Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Pickles Street

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 5 z 9]

1 Pickles Street on Pią 16 Maj 2014, 15:05

First topic message reminder :

Przecznica odchodząca od Hawton Avenue. Przy Pickles Street stoi jadłodajnia Elmir’s Dinner a dalej - kancelaria J. Santosa

Zobacz profil autora

101 Re: Pickles Street on Nie 15 Mar 2015, 14:39

Foxxy odebrała dokumenty z satysfakcją na twarzy. A nie mówiła? Czy on twierdzi, ze kazda kobieta w uniformie to dziwka, biedaczek żadnej pewnie jeszcze nie widział. Skinela głową w podziękowaniu.
- Może pan się z nią osobiście spotkać. - powiedziała. - A uniform jesli pan chce mogę pożyczyć żonie, skoro tak panu się podoba. - powiedziała po czym ruszyła swoją drogą. Policjant mógł wówczas zauważyć, ze Morgan posiada tatuaże. Ciekawe co nie? i ja z nimi zatrudnili tym bardziej, ze jeden był nie dokończony i były byczy - na połowę uda.



Zobacz profil autora

102 Re: Pickles Street on Nie 15 Mar 2015, 14:45

Zmarszczył brwi i zanim Morgan zdążyła odejść to złapał ją za fraki, z ten uniformek i potrząsnął lekko.
- Od mojej żony, się odpierdol! - zagrzmiał, agresywnie. - Masz szczęście, że nie biję kobiet, bo byś dostała tak w papę, że byś się zbierała tydzień.
Puścił ją potem i założył kask.
Głównie to właśnie przez te tatuaże ją wziął za dziwkę. No bo, kto normalny pracuje w takim stroju w gastronomii, z takimi dziarami. Ta właścicielka to jakaś ślepa, albo głupia. O tak, Tom bardzo szybko miał zdanie na każdy temat.
- A teraz spierdalaj w podskokach do tej pracy i nie pyskuj, gówniaro.

Zobacz profil autora

103 Re: Pickles Street on Nie 15 Mar 2015, 14:57

Morgan pracowała z Koksiem, więc nic jej nie zrobiło wzięcie ją za fraki. Zdradziła jedynie gniew.
- Grozisz mi? - syknęła kiedy ten jej faktycznie zagroził. A niech spróbuje na nią podnieść rękę. W torbie miała broń, ale on o tym nie wiedział. Legalnie miała tą broń i umiała się nia posługiwać.
- To teraz moja kolej. Radzę Tobie jechać ostrożnie. - powiedziala. Nie była to groźba, ale jej ton zmieniał kolej rzeczy diametralnie. Twardę spojrzenie osoby, która wiele razy pociągała za spust i zabijała. Przetrzymała na moment po czym ruszyła w stronę pracy.



Zobacz profil autora

104 Re: Pickles Street on Nie 15 Mar 2015, 15:04

I co? Zastrzeliłaby policjanta na służbie, gdyby jej zagroził?
- Grożę, więc uważaj! - nie raz miał problemy w pracy właśnie za takie nieusprawiedliwione akcje. Niczym chaotyczny prawilniak.
Machnął na nią ręką i wsiadł na motor. Odpalił silnik i czekał, aż Morgan się oddali, nie prowokując już go więcej.

Zobacz profil autora

105 Re: Pickles Street on Nie 15 Mar 2015, 15:08

Na jego groźbę podniosła jedynie jedną brew w zdziwieniu? Bardziej w lekkim rozbawieniu. W każdym razie pomachała mu i ruszyła spokojnie pewnie śledzona przez policjanta.
- Pewnie, że będę uważać panie Johnson. - powiedziała czytając jego nazwisko, które widniało na mundurze.  Idąc jednocześnie wyciągnęła papierosa i zaczęła palić. Jednocześnie rozmawiajać przez telefon z szefową.
- No.. Jakiś przewrażliwiony policjant wziął mnie dziwkę. Dokładnie.. kogo zatrudniają w tych czasach w policji. - mówiła całkiem świadomo, że ten może to usłyszeć. Po czym ruszyła.
<Zt>



Ostatnio zmieniony przez Morgan "Foxxy" Smith dnia Wto 17 Mar 2015, 14:46, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

106 Re: Pickles Street on Nie 15 Mar 2015, 15:24

Jednak Tom nie śledził Morgan, a gdy ruszyła to on także ruszył przy akompaniamencie ryku silnika. Minął kobietę i pozostawił ją w oparach spalonej benzyny. Ruszył dalej, zanim ta zadzwoniła gdziekolwiek. Miał ją już gdzieś. I to z kim i o czym rozmawiała.

zt

Zobacz profil autora

107 Re: Pickles Street on Sob 28 Mar 2015, 14:49

/14.07.13 <--- Havton Avenue

Jonathan trzymał się dzielnie słuchając Kween na swoim mp3. Sophie nieco zwolniła i w końcu koroner mógł normalnie oddychać. Na jego bladej skórze pojawiły się już wypieki. Mimo to postanowił pobiec naokoło do biura i skręcili w Main Street

--> Main Street





Zobacz profil autora

108 Re: Pickles Street on Sob 28 Mar 2015, 17:49

13.07.2013, upalne popołudnie

Ennis długo nosił się z tym, by zadzwonić do mamy, łaził po swojej przyczepie przez cały ranek, aż w końcu, zirytowany sam na siebie, ruszył do miasta, gdzie w końcu przysiadł na krawężniku na Pickles Street, tuż przed jadłodajnią Elmira. Zapach oleju do frytek w jakiś sposób go chyba uspokajał, bo wreszcie, trzęsącymi się dłońmi, wystukał na komórce numer do Joyce i zadzwonił.
Po odbyciu krótkiej rozmowy telefonicznej z matką Ennisowi nie pozostało nic innego, jak tylko czekać. Wiedział, że trochę czasu minie, nim Joyce dotrze do Old Whiskey; nie był też pewien, czy przyjedzie tak zupełnie sama, czy też podrzuci ją George, wiekowy dżentelmen i szofer rodziny Willows od dziesięcioleci. Ennis nie miał nic przeciwko niemu, ale zdecydowanie nie łączyła ich przyjaźń a’la Bruce Wayne i Alfred.
Siedział tam, gdzie wcześniej rozmawiał z matką – na krawężniku – i obserwował niespokojnie to, co się działo dookoła. Denerwował się, w końcu od jego ucieczki z domu minął już prawie rok, wiedział jednak, że nie mógł tego dłużej odkładać w czasie. Był coś winny swojej matce, bez względu na to, co sam myślał na temat jej życia u boku skorumpowanego biznesmena.
Wreszcie na horyzoncie spostrzegł nadjeżdżające wysokiej klasy auto. Nie wiedział, jakim cudem maska Mercedesa była tak lśniąca nawet po podróży z Appaloosa do Old Whiskey, która przecież wiodła prawie pustynnym traktem. Gdyby ktoś mu powiedział, że George zatrzymał się na przedmieściach Old Whiskey w myjni, by pozbyć się nieeleganckiej warstwy pyłu z lakieru jego ukochanego wozu, wcale by się nie zdziwił.
Samochód zaparkował naprzeciwko Elmir’s Diner. Ennis wstał, czując w ustach nieprzyjemny smak. Nastąpiła chwila pełnego napięcia oczekiwania, kiedy wreszcie tylne drzwi pasażera uchyliły się, a o płytę zapylonego chodnika stuknął obcas czarnego Kabutina. Po chwili z samochodu wyłoniła się już cała postać. Szpilki dodawały centymetrów drobnej, kobiecej sylwetce odzianej w seledynową sukienkę. Mimo to wydawała się dziwnie mała, jakby spłoszona. Choć Joyce oczy ukryte miała za ciemnymi okularami, chłopak wiedział, że rozgląda się po okolicy nerwowo, z przerażeniem. Gdy wreszcie jej wzrok zatrzymał się na Ennisie, zamarła, z ręką kurczowo zaciśnięta na drzwiach samochodu.
Przez chwilę trwała cisza, nikt się nie poruszył. Ostatecznie to jednak matka Ennisa ruszyła do przed siebie, najpierw powoli stawiając każdy krok, jakby miała zemdleć, a potem coraz szybciej, by w końcu puścić się biegiem w kierunku chłopca, którego, gdy tylko do niego dotarła,  natychmiast objęła, całą siłą przyciskając do siebie.
Ennis czuł na policzku gorący oddech matki, i, co gorsza, jej łzy. Przełknął ślinę, próbując powstrzymać własne wzruszenie, i sam objął ją mocno, na moment zapominając o wszystkim, co się wydarzyło, skupiając się tylko na tym momencie.
Wreszcie oderwali się od siebie. Joyce drżały wargi, ostrożnie zsunęła z twarzy okulary. Ennis patrzył teraz z poczuciem winy w jej pełne zmartwienia i troski oczy, aż w końcu sam spuścił wzrok.
- Mamo… Przepraszam – wyszeptał z nosem skierowanym w ziemię. Joyce nic nie mówiła, ujęła tylko jego twarz w dłonie i podniosła do góry, tak, by znów na nią spojrzał. Potem uśmiechnęła się blado.
- Włosy ci urosły – powiedziała, zgarniając mu je z czoła.
Ennis miał ochotę się rozpłakać.
- Chodź – powiedział, prostując się i odsuwając już nieco od matki. – Wejdziemy do knajpy, porozmawiamy.
- Myślałam, że wrócisz ze mną do domu…
- Nie. Najpierw kawa i rozmowa.
Joyce przyglądała mu się smutno, po czym odwróciła się w stronę samochodu. Dopiero teraz Ennis dostrzegł stojącego przy Mercedesie George’a. Joyce machnęła do szofera, a ten, zmierzywszy surowym spojrzeniem chłopaka, wsiadł z powrotem do samochodu.
- D-dobrze – zająknęła się Joyce, nerwowo pocierając ramię. Widać było, że nie wiedziała, czego się spodziewać. – Prowadź.
Weszli razem do Elmir’s Diner.

---> Elmir's Diner



Zobacz profil autora

109 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 10:23

10.08.2013 Popołudniu

Kate wyszła od Elmira, mając w pamięci rozmowę z Carmą i czując przyjemny ciężar na żołądku. W końcu zjadła dobrze i dużo, z przewagą dużo, bo zawsze mogło być lepiej. Po spotkaniu z pielęgniareczką pozostał ślad w postaci opatrunku na czole i ochoty na drzemkę. Plotki i opowieści którymi Carma raczyła Tarę, były nie do wytrzymania na dłuższą metę. Z rozmowy wychodziło się jeszcze głupszym niż było.
Ale przynajmniej Kate dowiedziała się gdzie może nocować. Popatrzyła w tamtą stronę i poprawiła pasek plecaka ze swym marnym dobytkiem. Powinna najpierw zajść do warsztatu i spytać o naprawę samochodu, ale miała czaaaaas.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

110 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 10:31

/ początek, 10.08, popołudnie

Za to Mulan od dwóch dni łaziła z pustym żołądkiem, bo przez swoją zwierzęcą naturę nie mogła nigdzie dłużej miejsca zagrzać i nikt nie rzucał jej drobniaków pod kościołem, a właściciele restauracji przeganiali ją psem lub miotłą. Do tego była na głodzie. I jej odpierdalało. Dzień jak co dzień.
Zatem Kate mogła zauważyć blondwłosą azjatkę, która stała zgarbiona na ławce z wyciągniętymi w górę rękami i wołała coś niezrozumiałego.
Tak to wyglądało. Naprawdę, po prostu odganiała od siebie ptactwo, które niewątpliwie szykowało się na skonsumowanie jej zwłok.

Zobacz profil autora

111 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 10:37

Spojrzała na Azjatkę, której włosy wyglądały jakby miały się rozpsypać pod nogami, albo ulecieć wraz z ptactwem, nękajacymi Hua. Kate poprawiła czarny, męski kapelusz na swej głowie i z braku laku postanowiła się ruszyć w stronę sieroty na ławce. Nie wyglądała jakby mogło jej pomóc, ale ponieważ należało redukować koszty podróży, więc..
- Cześć, masz papierosa?
Kate stanęła przed blondynką i pochyliła się lekko w jej stronę, by dosłyszeć i zrozumieć co ona tam sobie mamrocze do siebie czy nieba. Doprawdy dziwna mieścina a to jeszcze nie koniec!



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

112 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 19:04

Gdy Hał Hał usłyszała czyjś głos znieruchomiała i zgarbiła się jeszcze bardziej, a ręce przysunęła do klatki piersiowej. Wyglądała teraz jak skradający się Gollum. Odwróciła powolnie głowę w stronę kobiety i zamrugała oczami.
- Pojebało cię, brzydulo?! - krzyknęła i przeskoczyła przez oparcie, lądując po drugiej stronie ławki. Zmierzyła wzrokiem Kate i zarechotała. - Hehehehehehehehehe, kurwa, ale pojeb z ciebie.
Skomentowała bardzo elokwentnie.
- Ale skołowałabym jakąś faję! Ej! Dawaj do sklepu. Zajebiemy. Hehehehehehehehe. - tak się zaśmiała, że aż zakrztusiła, robiąc przy tym miny rodem z kreskówki.

Zobacz profil autora

113 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 20:51

Kate zdębiała, patrząc jak kolesiówa odstawia cyrk. Serio? Obserwowała blondynę, na słowo brzydulo, odwracając się za siebie. E? Do kogo skośnooka gadała?
Gdy się odwróciła znowu przodem, już miała rozbawienie wypisane na twarzy. Spojrzała w bok i pokiwała głową do swych myśli, zaraz palcem kiwając i wybuchając śmiechem.
- Ah rozumiem.
Spojrzała na dziewczynę i wcisnęła dłonie do kieszeni, śmiejąc się z blondyny. Nie zamierzała odpowiadać na jej propozycję, zbyt rozbawiona by o tym myśleć. Przy teatrze jaki miała przed sobą, nie można było o niczym innym myśleć.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

114 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 20:55

Uniosła brwi i rozejrzała się, tam gdzie spojrzała Kate. Potem wróciła wzrokiem na kobietę, przekrzywiając głowę trochę jak piesek.
- Co ty odpierdalasz? Jesteś upośledzona? I chodzisz tak samopas? Bez smyczy? Ja pierdole. Halo! Mamy tu wariatkę! - Mulan się nieco zlękła, jakby Dawton miała ją zaraz ugryźć. Zaczęła znów wymachiwać rękami, wzywając pomoc. Potem jednak zrezygnowała, bo stwierdziła, że prędzej sobie biedy napatoli niż pożytku z tego będzie. Zatem odpuściła. Kate miała szczęście, bo zaraz, by ją zamknęli.
- Ej, co tak stoisz jak kołek. Weź wracaj do lochów brzydulo. - zarechotała. - Heheheheheheheheeheheh.
Jak ona lubiła obrażać innych. Ile miała z tego radochy.

Zobacz profil autora

115 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 21:03

- Nie mogę. Lucyfer jasno powiedział, że nie mam wracać po Ciebie.
Wzruszyła ramionami, uśmiechając od ucha do ucha, jakby był to najlepszy kawał na świecie. Tylko, że uśmiech, który nagle gaśnie, ustepując miejsca surowej minie, nigdy nie był zwiastunem czegoś dobrego.
A Kate zrobiła krok w stronę Mulan i wyciągnęła do niej rękę.
- Zostałaś wybrana. Chodź.
Powiedziała powaznym głosem, mając nadzieję, że długo wytrzyma bez drgnięcia warg w uśmiechu. Zbliżyła się kolejny krok, wpatrując w Mulan złowieszczo, niczym prawdziwy wysłannik piekieł.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

116 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 22:15

Mulan złapała za oparcie ławki i wybałuszyła oczy prawie na wierzch, aż pociekłyby one po ziemi i schowały się do jakiejś głębokiej dziury. Załapała fazę momentalnie, że o ja pierdolę.
- O ja pie.dolę~! Co ty gadasz?! Nie chcę się smażyć w kotle Lucyfera?!?!?!? O ku.wa! Ahahaha. - złapała się po chwili za policzki. Zaczęła tupać z nóżki na nóżkę. Cofnęła się po chwili.
- Nigdzie nie idę! Spie.dalaj! Nie ide z tobą! Gdzie masz skrzydła!?!>!?! SKoro cię wysłał! Ku.wa! Ja pi.dole!
Zacżęła się klepać po czole.

Zobacz profil autora

117 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 22:32

Kate zacisnęła usta, by nie parsknąć śmiechem, chociaż przy Mulan był to nie lada wyczyn. Widząc przerażenie dziewczyny, zrobiła jeszcze jeden krok, nie mogąc powstrzymać się przed wkręcaniem ćpunki.
- Hello! Mamy dwudziesty pierwszy wiek! Teleportacja na propsie!
Kate wyciągnęła drugą rękę i kolanem oparła się na ławce, pochylając w stronę Mulan. Kiwnęła dłonią zachęcająco i zniżyła głos do szeptu.
- Pokażę ci odlot o jakim nie sniłaś. Chcesz?



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

118 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 22:41

/10.08.13 popołudnie

Leszek z Szalikiem przechodził właśnie koło zbierających się do startu, wrzaskliwych dziewczyn. Ciekawe jak zamierzają odlecieć bez pasa startowego. Szalik podbiegł, stanął obok pary i odznaczył dumnie murek swoim moczem zdrowo opryskując przy tym Kate. Ups.
Leszek wyciągnął fajkę i zagadał bo mieli już coś wspólnego, nawet jeśli był to zapach jednego psa.
- Dobry. Widziałyście nowy odcinek Don't Dead Open Inside? Ale był chujowy.



Zobacz profil autora

119 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 22:48

Skoro zaczął się szept to już była całkiem poważna konspira, więc Mulan jeszcze bardziej się przejęła, podjarała i przeraziła. A może Lucyfer będzie miał dla niej dragi? To by było całkiem wporzo!
- Dobra! - krzyknęła. I już miała wskakiwać w ramiona Kate jak Scooby w ramiona tego zjaranego kolesia w zielonej koszulce. Ale wtem przybyły jakieś dwa pchlarze.
- O ku.wa! Jak ja dawno nie jadłam psa w cebuli i pieczarkach! Moja mama gotowała! Zrobiłam się głodna! Hahahahehehehehehehekhuhyukhyu - i znów pod koniec śmiechu się zakrztusiła, jakby miała w gardle kłaczka.
Odskoczyła od Kate, gdy siki zaczęły pluskać na boki.

Zobacz profil autora

120 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 23:04

Tak! Już ją miała w garści! Mulan zostałaby wiernym Toudi Kate, ale ktoś musiał wszystko zepsuć. Pewnie! Kreskówkowa wersja Lyrada musiała wszystko zepsuć! Dawton gdy tylko poczuła co jest grane, odskoczyła od kundla i zaklęła pod nosem.
- No dzięki..! Don't dead? Tu masz żywego trupa!
Wskazała na Mulan i zaśmiała się, łapiąc dłońmi za boki kapelusza i wciskając go mocniej na głowe, co zapewne zdążyło już uszkodzić plaster, naklejony przez Carmę.
- Ty, daj fajkę.
Spojrzała na typa i wbiła spojrzenie w papierosa, którego wyciągnął.



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

121 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 23:13

- Nie zbliżaj się do mojego psa, ty żółtaczko bo cię poszczuję i stracisz pośladek. - powiedział grzecznie do dziewczyny o śmiechu Seby. Cóż za doborowe towarzystwo.
Leszek podrapał się po brodzie i splunął na chodnik.
Popatrzył na dziewczyną, to świeżo kupiona na krechę paczkę papierosów. Schował ją do kieszeni.
- Sorry lala, to moja ostatnia.



Zobacz profil autora

122 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 23:22

Mulan zarechotała.
- Ale ty głupi. I brzydki. I masz dużo włosów. Więcej jak pies. Ble! Heheheheh ku.wa! - mówiła bez ładu i składu. A potem otworzyła japę jak dmuchana lala. Bardzo możliwe, że miała żółtaczkę, skoro te strzykawy nie wiadomo skąd brała.
- Lala to ty kuffa jesteś! Lala jak ta... lala! Haha! Ty, pacz na niego. - zrobiła krok w stronę wysłannika Lucyfera, przy którym czuła się bezpieczniej niż przy gościu co chodził z obiadem na smyczy.
- Daj fajke! Jak dasz mi fajkę to zrobię ci dżinsy.

Zobacz profil autora

123 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 23:31

- No serio? Tak witacie turystów?
Wyprostowała się i wypięła pierś do przodu, opierając dłonie na biodrach. Co za żyd! Oby był pierwszą ofiarą żywych trupów! Atak ze strony Hua na Leszka, zwrócił uwagę Kate, która popatrzyła na dziewczynę i uśmiechnęła się szeroko. A jej usta to szeroko potrafiły się rozciągać!
- Daj mi fajkę, to zrobi Ci dwie pary.
Wskazała kciukiem na anorektyczkę, którą lekko szturchnęła swym ramieniem. Tak po przyjacielsku, nie?! Oby tylko Mulan się nie wywróciła!



i`m a little fucked up
Zobacz profil autora

124 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 23:38

- A ty głupia, brzydka i żółta. Więc mam przewagę. - powiedział nawet rozbawiony długowłosym Sebą.
Zrobił krok do tyłu jak go babska zaczeły napastować.
- E. E. Do tyłu. Co ja mam na czole napisane kurwa "Caritas"? Tam masz sklep. A ty to jakaś nieogarnięta turystka, co? Po chuj ci było do tej dziury jechać jak na fajki cię nie stać? - zapalił papierosa. Szalik w miedzy czasie kompletnie znudzony poszedł przed siebie i położył się pod drzewem. Pewnie wytarza się znowu w jakiejś martwej wiewiórce.



Zobacz profil autora

125 Re: Pickles Street on Pią 24 Kwi 2015, 23:46

Jako, że inteligencja Mulan leżała gdzieś na dnie oceanu i kwiczałą by, gdyby ją ciśnienie nie przygniatało, to średnio ogarniała te dziwne teksty, jakieś metafory czy porównania. Zbyt wiele epitetów też, zdecydowanie.
- Możesz mieć na czole nawet "papież", ale dawaj faje, ty stary, pomarszczony i owłosiony zgredzie! Albo chociaż hajs! Jak chcesz to za resztę, kupić ci draże. - rozkraczyła się i ugięła kolana, jakby czając się do skoku jak goryl. Wyciągnęła łapska, by chwycić fajkę, którą miał w ustach. Niczym dziecko, z jej hobbickim wzrostem. Skoro obiadu nie dostanie to przynajmniej tytoń sobie powdycha, by osmolić troche organy.
- Ar! Ar! Bo ci przeleję żółtaczaczkę !

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 5 z 9]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach