Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Yellow Road

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 4 z 9]

1 Yellow Road on Pią 16 Maj 2014, 15:03

First topic message reminder :

 Przy Yellow Road stoi bar Chaco Taco. Od tej ulicy wychodzą liczne przecznice, przy których stoją rzędy niewielkich domków mieszkalnych. Ta droga także poprowadzi nas do centrum.

Zobacz profil autora

76 Re: Yellow Road on Pon 10 Lis 2014, 19:52

Ojeju, tak zbyć biednego Connora... To było dla niego straszne i smutne. No, ale trudno. Chciał kobietę to chciał i nie było odwrotu. No nie żeby jej nie chciał, ale mogła się trochę pouginać, w końcu on to robił przy niej strasznie często.
- No dobra chodźmy. - Mruknął cicho lekko smutnym głosem.
Poszli do przyczepy.

/ztx2 -> Przyczepa Loco

Zobacz profil autora

77 Re: Yellow Road on Wto 27 Sty 2015, 17:14

// z pracy/
Biedna Carmalita musiała wpaść z pracy do centrum, bo dostała telefon od matki, że jej siostra jest chora. Trzeba było kupić odpowiednie leki i oczywiście jedynym wyjściem było pojechanie tym gruchotem. Ojciec się nie odzywał, i nie odbierał telefonów, więc nikt go do warsztatu nie zaprowadził. Brzmiał jak pierdzący wielbłąd. W jednej ręce trzymając telefon, a w drugiej ledwo kierownice, bo zauważyła, ze jej makijaż się rozmazał! Cholera jasna, czemu nie mamy trzech rąk? I jak na zawołanie z rury wydechowej poszedł biały dym i samochód stanął. Przekleństwa się mnożyły w głowie Carmy. Trzymając w ręku kluczyki od samochodu wysiadła z niego. Miała na sobie buty na obcasie, dżinsy i jeszcze nie przebraną koszulkę z pracy, w której było widać, że jest pielęgniarką.
- Cholerny gruchot! - wrzasnęła. Całe szczęście nikt nie jechał za nią.



Zobacz profil autora

78 Re: Yellow Road on Wto 27 Sty 2015, 17:38

Thomas miał dzisiaj wolne, więc pojechał na przejażdżkę po mieście. Przez jakiś czas błądził bez celu po centrum miasta. Jazda samochodem zawsze go uspokajała, koiła nerwy i pomagała zebrać myśli. To była dla niego najlepsza forma odpoczynku. W końcu postanowił wracać do domu, ale wybrał okrężną drogę. Zmieniał muzykę w radiu, gdy skręcał w Yellow Road. W momencie, gdy wreszcie wybrał stację, zobaczył samochód na poboczu z którego coś dymiło. Normalnie olałby to, ale zobaczył za kierownicą piękną czarnulkę. Nie byłby sobą, gdy nie zareagował. Zaparkował swoją Toyotę za samochodem dziewczyny, zgasił silnik i ruszył w kierunku dymiącego samochodu. Zapukał przez szybę, a gdy ta pewnie się uchyliła uniósł okulary przeciwsłoneczna i spojrzał na kobietę. Wyglądała na zdezorientowaną, wkurzoną i wyraźnie nie wiedziała co robić.
- Widzę, że ma pani problem. - Stwierdził zerkając na wydech z którego unosiła się stróżka dymu. - Może będę mógł pomóc? Znam się trochę na samochodach. - Rzekł łagodnie się uśmiechając i zwracając wzrok z powrotem na kobietę. Przejechał po niej wzrokiem dłużej zatrzymując się na bluzce. Bardziej niż to, że to bluzka pielęgniarki zainteresował go jej biust, ale i to nie umknęło jego uwadze.
- Widzę, że pani z pracy wraca. Pewnie chciałaby już pani do domu, do męża, a tu klops. - Tu zrobił udawaną smutną minę, która po chwili przerodziła się w uśmiech.
-



Zobacz profil autora

79 Re: Yellow Road on Wto 27 Sty 2015, 17:49

Carmalita próbowała wybrać numer swojego ojca, ale ze zdenerwowania rzuciła komórka, która teraz szukała pod siedzeniem pasażera. Gdy znalazła ją, nagle usłyszała pukane w szybę. Opuściła szybę i uśmiechnęła się. Wysłuchała jego propozycji. No koleś z nieba jej spadł!
- No to jednak mam trochę lepszy dzień niż myślałam. - powiedziała. Po czym wyszła z samochodu. - Miałam go zawieść do warsztatu, ale mój ojciec to leń i nie odbiera telefonu. - zaczęła mówić, ale potem przestała, bo kurka trochę wstyd tak trajkotać jak zawsze. Zauważyła spadający wzrok mężczyzny, ale do czegoś takiego była przyzwyczajona. No kurde trudno ich nie zauważyć.
- Nie mam męża. - powiedziała chyba trzy słowa, które chciał z niej wyciągnąć.
- Carmalita - przedstawiła się, chociaż na jej fartuchu była plakietka z imieniem. - I byłabym bardzo wdzięczna za pomoc. Kompletnie nie znam się na samochodach. - Po czym uśmiechnęła się na pięć. No kurde za taki uśmiech to i można było 10 samochodów naprawić!



Zobacz profil autora

80 Re: Yellow Road on Wto 27 Sty 2015, 18:50

Thomas wyjął z papierosa z papierośnicy i przeszedł na przód samochodu.Odpalił fajka o podniósł maskę. Wyleciała spod niej biała chmura i głowa Thomasa na chwilę skryła się w kłębach dymu.
- Zawsze tak jest, że coś odkładamy i później tego żałujemy gdy nawali. - Stwierdził po czym zaczął przyglądać się samochodowi. Podrapał się po brodzie, po czym spojrzał na kobietę. - Niech pani odpali samochód, zobaczę jak silnik pracuję. - Gdy, zakładając, że kobieta go posłuchała, silnik nie odpalił zaczął grzebać przez chwilę pod maską. Gdy usłyszał kolejne słowa, podniósł głowę i spojrzał na nią z udawanym zdziwieniem. - Jak to? Tak piękna kobieta jak pani sama? Aż się nie chce wierzyć. - Powiedział uśmiechając się do niej, a w jego oczach można było dostrzec... satysfakcje?
- Thomas. - Odpowiedział gdy kobieta się przedstawiła. Gdy kobieta się uśmiechnęła, pomyślał, że warto było się zatrzymać chociażby dla tego uśmiechu, ale liczył na więcej. Z powrotem dał nura pod maskę i zaczął grzebać przy silniku.



Zobacz profil autora

81 Re: Yellow Road on Wto 27 Sty 2015, 18:57

Faktycznie dość długo odkładała naprawę samochodu. Znaczy jej ojciec odkładał. Mogła sama pojechać do Maro i byłby święty spokój, a teraz tylko się stresowała, że nie zdąży do siostry! Wysłala już smsa sąsiadce, żeby zajęła się mała, kiedy jej mam pójdzie do pracy.
- To jest po prostu złośliwość rzeczy martwych. - wysnuła swoją teorię wsiadając znowu do samochodu, by odpalić silnik. Na trzy cztery odpaliła silnik.. który nie chciał odpalić. Wychyliła głowę przez okno.
- Mój ojciec wystraszyłby każdego kandydata, nawet jeśliby byłby to Obama. - powiedziała żartobliwie. To była prawda, jej ojciec był straszny dla jej poważnych związków, których i tak miało mało. - Jednak i tak wielu rzeczy nie wie. - dodała znowu nurkując w samochodzie, by ewentualnie odpalić silnik.
- Jesteś nowy? Nigdy Ciebie nie widziałam. - zapamiętałaby go na pewno. Old Whiskey zna prawie wszystkich.



Zobacz profil autora

82 Re: Yellow Road on Wto 27 Sty 2015, 19:20

Czuł się coraz bardziej zirytowany. Nie chciał dać plamy przed nowo poznaną kobietą, ale wyglądało na to, że to poważniejsza awaria i bez narzędzi nie da rady. Sam nie miał przy sobie swojej skrzynki, a kobiety nie posądzał o takowej posiadanie. Podniósł się otarł pot z czoła i odpalił kolejnego papierosa.
Uwagę kobiety o złośliwości rzeczy martwych puścił mimo uszu. Zwykłe pierdu pierdu. Jak rzeczy mogą być złośliwe? Bezsensu.
Gdy usłyszał o jej ojcu roześmiał się szczerze. Już nie raz widział kobiety trzymane krótko przez ojców, takie właśnie dużo łatwiej było nastawić na bunt przeciwko wymagającym rodzicom. - Mówisz, że trzeba jakoś przebić Obamę? Wysoko postawiona poprzeczka. - Powiedział z uśmiechem na twarzy. - W takich sprawach nie powinien decydować twój ojciec. To twoje życie i twoje wybory. - Dodał wyjmując z kieszeni chusteczki by wytrzeć ręce, które zapewne były brudne w jakimś smarze, czy innym syfie. Gdy usłyszał kolejne zdanie uniósł brwi w lekkim zdziwieniu. - O, zaintrygowałaś mnie. - Czyli nie jest taka do końca grzeczniutka i posłuszna ojcu. Ciekawe.
Po chwili rozłożył ręce w teatralnym geście. - Niestety wyzwanie mnie przerosło. Bez narzędzi tego nie naprawię. Wygląda na to, że nie unikniesz wizyty w warsztacie. Co się odwlecze to nie uciecze. - Powiedział i zamknął maskę samochodu. Już miał się żegnać i wracać do swojego samochodu, gdy przyszła mu do głowy pewna myśl. - Podholuję cię do domu lub warsztatu. Nie zostawię cię przecież na środku ulicy. - Rzekł i opuścił niedopałek na ziemie, który następnie przygasił butem.



Zobacz profil autora

83 Re: Yellow Road on Wto 27 Sty 2015, 19:31

Oj Carma jest przeciwieństwem w tych sprawach. Ogólnie słucha ojca, ale partnerów to ona sobie wybiera.
- Kto powiedział, że mierzę w Obamę? - znowu zażartowała. Gdy usłyszała, że nie da rady naprawić tej kupy gruzu westchnęła ciężko. Widać było, że się zmartwiła, co wyraziła jej mimika. po czym dostała smsa i go odebrała. O dobra wiadomość jej siostra jednak poszła na urodziny jakiejś sąsiadki. Przynajmniej nie musiała się nigdzie śpieszyć.
- Oh naprawdę mnie nie zostawisz? - powiedziała zdziwiona już przygotowując się na pożegnanie. Nieco poprawił jej się humor. Po czym zaszczyciła go kolejnym uśmiechem. - Nie daleko jest warsztat, trzeba tylko skręcić w lewo, bo jest w przeciwną stronę. - powiedziała dość entuzjastycznie pokazując kierunek jazdy. -Uratowałbyś mi tyłek. - powiedziała proszącym, a może błagającym tonem głosu. kurde jak ojciec się dowie, ze jeździła tym samochodem i utknęła na yellow to będzie ją zawoził do pracy trzy razy dzienne. A ona nie lubiła tego jego motocyklu.



Zobacz profil autora

84 Re: Yellow Road on Wto 27 Sty 2015, 20:12

- Fiu. - Wypuścił powietrze z udawaną ulgą. - To dobrze, bo niewielu podołałoby takim wymaganiom. Zostałabyś starą panną. - Powiedział po czym ruszył w kierunku swojego samochodu. Otworzył bagażnik i załamał ręce widząc bajzel w nim panujący. Dłuższą chwilę grzebał w tym bałaganie, by po chwili wyciągnąć linkę i trójkąt.
- Nie mógłbym zostawić pięknej damy w potrzebie. - Powiedział z entuzjazmem i wziął się za mocowanie linki. Gdy już ją przywiązał otworzył jej bagażnik i postawił za szybą trójkąt. Wysłuchał instrukcji kobiety kiwając głową. - Rzeczywiście niedaleko. - Gdy Carmalita powiedziała o ratowaniu tyłka mimowolnie spojrzał w tę stronę i pomyślał, że zrobiłby z chęcią z nim inne rzeczy niż tylko ratowanie, ale pozostawił te przemyślenia dla siebie.
- Tak jestem tu nowy. Przyjechałem tydzień temu. - Odpowiedział na pytanie, które zostało zadane kilka chwil temu, a które autor przeoczył. Ruszył w kierunku samochodu, jednak nagle się zatrzymał i odwrócił w kierunku kobiety.
- Pomogę ci i cię podholuję, ale nie za darmo. - Powiedział powoli z tajemniczym uśmieszkiem na twarzy. - Liczę, że dasz się zaprosić na kawę. - Dodał po chwili już ze zwyczajnym pełnym uśmiechem.



Zobacz profil autora

85 Re: Yellow Road on Wto 27 Sty 2015, 20:22

Carmalita słuchała swojego towarzysza jednocześnie robiąc multum innych rzeczy. Wszak była roztrzepana, ale przez moment nie mogła znaleźć kluczyków. Potrzebowała je do otworzenia bagażnika. Znalazła i otworzyła bagażnik, w którym walały się buty na przebranie. Jedną parę, na płaskim obcasie wzięła ze sobą. Zamknęła zaraz po tym jak wynurkował z niego Thomas.  Po czym weszła do samochodu, przebrała buty i była gotowa do jazdy. Uśmiechnęła się na propozycję rozmówcy.
- I co ja mam teraz zrobić? - spytała. - Najwyraźniej utknę tutaj jeśli się nie zgodę. Z chęcią pójdę z tobą na kawę.  - powiedziała z uśmiechem, po czym zamknęła drzwi i czekała, aż jego samochód ruszy.
-  Dobry drink też może być. - rzuciła za nim.

Zobacz profil autora

86 Re: Yellow Road on Wto 27 Sty 2015, 20:28

Gdy kobieta zgodziła się pójść z nim na kawę uśmiechnął się i ruszył do samochodu. Termin dogada już z nią w warsztacie. Usiadł za kierownicą, mrugnął do niej światłami i powoli ruszył. Obejrzał się na chwilę, by zobaczyć jak kobieta sobie radzi. Uśmiechnął się do niej i zwrócił wzrok spowrotem na drogę przed nim która prowadziła prosto do warsztatu.
zt
->Warsztat



Zobacz profil autora

87 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 15:56

// z warsztatu

Pomalowany świeżym lakierem, odnowiony i wypucowany sześćdziesięcioletni samochód bujał się po ulicach. Jechał stabilnie, silnik pracował tak jak trzeba. Samochód był jak facet po czterdziestce - przechodził drugą młodość. Ale żeby przeżyć kryzys wieku średniego ten samochód powinien kupić sobie samochód. I doczepić większy wydech.
Wewnątrz jechał Seth, ćmiąc szluga. Patrzył na prowadzącą obok niego czarnoskórą kobietę. W sumie... fajnie wyglądała za kierownicą. Jego uwadze nie umknął jej wygląd ani na chwilę.
Ale nie tylko tym się zajmował. Nasłuchiwał defektów w pracy silnika, układu kierowniczego, czy opony nie natrafiają na opory. Upewniał się, że wszystko zrobił dobrze.
- I co, zadowolona, Milka? - zadrwił z uśmieszkiem na twarzy.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

88 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 16:15

They see me rollin', they hatin'.
Tak sobie podśpiewywała w duchu Rita, wożąc się odnowionym GMC. Ach, jak wspaniale. Nie omieszkała zsunąć szyb (może i odnowiony, ale w latach pięćdziesiątych klimatyzacji nie instalowali, c'nie) i wystawić zimny łokieć.
Ona zwracała uwagę na to, że siedzenie jest mięciutkie, że samochód nie rzęzi jak palacz z pięćdziesięcioletnim stażem i, że jak się zatrzymuje przy skrzyżowaniach, to potem od razu może ruszyć.
- Noooo, dalej nie mogę przeboleć, że nie ma z tyłu łóżka i telewizorów, aleee... Poza tym jest zajebiście - wyszczerzyła zęby. - Mam nadzieję, że zdążyłeś się przygotować mentalnie do rozstania, tatuśku?



Zobacz profil autora

89 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 16:20

- Muszę mu jeszcze kupić klocki... - pociągnął nosem i zrobił smutne oczka patrząc na Ritę. - Będę musiał sobie osłodzić jakoś tę rozłąkę... Ptaszki tak szybko wylatują z gniazda. - pofolgował sobie dowcipami raz i drugi, uśmiechając się na koniec do dziewczyny. Siedział rozwalony na fotelu z papierosem w zębach. Nie ubrudził ich na całe szczęście.
Przyglądał się też tablicy rozdzielczej. Z zadowoleniem zaobserwował że wszystko pracuje jak trzeba. Mógł więc bez skrępowania i wyrzutów sumienia wrócić wzrokiem do Rity.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

90 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 16:30

- Jakiś szczodry! - zaśmiała się, po czym zerknęła na Setha kątem oka. - Coś mi się zdaje, że twoje ptaszki już dawno wyfrunęły z gniazda - uśmiechnęła się złośliwie.
Spojrzała na drogę i skręciła w jakąś przecznicę. Znów spojrzała na mechanika.
- E, mam nadzieję, że nie narobisz mi tu syfu tym papierosem!
Znowu skręciła, by wjechać na ulicę pełną domków po obu stronach. Pojechała jeszcze dalej, bo im dalej, tym ich mniej i mniej...
- Masz jakieś konkretne pomysły na osładzanie sobie rozłąki? - spytała w końcu.



Zobacz profil autora

91 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 16:37

Motocyklista kiepował za okno, więc raczej nie uświniłby jej tapicerki. Poza tym, sam by był na siebie wściekły, gdyby do tego doprowadził - w końcu spędził nad nią trochę czasu, a nie lubił roboty która szybko była niweczona.
Ptaszki Setha w liczbie pojedyńczej rzeczywiście wydostały się... może nie na zewnątrz, ale zapragnęły uwagi. I fakt że coraz mniej domków było wokół troszkę dodawał do pieca, tzn, wiatru w skrzydełka.
- Bardzo możliwe, Milkyway. - dodał i uśmiechnął się szeroko.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

92 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 16:49

Rita spojrzała na niego z politowaniem.
- Dużo jeszcze masz batoników w zanadrzu?
Chwilę zastanawiała się nad dopasowaniem jakiegoś do Setha, ale... Nie lubiła w białej czekoladzie, heheh. Zwolniła i zjechała znowu w bok, w ulicę oznaczoną jako ślepą.
- No popatrz, dead end. Zupełnie jak moje życie! - westchnęła i przekręciła kluczyk w stacyjce. Potem przechyliła się do Setha i zabrała mu papierosa z ręki, by zaciągnąć się raz i drugi i wyrzucić go za okno. Potem zaś pociągnęła faceta za koszulkę i przycisnęła usta do jego. Skoro już pali, to czemu tego nie wykorzystać!



Zobacz profil autora

93 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 16:56

- Jasne, Mars. - odparł nadal nie będąc znudzonym porównywaniem jej do czekolady. Skręcili w ślepą uliczkę, Seth uniósł brew, patrząc na ulicę i wtedy dał się zaskoczyć, tracąc szluga z dłoni.
Kiedy przeniósł spojrzenie na murzynkę, pożegnał się wzrokiem z papierosem.
A potem otrzymał ostatniego bucha podczas spotkania się wydatnych ust Rity z jego wąskimi, ale nader miękkimi jak na motocyklistę. Przez chwilę wymienił ruchy szczęki i mięśni zwane pocałunkami z kobietą, potem zaciągnął się i przyjął dym tytoniowy z jej ust. Oderwał od niej twarz i powoli wypuścił dym, palcem gmerając już przy krawędzi koszulki dziewczyny.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

94 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 17:06

- Serio?
Jeszcze czekała na Snickersa, skoro tak. I Kit Kata. Chociaż na tę chwilę została chyba jego Princessą. A skoro Seth gmerał przy koszulce, to Rita zsunęła z ramion szelki ogrodniczek, co by mu ułatwić sprawę. Zresztą nie patyczkowała się zbytnio i po krótkich akrobacjach udało jej się zasiąść okrakiem na kolanach mechanika.
Cholera, miała być kanapa.
No, ale co się odwlecze, to nie uciecze.
Zaś sprawne palce Rity powędrowały wypuścić ptaszka z gniazda. Dzieci tak szybko dorastają!



Zobacz profil autora

95 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 17:20

Seth dobrał się do Rity i jej dwóch ciemnych wiszących owoców. Istne kokosy, a Seth był jak Tom Hanks w Castaway. Przez chwilę. W momencie kiedy jego opierzone stworzenie wydostało się na świat, zadzwonił telefon.
Motocyklista parsknął śmiechem i zatknął palec na ustach Rity, jej dłoń kładąc na swoim znaleźlisku ornitologicznym.
- Nom, co jest? - powiedział do telefonu.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

96 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 17:24

Cholera, nie widziałam Castaway, nie mam punktu odniesienia! Rita nie brała pod uwagę, że zacznie dzwonić telefon. Ani, że Seth odbierze. No zero szacunku, no. Najchętniej komórkę posłałaby w ślad za papierosem - za okno. Zamiast tego uśmiechnęła się cwanie i wprawiła w ruch rękę. Powodzenia w rozmowie!
Oczywiście nadstawiła uszu, by dowiedzieć się, kto to dzwonił. A co. Była dobrym agentem.



Zobacz profil autora

97 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 17:29

Mężczyzna przechylił się nieco w tył i zmarszczył brwi, luzując tym samym mięsnie nóg, by krew tak szybko nie przypływała wiadomo gdzie. Zapobiegał tym samym zbytniej utracie kontroli nad sobą. No, i odchylając się w tył raczej zwiększał prawdopodobieństwo podsłuchania co słyszał w słuchawce.
- Yhym... - krótka pauza. - Jestem w mieście... Wpadnę za pół godziny, okej? - zapytał, spoglądając z boku na Ritę i jej poczynania. Ha! Jego orzeł potrzebował czegoś więcej żeby rozwinąć skrzydła na całą rozpiętość!




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

98 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 17:38

Rita w pierwszej chwili zrobiła jakąś minę z rodzaju "mysle", ale to byłoby zbyt podejrzane, więc znów uśmiechnęła się, trochę złośliwie, jak miała w zwyczaju. I przygryzła wargę.
Niestety ze wszystkiego, co mówiła jakaś laska, usłyszała trzy po trzy. Mniej więcej tak: - dzieciak grzecznie mówił, że długi ma, ale kto wie na kogo ranczu. Nic z tego wykapować nie mogła. A jeszcze się Seth odchylił i słyszała jeszcze gorzej. No trudno, to ona też przechyliła się bliżej, mocniej ciałem napierając na mężczyznę. Pff. Rozmów mu się zachciało.



Zobacz profil autora

99 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 17:46

Seth walczył ze sobą, żeby nie wydać z siebie dziwnego dźwięku. Gdy Rita na niego naparła, wygiął się dalej i zapobiegawczo wyciszył głośnik w słuchawce środkowym palcem.
- No ja szybciej się nie wyrobię niestety... Posiedźcie, poczekajcie najwyżej. - mruknął i spojrzał z góry na pozbawioną górnych elementów ubrania murzynkę. Poczuł jak jego latające stworzenie jest w bliskim kontakcie z owocami Rity. No, ciekawe co zrobi, żeby mu przeszkodzić. Póki co chyba żadnego dźwięku z siebie nie wydał.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

100 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 17:56

Wywróciła oczami słysząc, co ten Seth gada. Och, gdyby tylko wiedziała, że po drugiej stronie jest Liluye-chuda-szkapa-z-piwnicy-w-wariatkowie, to pewnie wyrwałaby mu telefon i powiedziała co nieco od siebie.
Trzeba jednak przyznać, że ubrała się bardzo niepraktycznie, jeśli chodzi o spontaniczny seks w aucie. No trudno. A swoją drogą, tak znowu nisko nie upadła, a cycki co najwyżej przykleiła do koszulki Setha.
Potem wyprostowała się i ściągnęła usta w dzióbek. Niech się facet bierze do poważnej roboty, a nie pogawędki urządza. Jej szorty same się nie zdejmą!



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 4 z 9]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach