Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Bobby'ego

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 4]

1 Dom Bobby'ego on Pią 12 Gru 2014, 21:34

First topic message reminder :

Dom jest niewielki, wybudowany z gotowych materiałów. Ściany są wypełnione gąbką lub styropianem, nie ma tu mowy o porządnej izolacji. Dach często przecieka, w czasie upałów wewnątrz nie da się wytrzymać, a klimatyzacja działa wątpliwie. Podczas chłodniejszych dni robi się naprawdę zimno i trzeba ratować się piecykiem elektrycznym.
Budynek ma tylko jedno piętro. Wewnątrz znajduje się kuchnia i łazienka oraz dwa średniej wielkości pokoje. Dom jest pomalowany na piaskowy kolor.
Na podwórku znajduje się podjazd.

W domu zwykle panuje nieład. W kuchni zlew jest zwykle pełen naczyń czekających na pozmywanie, w sypialni krzesło pełni rolę szafy. W salonie honorowe miejsce zajmuje perkusja.

Zobacz profil autora

26 Re: Dom Bobby'ego on Czw 05 Lut 2015, 16:36

- No, skoro tak... - wyszczerzył zęby, wybijając rytm nogą.
Pokiwał głową, rozbawiony.
- Nie martw się, jeśli to faktycznie mordercza perkusja, to ja będę pierwszy. Może uda ci się uratować - odparł w ramach otuchy, po czym wstał, żeby zrobić Joan miejsce na stołku. Nawet złapał ją lekko za ramiona, co by się nie krępowała i klapnęła. Zestaw Bobby'ego był zupełnie podstawowy, więc poza elementami koniecznymi nic więcej nie miał. Wskazał jej pedał do wybijania rytmu i drugi ważny bębenek.
- Generalnie toooo nie umiem tłumaczyć - stwierdził po chwili. - Ale jak zaczniesz nadawać rytm, to potem możesz dodać ręce - postukał palcami w najbliższy bębenek.
- Nie martw się, jestem pewien, że za złą grę klątwa nie obowiązuje! - zastanowił się chwilkę. - A może obowiązuje bardziej? Hmm...



Zobacz profil autora

27 Re: Dom Bobby'ego on Czw 05 Lut 2015, 20:23

- Podejrzewam, że klątwy tak nie działają - pewnie każdy powinien ginąć jakąś spektakularną i bolesną śmiercią, a jedna od drugiej byłaby paskudniejsza. Joan postanowiła poprzestać swych rozmyślań na temat marnego ginięcia, skoro już wylądowała na stołku.
- Zgadzam się z tobą - pokiwała głową, bo co to za tłumaczenie - tu masz to, a tam tamto i nadawaj rytm, hohoho takie to banalne, Joan podejrzewała podstęp i całe mnóstwo haczyków. Zaczęła no nieśmiała wybijać pedałem jakiś rytm, przynajmniej starła się, żeby był miarowy.
- Jeju zginę tak czy siak - westchnęła. - Mogłam uciekać kiedy była taka możliwość.

Zobacz profil autora

28 Re: Dom Bobby'ego on Czw 05 Lut 2015, 20:53

Wzruszył tylko ramionami. Potem zaśmiał sie pod nosem. Szczera Joan!
Och, na pewno były haczyki, ale Bobby ich chyba nie zdradzi, bo autorka ma takie pojęcie o grze na perkusji, jak Joan. Dlatego też jedyne, co potrafił jej podpowiadać, to w co uderzać i żeby się nie bała próbować.
O ile w ogóle jej się chciało.
Bo on przecież nie zmuszał!
- No, mogłaś. Myślisz, że już na to za późno?

Zobacz profil autora

29 Re: Dom Bobby'ego on Czw 05 Lut 2015, 21:06

Nikt jej nie zmuszał, tylko sama się zmusiła. Rzuciła wyzwanie perkusji i raczej poległa, ale po kolei. Skoro już jakiś tam rytm utrzymywała, to postanowiła coś zrobić z pałeczkami, ale raz nie wyszło jej nic podobnego do normalnego dźwięku i daw w tym momencie pogubiła się, rytm się poplątał, więc wyszła ogólna kakofonia. Zrezygnowana zaprzestała męczenia siebie, Bobby'ego i ewentualnych sąsiadów.
- Teraz? Na pewno. Za to, co zrobiłam powinnam sama się zabić - stwierdziła poważnie, zaraz się uśmiechnęła. Podniosła się i podała pałeczki chłopakowi, ze słowami: - w twoje ręce maestro. - Do tego lekko dygnęła.
- Upewniłam się przynajmniej w swoim antytalencie.

Zobacz profil autora

30 Re: Dom Bobby'ego on Czw 05 Lut 2015, 21:18

- To straszne, co mówisz - odpowiedział poważnie i pokręcił głową. - To w końcu twój pierwszy raz!
Uśmiech jednak szybko pojawił się na jego ustach, zapewne za sprawą tego "maestro". Dlatego też złapał pałeczki i się ukłonił, kładąc jedną rękę za plecami. Przy czym uderzył czołem o bęben. Wyprostował się szybko i roztarł sobie głowę wolną ręką.
- To było specjalnie - zapewnił. Chwilę się nad czymś zastanawiał. Po czym uśmiechnął się cwanie i zasiadł znów przy instrumencie. - I mi wpadło do głowy coś specjalnego - zaśmiał się wesoło i zaczął grać.



Zobacz profil autora

31 Re: Dom Bobby'ego on Czw 05 Lut 2015, 21:54

Przyłożyła obie dłonie do ust, żeby zdusić śmiech. Za grosz empatii, pewnie dla takich ludzi, jak Joan był osobny krąg w piekle, o ile ono samo istniało.
- Yhy, żeby mi nie było przykro, że się zbłaźniłam.
Chwilę zajęło, zanim rozpoznała ten, przepraszam, TEN kawałek. Aż znieruchomiała, pewnie dlatego, że mentalnie spadły jej majtki i musiała ogarnąć te wszystkie emocje, którą nią targały. Albo po prostu ta piosenka jest zaraźliwa i co w tym tekście było poza "I'm crucified"?
Kiedy dokończył kawałek, podeszła do niego i odgarnęła tą jego grzywę.
- Jesteś pewny, że to nie wstrząśnienie mózgu?

Zobacz profil autora

32 Re: Dom Bobby'ego on Czw 05 Lut 2015, 22:08

- Dokładnie!
Och, to był TEN kawałek, który trafiał do serc wszystkich, którzy go tylko usłyszeli. Dobrze, że Bobby nie był fanem Just Dance i zamiast grać, nie zaczął męczyć Joan układem tanecznym.
Uśmiechnął się rozbawiony, gdy Joan podeszła bliżej. Bobby odłożył pałeczki na bęben, podniósł się ze stołka i ją pocałował.
- Nope. Trust me, I'm a nurse - odpowiedział potem z powagą.



Zobacz profil autora

33 Re: Dom Bobby'ego on Czw 05 Lut 2015, 22:36

Chciała się odsunąć, bo gdy chłopak się podniósł, to jakoś tak za blisko siebie stali. Ale słaby miała dziś refleks.
- Z tym się nie kłócę - odpowiedziała, w głosie jednak pobrzmiewało zaskoczenie.
- Ale chyba za krótka ta terapia.
Uśmiechnęła, oparła jedną ręką o jego ramię i pocałowała go o wiele gwałtownie, niż można było się po niej spodziewać.

Zobacz profil autora

34 Re: Dom Bobby'ego on Czw 05 Lut 2015, 22:54

Miło ze strony Joan, że postanowiła zadbać o kontynuację terapii i w ten sposób upewnić się, że Bobby jednak nie cierpi na wstrząśnienie mózgu (jak jej szef). W głowie owszem, szumiało mu trochę od alkoholu i pocałunków.
W międzyczasie położył dłonie na biodrach dziewczyny, co by powolutku oddalić się od perkusji. Była zbyt cenna, by tam się nieuważnie migdalić.
I tyle.
Nie wiem, ile trzeba zaliczyć baz przed finalną, ale chyba na obecnej się na razie zatrzymamy.



Zobacz profil autora

35 Re: Dom Bobby'ego on Czw 05 Lut 2015, 23:27

Dokładnie z całej tej sytuacji najbardziej byłoby szkoda tej perkusji, nawet jeśli była mordercza i obłożona klątwą.
Tak, do ostatniej bazy nie dotarli (Cath taka niepocieszona, bo co najwyżej może planować ślub z Samem).
Zresztą Joan powinna wrócić do domu, wstać do pracy, dowiedzieć się, że jej szef trafił do szpitala oraz czy Cath nie zawaliła egzaminu, odebrać spam Jona, nie było czasu i miejsca na nic innego.
Po migdaleniu (i innych bakaliach)* wróciła do siebie grzecznie.

/zt

*cytat - Terry Pratchett Niewidoczni Akademicy, nie żebym ja była taka błyskotliwa

Zobacz profil autora

36 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 16:10

/07.06.2013, późne popołudnie czy tam wieczór/

Joan na spokojnie przeszła pod dom pielęgniarza. W końcu nie miała daleko (a przynajmniej tak mi się wydaje). Może, nawet zaskakujące było, że tym razem była w spódnicy, gdyż najzwyczajniej musiała się poddać w walce z pogodą. Może w Kalifornii były ciepłe lata, ale upał był łagodzony bliskością oceanu, a tutaj powoli zaczynało robić się, jak w piekarniku.
- Cześć - przywitała się od progu.

Zobacz profil autora

37 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 16:30

Bobby był dziś wymęczony, bo po pierwsze, był cały dzień w pracy, a po drugie, był po wczorajszym wyścigu, podczas którego jego motor sprawiał jakieś podejrzane problemy. Dlatego jak wrócił wieczorem do domu, to usiłował rozgryźć, co też tam nie stykało, ale niestety pod względem technicznym nie był specjalnie biegły, więc jedyne co mu pozostało, to przejść się z nim na dniach do mechanika. A co ciekawe, jakaś niższa frekwencja była dzisiaj w pracy, więc latał po przychodni jak kot z pęcherzem...
- Cześć! - ...co nie przeszkadzało mu w wykrzesaniu z siebie entuzjazmu, gdy napisała do niego Joan i teraz, gdy przyszła. - Jak ładnie wyglądasz - nie omieszkał zauważyć, jak już ją cmoknął w policzek i wpuścił do środka.
Okna w mieszkaniu były pootwierane, ale nawet to niewiele pomagało przy tym upale.



Zobacz profil autora

38 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 16:49

Weszła dalej, choć może stanie na progu nie było takie złe, bo przynajmniej był wyczuwalny nikły przeciąg.
- Dziękuję, choć wiesz staram się, jak najskuteczniej walczyć z chorobą - powiedziała z teatralnym przejęciem, a lewą dłoń położyła na serce. I po dramatycznej pauzie dodała: - to mi bardzo pomaga.
Lekko się roześmiała, ale szybko spoważniała i przyjrzała się uważniej Bobby'emu.
- Wyglądasz na wymęczonego. Ciężki dzień? Czy raczej tydzień? - Niestety, ale z tej dwójki bliżej do tytułu mistrza komplementów było jemu, niż Joan.

Zobacz profil autora

39 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 17:04

- No... Myślę, że to właśnie jeden z aspektów, który pomaga w tej walce - rzekł z przekonaniem, kiwając głową. W końcu na raka gustu najlepszy jest dobry gust, tak? Bobby skierował się do kuchni i wyciągnął z lodówki dwie butelki piwa.
- Chyba, że wolisz coś bezalkoholowego, bo mam, eee... Colę. I wodę z kranu - zaśmiał się i wyprostował.
- No... Jak zwykle. Biegam między przychodnią, a domowymi wizytami. W tym tygodniu na szczęście więcej miałem godzin u pani McConnor, niż pana Garcia - spojrzał wymownie na Joan. - No i dzisiaj straszny kocioł w przychodni, no i jeszcze wczoraj byłem na...
Urwał, bo sobie przypomniał rozmowę z szeryfową. Ale przecież Joan nie była szeryfową i oni nawet nie byli parą, a Bobby był zbyt szczery, by kłamać... Dlatego też powiedział tylko połowiczną prawdę, hehe:
- Na zawodach motocrossowych i ten. Muszę popracować nad kondycją - zakończył swój wywód.



Zobacz profil autora

40 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 17:22

Joan stanęła w wejściu do pomieszczenia i zaczęła podpierać plecami ścianę. Odebrała od niego chłodną butelkę. - Zostanę przy piwie. Coli nie lubię, ale nie afiszuję się z tym, bo wiesz jeszcze mi obywatelstwo cofną.
Pokiwała głową na wzmiankę o słynnym panu Garcii. Kiedy tak nagle zamilkł, to już chciała rzucić "na?", ale uprzedził ją. Zmarszczyła brwi i zmierzyła go od stóp do głów. Gdyby nie uwaga, że musi popracować nad kondycją, to pewnie by uznała, że Bobby był widzem, ale najwyraźniej nie był tylko.
- Mówimy o sporcie motorowym, w którym jeździ się z zawrotną prędkością po bezdrożach, nierzadko wyskakując na kilka metrów w powietrze i takie tam? - zapytała ze spokojem, a ręka pokazała wspomniane, jako ostatnie elementy ewolucji crossowych. Inna sprawa, że Joan w ogóle nie zastanowiła się, że nie słyszała nic o żadnych zawodach, a przecież o takich imprezach odbywających się w okolicy powinno być coś słychać. A przynajmniej legalnych wyścigach.

Zobacz profil autora

41 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 17:43

Bobby wyszczerzył zęby. Joan go wzruszała ze swoim poczuciem humoru. Zauważył jej taksujące spojrzenie i sam spuścił głowę, wbijając na chwilę wzrok w swoje stopy.
- Tak. Dokładnie o tym - przytaknął ochoczo. - Dobrze sie orientujesz, Joan - zauważył, po czym podszedł do kuchennych drzwi i pchnął je, by wyjść na niewielkie podwórko za domem. Przytrzymał plecami drzwi, ruchem ręki zapraszając Joan do wyjścia z nim.
- Tada! - wskazał motocykl. - To moje nowe dziecko. Poznajcie się. Tylko wczoraj trochę szwankował... obawiam się, że to może być zapalenie silnika, także wiesz, ostrożnie. Droga kropelkowa i te sprawy.



Zobacz profil autora

42 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 18:06

Zostawiła gdzieś na blacie swoją chłodną butelkę. Pewnie jak do niej wróci już taka nie będzie, och smutek i żałoba, ale w końcu przy dzieciach się nie pije alkoholu. Na chwilę się zatrzymała obok Bobby'ego.
- Tylko uważaj, żebyś się nie naraził Greenpeace'owi, jak będziesz trenował na pustyni, bo to straszy faunę, niszczy florę i wydmy - nie wspominając o spalinach i hałasie.
Podeszła bliżej crossa i obejrzała się przez ramię: - proszę, tylko nie wysyłaj mi całych sesji zdjęciowych. - Ona już miała tą przyjemność stykać się ze świeżo upieczonym "rodzicami", właściwe to jednym tatusiem.
- Miło mi poznać - zwróciła się do motocyklu, nawet lekko poklepała po kierownicy. - Może się nie zarażę.
Obeszła wokół motocykl, przyjrzała się, ale w sumie to na tym się nie znała.
- Od kiedy jeździsz?

Zobacz profil autora

43 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 18:24

- Kurcze, nie pomyślałem o tym - zasępił się. W sensie, nie o tym, że niszczy florę, straszy faunę i robi hałas, chociaż... komu ten hałas miałby przeszkadzać, gdy w promieniu pięćdziesięciu mil nie było żywego ducha? Tylko o tym, że mógłby go dopaść Greenpeace. Czy musiałby wtedy płacić jakieś kary? Dużo ludzi tak jeździło!
- Hahaah, to raczej nie w moim stylu - zaśmiał się. Chyba wiedział, do czego piła. Zdaje się, że i on otrzymał namiastkę sesji zdjęciowej psa Jonathana.
Bobby swojej butelki nie zostawił, więc teraz przycisnął gwint do ust, delektując zimnym napojem.
- Parę lat już będzie. Pierwszy raz jakoś w liceum... Na co moja matka prawie dostała zawału i uznała, że już woli nasze garażowe granie, niż żeby miała mnie w kawałkach zbierać. No, ale potem poszedłem do collage'u i na studia, i jakoś wróciło - opowiedział. - W kupie raźniej generalnie, a poznałem paru chłopaków co się w to bawili i poszło. Ale teraz miałem dłuższą przerwę - dodał, marszcząc lekko brwi.



Zobacz profil autora

44 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 18:37

Roześmiała się na jego reakcję. - Zielonym większość rzeczy nie pasuje. Najlepiej, jakbyśmy wszyscy wrócili do etapu koczowniczych plemion zbieraczy. - Akurat coś o tym wiedziała, ponieważ w okresie szkolnym była "świadoma i zaangażowana" przez jakiś miesiąc.
- Nie dziwię jej się, w końcu dalej funkcjonuje opinia, że motocykliści to największa grupa dawców organów. No, o ile pozostaje, co przeszczepiać. Czemu przerwałeś? Czas, finanse?

Zobacz profil autora

45 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 18:59

- Ach... Uf, no to spoko, że nie tylko ja jestem na celowniku - otarł czoło wierzchem dłoni w geście ulgi rodem z kreskówki. W sumie było tyle ważniejszych problemów dla Greenpeace'u! Zapewne wciąż walczyli z GMO i zabijaniem rekinów, i innymi takimi sprawami.
- No... Tak. W sumie, jak widziałem faile moich znajomych to i ja miewałem wątpliwości - o swoich własnych nie wspominając, ale jak widać, jeszcze żył.
Bobby pokiwał głową, przytakując domysłom Joan.
- Taak, czas po pierwsze, szczególnie jak zacząłem pracę. Ale głównie to przestałem, jak poznałem moją... Hm. Narzeczoną. Byłą.
Wbił wzrok w nogi Joan i zamilkł na dłuższą chwilę.
- W każdym razie musiałem sprzedać motor, bo po przeprowadzce było słabo z kasą, no a bez niego to raczej ciężko jeździć - zaśmiał się, ale trochę sztywno.



Zobacz profil autora

46 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 19:14

Uśmiechnęła się wesoło: - początki rzadko są łatwe. W końcu można nieźle uszkodzić na nie do końca prostym chodniku. - I miłosiernie nie zapytała się o jakieś, co bardziej spektakularne katastrofy samego Bobby'ego.
Patrzyła na cross, dopóki nie padły słowa o byłej narzeczonej. Ech, taki grząski grunt, w sumie dla obojga. Podniosła wzrok na chłopaka.
- Ciężko, nie da się ukryć. Dlatego nie możesz ryzykować i zabrać do specjalisty go, ją? Nie wiem czy to chłopczyk czy dziewczynka - dodała z lekkim uśmiechem. - Nie wiadomo, co takie zapalenie silnika może przejść.
Stanęła obok Bobby'ego: - chyba piwo mnie woła.

Zobacz profil autora

47 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 19:25

- Och, ja też nie wiem... - zawiesił spojrzenie na przybitej do maski?obudowy? nazwy marki. Niestety ciężko było powiedzieć, czym było Suzuki. - Myślę, że może mieć lekkie zaburzenia w samoidentyfikacji - stwierdził więc konspiracyjnym tonem, przenosząc wzrok na Joan i odpowiadając jej uśmiechem.
- Ja wiem. Na przykład w złamany kręgosłup - rzekł grobowym tonem. - Nie no, może nie aż tak źle, ale jakby silnik przestał współpracować przy sporych prędkościach i to jeszcze na trudnej trasie, to kolorowo by nie było. Zabiorę się z nim w przyszłym tygodniu na przegląd.
Kiwnął głową i otworzył drzwi, zaczekał aż Joan wejdzie do środka i podążył za nią. Zapewne przemieścili się do pokoju, bo co tak w kuchni siedzieć.
- Okej, już przestaję nadawać... A to powinna być domena kobiet! - zauważył, spoglądając wymownie na dziewczynę.



Zobacz profil autora

48 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 22:04

- W takim razie zdecydowanie będziesz musiał okazać wsparcie swojemu dziecku. Samotne rodzicielstwo to wyzwanie - pokręciła głową z westchnieniem.
Spojrzała z powagą na Bobby'ego: - ty idź do mechanika lepiej.
Weszła do środka, po drodze zgarnęła swoje, już pewnie, letnie piwo. Zasiadła na kanapie z podwiniętą pod siebie jedną nogą.
- To była totalnie seksistowska uwaga albo zawoalowany sposób wyrzucasz mi, że nie jestem kobieca. Bobby wstydź się.
Napiła się piwa.
- Nie wiem, o czym mam mówić? Może o mojej nudnej pracy, a może mało interesującym życiu? Takie porywające tematy - zaśmiała się cicho. - A nie, moment. Dzisiaj przez sms-a zerwała ze mną Catherine. Rozumiem huśtawka hormonów i nastrojów, ale to była już przesada - dodała z bladym uśmiechem.

Zobacz profil autora

49 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 22:17

- Mmm, mam nadzieję, że nie będę musiał tego naprawdę doświadczać - stwierdził odnośnie samotnego rodzicielstwa. To byłoby cholernie, cholernie smutne, gdyby miał zostać samotnym ojcem. Chyba by tego nie przeżył.
Na szczęście na razie nie zanosiło się na żadne ojcostwo poza dbaniem o crossa.
- Pójdę, pójdę, nie zamierzam skończyć na wózku!
Bobby popatrzył na Joan najbardziej zakłopotanym i niewinnym spojrzeniem, na jakie było go stać.
- Ależ nie śmiałbym ci tego zarzucać! - rzekł trochę zaniepokojony, że faktycznie ją uraził. Uraził? Czy nie uraził? Cholera, nie był pewien...
- Catherine? Zerwała z tobą? Ale, że... W cudzysłowie? - No, chyba tak. Ale po wcześniej uwadze Joan trochę był podkopany. - Nie rozmawiałem z nią już dłuższy czas, coś u niej nie tak?



Zobacz profil autora

50 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 22:40

Na zmieszanie Bobby'ego roześmiała się szczerze. Zamachała ręką.
- Żartowałam, spokojnie. Jestem zbyt często niepoważna albo mam skopane poczucie humoru. Och, na pewno kiedyś to rozgryzę. - Pstryknęła palcami. - O, nie - rzuciła ze zgrozą - to obie te rzeczy. Marna ma przyszłość.
Spojrzała na niego. - Tak, w cudzysłowie - zgodziła się. Joan zastanowiła się, czy nie stosuje może za dużo przenośni.
Przeczesała włosy, wzrokiem błądząc po pokoju. - Nie tak? Zależy, jak się podchodzi do kwestii powiększania rodziny. Nie, nie, wiem ciąża to nie choroba. W każdym razie Cath jest w ciąży. Z tego co wiem na razie tego nie rozgłasza - Joan miała nadzieję, że Bobby raczej o tym rozpowiadać nie będzie. - Nie mam pojęcia jak, ale z głupiej wymiany wiadomości, ona się obraziła. - Rozłożyła bezradnie ręce.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 4]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach