Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Bobby'ego

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 4]

1 Dom Bobby'ego on Pią 12 Gru 2014, 21:34

First topic message reminder :

Dom jest niewielki, wybudowany z gotowych materiałów. Ściany są wypełnione gąbką lub styropianem, nie ma tu mowy o porządnej izolacji. Dach często przecieka, w czasie upałów wewnątrz nie da się wytrzymać, a klimatyzacja działa wątpliwie. Podczas chłodniejszych dni robi się naprawdę zimno i trzeba ratować się piecykiem elektrycznym.
Budynek ma tylko jedno piętro. Wewnątrz znajduje się kuchnia i łazienka oraz dwa średniej wielkości pokoje. Dom jest pomalowany na piaskowy kolor.
Na podwórku znajduje się podjazd.

W domu zwykle panuje nieład. W kuchni zlew jest zwykle pełen naczyń czekających na pozmywanie, w sypialni krzesło pełni rolę szafy. W salonie honorowe miejsce zajmuje perkusja.

Zobacz profil autora

51 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 22:55

Uśmiechnął się rozbawiony.
- To nic! - przechylił się w stronę Joan, żeby ją pocałować. - Lubię twoje poczucie humoru.
Zrobił pauzę na rzecz przyjemniejszą, niż mówienie.
- Jest czasem przerażające, ale je lubię - zaśmiał się. Wyprostował się i dopił piwo, a pustą butelkę odstawił na podłogę.
Szybko jednak przeniósł spojrzenie z powrotem na Joan, a na twarzy wymalowało mu się zdziwienie.
- O kurde, ale numer - palnął w końcu. Ha, Catherine pewnie skrzętnie się ukrywała za biurkiem gabinetu, byle tylko nikt nie zauważył. Milczał chwilę, marszcząc brwi. To sobie długo dziewczyna nie popracowała, eheh.
- Hm. Może jej przejdzie? - rzekł bez przekonania.



Zobacz profil autora

52 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 23:30

Joan była zaskoczona, a raczej jest to trudna rzecz, mimo wszystko. Kiedy zbliżył się do niej, nie cofnęła się, zresztą nie miała jak i gdzie. Też jej nie przeszkadzało, jak nie ona. Już nic nie dodała, gdy się cofnął, chyba było jej żal, że już to się skończyło. Przygryzła wewnętrzną stronę policzka i pociągnęła z butelki, z której piwa jakimś cudem nie rozlała.
- Nie wiem, na razie trochę nie chcę, a trochę boję się sprawdzać - powiedziała nieprzekonana. - Ty częściej ją widujesz, a na pewno teraz, więc dyskretnie możesz sprawdzić czy u niej jest w porządku. Albo może lepiej się nie narażaj jej jeszcze - dodała z bladym uśmiechem.

Zobacz profil autora

53 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 23:39

- No właśnie nie wiem, czy częściej. Siedzi tylko w gabinecie i ciężko ją dorwać - stwierdził. - Ale jak ją w końcu przydybię, to z nią pogadam. Nie o ciąży, oczywiście - sprostował szybko, drapiąc się po policzku.
- Zresztą, nie straszne mi narażenie się jej - zaśmiał się i wstał, chwytając pustą butelkę po piwie. - Jeszcze jedno? - wskazał butelkę w dłoni Joan, zanim udał się do kuchni po nowe. Tak czy siak pewnie nie pogardzi.
Ha, gdyby był bardziej ogarnięty i rozpoznał Cath w czasie wyścigów, to i on miałby niezłego asa w rękawie. No, ale Catherine była dość cwana, by nie dać się przyłapać. Bobby wrócił z drugim piwem i usiadł z powrotem obok Joan.



Zobacz profil autora

54 Re: Dom Bobby'ego on Nie 15 Mar 2015, 23:52

- Jeżeli by ci się udało, a do tego coś z niej wyciągnąć - odetchnęła głęboko. Wiedziała, jak wygląda rozmowa z Cath, czyli przeskok z jednego tematu na drugi, które to jej pasują, a do tego to trochę, jak stepowanie na lawinie.
- Jasne. Tak.
A skoro miało być następne, to dokończyła swoje piwo. Odłożyła pustą butelkę i wyprostowała nogę, którą dotychczas miała pod sobą podkuloną, przez co zdążyła jej zdrętwieć. Odebrała świeżą dostawę od Bobby'ego.
- Dzięki. Poza pracą i ściganiem się po piaskach miałeś czas na perkusję? - zapytała wskazując głową na instrument.

Zobacz profil autora

55 Re: Dom Bobby'ego on Pon 16 Mar 2015, 10:49

- Okej, uznam to za swoją misję na najbliższy czas - obwieścił. Chociaż fakt, że Catherine była niełatwą rozmówczynią... Ale będzie próbował!
Postukał dnem butelki o kolano i spojrzał na perkusję.
- Tak, trochę. Szczególnie mnie wzięło, jak były te dni, co lało... No, ale jak tylko poprawiła się pogoda, to zająłem się moją nową zabawką - zaśmiał się.
Kurcze, chyba naprawdę był nieuleczalnym dzieciakiem. Może dlatego Maddie wykonała sprytny, choć mało subtelny odwrót. Tak pomyślał Bobby, a choć było to już dobre parę miesięcy temu, to wciąż miał trochę ból dupy. Albo serca, że okazała się taką szmatą.



Zobacz profil autora

56 Re: Dom Bobby'ego on Pon 16 Mar 2015, 11:58

- Sąsiedzi byli z pewnością przeszczęśliwi - powiedziała z szerokim uśmiechem. Szybko dodała: - znaczy, oczywiście nie sugeruję, że ci to nie wychodzi, bo tak nie jest. Noo - ucięła w sposób wybitnie elokwentny swoją słowną plątaninę. W zamian zajęła się swoim piwem. Zaraz się, jednak wyprostowała.
- Ej, nie możesz nazywać swojego dziecka zabawką. Chyba.
Chociaż fakt, że Bobby mógł być niedojrzały albo po prostu pasjonatem, co raczej bywa trudne do odróżnienia.

Zobacz profil autora

57 Re: Dom Bobby'ego on Pon 16 Mar 2015, 12:08

- No, policja nie stanęła u mych drzwi, więc może nawet im się spodobało - wyszczerzył zęby. Potem uśmiech trochę mu spłynął. - Nie? Damn it - pokręcił głową.
Ale ważne, że umiał się czasem zebrać na powagę. Ale może w pracy ten jego entuzjazm i lekkie podejście też pomagało? Jakby miał się przejmować i brać do serca uwagi irytujących staruszków, albo pozwolić sobie na zwątpienie, gdy stykał się z chorymi na Alzheimera chociażby, to długo by biedny nie pociągnął.
- Okej, Joan. Mam do ciebie teraz jedno, zajebiście ważne pytanie - rzekł nagle, obracając się przodem do dziewczyny i robiąc efektywną pauzę. - Co powiesz na Carpocalipse? - zafalował brwiami, rozciągając ponownie usta w uśmiechu.



Zobacz profil autora

58 Re: Dom Bobby'ego on Pon 16 Mar 2015, 12:27

Pokręciła głową, że nie, jednak nie może, bo dzieci są przecież takie wrażliwe. Przechyliła głowę, gdy się obrócił w jej stronę i oczywiście, że wykorzystała chwilę dramatycznej ciszy i rzuciła: - mogę max pożyczyć kilka tysięcy - nie żeby podejrzewała go, o takie prośby.
- Poważnie, myślałam, że już nigdy tego nie zaproponujesz. Oczywiście, że tak, chyba, że jest tam śpiewający Gey tańczący w szpilkach. Chociaż, jakby się zastanowić, to jedna z lepszych scen "Pisionciu [jakkolwiek się to odmienia] twarzy".
Otrząsnęła się lekko po wspomnieniach z seansu. Niezapomniane przeżycie.

Zobacz profil autora

59 Re: Dom Bobby'ego on Pon 16 Mar 2015, 12:52

Jaka szkoda, że ekspresja twarzy Roberta była ograniczona i nie była w stanie oddać czegoś w tym rodzaju: X D. Aczkolwiek to było jego wewnętrzne uczucie, gdy Joan wtrąciła się ze swoimi tysiącami.
- Ach, no widzisz! Trzymałem cię w niepewności - zaśmiał się i wstał, żeby przynieść komputer i podłączyć go do telewizora. W końcu takie filmy, z taką akcją i emocjami należało oglądać na większym ekranie.
- Nie wiem czemu, ale czuję, że chyba jednak powinienem obejrzeć Pisiont. To brzmi tak źle, że wpasowuje się w idealnie w tę niską kategorię... A nie, chwila, oni to robili na poważnie. To chyba jednak nie - rechotał pod nosem, ustawiając film. W końcu zasiadł z powrotem na kanapie i mogli zacząć seans.
Carpocalipse, jak można się domyślać, albo i nie, był to film o samochodach. O wszystkich autach porzuconych na złomowiskach i w bezdrożach. Teoretycznie na świecie, ale oczywiście akcja działa się w Ju Es Ej, czyli pępku świata, więc kto by patrzył na resztę. Nikt sobie tymi autami nie zawracał głowy, aż do pewnej burzliwej nocy, gdy kilkoro przyjaciół odnalazło tajemną księgę i odprawiło rytuał. Naturalnie uważali to za świetną zabawę, nie zdając sobie sprawy ze strasznych konsekwencji tego czynu! Tu wchodziła wyjątkowo źle dopasowana, pseudodramatyczna muzyka, której towarzyszyło ożywanie zardzewiałych wraków. Oczywiście samochody miały zemścić się na ludzkości za to okrutne traktowanie. W dalszym ciągu filmu atmosfera robiła się coraz gęstsza, bowiem auta-zombie zarażały "żywe" samochody, toteż kraj spłynął krwią niewinnych ludzi ginących w wypadkach, i tak dalej. Najgorsze były w tym traktory i kombajny szerokie jak czteropasmowa autostrada. Chyba nie muszę mówić, co działo się z ludźmi, gdy pojawili się na drodze...
Doprawdy, było to kino poruszające i godne uwagi. Bobby prawie się wzruszył. Prawie. Głównie w momencie, gdy ludzie postanowili walczyć z zombie-autami i niszczyć naprawdę wymuskane okazy. Bobby miał słabość do starych, wypicowanych samochodów.



Zobacz profil autora

60 Re: Dom Bobby'ego on Pon 16 Mar 2015, 13:25

- Z takim nastawieniem można ten film obejrzeć bez większego uszczerbku na zdrowiu, szczególnie psychicznym. Ale intencje twórców chyba nie obejmowały wybuchów śmiechu w najbardziej żenująco-ckliwych momentach. A poza tym me serce, dziecka nauczyciela języka angielskiego niemal siłą indoktrynowanego Szekspirem, Keatsem czy Ginsbergiem, krwawi na myśl, że to bestseller.
Sceny masakrowania ludzi obejmujące przeróżne miażdżenia, rozjeżdżania i rozrywania, w których specjalizowały się wózki widłowe (nie zapominajmy i o tych pojazdach!) były porządnie krwawe - nie szczędzili na barwniku.
- To może dobrze, że Detroit upadło - Joan rzuciła, gdzieś po drodze.
Na końcówce, którą Bobby tak przeżył, Joan przysunęła się bliżej i lekko pocieszająco go poklepała po ramieniu.
- No już, zobacz tamten cadillac przeżył, i mustang też. - A to był pewnie był zamysł twórców, żeby nakręcić sequel.

Zobacz profil autora

61 Re: Dom Bobby'ego on Pon 16 Mar 2015, 13:39

Spojrzał rozbawiony na Joan.
- A co, czytałaś? - spytał podchwytliwie.
Tak, tak, dużo krwi i sztucznych flaków. Trzeba przyznać, że te sceny całkiem im sie udały. Rozbryzgi na kamerze dodawały dramatyzmu i wiarygodności. Bobby westchnął ciężko, po czym spojrzał z uśmiechem na Joan.
- Dobrze, że cofnęli klątwę, zanim je dopadli - skwitował. - To byłaby niepowetowana strata.
Po czym wbił wzrok w przejeżdżające po ekranie napisy końcowe.
- Ha! Żaden samochód nie ucierpiał podczas kręcenia tego filmu - przeczytał uwagę, która pojawiła się na końcu. - No, to mogę spać spokojnie, hehe.
Bobby wstał, zebrał butelki i odniósł je do kuchni, a potem rozłączył sprzęt. W końcu nachylił się nad Joan.
- Mam jeszcze jedno, zajebiście ważne pytanie - rzekł tym samym tonem, co wcześniej. - Chcesz zostać na noc?



Zobacz profil autora

62 Re: Dom Bobby'ego on Pon 16 Mar 2015, 13:55

Wcelowała w niego palcem.
- Nie osądzaj mnie. Ja staram się poszerzać swoje horyzonty. Próbowałam, bolało czytanie - wyjaśniła zbolałym głosem swoją przygodę z hitową powieścią.
Podparła brodę o ręce zgięte w łokciach, które oparła o swoje uda i wywróciła oczami, jak z dzieckiem.
- Widzisz w końcu twórcy to nie bestie, a na pewno nie mieli milionowego budżetu. - To, że samochody nie ucierpiały, to tylko z pragmatycznych pobudek.
Oparła się wygodniej, gdy zajmował się swoim laptopem, nie będzie się tykać, bo popsuje i dopiero będzie dramat.
Co do pierwszego pytania Joan chciała ponowić swoją odpowiedź i ewentualnie dodać uwagę, że nerki mu nie odda czy coś w ten deseń. Ale wreszcie ograniczyła się tylko do: - tak.

Zobacz profil autora

63 Re: Dom Bobby'ego on Pon 16 Mar 2015, 14:06

- Ależ nie osądzam - powiedział rozbrajająco szczerze Bobby, którego hobby było oglądanie naprawdę tragicznych filmów o wyjątkowo płytkiej i schematycznej fabule. Jak miałby ją osądzać?
Szkoda, że nie powiedziała na głos o nerce. Być może odpowiedziałby jej, że gdyby chciał, to by jej nie pytał o zdanie w tej sprawie. W sumie, może powinna się zastanowić, czy nie pisała się na utratę jakichś narządów, godząc się na spędzenie tu nocy. Ostatecznie Bobby miał odpowiednie kursy, a do granicy całkiem blisko...
Ale skoro tego nie powiedziała, to trudno! W takim razie Bobby zapewne zaproponował kolację, a potem całkiem prawdopodobne, że razem z Joan zaliczyli wszystkie te bazy, na które z takim utęsknieniem czekali wszyscy mieszkańcy Old Whiskey i ich alter ego, albo na odwrót.

zt



Zobacz profil autora

64 Re: Dom Bobby'ego on Sro 01 Kwi 2015, 20:10

Bobby wybudził się z dziwnego snu. Byli tak Zorgowie, który porwali Beth i Setha, Joan jako Strażnik Galaktyki, Jonathan jako szop, a Chris Pratt... kazał Markowi zniszczyć nadajnik. Ale coś się zjebało i statek Zorgów zniszczył miasto i wszyscy zginęli.
Ja dobrze, że to był tylko sen - pomyślał Bobby i przytulił się do swojego zdjęcia Chrisa Pratta z autografem.

Zobacz profil autora

65 Re: Dom Bobby'ego on Nie 03 Maj 2015, 18:21

17.08.2013, popołudnie


Wiało, grzmiało, apokalipsa! Drzewa targane przez wichurę, piasek i żwir wirujące w powietrzu, krowy unoszące się nad pastwiskami!
Huragan doszedł nad osiedle. A tam już nikt nie mógł poradzić na jego niszczycielską moc!
Ślepy los na zniszczenia:
1 - lecący śmietnik rozbił ci frontowe okno. Kilogramy piasku zasypały salon
2 - wiatr zrywa ci połowę dachu, piasek w salonie!
3 - wiatr zrywa ci dach, piasek w całym domu!
4 - Popękane szyby, brak większych szkód
5 - Zniszczony ogródek i wybite dwa okna w sypialni - piasek w pokoju
6 - brak szkód

Zobacz profil autora

66 Re: Dom Bobby'ego on Pon 04 Maj 2015, 10:45

3 - wiatr zrywa ci dach, piasek w całym domu!



Zobacz profil autora

67 Re: Dom Bobby'ego on Sob 04 Lip 2015, 21:54

/ 24.09.2013, po 18:00

Pod dom Bobby'eo zajechał czerwony ford z odsłoniętym dachem. Z auta niezgrabnie wyskoczył Noah, kierując się ku drzwiom.
Zapukał, bo i co miał zrobić?



Zobacz profil autora

68 Re: Dom Bobby'ego on Sob 04 Lip 2015, 22:01

Niedługo potem zamaszystym ruchem Bobby otworzył drzwi.
- No siema! - wyglądał na zmachanego. Miał już na sobie spodnie i buty do crossa, i chyba właśnie przeciągnął koszulkę przez głowę.
- Chodź, wejdź, zaraz ci pokażę twój nowy oldschoolowy motor! - rzekł podjarany, prowadząc Noah przez mieszkanie na tyły i w międzyczasie pakując sobie koszulkę w spodnie. Pchnął drzwi do wyschniętego na wiór ogródka i wyciągnął rękę.
- Tada! - wskazał na motocykl pożyczony od szeryfa McConnora. Przy jego, młodszym pewnie o dobre dwadzieścia lat, to dupy może nie urywał, ale hej, ważne, że jeździł!
W końcu też spojrzał uważniej na Noah, zauważając, że chłopak wygląda znacznie lepiej, niż przy ich poprzednim spotkaniu. Może jednak rzucił te dragi?



Zobacz profil autora

69 Re: Dom Bobby'ego on Sob 04 Lip 2015, 22:09

Spojrzał po motorze i otworzył usta. Się nie znał, to dla niego, nawet taka stara, maszyna była czymś "wow"
- O kurde... i mam na tym jeździć? - zapytał, niepewnie podchodząc do motoru.
- Zajebiste! Przykucnął i zaczął oglądać silnik, ukryty gdzieś pod plastikową obudową i błotnikiem.
- Ale, nie zabiję się, co nie?



Zobacz profil autora

70 Re: Dom Bobby'ego on Sob 04 Lip 2015, 22:13

- Taki jest plan - zaśmiał się. Podszedł za Noah i przystanął obok, podczas gdy ten się zachwycał maszyną.
- Wolałbym, żebyś się nie zabił - dodał. - Nigdy nie jeździłeś, więc... Chyba wyprowadzimy motory z buta, byle wyjść poza zabudowania i tam poćwiczymy... Nie będę cię rzucał od razu na głęboką wodę, co nie!
Spojrzał raz jeszcze na Noah.
- Nie masz kasku, co?



Zobacz profil autora

71 Re: Dom Bobby'ego on Sob 04 Lip 2015, 22:16

Wstał i oparł się o motor. Podrapał się po nosie. No, nie jeździł, ale się nie bał. szczerze, to robił zdecydowanie gorsze rzeczy, przy których mógł zginąć. Na przykład rzucał Mołotowem w przyczepy albo robił ładunki wybuchowe na starej farmie.
- No, nie mam. Chyba muszę sobie sprawić.



Zobacz profil autora

72 Re: Dom Bobby'ego on Sob 04 Lip 2015, 22:22

- Okej, to... Dziś pożyczę ci swój. Dobra, bierz go na ulicę, ja zaraz przyjdę!
Bobby cofnął się do domu, złapał swój kask, pozamykał drzwi, obleciał znów dom i wyprowadził swój motor. Rozejrzał się na boki, pomyślał, pomyślał i w końcu wskazał kierunek.
- Tam chyba będzie najbliżej.

---> okolice Long Street



Zobacz profil autora

73 Re: Dom Bobby'ego on Czw 06 Sie 2015, 21:20

28.01.2014, wieczór

- Joan! - krzyknął Bobby od progu, wpadając jak szalony do domu. Mało nie pogubił butów w drodze do salonu. To znaczy, taki był plan, ale mógł je, jak kulturalny człowiek, odstawić na stojak na buty, a nie rozrzucać w korytarzu.
- Joan! - powtórzył, łapiąc za pilot do telewizora i kilkakrotnie wciskając włącznik, bo nie chciał zadziałać. W końcu załapał, a wtedy Bobby pognał do kuchni po piwo. No gdzie ta dziewczyna?! Z całą pewnością skończyła pracę przed nim, był absolutnie pewien.
Wrzucił paczkę z kukurydzą do mikrofali i spojrzał na zegarek. Uff, jeszcze trzy minuty!



Zobacz profil autora

74 Re: Dom Bobby'ego on Czw 06 Sie 2015, 21:40

Tak skończyła pracę przed nim, miała normowany, jednak czas pracy. Wyższość pracy z, w większości przypadków, umarłymi, a nie żywymi. I kto wychodzi na ostatniego przegrańca?
W momencie, gdy przez drzwi wejściowe do domu wpadło zjawisko skali metrologiczne - burza? Cyklon? Huragan Bobby? Na pewno do tego mający skłonności destrukcyjne skierowane głownie w swoją stronę. Joan siedziała sobie w pokoju obok, w spokoju oddając się rozrywce oglądania seriali w internecie czy coś. Odłożyła laptopa, niechętnie, by odkrzyknąć: - goniło cię zombie? Przyjeżdżają twoi rodzice? Moi? A nie ci nie wiedzą, gdzie mieszkam.
Wyszła w końcu do salonu.
- Ugryzł cię pan Garcia, znowu? Bo wiesz zastrzyki na tężca powinny jeszcze działać od ostatniego razu.
Popatrzyła, co jej chłopak wyprawia.
- Tyle krzyku o - wskazała na telewizor, przy okazji właśnie wpadł jej do głowy pomysł, prawdopodobnie głupi.

Zobacz profil autora

75 Re: Dom Bobby'ego on Czw 06 Sie 2015, 21:50

Joan mogła mieć rację. Bobby miał w zwyczaju zapominać o ważnych datach, typu "Misiu, odwiedzimy ciebie i Salinę w przyszły weekend, co ty na to?", ale nie, nie chodziło o wizytę rodziców. Gdyby zaś zanosiło się na wizytę rodziców Joan... No cóż, z jej ojcem to by się na pewno świetnie bawił, ale przy pani Wharton musiałby się mierzyć z kilkugodzinnym stanem przedzawałowym.
Bobby wyszedł z kuchni z miską popcornu i dwiema butelkami piwa. Uśmiechnął się do Joan, cmoknął na powitanie i zaśmiał z jej domysłów.
- Nie, tym razem jestem bezpieczny... - odstawił prowiant na stolik i podparł się pod boki. - Zaraz będą Rekiny na pustyni! NIE MOŻNA TEGO PRZEGAPIĆ! - prawdopodobnie miał dziś wyjątkowo nudny dzień w pracy, że tak się emocjonował.
Na ekranie właśnie pojawiło się intro, toteż wyciągnął ręce, objął Joan w biodrach i pokierował na kanapę.
- Ach, klasyk - aż zatarł ręce. - Nie widziałaś tego, co? Ja widziałem gify. Majstersztyk - pokiwał głową.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 4]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach