Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Hawton Avenue

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 6]

1 Hawton Avenue on Pią 16 Maj 2014, 15:04

First topic message reminder :

Tutaj znajduje się urząd miasta, kancelaria prawnicza J. Santosa (na skrzyżowaniu z Pickles Street) i redakcja miejscowej gazety. Na skrzyżowaniu z główną drogą stoi przychodnia oraz apteka.

Zobacz profil autora

26 Re: Hawton Avenue on Wto 28 Paź 2014, 23:35

- No, w sumie to nic nowego. Muszę jechać do Appaloosa, tam do szpitala. - grzebala w torebce, nie patrząc na niego. - Mam coś dla ciebie... - mruknęła i w końcu wyciągnęła wydruk z usg. Fasolka, ale ich fasolka! I niedługo dostanie nóżek i rączek.
- Spojrz. - wręczyła mu karteczke.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

27 Re: Hawton Avenue on Wto 28 Paź 2014, 23:44

- Nie ma z tym problemu, mów tylko kiedy to cię zawiozę. - Stwierdził, bo z nią to mógłby pojechać na koniec świata nawet. To byłoby kuszące, bo przebywanie w Old Whiskey powoli mu się zaczynało przejadać. A jakby tak faktycznie wyjechać do Kanady, zostać drwalem i rąbać drewno na opał we flanelowej koszuli? Dobry wybór.
Spojrzał na zdjęcie po czym mocno się uśmiechnął. To było jego dzieciątko, tak jego własne. Rozczuliło go to ogromnie.

Zobacz profil autora

28 Re: Hawton Avenue on Wto 28 Paź 2014, 23:51

Tak. I łosie spacerujące po podwórku. Objęła Loco w pasie i spojrzała na niego z dołu, uśmiechając się.
- No to niedługo. W sumie im szybciej tym lepiej. - ścisnęła go lekko. Nie wiedzieć czemu cieszyło ją to, że była w ciąży.
- No i dzisiaj piszło pismo sądowe. Mogę wrócic do pracy, ale musimy porozmawiać z kierownikiem czy możemy brać zmiany razem, bo nie mam prawa jazdy. - objęła go teraz obiema dłońmi, co bylo niezwykle jak na nią, tak się obejmowac na ulicy.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

29 Re: Hawton Avenue on Sro 29 Paź 2014, 00:03

Oh te łosie, to było takie kuszące. Ciekawe ile kosztują dwa bilety do Kanady? Pewnie byłoby go stać. Tak rzucić w cholerę wszystkie problemy obecne i zostać drwalem w Kanadzie. Me gusta.
Zaczęła go przytulać w miejscu publicznym? To było dziwne, ale oczywiście mu się podobało.
- Daj znać kiedy tylko będziesz chciała to pojedziemy. - Stwierdził patrząc na nią i przytulając ją delikatnie. Nie wiedział szczerze powiedziawszy, że już doszło pismo z sądu. Ale skoro mogła wrócić do pracy to chyba nie było tak źle, prawda? - Jakoś sobie z tym poradzimy. - Powiedział, a w duchu już się cieszył, że będą pracowali razem, bo w taki oto sposób mógł ją trochę kontrolować. Była w ciąży także powinien na nią uważać znacznie bardziej.

Zobacz profil autora

30 Re: Hawton Avenue on Sro 29 Paź 2014, 00:07

Tak, tak, myślę, że trzeba to dokładnie sobie przemyśleć, takie mozliwości. Lil siedziałaby w domu i gotowała, prowadziła ogródek i wychowywała dzieci. Me gusta.
- Za kilka dni. - zapewnila. W końcu jej się spieszyło. Kupi w aptece te ziołowe leki nasenne, ale nie wiedziała czy jej to starczy. Pewnie nie.
- Na pewno. Pewnie jesteś zachwycony, że będziesz mógł caly czas wiedzieć co robię? - usmiechnęła się lekko.
- Schowaj sobie zdjęcie, ja mam swoje.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

31 Re: Hawton Avenue on Sro 29 Paź 2014, 00:23

Skoro obojgu się ta koncepcja podoba, to mogliby ją kiedyś rozważyć. Ale póki o niej nie rozmawiali to raczej do tego nie dojdzie.
- Tak, jestem twoim stalkerem i cię stalkuję. - Uśmiechnął się lekko do niej. Mężczyzna owszem lubił wiedzieć gdzie jest Liluye. Miał taką ładną kobietę, że ciężko byłoby nie być zazdrosnym na jego miejscu. Miał tylko nadzieję, że za dużo adoratorów nie kręci się wokół Indianki. Bo w takim wypadku zapewne mogą się niedługo przekonać, że on to ma ciężką rękę.
- Dziękuje. - Powiedział po czym schował zdjęcie do dokumentów, aby mieć je zawsze przy sobie. Szkoda, że jeszcze nie było wiadomo czy to chłopiec czy dziewczynka. Chociaż sam nie wiedział czy chciałby to wiedzieć przed porodem.

Zobacz profil autora

32 Re: Hawton Avenue on Sro 29 Paź 2014, 00:25

- Tak właśnie myślałam. - pokiwała głową, rozbawiona. Pewnie w mój telefon wsadzileś jakieś urządzenie i jak tylko mnie nie ma w domu to siedzisz przy laptopie i mnie sledzisz. Na pewno. - puscila go w koncu i ruszyli ulica.
- Mam tu te pismo z sądu.. chcesz je z obaczyc?




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

33 Re: Hawton Avenue on Sro 29 Paź 2014, 00:29

- Kurcze zgadłaś, muszę znaleźć jakiś bardziej wyrafinowany, aby ciebie namierzać. - Eastman cicho się zaśmiał. Namierzanie jej telefonu to już by była przesada, tym bardziej, że z reguły odzywała się do niego i nie zatajała faktów.
- Pokaż, chętnie spojrzę. - Warto było to zobaczyć, bo w końcu skoro był jej facetem to chyba powinni się dzielić takimi rzeczami? Najwyraźniej tak.

Zobacz profil autora

34 Re: Hawton Avenue on Sro 29 Paź 2014, 00:31

- No widzisz? Wiedziałam. - znów zaczęła grzebać w torebce.
- Proszę. - podala mu pismo. Widac bylo, ze byla zadowolona. Potwierdzila się ciąża, Loco najwyraźniej nie zamierzał nigdzie uciekać ze strachu przed byciem ojcem. Poza tym po zobaczeniu tego małego stworka na zdjęciu prawie się rozkleiła. Prawie.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

35 Re: Hawton Avenue on Sro 29 Paź 2014, 00:38

Jako, że czytanie mu nawet wychodziło to wziął wyrok i zaczął czytać co tam jest napisane. Z tego co wyczytał to nie wyglądało to najgorzej. Prace społeczne, wyrok w zawieszeniu, koszty administracyjne i brak prawa jazdy przez rok. Podobało mu się, że tak uczciwie została potraktowana, bo ten wyrok to nie była ani nagroda, ani kara, to była po prostu sprawiedliwość.
- Jest dobrze. - Powiedział uśmiechając się do niej po czym pocałował ją delikatnie w czoło.

Zobacz profil autora

36 Re: Hawton Avenue on Sro 29 Paź 2014, 00:40

- Nie jest dobrze, bo zabiłam człowieka. - westchnęła. Schowała kartkę z powrotem.
- Koszty opłaciłam z tego, co mi pożyczyłeś. - nadal nie uznawała, ze Loco jej po prostu dal te pieniądze. Zamierzała mu je oddać.
- No i będę musiała trochę pojeździć do Appaloosa.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

37 Re: Hawton Avenue on Sro 29 Paź 2014, 00:48

Nie wiedział co powiedzieć na to, że zabiła człowieka.
- Nie chciałaś tego przecież, to był przypadek. - Powiedział jej prosto do ucha i ujął ją za brodę patrząc jej prosto w oczy. Jakby chciał ją uświadomić, że to przecież nie jej wina.
- Nic ci nie pożyczałem przecież. - Udawał głupiego, bo nie chciał, aby Liluye mu oddawała te pieniądze. W końcu przecież dając jej ten tysiąc nie myślał nawet o tym, że miałaby mu oddać te pieniądze. Naprawdę nie było mu to do szczęścia potrzebne.
- Jeżeli tylko będę mógł to będę cię tam zawozić. - Miał nadzieję, że nic mu nie będzie tego utrudniać.

Zobacz profil autora

38 Re: Hawton Avenue on Sro 29 Paź 2014, 00:50

- Ale to zrobilam. - popatrzyła na niego w odpowiedzi i cofnęła się o krok, a potem ruszyła dalej w stronę domu.
- Pożyczałeś. I jak zacznę znów zarabiać to to oddam. - zapewniła go. Im szybciej pojdzie do Parku tym szybciej dostanie pieniądze.
- Poradzę sobie jakoś, nie martw się. - poprawiła torebkę na ramieniu. - Przecież nie będziesz za mną biegał cale dziewięc miesięcy.




KP Liluye
Moira | Omen


Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

39 Re: Hawton Avenue on Sro 29 Paź 2014, 00:59

No dobra, jej argumenty były niepodważalne.
- Przestań, jestem twoim narzeczonym. Moje pieniądze są twoimi pieniędzmi, jak czegoś potrzebujesz mów. - Powiedział do niej zdecydowanym tonem, bo w końcu jako prawdziwy facet powinien dbać o stabilizację finansową swojej kobiety i jej pomagać w trudnych chwilach, a takie właśnie były.
- Jak będzie trzeba to będę biegał. - Był zdeterminowany i nie mógł pozwolić, aby jej się coś stało, chciał nad nią czuwać.
Szli dalej i szli, aż w końcu opuścili tę ulicę.

/ztx2

Zobacz profil autora

40 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 14:57

/27.03, popołudnie/

Na obrzeżach miasteczka, przy Hawton Avenue, zjechali się Święci z Arizony. No, albo mieli się zjechać, żeby ruszyć w stronę gór, a ściśle, kopalni miedzi. Baker krążył niecierpliwie wokół swojego motoru, zagryzając w zębach papierosa. Po torbach miał pochowane różne fanty, typu latarkę, lornetkę, linę i oczywiście broń. Jedną, w futerale, miał nawet na plecach. Czuł się z tym prawie jak muzyk. Prawie.
No w każdym razie czekał, aż chłopcy zjadą na miejsce.



Zobacz profil autora

41 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 15:44

/ początek

Parker do tej całej akcji ogarniał się nieco. Może nie przesadnie, ale wiadomo, że trzeba było zadbać o to, by w bagażach przy motocyklu znalazły się jakiekolwiek opatrunki, trochę tej amunicji, papierosy, broń. Miał na sobie nawet kamizelkę kuloodporną. Co do reszty to nie wiem, co i jak. Najwyżej Baker go pośle czy coś...
Zajechał na umówione miejsce, zatrzymując się obok motocykla Bakera i nieco się zdziwił, że za dużo ludzi to nie było.
- Dynamitu nie mamy, nie? - spytał i przywitał się z siwobrodym. Co zabrzmiało niemalże, jakby Sue był jakimś Dambyldorem.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

42 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 15:52

Baker kiwnął głową Parkerowi na powitanie.
- A co, masz ochotę na wybuchową zabawę? - odpowiedział pytaniem. Był raczej nerwowy. Równie dobrze wszystko mogło pójść źle i wszyscy skończą z kulkami we łbach, albo gorzej - u swoich wrogów na pogawędce. Z udziałem siekiery albo piły mechanicznej. Nachmurzył się bardziej i łypnął na Willa.
- Jesteś przygotowany? - spytał po chwili milczenia. I chyba nie miał na myśli ekwipunku.



Zobacz profil autora

43 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 15:56

- Zawsze mogłoby to być ostatecznością, nie? - i tu też padło pytanie w odpowiedzi na pytanie. Trudno będzie im się dogadać, tak przynajmniej to wygląda.
Zdążył zauważyć lekkie poddenerwowanie u Bakera, ale nie wiedział czy to dlatego, że sytuacja, czy dlatego, że tak Sue zachowywał się dosyć często. W sensie, że często zdawał się być poddenerwowanym albo miał gburowaty humor. Parker już nie był w stanie zliczyć (co dziwne, bo w końcu księgowy) tego wszystkiego.
Zmarszczył brwi, słysząc jego pytanie.
- Co masz na myśli, Baker?
Bo miał prawo nie rozumieć, nie? W końcu uchodził za tego głupiego, hehe.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

44 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 16:10

Baker milczał chwilę. Miał nadzieję, że snajperka, karabiny i inne giwery, które mieli, wystarczą do zapanowania nad sytuacją.
- Mogłoby.
Cóż, ci co znali Sue, wiedzieli, że był wybuchowy, że łatwo wpadał w złość, że lubił gnoić ludzi dla rozrywki. Ale miał prawo być zdenerwowany i z innych powodów. Choćby to, że będąc przywódcą, w jakiś sposób odpowiadał za tych ludzi. Chociaż oczywiście członkowie gangu musieli zdawać sobie sprawę z ryzyka tej zabawy.
- Czy jesteś przygotowany, że coś może pójść nie po naszej myśli - wyjaśnił.



Zobacz profil autora

45 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 16:15

Nie tylko on miał taką nadzieję.
- Najwyżej się zobaczy na miejscu - stwierdził, wzruszając ramieniem.
Byłoby głupstwem to, gdyby - wstępując do gangu - wszyscy myśleli, że to będzie sama sielanka; zgarnianie broni bez problemów, jeżdżenie na motocyklach od świtu do zmierzchu i odwrotnie. Każdy, kto chciał się znaleźć, musiał się liczyć ze wszystkim. Z ryzykiem w pracy (jak np. u Willa), zdrowiem czy utratą życia - swojego, bliskich. Nie dziwne więc, jak Baker czasem podchodził. Jeśli chodzi o gnojenie - ci, co byli dłużej, zdążyli się przyzwyczaić. Ci, co niedawno wstąpili - musieli przywyknąć. Innej opcji w końcu nie było.
Parker chwilę zastanowił się nad słowami Sue. Poprawił przy tym rękawiczki, rozważając wszystkie odpowiedzi.
- Jestem - odpowiedział. - Właściwie to zawsze zakładam, że albo wyjdzie, albo nie. I trzeba zrobić tak, by jednak było lepiej dla nas, nie dla innych, Baker - wyjaśnił swoje stanowisko, wyciągając papierosy i odpalając jednego.
- I nie oszukujmy się, tutaj wiele może się wydarzyć, przy tylu osobach.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

46 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 16:25

- Wiem.
Potarł się po skroni i rozejrzał. No i gdzie reszta? Swoją drogą, co się stało z tą pierdołą, Tyrsenem? Miał nadzieję, że gnojek nie spierdolił na drugi koniec Stanów. Ech.
- Tak, może. I nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć - westchnął ciężko i jakby zirytowany tym faktem. Z jego papierosa niewiele już zostało, więc rzucił go na ziemię i przygniótł butem.



Zobacz profil autora

47 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 16:27

/z domu albo coś

Po pewnym czasie podjechał Claus w kasku z rozwianą grzywą i w pełnym opanierowaniu. Tylko bez pewnej istotnej rzeczy.
Skinął głową na przywitanie do obu przybyłych, po czym wyłączył silnik swojej zabawki.
-To jak, Baker? Masz dla mnie sprzęt?-spytał, wsadzając między zęby wykałaczkę.
Zmierzył wzrokiem Williama i Sue. Cóż, wyglądali na przejętych. Nie to, żeby on nie srał po gaciach. Lata już nie te, ryzyko Parkinsona, trzęsących rąk... Poza tym chciało się zobaczyć kiedyś swoje wnuki i tak dalej. A tego trzeba było dożyć...! Ale pewne rzeczy trzeba było załatwić. Po męsku.
-Gdzie reszta?-mruknął, rozglądając się.



Zobacz profil autora

48 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 16:37

- Ta myśl akurat każdego drażni - podsumował kwestię niemożności przewidzenia pewnych spraw.
Przeniósł spojrzenie z Bakera na drogę, którą właśnie jechał Claus i przyglądał mu się w chwilowym zamyśleniu, jednakże trudno byłoby powiedzieć, że próbował całkowicie obcykać ciemnoskórego. Na razie jeszcze go było widać, a potem cóż... może jakiś odblask, diodę mu przyczepić, by czasem się nie wystraszyć? Nie wiedzą w końcu, ile tam będą siedzieć.
- Czekamy - odparł. - O ile nie stwierdzili, że za dużo mogą stracić - mruknął, przygryzając wewnętrzną stronę policzka. Zaraz jednak zaciągnął się papierosem i wypuścił dym, przechadzając sobie to w jedną stronę, to w drugą.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

49 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 16:43

Uniósł dłoń w geście powitania Clausa, a gdy mężczyzna podszedł bliżej, wyciągnął ją, zeby się z nim przywitać po męsku, mocnym uściskiem dłoni. Akurat według Sue, obecność Auguste'a na akcji była wyjątkowo korzystna. Nie dość, że nocą nie będzie go widać, to jeszcze on sam miał sprawne oko i znał się na broni.
- Mam - poruszyl ramionami, przez które na pasku przewieszony był czarny futerał. Zmierzył czarnego uważnie, ale już nic nie dodał.
- Też chciałbym wiedzieć. Czas leci - wyciągnął rękę, żeby spojrzeć na zegarek. - Co tam, Claus? - spytał nieco spokojniejszym tonem.



Zobacz profil autora

50 Re: Hawton Avenue on Pią 14 Lis 2014, 17:04

Claus pewnie dlatego był tak dobrym snajperem - w ciemności nie było go widać! Cała tajemnica! No, i miał dobre oko. I jeszcze ręce działały mu dosyć sprawnie. Jeszcze.
Wymienił uściski z szefem i skinął głową, gdy potwierdził, że ma ze sobą broń dla niego.
-Bez obaw, Sue. Oko ciągle mam to samo. Jeżeli sami nie dadzą rady się powybijać, to z chęcią pomogę dokończyć dzieła.-mruknął, uśmiechając się krzywo.-Oby tylko podstęp się udał. Bo jak nas zwęszyli...-zawiesił głos.
Nie musiał kończyć, bo wszyscy sobie zdawali sprawę z tego, co wtedy.
-Może zmieniają gacie.-zażartował, jakże śmiesznie.
Wzruszył ramionami na jego pytanie. I zmarszczył brwi, gdy coś wpadło mu na myśl.
-Hej, Sue... Pamiętasz tą blondynę z zadartym nosem co się kręciła koło Betty?-zagadnął.-Gadałeś z nią o klubie?-spytał, patrząc na niego uważnie.
Cóż, musiał to sprawdzić, co nie?



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 6]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Similar topics

-

» 5th Avenue

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach