Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Bobby'ego

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 4 z 4]

1 Dom Bobby'ego on Pią 12 Gru 2014, 21:34

First topic message reminder :

Dom jest niewielki, wybudowany z gotowych materiałów. Ściany są wypełnione gąbką lub styropianem, nie ma tu mowy o porządnej izolacji. Dach często przecieka, w czasie upałów wewnątrz nie da się wytrzymać, a klimatyzacja działa wątpliwie. Podczas chłodniejszych dni robi się naprawdę zimno i trzeba ratować się piecykiem elektrycznym.
Budynek ma tylko jedno piętro. Wewnątrz znajduje się kuchnia i łazienka oraz dwa średniej wielkości pokoje. Dom jest pomalowany na piaskowy kolor.
Na podwórku znajduje się podjazd.

W domu zwykle panuje nieład. W kuchni zlew jest zwykle pełen naczyń czekających na pozmywanie, w sypialni krzesło pełni rolę szafy. W salonie honorowe miejsce zajmuje perkusja.

Zobacz profil autora

76 Re: Dom Bobby'ego on Czw 06 Sie 2015, 22:15

Na panią Wharton działa bardzo dobrze xanax i prozac, na jej towarzystwo również.
Pokiwała powoli głową, a no tak, jak mogła zapomnieć, swoją drogą, chyba nie widziała go nigdy tak podekscytowanego, jeżeli chodziło o sport.
- Jak mogłam zapomnieć? - powiedziała na głos, żadnej kpiny, powaga. Coś tylko jakiś miała zbyt rozbawiony uśmiech.
Joan dała się usadzić na kanapie.
- Mhm - skwitowała uwagi. Podwinęła nogi pod siebie, oparła się ramieniem o Bobby'ego.
- Jak rekiny dostały się na pustynie? Wypłynęły ze studni z oazy?

Zobacz profil autora

77 Re: Dom Bobby'ego on Czw 06 Sie 2015, 22:25

- W sumie mogłaś, bo przeczytałem dopiero dzisiaj na przerwie, że to dziś leci - zaśmiał się. - Dlatego tak się spieszyłem, bo wiesz, nie chciałabyś tego przegapić - pokiwał głową i podał jej piwo.
Spojrzał na dziewczynę kątem oka i wycelował palec wskazujący w czubek jej nosa.
- No przecież nie będę ci zdradzać fabuły, głuptasie! A w ogóle, to sam nie wiem - zastanowił się. Na ekranie pojawiły się pierwsze sceny. Pustynia z lotu ptaka. Ogromne, niekończące się połacie piachu, wraków aut, śmieci i wyskakujący nagle z ziemi wielki, tragicznie zanimowany rekin. Chwilę potem akcja przeniosła się w inne miejsce, na kilkusamochodową karawanę.
- Nooo i wszystko jasne! - obwieścił zadowolony. - Zakład, że na pokładzie będzie jakiś naukowiec, który nam wyjaśni, skąd się wzięły rekiny na pustyni?



Zobacz profil autora

78 Re: Dom Bobby'ego on Czw 06 Sie 2015, 22:50

- Oczywiście, nie chciałabym - zgodziła się i chciała już porzucić to, co jej się tam zaczęło roić w wieku skrętach mózgu, ale potem padło nieszczęsne "głuptasie". Potem weźmie taką linie obrony (wysoki sądzie sam mnie sprowokował). Zmrużyła oczy, a w tle, gdyby rzeczywistość miała za grosz przyzwoitości i wyczucia chwili, pojawiłby się napis "challenge accepted". Odłożyła nietknięte piwo.
- Tak będzie.
Joan zmieniła pozycję. Najpierw pocałowała go w policzek, po tym można się spodziewać, że coś się dzieje, bo przecież nie była zbyt wylewna. Przesunęła twarz, tak że jej usta prawie dotykały ucha Bobby'ego.
- Myślałam o tym cały czas - póki co mógł uznać, że myślała o rekinach na pustyni, o których, co prawda nie miała pojęcia jeszcze chwilę temu. Jedną rękę wsunęła mu we włosy i zaczęła się nimi bawić, a drugą wsunęła mu pod koszulkę, leniwie sunąc z brzucha na tors i z powrotem. - O tobie - dodała szeptem.

Zobacz profil autora

79 Re: Dom Bobby'ego on Czw 06 Sie 2015, 23:02

Uśmiechnął się tryumfalnie, że ma rację. Nikt nie chciałby przegapić takiego filmu. Na pewno nie on, po całym dniu rozpoczętym od sadzania pana Garcia na klopa, a skończonym na prowadzaniu pacjentów z jednego gabinetu do drugiego i układania co i rusz nowych jednorazowych prześcieradeł na leżankach. Już chyba wolał szczepienia dziecięce. Szło ogłuchnąć, ale dzieci były zabawniejsze, niż dorośli.
Wyszczerzył się do Joan w odpowiedzi na buziaka, ale wzrok zaraz potem przeniósł na ekran.
- O rekinach na pustyni? - spytał zdziwiony. Akcja filmu rozwijała się powoli, jak zwykle. Grupa ludzi jechała przez pustkowia z jednego miasta, a może nawet państwa, do innego. Długa to i żmudna droga, trzeba było jechać za przewodnikiem, bo inaczej łatwo było się zgubić i umrzeć z pragnienia i głodu.
Bobby zamrugał zdziwiony poniekąd, obserwując poruszającą się pod jego koszulką dłoń Joan.
- Tak? Hehe. No wiem, no, nie sposób o mnie nie myśleć - zafalował brwiami, cmoknął dziewczynę w kącik ust i... - Łoooł, widziałaś?! - wycelował palcem w telewizor.



Zobacz profil autora

80 Re: Dom Bobby'ego on Czw 06 Sie 2015, 23:29

Z pewnością do tego przewodnik był twardym mężczyzną po przejściach lub równie nieugiętą kobietą z przeszłością oraz niechętnym/ą do współpracy z osobami, które przeprowadzał. Rzucając do tego powłóczyste spojrzenia na horyzont, zdjęcie straconej rodziny (ale to już skrycie, w tajemnicy) i czujnie wypatrując rekinów oraz nieprzyjaznych grup napadających na takie karawany. O czym pojęcia nie miała Joan, bo była zajęta czymś innym. Ledwo zdusiła w sobie chęć wymownego spojrzenia w sufit na jego przechwałki. Zeszła ustami niżej po linii szczęki, na jego szyję, ale poderwała głowę, po kolejnej uwadze Bobby'ego. Chwyciła go za podbródek i zmusiła by na nią spojrzał.
- Chcę cię teraz - jaśniej się już nie dało, a przynajmniej bez słów uznanych powszechnie za wulgarne. - Chyba, że telewizor lepiej cię zaspokaja - i z tymi słowami opuściła dłoń.

Zobacz profil autora

81 Re: Dom Bobby'ego on Czw 06 Sie 2015, 23:42

Nie, nie, oni jeszcze nie wiedzieli o rekinach. To znaczy, dowiedzieli się dość szybko - dokładnie w chwili okrzyku Bobby'ego. Wtedy bowiem z piachu przed tym całym konwojem wyskoczył rekin, co wywołało ogólne poruszenie i panikę podróżników.
Spojrzał na Joan (skoro już musiał, ehehe) i zrobił usta w rybkę. I wybałuszył oczy, jak patroszona ryba, bo to zabrzmiało prawie jak groźba.
Okej, to na pewno było podchwytliwe.
W takich sytuacjach każda odpowiedź była zła, no nie?
- Teraz? - wydukał, strzelając oczami w telewizor. Konwój się zatrzymał, a przewodnicy (to na pewno była para, to znaczy, dwójka, parą zostaną pewnie na koniec filmu, o ile przeżyją) usiłowali zapanować nad chaosem. - Ale... ale... rekiny... Nie wytrzymasz półtorej godziny? - jęknął. Głównie dlatego, że wątpił, że on wytrzyma, jeśli Joan dalej będzie mu tak robić.



Zobacz profil autora

82 Re: Dom Bobby'ego on Pią 07 Sie 2015, 00:01

Sam się o to prosił, sam sobie jest winny. Może byłoby inaczej, gdyby częściowo nie wpadła w swoją pułapkę i gdyby nie odezwała się jakaś chora ambicja, która mogłaby wybierać jakieś bardziej racjonalne sytuacje.
- Teraz - potwierdziła. - Albo w ogóle - dodała z prawie szelmowskim półuśmiechem. Pewnie właśnie rekiny zdziesiątkowały karawanę i zniszczyły większość pojazdów, których, spektakularnie tragiczne w efektach specjalnych, wybuchy zabiły lub odstraszyły rekiny, a przewodnikom pozostało nic innego, jak opanować ludzi. Gorzej było najwyraźniej z opanowaniem Bobby'ego.
Joan przechyliła się do przodu, tak by się oprzeć ciałem o niego i go pocałować. Jedną dłonią bawiła się paskiem przy jego spodniach, bo w końcu mógł woleć rekiny, przecież nic na siłę.

Zobacz profil autora

83 Re: Dom Bobby'ego on Pią 07 Sie 2015, 00:13

- Grozisz mi? - spytał z niedowierzaniem i zrobił najsmutniejszą minę, na jaką było go stać. No bo jak ona mogła nie rozumieć, że to jedna okazja na... no, przynajmniej rok, nim znowu to puszczą. Nie licząc dnia następnego, ale takie powtórki są zawsze w godzinach pracy.
Zdziesiątkowana wycieczka zapakowała się w końcu w ocalałe auta i wyruszyła przez pustynne bezdroża. Wyścig z czasem, wyścig z rekinami, które w każdej chwili mogły wyskoczyć spod ziemi. Na tylnych siedzeniach leżało paru rannych niedobitków, jęcząc i stękając, podczas gdy jakieś spanikowane, tlenione dziumdzie usiłowały wstrzymywać krwawienie.
Bobby widział to wszystko przez mgiełkę włosów Joan, bo najwyraźniej jego kobieta była uparta, albo miała tę lepszą fazę miesiąca. W każdym razie Robert jednak nie mógł wybrać rekinów w takiej sytuacji, co nie przeszkadzało mu w zerkaniu w ekran kątem oka, gdy ściągał z Joan koszulkę i rozpinał stanik.



Zobacz profil autora

84 Re: Dom Bobby'ego on Pią 07 Sie 2015, 00:39

Pewnie zdążyła tylko wymruczeć coś w odpowiedzi, twierdzącej zresztą. Mógł sobie nagrać powtórkę, pewnie to ona jutro zrobi albo ściągnie film z odmętów internetu.
Jak już uzyskała, co chciała, to mogłaby przerwać, ale chyba nikt nie był tak opanowany. Fizycznie niemożliwe. Więc w chwili, gdy ktoś w dramatycznie przerysowany sposób umierał po ataku pustynnych rekinów, a przypadkowy naukowiec, który do tego zdołał przeżyć atak, udzielał odpowiedzi na pytanie, które tak nurtowało wcześniej Joan. To ta ostatnia, sama już w wersji topless, ściągnęła koszulkę z niego, zjechała dłońmi do nieszczęsnego pasa i zajęła się rozpinaniem. Ustami muskała mu tors, jak chciał to chwilowo miał widok na film. Podzielność uwagi to błogosławieństwo.
- Chcę być na górze - rzuciła szybko, gdy wróciła do szyi Bobby'ego równocześnie podgryzając go w miejscu, w którym szyja przechodziła w bark.

Zobacz profil autora

85 Re: Dom Bobby'ego on Pią 07 Sie 2015, 12:35

- Chyba obudziłaś w sobie zwierzę - zauważył Bobby, skupiony teraz bardziej na biuście Joan, skoro miał go pewnie na linii wzroku, niż na dramatycznych przeprawach bohaterów filmu. Z dźwięków domyślał się jednak, że pogoń rekinów za podróżnikami trwa w najlepsze.
- Tylko nie wiem jakie - dodał po chwili zastanowienia. W głowie obijała mu się tylko reklama Liona. Poczuj w sobie siłę lwa. A może Snickers - i jedziesz dalej!
- Serio? W ogóle nie zauważyłem - zaśmiał się i mimo jej sugestii popchnął na kanapę, by przez chwilę jednak być górą. Głównie po to, żeby z niej ściągnąć ubrania i zerknąć na ekran. Akurat w momencie, gdy jedna z tych tlenionych blondynek była rozrywana przez rekina na strzępy. Krew malowniczo chlapnęła na obiektyw. Reszta podróżników w ekspresowym tempie zapakowała się w nieliczne, sprawne auta i znów zaczęła się jazda.



Zobacz profil autora

86 Re: Dom Bobby'ego on Pią 07 Sie 2015, 20:24

Nie ma to, jak seks przy dźwiękach masakry, ktoś tu się powinien zastanowić, najlepiej oboje. Choć może z powodzeniem mogli to wszystko zagłuszyć. Do tego być może Joan miała zdolność wykonywaniu kilku rzeczy na raz, ale nie była w stanie śledzić akcji filmu, gdy Bobby ją rozpraszał, a jeszcze starała się go pozbyć spodni.
- Rekin? - podpowiedziała rozbawiona - byle nie modliszka - wyrzuciła na przyśpieszonym oddechu, chyba już osiągnęli fazę plateau.
Joan wróciła do ust Bobby'ego, po czym już miała protestować, gdy wylądowała na plecach. Jednak zrozumiała intencję, więc podniosła biodra. Długo się nie wpatrywał w telewizor (gdzie pewnie wśród ocalałych, chwilowo, niedobitków kwitło obwinianie oraz nieśmiało rozwijał się wątek romantyczny), bo Joan zajęła miejsce na biodrach Bobby'ego. Oparła dłonie na klatce piersiowej swojego chłopaka, równocześnie wykonując leniwe ruchy, które zaczęły przyspieszać. Tuż po tym, jak Joan ogarnęła fala endorfin, prolaktyny i oksytocyny, nie zeszła z Roberta od razu. Pochyliła się nad nim.
- A rekiny na pustyni znajdują się, dlatego, że w momencie zmniejszania się powierzchni oceanu zaczęły polować poprzez wypływanie na brzeg. Dostosowały się do warunków lądowych, aż po całkowitej katastrofie klimatycznej. A pustynia to niegdysiejsze wybrzeże Kalifornii. - Miała jednak podzielną uwagę albo nie tylko Bobby korzystał z okazji na ukradkowe spojrzenia. Dopiero teraz zostawiła go w spokoju.

Zobacz profil autora

87 Re: Dom Bobby'ego on Pią 07 Sie 2015, 21:24

- Ani jedno, ani drugie - uznał. - Nie wiem, co by ci pasowało...
Ale nie zastanawiał się nad tym dłużej, bo Joan nie zrezygnowała z chęci bycia u góry. To jemu nie pozostało nic innego, jak rozsiąść się i dać do zrozumienia, że my body is ready. Bo co tu ukrywać, że narobiła mu chętkę. Nawet kosztem Rekinów na pustyni!
W każdym razie no co tu dużo mówić, dobrze mu było. Szczególnie, że tak niespodziewanie dosyć Joan z tym wyskoczyła.
Odetchnął głęboko i spojrzał na nią podejrzliwie.
- Chwila, skąd to wiesz? - spojrzał przez jej ramię na ekran telewizora, gdzie właśnie rozgrywała się jakaś romantyczna scena pomiędzy dwójką przewodników. - Jak ty to...
Chyba jednak podzielności uwagi mężczyzn i kobiet nie było co porównywać, bo on tak się starał, a i tak pół filmu mu już umkneło (nie, żeby było tam wiele do stracenia, no ale). Bobby uśmiechnął się rozbawiony i przechylił, by ją jeszcze pocałować. W różnych miejscach.



Zobacz profil autora

88 Re: Dom Bobby'ego on Pią 07 Sie 2015, 21:59

Roześmiała się.
- Dobra, wiesz, że ten film już kiedyś leciał? Na początku w ogóle nie pamiętałam. Przypomniałam sobie po tej parce z mroczną przeszłością - tak, chodziło o przewodników. Poza jeszcze jakimś smutnym dzieciakiem i wspomnianym naukowcem, to reszta postaci stanowiły nieodróżnialną od siebie grupę ludzi z tła, których głównym zadaniem było krwawo ginąć.
Joan odetchnęła głośniej.
- Oglądasz końcówkę? Chyba, że teraz ty chcesz się zamienić - dokończyła z wesołym uśmiechem.
Cokolwiek postanowił Bobby, to się stało. Nazajutrz miał powtórkę, filmu nagraną oczywiście.
zt

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 4 z 4]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach