Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom rodziny de la Fuente

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 4]

1 Dom rodziny de la Fuente on Sro 17 Gru 2014, 13:34

First topic message reminder :

Niewielki, dwupiętrowy dom, położony na obrzeżach Apaloosa. Pomalowany jasno-błękitną, nieco już zszarzałą farbą, otoczony wokół niewysokim płotkiem. Do wschodniej ściany domu dobudowany jest garaż.

Zobacz profil autora

26 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 15 Sty 2015, 15:05

- I co ja mam ci powiedzieć, młody? - zaczął, cąły rozdygotany - To nie ze mną powinieneś rozmawiać. Nie powinienem się za twojego ojca tłumaczyć, dobra?
Pokręcił głową i uderzył zdrowa ręką w kierownicę. 
- Co, co chcesz usłyszeć? Że to prawda, co mówiła ta dziewczyna? to proszę bardzo. Ale to w niczym nie pomoże.

Zobacz profil autora

27 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 15 Sty 2015, 16:09

Zapewne wiedział, że postawił Naiche w bardzo niewygodnej sytuacji. To samo jednak mógł powiedzieć o sobie. Był w końcu frajerem, którego wszyscy wokół okłamywali.
Kiedy Naiche powiedział to co powiedział, młody miał ochotę zacząć walić głową o deskę rozdzielczą. może nawet to właśnie zaczął robić.
Jego ojciec był gangsterem. Świadomość tego sprawiła, że nagle wszystko zaczynało mu się rozjaśniać.
- babcia wie? - zapytał zrozpaczony. Miał nadzieję, że Naiche powie, że nie. Że wiedziała tyle co on, jednak musiałby być bardzo naiwny, by w to uwierzyć.

Zobacz profil autora

28 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 15 Sty 2015, 16:45

- O to musisz zapytać babcię - odparł - nie chcę mówić czegoś, czego sam pewny nie jestem. Ale..
Spojrzał na chłopaka.
- Nie myśl sobie, że mnie wszystko każdy mówi. Myślisz, ze ze mnie twój ojciec spowiednika robi?
pokręcił głową.
- Wiem tyle ile sam mogę się domyślać i tyle... co sam zrobiłem. Nie mogę za twojego starego odpowiadać, Duck.

Zobacz profil autora

29 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 15 Sty 2015, 16:54

Duck kiwnął głową. Chwilę jeszcze posiedział w ciszy, starając się przetrawić wszystko, co dzisiaj usłyszał. Chyba to właśnie dziś czternastoletni Jacob 'Duck' de la Fuente stał się mężczyzną.
Po niedługim czasie wyszedł z samochodu i wślizgnął się niepostrzeżenie do domu.

Zobacz profil autora

30 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 15 Sty 2015, 19:31

- Hej czekaj... 
Naiche wysiadł z samochodu, i nim Duck wlazł do domu, objął kuzyna i znowu poklepał go po plecach.
- Słuchaj, nie mów ojcu, że ci powiedziałem... ja... ja to zrobię, dobra? - zaproponował.

Zobacz profil autora

31 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 15 Sty 2015, 19:47

- Dobra. - wychrypiał słabo.
- Nic mu nie powiem. - tak na dobrą sprawę nawet nie wiedział, czy już kiedykolwiek będzie chciał z nim rozmawiać. Niestety, ale tego wszystkiego było już dla chłopaka za wiele. Zapewne jeszcze dzisiaj wykasuje numer starego ze swojego telefonu i zlikwiduje wszystkie możliwości kontaktu z nim w przyszłości.

Zobacz profil autora

32 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 15 Sty 2015, 20:03

- I babci też ani słowa, ok? - powiedział cicho. Spojrzał na drzwi.
- Biorę to na siebie, duży chłopak jestem. I wiesz...
Przymnknął oczy.
- Jesteśmy rodziną i dalej cię kocham i mam nadzieję, ze mnie nie nienawidzisz.

Zobacz profil autora

33 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 15 Sty 2015, 20:08

- Ani słowa. - powtórzył.
- Ja ciebie też kocham. - powiedział, uśmiechając się nikle i trochę smutno.

Zobacz profil autora

34 Re: Dom rodziny de la Fuente on Pią 16 Sty 2015, 11:00

- Trzymaj się - powiedział i szybko zawrócił do samochodu. Nie, nie mógł dłużej patrzeć na Ducka i kombinować, jakby mu tu serca bardziej nie złamać. Sam Naiche miał mętlik w głowie... a co dopiero ten dzieciak.
Wsiadł do auta i ostatni raz spoglądając w stronę kuzyna 0 odjechał.

/zt

Zobacz profil autora

35 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 12 Lut 2015, 14:19

/23.05.2013 późna noc/ ---->

No i zjawili się pod blado-błękitnym domkiem Consuela, Seth i pijany Duck. Młody ledwo zsiadł z motocykla Consueli, po czym zwymiotował na glebę.
Przed domem stał kopcący fajkę Latynos, który tylko kiedy spostrzegł parkujące przed płotem pojazdy, podszedł do nich i zapytał nerwowo, spoglądając to na Świętych, to na pijanego gówniarza:
- Co wyście za jedni?! - po czym chwycił młodego za ramię i pociągnął gwałtownie w swoją stronę.



Zobacz profil autora

36 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 12 Lut 2015, 14:24

- Aniołki Charliego. - odpowiedział poirytowany Seth. Kurwa, niektóre meksy i ogólnie brązowi to chyba w ogóle nie używali głowy do czegoś innego niż wbijania gwoździ.
- To tutaj naćpane należy do was. - Dodał wskazując brodą na Ducka, nie mając najwyraźniej ochoty tłumaczyć dokładniej co się stało. Ufał że Consuela wie kim jest ten gość i sprostuje sytuację, zanim blondyn zacznie głośniej szczekać. No co, łeb go bolał, a musiał się bawić w niańkę.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

37 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 12 Lut 2015, 14:39

Mężczyzna rzucił kolejne, podejrzliwe spojrzenie Świętym. W tym czasie Consuela zajmowała się przyglądaniem jego obtatuowanym ramionom i łezce pod okiem, dochodząc do wniosku, że wygląda trochę tak, jakby dopiero co urwał się z więzienia. Poczuła się z tą myślą trochę niewygodnie, gdyż i tak Latynosi kojarzyli jej się nie najlepiej. mimo wszystko ciężko jej było uwierzyć w obecność jakiegoś oprycha w tak porządnym domu.
- Taaaa... Święte aniołki... - Meksykanin spojrzał na Clustera, po czym wyciągnął do niego łapę, złapał go za fraki i przyciągnął do siebie.
- Gdzie był? - warknął, pytając o młodego - I dlaczego jest w takim stanie?



Zobacz profil autora

38 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 12 Lut 2015, 15:35

- Puść mnie, i uspokój się, cabron, bo inaczej następnym razem jak znajdziemy go naćpanego i najebanego ze swoimi ziomkami i jakąś dupą to nie kiwniemy palcem. - warknął i szarpnął się, by oswbodzić się z uścisku meksa.
Jak on tego gówna nie znosił. Żałował że nie miał kosy pod kurtką. Na całe szczęście kontrolował się na tyle, żeby nie rzucić się na gościa. W więzieniu czy nie, skurczysyn powinien mieć trochę ogłady, bo nie wie kogo denerwuje. Nie żeby Seth był jakiś potężny i wielki w szeregach Świętych, ale swoje już przeżyć zdążył...




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

39 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 12 Lut 2015, 15:59

- Do domu. - warknął w stronę Ducka, po czym i drugą ręką chwycił go za kołnierz.
- Będziesz mi teraz groził?! - zapytał, po czym go popchnął.
- Ej, no stary! Dzieciaka wam przywieźliśmy, więc w ramach wdzięczności mógłbyś się przynajmniej odpierdolić, fajuro! - odezwała się Consuela, podniesionym głosem. W międzyczasie i Duck zaczął bełkotliwie jazgotać.
Nie minęło dużo czasu, kiedy zza drzwi domostwa pojawiła się na oko 60-letnia, niska i krępa kobieta, w bamboszach, szlafroku, wałkami na głowie, petem w zębach i...strzelbą.
- Enrique, na litość boską! - krzyknęła w stronę Meksykańca, po czym szybko pobiegła do Ducka, by najpierw go uściskać, a potem trzepnąć przez łeb.
- Gdzieś ty się znowu szlajał, mały draniu?! - wrzasnęła - Enrique! Dzwoń do chłopaków, że się młody znalazł, a wy! - wskazała na Świętych nieodbezpieczoną strzelbą i nagle jej twarz złagodniała.
- Och, Consuela! - wcisnęła broń w ręce Latynosa i podeszła do dziewczyny, by obcałować jej policzki.
- To wyście znaleźli mojego wnusia? - zapytała drżącym głosem i łzami w oczach, po czym obcałowała również Clustera. Enrique najwidoczniej chciał coś powiedzieć, ale nie miał odwagi przerywać kobiecie.
- Tak się o niego martwiłam, jak ja się wam odwdzięczę? - zapytała płaczliwie, przez ściśnięte gardło. Jedyne, czego w tym momencie pragnęła Consuela to wracać już do OW, jednak odpowiedź na to pytanie pozostawiła Sethowi.



Zobacz profil autora

40 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 12 Lut 2015, 16:06

Nigga please... Serio, Consuela pyta o to jego? W momencie gdy jest strasznie podkurwiony, zmęczony i ogólnie w złym humorze? Ech...
Seth spojrzał na latynosa w ciszy.
- Niczego właściwie. Ale uważajcie na dzieciaka, bo następnym razem może przegiąć z tym. - zatknął sobie dziurkę w nosie dość sugestywnie pokazując o co mi chodziło.
Nic więcej nie chciał. Miał w sumie na to wyjebane, na fajki było go stać, na piwo też. Motocyklista kiwnął głową 'matronie' i cofnął się w kierunku motocykli.
- No, i pamiętajcie kto pomógł, dobre słowo się przyda. - dodał, jakby przypominając sobie o tym co właśnie powiedział.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

41 Re: Dom rodziny de la Fuente on Czw 12 Lut 2015, 16:12

Kiedy Cluster zasugerował kobiecie, że młody ćpał, tej nagle twarz stężała.
- No to dobranoc. - mruknęła tylko, po czym cała trójka skierowała kroki do swojego domostwa.
Consuela przyjrzała się Sethowi, jakby chcąc się upewnić, że jest w stanie uporać się z dwugodzinną trasą do Old Whiskey.
No cóż, wyglądało na to, że nie ma innego wyjścia.
zt



Zobacz profil autora

42 Re: Dom rodziny de la Fuente on Wto 19 Maj 2015, 21:48

/26.08, późne popołudnie, z OW

Lola była zdesperowana. Nie miała pojęcia co ma ze sobą zrobić. Nie miała nawet z kim o tym porozmawiać. Bo... co? Ani nie z Consuelą, która nienawidziła Skittlesa, ani nie z Harperem, który nie dość, że był na nią obrażony, to jeszcze Jones był wrogiem publicznym numer jeden, Catherine była pieskiem Smith'a, Liluye wybrała Świętych i chyba nigdy nie mogła ją nazwać czymś więcej jak koleżanką, a ich znajomość była zbyt skomplikowana na cokolwiek więcej, ani Gabrielle ani Cooper również nie zareagowaliby dobrze na jej ckliwość co do Jacksona. Zwłaszcza, że sama Martinez się tego wyrzekała przy detektywie i nie przyznawała do tego przy całej reszcie lub udawała, że jej już minęło.
Było jej ciężko.
Bo... ona naprawdę naiwnie wierzyła, że Skittles tak naprawdę jest skrzywdzony. Pogięty. Zniszczony. Że to nie jest jego natura. Bo... bo on reagował normalnie. Nosił żałobę. Można go było zranić. Był człowiekiem, a nie kimś bez serca. Nie kompletnie, prawda...?
I chyba dlatego stanęła przed tymi drzwiami. Dopiero dźwięk pukania, wydany przez jej własne palce, wyrwał ją z własnych myśli. I policjantka momentalnie miała ochotę zawrócić i uciec gdzie pieprz rośnie.



Zobacz profil autora

43 Re: Dom rodziny de la Fuente on Wto 19 Maj 2015, 21:55

Uczucie niepokkoju ogarniało Selenę z każdym dzwonkiem telefonu, z każdym zapukaniem do drzwi. Dlatego też, zanim w ogóle otworzyła drzwi, to najpierw zerknęła przez judasza.
Pamiętała ją. Jackie znał ją, Duckie znał ją, Tobias podobno tez. Mimo wszystko wciąż nie wiedziała do końca kim była. Nie ufała jej, z resztą jak nikomu.
Otworzyła drzwi i spojrzała na Lolę swoją zmęczoną, staro wyglądającą twarzą, potraktowaną mocnym, niedbałym makijażem. W palcach miała kopcącego się papierosa, a jej spojrzenie w niczym ie przypominało przyjaznego.
- Czego chcesz? - zapytała swoim ochrypłym głosem.

Zobacz profil autora

44 Re: Dom rodziny de la Fuente on Wto 19 Maj 2015, 22:08

Lola, zanim Selena zdążyła otworzyć drzwi, już wycofywała się z powrotem w stronę samochodu ojca. O czym ona sobie myślała...?! Że nagle z pomocą jego mamusi uda się naprawić Jonesa?
I już miała zamiar wychodzić przez bramkę, gdy odezwała się kobieta. Odwróciła się gwałtownie, przestraszona. Nie wiedziała co robić.
Położyła dłoń na czole i chwilę milczała.
-Chyba... porozmawiać.-powiedziała w końcu, z rezygnacją opuszczając obie ręce.
Czuła się beznadziejnie.



Zobacz profil autora

45 Re: Dom rodziny de la Fuente on Wto 19 Maj 2015, 22:32

- O czym miałabym niby z tobą rozmawiać? Znowu chcesz się wtrącać w nie swoje sprawy? - warknęła nieprzyjemnie, mocno zaciągając się papierosem.

Zobacz profil autora

46 Re: Dom rodziny de la Fuente on Wto 19 Maj 2015, 22:36

Lola stała w odległości, więc dym na szczęście jej nie dotykał. Westchnęła ciężko i z lekkim zawahaniem odpowiedziała:
-...tak jakby.
Ale przynajmniej była szczera. Wykręciła nerwowo palce.
-Bo...-spróbowała uratować sytuację, postępując krok do przodu, jakby z nagłą pasją, energią i przekonaniem... i znowu opadło jej wszystko. Bo co? Bo ja go, co? Kocham? Phi.-...chodzi o Skittlesa.-wyjaśniła, zrezygnowana, źle się czując z takim kompletnym obnażeniem przed obcą osobą. To była jego matka. Pewnie ostro trzyma jego stronę i sama jest jakimś mafiozo. Mafiozo kółka gospodyń domowych.



Zobacz profil autora

47 Re: Dom rodziny de la Fuente on Sro 20 Maj 2015, 17:05

Selena dopiero teraz zwróciła większą uwagę na brzuch sięgający niemal nosa Loli. Potem znacząco spojrzała w twarz Latynosce.
- O Jackiego chodzi, ta? To-to... - znowu skinęła na jej bęben - ...to niby jego, tak? A ty przyszłaś pewnie po pieniądze? - zapytała nieufnie, gotowa przyjebać jej drzwiami prosto w nochal, jeśli dziewczyna odważy się potwierdzić jej słowa.

Zobacz profil autora

48 Re: Dom rodziny de la Fuente on Sro 20 Maj 2015, 17:11

Wpatrywała się z nią z jakąś konsternacją.
-Co?-zapytała, zdezorientowana.-Co?! Nie! NIE!-zaprotestowała szybko, zakrywając brzuch rękoma.-To... To nie jego. To... to Tobiasa. Zresztą. Nieważne. To nie to tym.-mówiła szybko, zdenerwowana, rozproszona i trochę zaskoczona tym tematem.
Ale chyba nie powinna być. Każdy już zauważał jej brzuch.
-Chodzi o niego i... Duck'a. I...-westchnęła, wywracając oczami ku górze. Co ona tutaj robiła tak właściwie? Teraz to wszystko jej się wydawało takie głupie.



Zobacz profil autora

49 Re: Dom rodziny de la Fuente on Sro 20 Maj 2015, 17:34

- Tobiasa? - zapytała, mocno zaskoczona, po czym uchyliła drzwi, wpuszczając w końcu Lolę do środka. Być może była zbyt naiwna, być może zbyt szybko dała się złapać na ciekawość. Ostatnie dni były dla niej jednak wyjątkowo ciężkie. A w ostatnich miesiącach prawie z nikim nie rozmawiała.
Mimo wszystko surowy wyraz nie schodził z jej twarzy. Odpaliła jednego papierosa od drugiego i polazła z Lolą do zadymionej kuchni.
Po raz kolejny lola miała okazję przejść przez dom, w którym ściany uginały się od wizerunków Marii i Świętych, zdjęć rodzinnych i powieszonych tam dywanów.
Kazała Martinez usiąść na krześle, a sama oparła się tyłkiem o kuchenny blat, wpatrując się czarnymi ślepiami w dziewczynę.
- Dlaczego nie wiedziałam nic o tobie i Tobiasie? I co ma do tego wszystkiego Jackie i Duckie?

Zobacz profil autora

50 Re: Dom rodziny de la Fuente on Sro 20 Maj 2015, 17:45

Wolno pokiwała głową.
-No... Byłam narzeczoną Naiche.-wyjaśniła, zdając sobie sprawę, że to będzie jeszcze bardziej skomplikowane z tą wiadomością.-Chodziliśmy ze sobą w liceum i jak wróciłam ze szkoły policyjnej... to jakoś tak wyszło.-powiedziała, jakby zawstydzona, wzruszając ramionami.
Chyba nie powinna też mówić o policji. Ups.
Ale było za późno, bo już siadała na taborecie w kuchni. Zakasłała.
-Czy... mogłaby pani przy mnie nie palić? Wie pani... to dla dzieci niezdrowe i w ogóle...-powiedziała nieśmiało.
-No bo...-westchnęła ciężko.-Nie wiem w sumie. Byliśmy ze sobą od połowy stycznia. Na walentynki się zaręczyliśmy. Ale...-zawiesiła głos.-No ja z Skittlesem tak jakby...-skrzywiła się.-Sama nie wiem co. Nie wiem. On mnie nie cierpi, ja... a ja go nie potrafię, mimo że totalnie powinnam. No ja się dowiedziałam kiedyś przez przypadek o Ducku... I potem widziałam jak Jackie rozmawia z nim na skajpie... I potem zobaczyłam go kiedyś po treningu i... zabrałam go wtedy na lody, to wtedy, co tak późno wrócił...-westchnęła.-Ja wiem, że się nie powinnam mieszać. Ale ja się JUŻ wmieszałam. No i nie mogę się już odsunąć. No i wiem, że Jacob cierpi. I chyba chciałabym pomóc.-zakończyła w końcu jakoś zgrabniej.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 4]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach