarz koronera z lekko przestraszoną miną. Nie docierały do niego jego słowa. Ponownie wzrok zjechał mu na usta bruneta i Lionel nie mógł już od nich oderwać wzroku. Przymknął oczy, próbując wyciszyć natłok dziwnych, chaotycznych, nieczytelnych myśli. Nawet nie wiedział, w którym momencie się nad nim nachylił i... Uchylił powieki akurat w momencie, w którym znalazł się zaledwie kilkanaście niebezpiecznych milimetrów od twarzy drobniejszej postaci.
Odsunął się gwałtownie, niemalże szarpiąc głowę do tyłu. Odepchnął od siebie Harpera, jakby to była jego wina - choć bez przekonania, także nasz początkujący siłacz tylko nieznacznie cofnął się do tyłu. Po czym uciekł.
Był przerażony.

/zt



Zobacz profil autora

312 Re: Main Street on Czw 29 Sty 2015, 21:32

Jon tak się nakręcił gadaniem i wymachiwaniem ręką, że nie zauważył przerażenia faceta. W ogóle niewiele zauważył, jak na niego. Dlatego się zdziwił gdy kilka rzeczy zdarzyło się bardzo szybko. Geba Koksa znalazła się stanowczo i patolog nie mógł pohamować odruchu i odsunął twarz sam też nieco przestraszony. Chwilę później go popchnięto, zachwiał się a gdy wróciła mu równowaga Koks był już daleko przed nimi.
Stał tak chwilę skonfundowany patrząc jak odchodzi bardzo szybkim krokiem. Po minucie zorientował się, że ma otwarte usta i zamknął je ze szczękiem
Co do chuja? Za przeproszeniem.
Najpierw mu grozi, i wyzywa a chwilę później... robi coś.
Jeżeli to było to co mu się wydaje to... no w sumie nie wiedział co. Poczuł znajome ciepło na uszach. O cholera. Nie no, bez sensu. Miał przed sobą najbardziej zatwardniałego maczo-heteryka w całym stanie. Było po prostu nie do pomyślenia żeby ktoś był aż tak głęboko w szafie.
Wziął głęboki oddech, schował twarz w dłoniach i potrząsnął głową. Czemu to jemu się zdarzają takie rzeczy? Może dlatego, że zadaje się ze złodziejami bielizny, szamanami, duchami i łowcami krokodyli...
Schylił się, wziął szczeniaka na ręce i mocno przytulił.
- Oj Sophie, ludzie są porypani.
Pies zajęczał i chwycił go zębami za ucho.
- No, masz rację.
I poszli do domu.

/zt





Zobacz profil autora

313 Re: Main Street on Sro 04 Lut 2015, 14:51

http://www.oldwhiskey.pl/t78p75-pickles-street#37386 --->

Main Street przeciął już dosyć szybkim tempem. Rozgrzane, a następnie rozluźnione mięśnie bez problemu przyjęły nowy wysiłek, jaki Ennis im narzucił do wykonania. Wyminął kilka ciężarówek, a nawet jeden motocykl, i zjechał na Dust Drive, którą chciał dostać się na osiedle przyczep na wybrzeżach.

---> http://www.oldwhiskey.pl/t80p15-dust-drive



Zobacz profil autora

314 Re: Main Street on Sob 28 Mar 2015, 14:58

/14.07.13 ---> Pickels Street

W końcu wyskoczyli na długą prostą na Main Street. Sophie znowu przyspieszyła, a Jonathan starał się nadążać. Była wczesna niedziela, więc nie mijali prawie nikogo, poza kilkoma bezdomnymi i dostawczakami. Futerko Sophie mieniło sie pięknie w słońcu a Jon pocił się jak szczur.
W końcu, ostatkiem sił dotarł do biura szeryfa i wszedł do klimatyzowanego budynku.

<--- Biuro szeryfa





Zobacz profil autora

315 Re: Main Street on Czw 16 Kwi 2015, 11:28

/ początek

Gdy dostałem informację gdzie dziewczyna może być wyjechałem swoim duchem na ulicę. Jechałem powoli celebrując swój przejazd przez główną ulicę miasta. Nie mal jak procesja na boże ciało. Gdy dostrzegłem niebieskiego nissana podjechałem do niego stając tuż obok.
Nie gasiłem silnika podjechałem pod same drzwi i zastukałem w szybkę.
- To gdzie ta mocna kawa? Dobra mocna kawa? - zapytałem z uśmiechem.



Zobacz profil autora

316 Re: Main Street on Czw 16 Kwi 2015, 11:35

26.07.2013 początek

Foxxy chodząc w długiej spódnicy i koszulce na ramiączkach oraz okularach przeciwsłonecznych, na ramieniu, gdzie widniał jej tatuaż Buendiów miała przewiązaną chustką. Poszukiwała dobrej kawy. W tym mieście było trudno je znaleźć, a jej ekspres się po prostu zepsuł. Odebrała smsy od Maro i stwierdziła, że na niego poczeka. Gdy podjechał opuściła szybę i wychyliła się przez okno i zdjęła okulary.
- Nie wiem, miałam nadzieję, ze doprowadzisz mnie do jej źródła. - powiedziała żartobliwie.



Zobacz profil autora

317 Re: Main Street on Czw 16 Kwi 2015, 11:46

- Uh wiem gdzie leją mocną wódkę ale z racji na twoje koleżeństwo była byś tam niemile widziana a ja nie chce robić za bodyguarda - mruknąłem, chwilę myślałem.
- W Elmir's jest znośna chyba że potrzebujesz podniesienia ciśnienia nie koniecznie kawą? - zapytałem trochę tajemniczo - oczywiście postaram ci się nie działać na nerwy.
Spojrzałem po samochodzie, pewnie zboczenie zawodowe.
- Nie psuje się?



Zobacz profil autora

318 Re: Main Street on Czw 16 Kwi 2015, 11:54

Foxxy spojrzała na niego wiedziala, ze mowi o Vivie. no cóż już teraz raczej sie tam nei pokazę, chociaż niegdys tam zachodziła.
- Elmir's to miejsce z tą wredną, czarną kelnerką? - spytała. Od razu widać, ze nie chciała tam iść.
- Bezkofeinowa propozycja brzmi dobrze i się na nią zgodzę. - powiedziała z uśmiechem. Po czym spojrzała na swój samochód.
- Mam pecha do samochodów, psują sie w najgorszym momencie, ale ten jakoś jeszcze jeździ. - odpowiedziała mu na pytanie. Cóż sama wiedziała coś o zboczeniu zawodowym.
Zagarnęła włosy do tyłu.
- Dobra to jechać za tobą? - dodała po chwili



Zobacz profil autora

319 Re: Main Street on Czw 16 Kwi 2015, 12:06

Bezkofeinowa propozycja...
- dobry wybór tak pojedziesz z tyłu wsiadaj - kiwnąłem na tylne siedzenie motocykla, no chyba nie będziemy się tutaj ścigać. Zresztą tym nissanem niewiele by zrobiła, chociaż opcja z tylną kanapą jest naprawdę kusząca nie skorzystam tym razem. A że miałem ciągoty do łona wybrałem wypad. Łono natury oczywiście.
- do carswella po coś do picia i za miasto... jedziesz?



Zobacz profil autora

320 Re: Main Street on Czw 16 Kwi 2015, 12:14

Nie zamierzała się ścigać. Z góry założyła, ze żaden z Buendii nie będzie jeździł na motocyklu ze Świętym, ale od czego są wyjątki prawda? Skinęla głową po czym zamknęła szybę w samochodzie, by zaraz z niego wyjść i zamknąć swój wehikuł. Zanim jednak wsiadła na motocykl związała szybko włosy.
- Będę tęsknić. - powiedziała żartobliwie w stronę swojego Nissana siadając na tył motocykla.
- Plan jest dobry, a nawet bardzo dobry. - odpowiedziała ze śmiechem.
Potem pewnie ona go objęła w pasie, by nie spaść i pewnie ją gdzieś porwał do Meksyku, oby tylko nie sprzedał na jakimś rynku niewolników.
<Zt> oboje
Maro pisz w dalszej lokacji :)



Zobacz profil autora

321 Re: Main Street on Czw 23 Kwi 2015, 10:43

-> Convallaria Street
Jakoś dojechały do centrum. Zaparkowała, odczepiła hol i spojrzała na kobietę.
- Mamy kilka knajp z jedzeniem. slyszałam, że u Elmiry jest nieźle i nie ma wrednej kelnerki. - powiedziała całkiem normlanie. Cóż małe miasteczko rządziła się swoimi prawami. Schowała linę do bagażnika i zamknela swój samochód.
- Zaprowadzic Cię tam? - zaproponowała. Sama miała w planach coś wziąć na wynos do pracy. Mogą też pewnie podjechać, bo to jednak kawałek.



Zobacz profil autora

322 Re: Main Street on Czw 23 Kwi 2015, 15:51

<--

Kate wysiadła z samochodu i ponownie złapała za plecak, który tym razem założyła na dwa ramiona. Teraz rozglądnęła się po centrum i musiała przyznać, że miasto nie wiele różni się od tych wielu miasteczek w jakich miała okazję bywać. Ot zwykła wiocha.
- Wrednej kelnerki?
Zaśmiała się, mrużąc oczy i spoglądając na Carmę. Kate wydawała się być nieco milsza niż z początku. Może bliskie spotkanie z jedzeniem tak na nią wpływało? Dziewczyna kiwnęła głową, naciągając kapelusz bardziej na czoło, ale ostrożnie, by nie uszkodzić opatrunku. Wydawało się jakby nad czymś chwilę wahała, ale w końcu wyprostowała i dodała szybko.
- Prowadź i dzięki za pomoc. Jestem ci winna obiad.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

323 Re: Main Street on Czw 23 Kwi 2015, 23:22

Carmalita uśmiechnęła się uroczo. Chywciła swoją torbekę, która trzymała przed sobą w obydwu dłoniach. Spojrzała na towarzyszkę.
- To chodź zaprowadzę cię. - powiedziała zadowolona, ze ma nowa osobę do plotek. Carmalita uraczyła ją nowymi wiadomosciami o serialach i dramatach i ch postaci. Opowiedziała o plotkach chodzących po mieście. Kto z kim, dlaczego, po co, to nie było jej tajemnica. Poleciła też warsztat świętych, bo tam zajmą się jej gruchotem.
- Nie jestes mi nic winna. to moja praca, pomagac ludziom i cieszy mnie, jak mogę tego dokonac. - powiedziała zadowolona z siebie. Teksy wzięła z medycznego serialu. W końcu chwyciła ją za ramie i poprowadziła na jedzenie.
<Zt x2>



Zobacz profil autora

324 Re: Main Street on Sob 30 Maj 2015, 22:51

/02.09.2013r., popołudnie/

Jakoś tak Teddy przygnało do Old Whiskey. Może chciała zobaczyć na własne oczy na sielankowość miasteczka opisywane przez Carmalitę i to była wierutna bzdura. A może podrzuciła kumpla z kampusu, poza tym ile można było wytrzymać z Mulan. W każdym razie zaparkował swój motocykl, gdzieś w bocznej głównej ulicy i szła przyglądając się Old Whiskey.

Zobacz profil autora

325 Re: Main Street on Sob 30 Maj 2015, 23:00

/początek/

Jimmy zaraz po  fajtklabie z poobijanym pyskiem i pachnący tanimi, babskimi perfumami próbował wrócić do domu, zamiast jego zahukanej żony powitały go jego dzieci: Ethan, Luke i Ivy, które nie pozwoliły mu zobaczyć się z ich matką i które dorobiły mu limo na twarzy. Tak, oberwał w ryło od własnego dziecka. Świat stanął na głowie.
W każdym razie Jimmy dalej pomieszkiwał w warsztacie na zmianę z Heaven's, próbując odsunąć od siebie myśli o papierach rozwodowych i swoich niedojebanych bachorach (najczęściej między cyckami Gigi).
Dzisiaj, Jimmy jechał główną drogą swoim starym samochodem, kiepując przez otwarte okno w pozycji na biznesmena (tkzw. zimny łokieć) oraz słuchając Celine Dion na cały regulator.
- Cześć mała, może cię gdzieś podwieźć? - zaczepił idącą ulicą gówniarę niczym rasowy podrywacz. Albo zbol.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 13 z 14]

Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach