Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Yellow Road

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 6 z 9]

1 Yellow Road on Pią 16 Maj 2014, 15:03

First topic message reminder :

 Przy Yellow Road stoi bar Chaco Taco. Od tej ulicy wychodzą liczne przecznice, przy których stoją rzędy niewielkich domków mieszkalnych. Ta droga także poprowadzi nas do centrum.

Zobacz profil autora

126 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 21:15

Zarechotał pod nosem i pokręcił głową. Fakt. Chyba nikt nie wiedział, ile dokładnie dzieciaków spłodził Jim. I z kim. A co do wnucząt, to już w ogóle sprawa owiana tajemnicą.
- W wyprasowanej koszuli? Cholera, chyba bym cię nie poznał - parsknął.
Baker przystanął, co by normalnie pogadać, bo po prawdzie, to się wkurzał, że mu Gruby pierdział silnikiem tuż przy jego wnusi. Nie powiedziałby tego pewnie na głos, ale ta jego wnusia, to titititi, jak nikt nie patrzył (co nie było trudne, bo ulice były zwykle opustoszałe) to nawet do niej mówił, robił miny i podtykał butelkę.
Odchrząknął na wzmiankę o Buendii.
- Smith przyjechał pogadać. Czy raczej... wygadać. W każdym razie nie był chujem, jak zwykle. No, ale jak wyszedłem z Vivy to się chłopcy za niego wzięli.
Po jego minie było widać, że nie był zadowolony z tego faktu. Może najbardziej lubił sam mu dawać po gębie?
- No i kurwa, na stówę będzie kwas z tego... A co do klubu, to jest cud malina. Dziewczynom się podoba. No, poza jedną - prychnął.



Zobacz profil autora

127 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 21:24

Jim wyłączył silnik i sięgnął do kieszeni po fajka, którego zaraz potem odpalił.
- nie dziwie się naszym chłopcom, że go tak urządzili. Smith musi być naprawdę kurewsko głupi, żeby przyłazić do Vivy. Nawet Skittles tam nie chadza, chociaż do tej pory myślałem, że to on jest dużo durniejszy. - pokręcił głową, a jego mina wyrażała lawinę pogardy w stronę wspomnianej przez niego dwójki.
- Ale to fakt. Smith to nie są już jakieś pionki Buendiów. A i tak przecież potrafią się o swoich ludzi szarpać mimo wszystko. Cud, że zeszłym razem się tak dziewczynom upiekło. Chociaż... na twoim miejscu bym dla nich karku nie nadstawiał. - spojrzał znacząco na Bakera.
- Myślę, że należałoby się szykować teraz na kłopoty. No i wytłumaczyć chłopakom, że dopóki nie mamy w garści dzieciaka Jonesa, to żeby, kurwa, nie szarżowali. - dodał.
Po kilku słowach dotyczących Bram Niebios, Jimmy uśmiechnął się dość obleśnie.
- W takim razie wujek Jimmy będzie musiał przetestować usługi naszych dziewczynek w nowym położeniu. Daj mi namiary na tę kapryśną, to już ja ją przekonam... - podrapał się w pępek, zaciągając się mocno petem.



Zobacz profil autora

128 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 21:38

Baker podrapał się po brodzie i wzruszył ramionami. Owszem, było to z jego strony ryzykowne zagranie i musiał brać pod uwagę taką sytuację.
- Przyszedł ze mną - wzruszył ramionami. - No, ale nie jestem jego niańką, żeby pilnować, czy dotarł bezpiecznie do domu.
Pokiwał głową, przytakując Jimowi.
- Tak, tak, wiem, że byś nie nadstawiał. Ale to jednak nasze, nie? - westchnął. Twarz mu stężała. - Kłopoty. Kurwa, o ile Smith nie był dość zalany, to prędzej czy później będzie chciał się zemścić. On jest gorszy od tych - zaczął pstrykać palcami. - Tych chujków z Gry o Tron.
Czyli jednak Baker oglądał coś więcej poza meczami i wiadomościami. Uniósł brwi, gdy Jim zmienił temat.
- Ta kapryśna to Ramirez - burknął. - Kazałem jej tam driny nosić. Swoją drogą, będę musiał sprawdzić, czy się wywiązuje... Tylko wiesz, Jim, oficjalnie macać nie wolno - zarechotał. - Jakby policja wpadła pooglądać dupcie, to wszyscy mają być grzeczni.



Zobacz profil autora

129 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 21:51

- Gdyby Ramirez nie była 'nasza', to by do tego incydentu nie doszło. - wygląda na to, że Jimmy będzie do końca życia wyrzygiwał Bakerowi obecność Consueli i Evangelii w gangu. no ale co poradzić - nienawidził kobiet, zwłaszcza takich panoszących się, jak te dwie smarkule. Był szowinistą w każdym tego słowa znaczeniu.
- W końcu żeś ją obstawił tam, gdzie się rzeczywiście nadaje. Mam nadzieję, że młoda Auguste również będzie robiła w obciągarni. - zarechotał - ...chociaż z drugiej strony, to Claus by nas wtedy chyba zajebał. Ja nie wiem jak można tak nad dzieciakami skakać. Potem wychodzi z nich takie, kurwa, nie wiadomo co. Ni to chłop, ni to baba, niczego nie nauczone, zboczone, pyskate... - znowu spojrzał znacząco na Bakera. Z jawnym wyrzutem.
- Oficjalnie macać nie wolno, wiem, wiem. Jeszcze nie mam aż takich problemów z pamięcią.



Zobacz profil autora

130 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 21:59

Gruby Jim generalnie większości ludzi nienawidził, ale trzeba było mu oddać rację. Co też Baker skomentował ciężkim westchnieniem. Potem zerknął wgłąb wózka i zaczął nim trochę ruszać w przód i w tył, bo się Sue zaczęła denerwować, że nie jadą.
- No raczej tak - przytaknął odnośnie Clausa. - Zresztą, Betty Jou ją trzyma w Vivie, to niech ta robi - wzruszył ramionami.
Zmarszczył brwi, słuchając plucia jadem (i śliną) Grubego Jima. Prychnął na koniec.
- Co tak na mnie patrzysz? Auguste'owi to powiedz, nie mnie. Moja córka jest normalna.
Nie, żeby miał na to jakiś specjalny wpływ, no nie?
- Spoko, tak tylko przypominam. No, kto tam wie, jakby ci Gigi odstawiła taniec na rurze i lapdance to może nie byłbyś taki pewny - zarechotał. Akurat to było powszechnie wiadome, że Benton lubił kłaść swoje wielkie łapy na czym popadnie.



Zobacz profil autora

131 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 22:15

- Nie będę ci znowu marudził, jak bardzo bezsensowne wydają mi się niektóre twoje decyzje, zwłaszcza, że już znasz moją opinię na temat gówniar. Jeśli tak bardzo chciały być blisko Świętych, to zatrudniłbym je jako dziwki. I tyle. - rzucił kiepa na drogę, przydeptując go buciorem.
- Masz, stary, szczęście żeś się tylko jednej córy dorobił. Moje dzieci, to niektóre takie pojebane, że czasem zastanawiam się, dlaczego po ich urodzeniu, żem starym, spartańskim zwyczajem nie zrzucił ich ze skały. - prychnął. Jak widać Jimmy raczej nie należał do grona najlepszych rodziców.
- Może odstawisz bachora do domu i wybierzemy się do tego klubu? Chętnie bym się tam rozejrzał i napił piwa ze swoim kumplem. - zarechotał, wyciągając rękę, by klepnąć Bakera w plecy.



Zobacz profil autora

132 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 22:22

- Dzięki, łaskawco - skwitował opryskliwie dobrą wolę Jima, odnośnie niemarudzenia. Fakt, czasem chyba żałował, że je przyjął. To w końcu dziewczyny. Dzieci jeszcze. Raz się na nie ryknie i potem płaczą po kątach, tuląc misia.
- Ano, nie narzekam - mruknął. Potem zaśmiał się krótko, bo komentarz Jima był jak zwykle delikatny. W sumie to mógł go sobie wyobrazić, jak wzorem żołnierzy SS w obozach koncentracyjnych rozbija niemowlętom główki o mur. Aż spojrzał kontrolnie na Sue, coraz bardziej marudzącą w wózku.
Baker spojrzał na Grubego, a potem na zegarek.
- No trochę wcześnie, nie sądzisz? Otwieramy jakoś o szóstej - sprostował. - Tak czy siak, wybiorę się z tobą, wieczorem.



Zobacz profil autora

133 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 22:30

Jimmy spojrzał na zegarek i westchnął. No tak, będzie sobie musiał jeszcze trochę poczekać na picie piwa z pępków tutejszych dziwek.
- Swoją drogą... co ci się stało, że tak nagle stałeś się wzorowym dziadzią? - zapytał, unosząc brew z lekkim uśmieszkiem, wyrażającym politowanie. No cóż, nie dało się ukryć, że Jimbo był skurwysyenm z krwi i kości i jakoś nie potrafił zrozumieć by ktoś mógł czuć w sobie chęć do podzielenia się czasem ze swoimi dziećmi, tym bardziej wnukami.
Jimmy z reguły nudził się w gronie swoich pociech. Czasem zapominał ich imiona, nie pamiętał ile mają lat, dat ich urodzin, ani które jego dziecko wyszło z jakiej matki. Jedynie członków gangu traktował w miarę dobrze. To oni byli jego rodziną. Oczywiście nie wliczając w to Consueli, Evangelii i Betty Jou - tych to akurat nie znosił.



Zobacz profil autora

134 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 22:41

No daty urodzin Sally, ani Sue też nie był pewien. Dobrze, że chociaż rocznikowo ogarniał, ehehe.
- A co, w twoim świecie to się nie zdarza, hm?
Baker prychnął pod nosem. Potem się zamyślił i wzruszył ramionami, dalej bujając wózkiem.
- Nie wiem. Skoro w końcu Betty Jou postanowiła mnie oświecić, a Sally zdaje się, że mnie lubi i chce mnie jednak w tej "rodzinie", no to...
Urwał i znowu wzruszył ramionami, nie wiedząc za bardzo, co powiedzieć.
- Chyba chcę wyrównać swoje skurwysyństwo paroma dobrymi uczynkami - parsknął w końcu. Tak, to chyba było najbliższe prawdy.



Zobacz profil autora

135 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 22:47

- Ja jestem za młody na bycie dziadkiem. - przyznał z nieskrywaną skromnością, po czym znowu uniósł brew, spoglądając na Bakera z wyraźnym powątpiewaniem.
- Swoje 'skurwysyństwo'? Z której strony jesteś skurwysynem, Baker? W moich oczach niedługo dorównasz Matce Teresce. Bawisz się w jakąś, kurwa, niańkę, nie tylko wobec swoich bachorów, dajesz sobą manipulować i nie potrafisz ogarnąć nawet własnego grajdoła. Ja to bym powiedział, że jesteś, kurwa, bez grzechu. Gdybyś startował na papieża, to bym na ciebie zagłosował, jak Boga kocham.



Zobacz profil autora

136 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 22:59

Baker wpatrywał się w Jima z niejakim zdziwieniem. W sumie nie wiedział, jak się do tego odnieść, bo Jim jednocześnie go zjebał i... Właśnie nie był pewien, czy było coś jeszcze.
- No tak. Cóż.
Złapał za krzyżyk zawieszony na szyi i go cmokną.
- Bozia mi wybacza, więc w sumie nikt inny nie musi - stwierdził jakże głęboko. - Ale rozumiem, tobie byłoby ciężko dorównać w skurwysyństwie. Powiedzmy, że ja staram się zachować złoty środek.
Co mu nie zawsze wychodziło, o czym Benton nigdy nie zapominał wspomnieć. Ilekroć z nim rozmawiał, to się zastanawiał, czy faktycznie był za dobry. Czasem faktycznie dochodził do wniosku, że tak.



Zobacz profil autora

137 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 23:10

- Mam nadzieję, że wyleziesz z tego... - machnął ręką, nie wiedząc za bardzo jak określić to, co ma na myśli - ...z tego czegoś, w czymkolwiek jesteś. Ja rozumiem, menopauza i te sprawy... ale nie myśl, że ci tak łatwo odpuszczę, Baker. Zaczniemy od pójścia na dupy, dzisiaj. - wyszczerzył się - Bramy Niebios czekają na przybycie Świętych. - zarechotał.
- Nam obu brakuje młodej krwi. Poczujesz się jak młody bóg, zapewniam cię. Mam nadzieję, że trafię na Baby Jane, nie wiem jakim cudem, ale nie miałem okazji jeszcze skorzystać. - zafalował brewkami.



Zobacz profil autora

138 Re: Yellow Road on Pią 27 Mar 2015, 08:53

Barek znów pomachał mu środkowym palcem.
- No nie powiem, że nie - zaśmiał się. Odnośnie wyjścia na dupy i wkroczenia w Bramy Niebios. Chociaż szczerze mówiąc, to nie gustował w dziewczynach, które zatrudniał. Wolał chyba te spoza branży, ehehhe. Okazywało się zwykle, że są równie chętne, a do tego bezpłatne i prawdopodobnie mniej zasyfione.
- Tak się składa, że na dopływ świeżej krwi nie narzekam - odparł, unosząc znacząco brwi. - Nie? Chryste, ta gówniara jest gorszą dupodajką od licealistek z Old Whiskey - pokręcił głową. Chyba będzie musiał jej przetłumaczyć parę spraw.
- Dobra, to spotkajmy się tam wieczorem. O dziewiątej?
Jakoś tam się umówili i tymczasem rozeszli, bo Sue zaczęła wyć w wózku.

zt



Zobacz profil autora

139 Re: Yellow Road on Pon 30 Mar 2015, 21:07

/ dom Betty

Liluye, schnąc powoli szła obok Loco i nie bardzo wiedziała jak zacząć. Westchnęła i przeczesala palcami włosy.
- Co planujesz? - zapytała zamiast przejść do tematu tematu. A może to też było jego częścią? Kto wie.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

140 Re: Yellow Road on Pon 30 Mar 2015, 21:19

To było ciężkie pytanie, bo w sumie niedawno wrócił do społeczeństwa i sam nie wiedział dokładnie co planował.
- Wiesz, póki co to się aklimatyzuję. - Stwierdził, na razie wychodziło mu to nawet nieźle. Oczywiście nie było jakoś super. - Muszę papiery złożyć w parku, wypowiedzenie, o ile już mnie nie wywalili sami. Wiesz coś o tym? - Zapytał, bo nie wiedział dokładnie jak to jest, będzie musiał tam pojechać jakoś w najbliższym czasie.

Zobacz profil autora

141 Re: Yellow Road on Pon 30 Mar 2015, 21:27

- Wypowiedzenie? - zmarszczyła brwi. Podniosła na niego wzrok. - Co zamierzasz? Szukasz nowej pracy? - zapytała. Przyzwyczaiła się już ze Loco z nią pracuje.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

142 Re: Yellow Road on Pon 30 Mar 2015, 21:49

- Chyba w tym względzie potrzebuję zmiany. - Stwierdził cicho Loco. Fakt, będąc w Parku miał ją cały czas na oku, ale jednak do pracy w ochronie Heaven's miał chyba wyższe kwalifikacje.

Zobacz profil autora

143 Re: Yellow Road on Pon 30 Mar 2015, 21:55

- No dobrze. Ale co zamiast tego? - zainteresowała się. - Masz już coś na oku? Dostałeś jakąś propozycje? - poprawiła włosy by się w miarę ułożyły schnąc. Stopy pewnie już miała całe brudne od piachu w tych japonkach.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

144 Re: Yellow Road on Pon 30 Mar 2015, 22:00

- Jeszcze nie wiem. - Skłamał, bo już miał na oku robotę w Heaven's, ale jeszcze nie rozmawiał o tym z Bakerem. Miał tylko nadzieję, że odpali mu trochę więcej niż zwykłemu, najętemu ochroniarzowi. W końcu znali się nie od dziś.

Zobacz profil autora

145 Re: Yellow Road on Pon 30 Mar 2015, 22:09

- ah. No dobrze - mruknęła niezadowolona. I szła dalej bez słowa bo nie miała pojęcia jak dalej rozmawiać. Splotla ręce na piersi i wpatrywała się w ziemię




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

146 Re: Yellow Road on Pon 30 Mar 2015, 22:29

Gdy tak nagle zamilkła...
- Ekhm... I to koniec naszej rozmowy? - Zapytał patrząc na nią ze zdziwieniem. Myślał, że jednak ma trochę więcej do przekazania, tudzież więcej pytań do zadania. Nie pytała go czy z kimś się wiązał od momentu ich rozstania. Nie no oczywiście to było niemożliwe, bo dosyć szybko po ich rozstaniu dostał się do więzienia. Ale no były inne pytania.

Zobacz profil autora

147 Re: Yellow Road on Pon 30 Mar 2015, 22:36

- Nie - pokręciła głową - Po prostu nie wiem jak.. zadać pytania w dobry sposób - kopnęła jakiś kamyczek.
- Nie wiem czy.. to był dobry pomysł. To w hotelu - wyjaśniła




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

148 Re: Yellow Road on Pon 30 Mar 2015, 22:49

Eastman pokiwał lekko głową, wiedział o co jej chodzi. Zastanowił się chwileczkę i już mógł kontynuować temat.
- Wiesz, musisz sama stwierdzić czego tak naprawdę chcesz. - Powiedział do niej, bo to nie on przecież zakończył ich związek tylko ona. Jego pragnienia powinny być jej znane.

Zobacz profil autora

149 Re: Yellow Road on Pon 30 Mar 2015, 23:00

- A ty? - zapytała zamiast odpowiedzieć i poprawiła sucha juz sukienkę. - Chciałabym też wiedzieć czego ty chcesz - stwierdziła cicho i spojrzała na niego. Sama nie umiała podjąć żadnej ostatecznej decyzji.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

150 Re: Yellow Road on Pon 30 Mar 2015, 23:07

Connor nie chciał, aby ona sugerowała się nim. Bo gdyby ona stwierdziła, że jednak nie chce, a tu Eastman tak ją zapewnia, że kocha i ona zostaje z nim z litości. Tak nie stworzą szczęśliwego związku.
- Nie patrz na mnie proszę, musisz sama sobie odpowiedzieć czego ty chcesz. - Powiedział, a sam da jej odpowiedź, gdy ona się już zdecyduje. - Jak chcesz to możemy wrócić do tej rozmowy, a póki co nie robić żadnych kroków. - On był cierpliwy, w końcu w więzieniu się dłużej naczekał.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 6 z 9]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach