Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom rodziny de la Fuente

Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 4]

1 Dom rodziny de la Fuente on Sro 17 Gru 2014, 13:34

Niewielki, dwupiętrowy dom, położony na obrzeżach Apaloosa. Pomalowany jasno-błękitną, nieco już zszarzałą farbą, otoczony wokół niewysokim płotkiem. Do wschodniej ściany domu dobudowany jest garaż.

Zobacz profil autora

2 Re: Dom rodziny de la Fuente on Sro 17 Gru 2014, 13:37

Kompleks sportowy --->

- Moi rodzice nie żyją. - oznajmił Duck, raz na zawsze urywając temat jego starych, o których Lola raz po raz wspominała, co odrobinkę go irytowało. W każdym razie, po tych słowach wzruszył ramionami, jakby chciał jej pokazać, że to nic takiego.
- Mieszkam z babcią. - dodał, odpinając się z pasów.
- Dzięki wielkie za podwózkę, jest pani spoko. - oznajmił, sięgając dłonią w kierunku tylnego siedzenia, gdzie leżała jego torba.

Zobacz profil autora

3 Re: Dom rodziny de la Fuente on Sro 17 Gru 2014, 13:48

-To tu?-upewniła się Lola, zatrzymując auto.
Zmarszczyła brwi, gdy oświadczył jej, że jego rodzice nie żyją. Ach, więc tak to rozwiązali?
-Och.-wydała z siebie.-Przykro mi.-wyznała, pewnie nawet robiąc odpowiednią minę.
Z babcią... Wow. To pewnie ona stoi pod tą tajemniczą literką "S"? Czyli... gdzie jego matka?
-Eee, no spoko. Tylko pamiętaj o tych piłkach na święta, co nie?-zaśmiała się, pewnie pomagając mu sięgnąć po tą torbę, która mogła się zaklinować między siedzeniami czy coś.
Zastanowiła się nad czymś.
-To... jak się nazywa wasza drużyna? Bo mam zamiar zrobić mega obciachowy transparent na ten mecz.-wyznała, jakby decydując się na coś w tym momencie.



Zobacz profil autora

4 Re: Dom rodziny de la Fuente on Sro 17 Gru 2014, 13:55

W jednym z okien zapaliło się światło. Młody znowu przeklął i wysiadł z samochodu.
- Appaloosa Colts - oznajmił z uśmiechem, po czym obrócił się przez ramię.
- To ja jeszcze raz dziękuję prze pani, a teraz lecę! - oznajmił i szybkim krokiem oddalił się do wejścia swojego domu. Zanim dobiegł do drzwi, wyszła przed nie nieco wyższa od Loli, na oko 60-letnia kobieta, ubrana w szlafrok i wałki na głowie, która krzycząc coś głośno po hiszpańsku, kilkukrotnie zdzieliła młodego gazetą w łeb. Po chwili oboje zniknęli za drzwiami, a światło w domu zgasło.

Zobacz profil autora

5 Re: Dom rodziny de la Fuente on Sro 17 Gru 2014, 13:59

Lola przez chwilę zastanawiała się, czy sobie tego nie zapisać.
-Dobra, zapamiętam!-zdecydowała w końcu.
Zachichotała, widząc przejęcie chłopaka. Zakryła dłonią usta, gdy z domu wyszła staruszka i zaczęła okładać młodego gazetą.
Ups...?
Szybko odjechała, co by jej się też zaraz nie oberwało!

/zt



Zobacz profil autora

6 Re: Dom rodziny de la Fuente on Wto 30 Gru 2014, 21:17

/magazyn

Lola podjechała pod dom, już na początku ulicy wyłączając światła.
-Masz gumy.-podała mu paczkę.-Wśliźniesz się po cichu i... no. Wymyślisz coś, nie? Czy... mam iść z tobą i cię jakoś wytłumaczyć?-spytała, chyba bardziej spanikowana od chłopaka.



Zobacz profil autora

7 Re: Dom rodziny de la Fuente on Wto 30 Gru 2014, 21:23

Jackie wysiadł z samochodu, po czym przechwycił gumę od Loli, którą wpakował sobie do ust.
- Nie, dziękuję. Poradzę sobie. - powiedział z uśmiechem, jednak zanim zdążył zatrzasnąć drzwi wyrosła przed nim babcia Selena.
- Ty hultaju, ty gówniarzu! - zaczęła jazgotać, oczywiście po hiszpańsku, swoim grubym głosem.
- Ja się zamartwiałam, Pana Boga prosiłam, żebyś się odezwał, próbowałam się dodzwonić, policję chciałam wzywać, a ty się z jakimiś... - zerknęła swoimi czarnymi jak węgielki oczami do wnętrza samochodów.
- No pięknie, mój wnuczek z kurwami się prowadza! - zaczęła lamentować. Jackie począł uspokajać rozhisteryzowaną babcię, ale na nic się to zdało. Ona wiedziała swoje.
- Wysiadaj ty ladacznico bezbożna! Ty wiesz lafiryndo, ile on ma lat?! - zapytała po hiszpańsku, chociaż nie była pewna, czy Lola ogarnia, ale to wszystko z nerwów!
- Czekej tu, już po policję zaraz dzwonię! Ty maniaczko seksualna! - wrzasnęła, robiąc hałasu na całą ulicę. Wyciągnęła telefon i wtedy to właśnie Duck zdążył ją w końcu przekrzyczeć.
- Ale TO jest policjantka!

Zobacz profil autora

8 Re: Dom rodziny de la Fuente on Wto 30 Gru 2014, 21:28

Lola otworzyła szeroko usta i wpatrywała się z przerażeniem, i zaciśniętymi palcami na kierownicy w babcio-potwora. Miała ochotę odjechać z piskiem opon i uciec przed zagrożeniem, ale była zbyt przerażona, by się poruszyć.
-CO?!!!!!!!!!!-wykrzyknęła jak na komendę, gdy ta nazwała ją kurwą.-Nie jestem żadną kurwą ani lafiryndą!!!-pisnęła, przeskakując na hiszpański, wysiadając z auta i trzaskając drzwiczkami.
No, to się dobrały, dwie rozdarte latynoski.
-Zaraz pani tutaj mandat wlepię za zakłócanie ciszy nocnej!!-krzyknęła, okrążając samochód, by się do niej zbliżyć.-Ja tu pani wnuczka odwożę, a pani będzie mi zarzucać nie wiadomo co!
Mimo że jak najbardziej miała jej do zarzucenia sporo rzeczy, to jednak Lola czuła się usprawiedliwiona. Nikt by nie odmówił takiemu uśmiechowi, ok?



Zobacz profil autora

9 Re: Dom rodziny de la Fuente on Wto 30 Gru 2014, 21:39

Kobieta zamknęła się natychmiastowo, po czym zamrugała kilkukrotni z cielęcą miną.
- To to policjantka? - zapytała, chyba bardziej siebie, po czym złapała się pod boki i skierowała swoje gniewne spojrzenie na wnusia.
- To co żeś zbroił, że cię POLICJA pod dom podwozi, co?! Pewnie się szlajasz nie wiadomo gdzie! A ja umierałam ze strachu, ty niewdzięczny gówniarzu! I czemu telefonów nie odbierasz?! Nawet ojciec dzwonił, cały znerwicowany! Jakby miało kłopotów miał! - jazgot jej był tak donośny, że nie dało się tego słuchać. biedny Duck wysłuchiwał tego ze spuszczonymi wzdłuż ciała ramionami i lekko zdezorientowaną miną, gotów na najgorsze.
Najgorsze właśnie nastąpiło.
- Masz SZLABAN. Na wychodzenie z domu i na te wasze internety, rozumiesz? Koniec z internetami! Tam się tych głupstw naoglądasz i potem głupstwa wyczyniasz! - i pach, młodego przez łeb.
- A pani, pani władzo... najserdeczniejsze przeprosiny kieruję do pani. To takie niewdzięczne służyć nawet w cywilu. Może by pani wpadła na placek jabłkowy. Świeżusieńki, dzisiaj upieczony, palce lizać!

Zobacz profil autora

10 Re: Dom rodziny de la Fuente on Wto 30 Gru 2014, 21:47

Lola była głównie zdezorientowana jak Duck. Przeklęła w duchu. No musi go jakoś z tego wygrzebać, nie?
-Nie, nie... Właściwie to... nie jego wina.-powiedziała, próbując naprędce wymyślić jakąkolwiek wymówkę.-Wie pani, nie mogę wyjawić szczegółów, bo trwa śledztwo... Ale ma pani bardzo dzielnego wnuczka, naprawdę. Oczywiście nic mu nie grozi, proszę się nie martwić. Ale musieliśmy... go przesłuchać... wie pani, formalności. A zgubił telefon, prawda?-spojrzała tutaj na Jackie'go, czekając na przytaknięcie.-No i nie pamiętał pani numeru, więc nie mogliśmy zadzwonić!-wytłumaczyła.
Była prawie z siebie dumna.
-Bardzo mi przykro, że się pani zamartwiała.-zakończyła, wzdychając.-A ja...-odchrząknęła.-...lepiej wrócę już.-stwierdziła.



Zobacz profil autora

11 Re: Dom rodziny de la Fuente on Wto 30 Gru 2014, 22:47

- Jakie śledztwo? O co chodzi? Matko jedyna, w coś ty się wpakował? - kobieta zerknęła na Ducka. Momentalnie zbladła, bo tak się składało, że była doskonale świadoma czym zajmował się jej synek.
- Może jestem już stara,a le jeszcze nie głupia. Ponoszę prawną odpowiedzialność za młodocianego nieletniego. proszę mi w tej chwili powiedzieć o co chodzi. - zażądała.

Zobacz profil autora

12 Re: Dom rodziny de la Fuente on Wto 30 Gru 2014, 23:01

Lola odchrząknęła, rzucając spojrzenie na Duck'a. Boże, co za wkrętka.
-Nie, nie, nie! To nic strasznego, naprawdę! Jak... jak Jackie zeznał... właśnie szedł na autobus i był świadkiem...-zacisnęła usta.-...napaści. Ale przestępca został złapany, nikomu się nie stało. Tylko wie pani, my musimy wszystko spisać, te formalności...-westchnęła teatralnie.
Boże. Żeby to się kleiło.
-Także proszę się na niego nie denerwować. To nie jego wina. Widać, że chłopak jest dobrze wychowany i... na pewno by się w nic nie wplątał, prawda?-przeniosła na niego wzrok, czekając, aż ją w końcu poprze.



Zobacz profil autora

13 Re: Dom rodziny de la Fuente on Wto 30 Gru 2014, 23:13

- Gdyby było, jak pani mówi, to zanim gówniarz zostałby przesłuchany, to ja zostałabym wezwana na komisariat. A skoro tak nie było, to musi mi pani wkręcać dyrdymały. - mruknęła. Coś jej tu ewidentnie śmierdziało i nie miała zamiaru tego tak zostawiać.
- Ale babcia... - zaczął Jackie bezradnie.
- Spokój. - warknęła, po czym wyciągnęła telefon z kieszeni podomki i zaczęła gdzieś dzwonić. W międzyczasie wymownie spojrzała na policjantkę. Jeśli się ruszy, to zniszczy ją wzrokiem.
- Halo? Kurczaczek? Duck wrócił. Tak, tak.. z jakąś kędzierzawą babą. Niby policjantka, ale na kilometr czuję że dziewucha coś kręci. No... nie, nic nie mówił. Nic mu nie jest. Szlaban mu dałam. Tak, tak... A taka jakaś... dupę jak szafa trzydrzwiowa. Ale... ale... No tak, tak. Dobra, to poczekamy. Och, Jezusie najsłodszy! Tak... o Józefie Maryjo, gdybym wiedziała wcześniej... och, już już. Bo zaraz się rozkleję, a nie chcę przy lafiryndzie. Dobra, no to pa. - rozłączyła się, a na jej twarzy znowu zawitała mina Grumpy Cata.
- Duck do domu. Tata zaraz przyjedzie. A ty, droga panno... - cisnęła palcem w kierunku kobiety - ...idziesz z nami.

Zobacz profil autora

14 Re: Dom rodziny de la Fuente on Wto 30 Gru 2014, 23:18

Lola westchnęła ciężko. A mogła odjechać do domu. Przerażona chyba zapuściła korzenie wgłąb asfaltu, bo pod wzrokiem tej kobiety nie odważyła się ruszyć.
Wpatrywała się z szeroko otwartymi oczyma przyglądała się rozmawiającej kobiecie. Nie ogarniała czym był ten kurczaczek, ale te słowa o szlabanie i uspokajanie tej osoby po drugiej stronie telefonu sprawiły, że włączył jej się alarm. I wiedziała już do kogo dzwoni.
Zacisnęła usta na "lafiryndę".
-Oooo nie, nie, nie!-zaprotestowała od razu, cofając się do auta.
Zwęszyła kłopoty. Spore.
-Nigdzie nie idę. Ja mam obowiązki! Ja nie mogę!-cofała się dalej.
...ja się nie dam tak łatwo zabić! - zdawała się krzyczeć w myślach.
Panika. Histeria. Tak.



Zobacz profil autora

15 Re: Dom rodziny de la Fuente on Sro 31 Gru 2014, 11:31

- Ale ta pani jest przecież...
- Cisza! - przerwała Duckowi w pół słowa. Niestety wojownicza babcia, w odróżnieniu od młodego, była w pełni świadoma tego, że z powodu działalności zawodowej jej ukochanego synusia mogą mieć z czasem kłopoty. A policjantka, która nie działa zgodnie z obowiązującym prawem nie jest wiarygodną policjantką. Może jest w koalicji z Buendiami, albo z innymi bandziorami? Któż to mógł wiedzieć?
Selena jednak wiedziała jedno - dla dobra Juniora będzie dmuchać na zimne.
- A gówno mnie twoje obowiązki obchodzą! - oznajmiła w kierunku Loli, po czym przywaliła pięścią w dach samochodu.
- Do środka - wskazała palcem na drzwi do swojego domostwa - Bo zanim przyjedzie tu mój syn, to cię własnoręcznie dojadę. Albo na policję zadzwonię i wsadzą cię, bandziorko, na dożywocie! Już ja się o to postaram!

Zobacz profil autora

16 Re: Dom rodziny de la Fuente on Sro 31 Gru 2014, 11:43

Otworzyła oczy szeroko.
-To... to nie mój samochód! Boże!!!!! Wie pani ile on ma lat?!!!! To pamiątka!!!!!!!-pisnęła, przerażona.
No bo co innemu zostało Naiche po Jacobie? Nie odnaleźli spadku, który zresztą sobie przywłaszczył pewien cichy kryminalista. Miał niby jego dom, ale... Cholera wie, czy się ktoś z rodziny po niego nie zgłosi. Bo przecież chyba nie było żadnej noty notarialnej?
Lola spojrzała z przerażeniem na Duck'a. Serio? Ma dobrowolnie wejść do jej domu i czekać na śmierć? Ona już dobrze wiedziała, co Skittles jej powie. Że jest psychiczna, że ma się odpieprzyć, że jak zwykle nie mogła sobie odpuścić, że jest pierdolnięta i co tam jeszcze. Albo bez słowa jej wsadzi kulkę między oczy.
Naprawdę nie widziała żadnego powodu, dla którego miałaby się na coś takiego zgodzić. Chyba, że nagle staruszka miałaby wyciągnąć spluwę z podomki i zacząć strzelać do auta. To by było straszne. Naiche by ją znienawidził chyba.
Zmrużyła oczy, przyglądając się kobiecie uważnie. Miała tam pistolet?
Cholera, to była matka Jonesa. Na pewno ją wyposażył w coś. I do tego patrząc na jej charakterek...
Westchnęła.
-Dzwonienie na policję zaszkodzi bardziej pani synkowi jak mi.-warknęła, po czym ją wyminęła i podeszła do drzwi z wściekłą miną.
Ok. Miała przy sobie torebkę. W razie czego... jest bezpieczna, tak? ...uhm, na pewno.



Zobacz profil autora

17 Re: Dom rodziny de la Fuente on Sro 31 Gru 2014, 11:57

Lola mimowolnie, albo naumyślnie szkodziła sobie jeszcze bardziej. Co jak co, ale Selena de la Fuente była może kobietą ze wsi, może nie ukończyła żadnej szkoły, może była już stara, etc - ale nie dało jej się tak łatwo zrobić w bambuko. Gdyby Martinez nie kręciła, to być może nie musiałaby brać udziału w tym zamieszaniu.
Niestety - zgarnięcie na przesłuchanie nieletniego to nie jest taka prosta sprawa, jako, że nie odpowiada on jeszcze za siebie. Sugerowanie, że Jackie Jr mógłby mieć jeszcze do tego spore kłopoty... no cóż. Kwestią czasu było tylko, aż Selena zacznie ziać ogniem.
Młody był nieco wystraszony i zdezorientowany, ale zarazem podekscytowany, że niedługo zobaczy ojca i lekko oszołomiony wcześniej wypitym piwem. Wszedł za Lolą i babcią do domu i zapewne skierowali się wszyscy do siwej od tytoniowego dymu kuchni.
Ściany w tym domu uginały się od świętych obrazków, krzyżów, Maryjek i mini-ołtarzyków. Gdzieniegdzie walały się rzeczy Ducka - tu jakieś deskorolki, markowe ciuchy, jakieś gadżety i pudełka po filmach i grach. Pośród całej góry dewocjonaliów można było się dopatrzeć również zdjęć rodzinnych, z których spogladały min twarze Seleny z malutkim wnuczkiem, małego Nachoska z nastoletnim Skittlesem w wielkim afro oraz zdjęcie ślubne Seleny, oraz pamiątka z pierwszej komunii Ducka.
W każdym razie Selena wysunęła taborecik na środek kuchni, każąc Loli na nim usiąść. Potem obeszła kobietę, zapalając papierosa, zupełnie, jakby miała zaraz ją przesłuchać.
- Co cię tu za diabli niosą? - zapytała.
- Duck, do swojego pokoju!

Zobacz profil autora

18 Re: Dom rodziny de la Fuente on Sro 31 Gru 2014, 12:22

Lola oczywiście była zbyt spanikowana, by myśleć trzeźwo. No i robienie wymówek nigdy nie było jej mocną stroną. Z jej ojcem było łatwiej, bo miał dla niej dużo... ciepłych uczuć i był w miarę wyrozumiały. Ale ta smoczyca? Ech!
Cóż, przynajmniej dzięki niej chłopak zobaczy się z tatą, nie? Jedyny pozytyw tego dnia.
Wchodząc do domostwa, oczywiście mimowolnie rozglądnęła się wkoło. Jakoś tak cieplej jej się zrobiło, gdy ze zdjęć spoglądały na nią znajome twarze.
Usiadła na stołku i schowała twarz w dłoniach.
Pięknie. Może powinna zadzwonić do Naiche?
Westchnęła, odejmując ręce od siebie.
-Duck zaprosił mnie na mecz. No to przyszłam mu dopingować. A potem się okazało, że przegrali, był smutny i zabrałam go na lody.-wytłumaczyła na wydechu.-Takie... normalnie lody. Nie jestem zboczona.-skrzywiła się.



Zobacz profil autora

19 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 01 Sty 2015, 14:36

- I co, mam ci uwierzyć w takie bzdury? - zapytała oschle, wpatrując się w lole swoimi czarnymi jak smoła oczętami.
Selena była dość krępą osobą, normalnego wzrostu. Miała farbowane na kasztanowy kolor włosy, które w tym momencie były ciasno spięte w kok na czubku głowy. Jej twarz była przeorana głębokimi bruzdami wokół ust i wokół oczu. jej karnacja była dość ciemna, nawet jak na Latynoskę, spalona słońcem.
Miała na sobie brudny fartuch, którego kieszenie wypełniały jakieś spinki, kapsle i gwoździki, przez co dzwoniły przy każdym popełnionym przez nią ruchu. Mimo tego wszystkiego - było w niej coś, co sprawiało, że przypominała groźnego gangstera bardziej, niż jej syn.
- Która normalna, obca baba zaczepia młodych chłopaczków? Ja się już naogladałam wiadomości i wiem jak się takie jak wy nazywa. Pedantki! - ryknęła, waląc pięścią w blat kuchennego stołu.
- A nie... jakoś inaczej to szło... Tak! Teofilki!
- Babcia przestań robić cyrki! - odezwał się w końcu Duck, już mocno poddenerwowany - Zawsze byłaś dziwnym zgredem, a teraz to już przesadzasz!
Selena nie zdążyła zareagować, gdyż rozległo się nagle pukanie do drzwi.

Zobacz profil autora

20 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 01 Sty 2015, 14:45

Lola popatrzyła na nią zagubionym wzrokiem. Wzruszyła nieśmiało ramionami.
Cóż. Miała rację. Pewnie nie zainteresowałaby się chłopakiem gdyby nie fakt, że go rozpoznała. Bo tak naprawdę to ją popchnęło. Ale... Ojej, no po prostu chciała coś dla niego chyba zmienić swoim pojawieniem się... na tym meczu, no!
Odchyliła się do tyłu, gdy ta zaczęła robić te groźne postury i w ogóle. Gdy uderzyła pięścią o stół, podskoczyła lekko na stołku. Czuła się dziwnie bezbronna wobec tej kobiety, mimo że wcale nie było tak w... praktyce. Chyba.
-Nie jestem pedofilką!-zaprotestowała, oburzona.
Przeniosła wzrok na Duck'a z wdzięcznością.
Pukanie do drzwi sprawiło, że momentalnie zbladła i oczy rozszerzyły się z przerażenia.
Wstała i cofnęła się za taboret.
-Nie, ja stąd wychodzę.-zarządziła i rozejrzała się po pomieszczeniu.
Przeszła po nim, szukając drogi wyjścia. Okno? Ale... on już widział samochód. Ja pierdole.
Zagryzła wargę i spojrzała na tą dwójkę. Podjęła decyzję. Musi być jak mężczyzna. Twardo stąpać po ziemi. Nie da się zastraszyć.
Poszła otworzyć drzwi z zaciętą miną. Raz kozie śmierć.



Zobacz profil autora

21 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 01 Sty 2015, 15:30

Do mieszkania wszedł Skittles, ubrany zupełnie jak nie on - w czarną bluzę z kapturem. Na ramieniu miał sporą, sportową torbę, a dredy związane w kitkę. Spodziewał się ujrzeć tu Lolę. Był na nią wściekły.
W każdym razie wszedł do środka i zatrzymał się w korytarzu bez słowa, stawiając torbę na ziemi. Duck zapewne wyszedł z kuchni, zatrzymując się w korytarzu, parę kroków od ojca, jakby nie był pewny jak zareagować.
Na szczęście Selena doskonale wiedziała jak. Przeżegnała się zamaszyście i w wielkiej radości rzuciła się na swojego synusia, którego obcałowała, wytarmosiła za policzki, wołając przy okazji wszystkich świętych i zalewając się łzami. Kiedy się w końcu od niego odkleiła zerknęła w stronę nieco zagubionego Ducka, a potem znowu spojrzała na synka. Zapewne zmarniał od ostatniego razu. Na pewno niezdrowo się odżywiał.
- Och, Jacob... - powiedziała, niemal błagalnym tonem w kierunku Ducka. No cóż, było dość niezręcznie.
Niestety Lola jeszcze przez dłuższą chwilę nie była główną bohaterką zamieszania.
- Dajmy im chwilę. - zarządziła Selena, ciągnąc Lolę za sobą za łokieć do pokoju gościnnego, zostawiając - z ciężkim sercem - chłopców za sobą.
- Niech cię ręka boska broni, jeśli jesteś tym, kim myślę, że jesteś. - mruknęła dość tajemniczo, ocierając łzy z policzków dłońmi.



Zobacz profil autora

22 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 01 Sty 2015, 15:44

Lola z niewiadomego powodu poczuła się winna. Cóż, z jednej strony wiadomego - no bo to przez nią Duck się spóźnił i... upiła go chyba... ale to nie ona nakłaniała go do nieodbierania telefonów albo posiadania kijowego tatusia! Poczuła się winna, że ta znajomość miała miejsce, a to przecież nie było tak, że stalkowała młodego Jonesa! To był przypadek! Dobrze wykorzystany przypadek, niech będzie.
Zdezorientowana patrzyła na rozgrywającą się scenę. A może powinni jej raczej dziękować za zjednoczenie rodziny, co?
Dała się pociągnąć do pokoju gościnnego. Spuściła wzrok i pewnie stała jak ten słup soli gdzieś z boku, próbując nie rzucać się w oczy w swoim kolorowym ubranku.
-...nie chodzi pani o bycie niezbyt profesjonalną policjantką?-zapytała cicho, wzdychając po chwili.
Przetarła wierzchem dłoni czoło, czując lekkie zmęczenie na samą myśl co ją czeka.
-...bo to naprawdę był przypadek.-dodała nieśmiało, pstrykając nerwowo tipsami.



Zobacz profil autora

23 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 01 Sty 2015, 16:21

- W tej rodzinie nie wierzymy w przypadki. - oznajmiła. Zapewne siedziały sobie w równie przyjemnej atmosferze jeszcze przez dość długą chwilę. Spoza pokoju, z piętra wyżej, zaczęły dochodzić w końcu śmiechy i dźwięki żywej rozmowy. Selenie pewien ciężar spadł z serca i nie była w stanie przerywać im zabawy. Niestety - musiała dowiedzieć się co dalej z tą kędzierzawą szlafmycą, którą miała przed sobą.
W każdym razie po upływie niecałej godziny, Skittles zszedł z góry, wychodząc z pokoju Ducka, w którym kazał młodemu zostać (ten jednak nie miał zamiaru być posłusznym i cichaczem zszedł podsłuchiwać).
Tak czy siak Skittles wszedł do pokoju, w którym siedziała Lola, z jego matką.
- Nie musisz się denerwować. Wiem kto to jest. - zwrócił się do matki - To policjantka. Najwidoczniej jest tak zdesperowana, żeby coś na mnie znaleźć, że zaczyna nękać moją rodzinę. - brzmiał spokojnie, jednak trudno było sobie wyobrazić jego wściekłość w tym momencie. Z ogromnym trudem przychodziło mu trzymanie nerwów na wodzy. Spojrzał wymownie w kierunku kobiety.
- Zabiorę ją we właściwe jej miejsce. Obiecuję, że nie będziecie się już musieli martwić takimi incydentami. - oznajmił, a widząc zatroskanie na obliczu matki swej rodzonej, podszedł do niej i ucałował ją w czoło.
- Tato...? - rozległ się głos Ducka, któremu już od dawna coś tu śmierdziało. Węsząca w obrębie jego starego policja burzyła mu koncepcję, którą zdążył sobie wypracować a propos jego domniemanego zajęcia. Skittles nie był zachwycony, że gówniarz podsłuchiwał, ale nie miał serca mu tego okazywać.
- Idziemy. - rzucił w kierunku Loli, która złapał za łokieć.
Selena wstała, podnosząc dłonie do ust, czując że jej serce nie zniesie kolejnego pożegnania, nie wiadomo na jak długo.
- Tato... - zaczął młody, jednak nie dane mu było dokończyć, gdyż Skittles, ciągnąć za sobą Lolę wyszedł. W końcu żadnego pożegnania nie było.
Wepchnął ją do swojego samochodu, na siedzenie pasażerskie, cały czas milcząc. Zaraz potem wsiadł do auta, z hukiem zatrzaskując za sobą drzwi.
Duck wybiegł za nim z domu, jednak jego stary odpalił silnik i odjechał.

zt Lola i Skittles ---> http://www.oldwhiskey.pl/t113-droga-do-old-whiskey-apache-road



Zobacz profil autora

24 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 15 Sty 2015, 10:37

< - Janseen Street

Naiche podjechał pod znany sobie dom; niebieska farba wciąż się łuszczyła, płot jak zwykle nie naprawiony, a śmieci czekają już kolejny dzień na przyjazd śmieciarki.
Jak z pocztówki.
Pomasował sobie kalekie ramię i westchnał.
- Babcia się zatłucze chyba za te nocne wypady...

Zobacz profil autora

25 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 15 Sty 2015, 14:15

- Babcia śpi. - spojrzał na wyświetlacz swojego telefonu. Skoro nie dzwoniła do niego jak opętana, to znaczyło tylko tyle, że nie zorientowała się, że młody wymknął się z domu. Co prawda zdarzało mu się od czasu do czasu nie wrócić na umówioną godzinę, jednak jeszcze nigdy nie wymykał się w środku nocy.
- I co teraz? - zapytał, patrząc na Naiche.
- Zostawisz mnie tutaj, a potem znowu nie będziesz się odzywał przez parę tygodni? Tylko dlatego, że rozmowa ze mną jest niewygodna? - zapytał z wyraźnym wyrzutem. Jednak nic dziwnego, że chłopiec czuł się pokrzywdzony.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 4]

Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach