Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Pickles Street

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 7 z 9]

1 Pickles Street on Pią 16 Maj 2014, 15:05

First topic message reminder :

Przecznica odchodząca od Hawton Avenue. Przy Pickles Street stoi jadłodajnia Elmir’s Dinner a dalej - kancelaria J. Santosa

Zobacz profil autora

151 Re: Pickles Street on Pon 22 Cze 2015, 18:30

Już, już, już się uśmiechała, kiwając głową na imię siostry, na jej kolor włosów, nawet na wzrost, ale zaraz przestała, gdy dotarło do niej, co też mężczyzna wygaduje.
Jak to życiowa agresywna?
- To ta!
A jednak musiała się zgodzić. Wahała się, wahała, ale no kogo miałaby oszukiwać?! Uśmiechnęła się znowu i nachyliła się lekko do przodu. Suknia wydekoltowana, na skórze ładny naszyjnik, na który można by się było zapatrzeć.
- No nie wiem czy ja tak powinnam z obcymi jeździć.
Z uśmiechem wytknęła Joolsowi, że się jeszcze nie przedstawił ale nie wyglądała jakby miała mu to za złe, bo zaraz sama wyciągnęła do mężczyzny rękę i wyprostowała się, bo przecież nie przyjechała tu odbijać Cath potencjalnych mężów!
- Rachela Hernandez. Miło mi.



Zobacz profil autora

152 Re: Pickles Street on Pon 22 Cze 2015, 18:39

Lepiej jak powiedział, że życiowo agresywna niż wielce delikatna w różnych sprawach i zbyt przekonana o sobie, pewna siebie, no nie? Przecież na dzień dobry do obcej panny młodej nie będzie gadał o tym, jak ktoś się zachowuje, no ludzie!
- To wiem, która - skinął krótko i tu następuje plus sytuacji posiadania okularów na oczach, których szkła są ciemne. Bo Jools mógł spojrzeć i na naszyjnik, choć sroką nie był, i na dekolt. Zwłaszcza, że zawsze w sukniach ślubnych dekolt dobrze wyglądał. Pewnie pocieszenie na ostatki kawalerstwa. Tak myślał.
- Jakoś ludzi poznawać trzeba, a i podwózka jest, więc co narzekać - zaśmiał się. Mógł wyjść na ryzykanta lub idiotę, ale pewnie zaraz podał dłoń. Nie musiała się martwić, bo Jools nie był potencjalnym mężem. Był wdowcem.
- Jools Reynolds. Mi też miło - przedstawił się. Wskazał w odpowiednią stronę. - Tam mam auto, więc podwiozę, bo chyba w tych butach dalej nie zajdziesz, co? - spytał, a potem wszczął wędrówkę. - Skąd jesteś?
I wcisnął gazetę pod pachę.

Zobacz profil autora

153 Re: Pickles Street on Pon 22 Cze 2015, 18:45

Spojrzała w dół, łapiąc za materiał sukni i odsłaniając butki, które wspaniale się prezentowały na stopie, ale do chodzenia to były ciężkie! Aż się Rachela na moment zadumała nad tym czy je czasem nie powinna rozchodzić na miesiąc przed ślubem.
Ach no ale jak miała to zrobić, jak kupiła zaledwie tydzień temu?! Wzruszyła więc ramionami i ruszyła za mężczyzną, odrzucając po raz kolejny welon, który pałętał się jej nieproszony. Ale nie odepnie, bo co to ma znaczyć, by łazić w niepełnym stroju?!
- Z Phoenix.. dobrze znasz moją siostrę?
Odpowiedziała i rzuciła od razu pytaniem, zerkając na Joolsa z ciekawością. Zdecydowanie musiała od razu wiedzieć jakie relacje łączą Catherine z panem przystojniakiem.



Zobacz profil autora

154 Re: Pickles Street on Pon 22 Cze 2015, 19:01

No, Jools jak teraz spojrzał na Rachelę to pewnie mu się też przypomniał jego ślub i przygotowania sprzed paru laty, a to było całkiem przyjemne. Być może dlatego, że człowiek wtedy nie wiedział, co potem może się zdarzyć!
- Phoenix? Całkiem niedaleko, choć trochę jazdy jest - przyznał. - Cath? Nie. Wiem tylko tyle, że ostatnio coś z jakimś facetem miała problem i jest dumna - powiedział. Nie była to dla niego tajemnica, a poza tym - jeśli było to samo nazwisko, to rodzina, więc rodzina się znać powinna, prawda? Zwłaszcza, że przecież zaraz powiedziała o niej jako o siostrze, więc nie było czego się obawiać! - Jest koleżanką mojego kumpla, więc serio dużo nie wiem - wzruszył ramionami. - I tyle - dodał.
Pewnie zaraz dotarli do jego auta.
- Spontaniczny przyjazd? - zagaił jeszcze, otwierając drzwi od Impali.

Zobacz profil autora

155 Re: Pickles Street on Pon 22 Cze 2015, 19:09

Spojrzenie Racheli zrobiło się poważniejsze, gdy usłyszała o problemach siostry. Aż na moment straciła humor, ale nie zamierzając Joolsa obarczać jakimiś problemami ukryła to pod maską uśmiechu, gdy padło pytanie z ust mężczyzny.
- Wiem, nie wyglądam!
Przejechała dłońmi przy sukni, niczym modelka, prezentująca na sobie najnowszą kolekcję rozchwytywanego projektanta. Odrzuciła włosy teatralnym gestem i tak samo westchnęła.
- Mam nadzieję, że Catherine nie zapomniała o mej wizycie.
Zażartowała i skierowała do drzwi pasażera, szurając sukienką w piachu. Z coraz większego zmęczenia przestając się przejmować szczegółami, poczuła ssanie w żołądku i zaczynała mieć wielką nadzieję, że siostra przyjmie ją serdecznie. Bo zawsze może przegonić!



Zobacz profil autora

156 Re: Pickles Street on Pon 22 Cze 2015, 19:51

- W ogóle nie wyglądasz, jakbyś zdecydowała spontanicznie - pokręcił głową, choć widać było, że w tym momencie Jools się zgrywa i to naprawdę konkretnie.
Spojrzał na ten gest, całkiem teatralny, i westchnął. Bynajmniej z zakochania, to nie był osoba w szczęśliwym związku (zwłaszcza, jak spieprzyła sprzed ołtarza). Julek wyciągnął klucze, by ściągnąć blokadę z kierownicy, a potem dopiero wsiadł do auta.
- To by była siara, gdyby własna siostra zapomniała o wizycie - stwierdził z nikłym rozbawieniem, a blokadę i gazetkę astronomiczną odrzucił do tyłu na kanapę. Cóż, Jools to facet, więc można było się spodziewać porządku w aucie.

Zobacz profil autora

157 Re: Pickles Street on Pon 22 Cze 2015, 20:07

Otworzyła sobie drzwi i wsiadła do samochodu, kolejny raz w tej godzinie walcząc z tymi wszystkimi warstwami sukni, jakie miała na sobie. W końcu jednak uklepała jakoś materiał, by nie przeszkadzał on kierowcy w prowadzeniu i usiadła lekko bokiem, by móc na mężczyznę spojrzeć bez wykręcania szyi.
- Absolutnie.
Odpowiedziała, rozbawiona młodzieżowym językiem Reynoldsa. Siara? Aha. Rachela podała Reynoldsowi ulicę na której mieszkała jej siostrzyczka w nowym domku i sięgnęła po pasy. Wolała nie kusić losu, bo jeszcze musiałaby wracać do rodziców z kołnierzem na szyi.
- Więc czym się zajmujesz, Jools? Ratujesz księżniczki urywające się z choinki?
Zapytała, rozbawiona i najwyraźniej dobrze się bawiąc na tej szalonej wycieczce. Na razie!



Zobacz profil autora

158 Re: Pickles Street on Pon 22 Cze 2015, 20:11

A tam młodzieżowy język! Facet po prostu niekiedy czuł się tak staro, że chociaż przez gadkę musiał się odmłodzić, a to jakoś działało. Jak się spojrzy na jego styl to też można by wywnioskować, że przyjął sobie za cel życiowy, aby być takim wiecznym studentem. Bez studiów.
Dobrze, że zaciągnęła pas, bo jednak Jools miał swoją zasadę, że trzeba być zawsze zapiętym (ale nie przez kogoś, a przez pasy, by to nie zabrzmiało gorzej niż jak teraz, hehe).
- Urwałaś się z choinki? - spytał ze śmiechem, dopiero po chwili uruchamiając silnik. - Niczym ciekawym dla większości. Siedzę jako kierowca, a ostatnio stwierdziłem, że może zostanę radiowcem - przyznał, wyjeżdżając z miejsca, w którym zaparkował. - A ty?

Zobacz profil autora

159 Re: Pickles Street on Pon 22 Cze 2015, 20:34

Lekko uderzyła dłońmi w biały materiał na kolanach i wruszyła ramionami, śmiejąc się pod nosem. Można by zapytać.. a nie wyglądała? Zapewne większość osób, które spotkała dziś na swej drodze, mogło stwierdzić, że na pewno z choinki spadła.
Może jakaś desperatka, która na gwałt szukała pana młodego?
- O! Radiowcem? Podoba mi się! Pracuje jako dziennikarka... pracowałam? Hmm trudno powiedzieć. Miałam zaklepane dwa tygodnie urlopu na podróż poślubną, ale no..
Rozłożyła ręce i parsknęła śmiechem. Teraz się śmiała, ciekawe co będzi dalej. Bo jeśli rodzinka się na nią wypnie jak na Cath i jeśli Cath się na nią wypnie, jak ona na nią... To będzie miała twardy orzech do zgryzienia. Rachela chyba własnie o tym pomyślała, bo spoważniała momentalnie i jęknęła do dłoni, którymi zakryła usta.
- O kurwa..



Zobacz profil autora

160 Re: Pickles Street on Pon 22 Cze 2015, 20:42

Dobrze, że Reynolds do młodych nie należał.
- Znaczy, chcę być radiowcem, wiesz... człowiek ostatnio siedzi i się zastanawia, co mógłby w życiu zrobić pożytecznego, a skoro tyle czasu się słucha radia i ma się do powiedzenia bardziej lub mniej mądre rzeczy to czemu nie spróbować! - wzruszył ramionami i spojrzał na Rachelę. - Dziennikarka? To ciekawa sprawa, choć sam nigdy tym się nie interesowałem. Wolę gadać, nie pisać. Konkretnie mógłbym mieć własny talk show - zaśmiał się. Boże, pewnie nazywałby się żarcie albo lenistwo czy coś w tym stylu i w każdym odcinku jadłby różne dania z różnych zakątków świata!
- ...a lepiej spożytkować to na miasteczku, w którym za dużo się nie dzieje? - spojrzał na nią rozbawiony. Już wjechali pewnie na główną ulicę, aby niedługo skręcić na dzielnice mieszkalne. Old Whiskey było niewielkie, więc ledwo się ruszy, a już się hamuje.
- Co "o kurwa?" Te gdzieś na obrzeżach chyba są - mruknął, ale zaraz westchnął. - A jaką jesteś dziennikarką? W sensie czym się zajmujesz? Naukową? To by był świetne! Powiedz, że jesteś dziennikarką naukową, to z chęcią się wypytam czy masz jakieś artykuły o teleskopie Hubble'a. Ponoć w firmach są te całe archiwa, dla gości też dostępne pod dobrym powodem. Jak to jest? Coś wiesz o tym teleskopie? Świetna sprawa.
...się rozgadał, gdzie tymczasem wjechali w odpowiednią ulicę.

/ 2x, willa Cath ->

Zobacz profil autora

161 Re: Pickles Street on Sob 04 Lip 2015, 20:01

/24.09.13, popołudniu, z kancelarii/
Jak ostatnio miała w zwyczaju po wyjściu z pracy szła do Elmira, gdzie kupowała jakieś jedzenie na wynos, które oddawała Henry'mu i Krzyweu Jack'owi. Byli to dwaj bezdomni pijaczkowie, których rewir obejmował Pickles Street. Przynajmniej nie pili na pusty żołądek.
/zt



Zobacz profil autora

162 Re: Pickles Street on Pon 13 Lip 2015, 12:38

/09.10.13 - z rańca

Jonathan w swoim dresiku i koszulce bez rekawów smażył się w Arozońskim słońcu. Słuchawki w uszach przekazywały mu skoczny bicik do joggingu. Truchcikiem biegł wzdłuż ulicy. Sophie została z Irenką na czas gdy koroner postanowił dbać o kondycję. 
Trzeba było powiedzieć, że robi postępy. Nie jest już takim chuchrem jak na początku roku. Teraz w lustrze widzi nieco silniejsze chuchro.





Zobacz profil autora

163 Re: Pickles Street on Pon 13 Lip 2015, 12:50

Główna siedziba klubu świętych --->
Data: j/w

Tyrsen wędrował smętnie po ulicy, zastanawiając się... w sumie nad pieniędzmi. No tak, ich właśnie teraz potrzebował. Nie miał domu, a jego motor stał gdzieś na bocznicy w Apallosa. Przynajmniej pocieszała go myśl, że dostał chyba swoją wymarzoną pracę. W końcu - hej, kto by nie chciał pracować w rzeźni?!
Rozglądając się dookoła, Patrick zauważył że na twarzach wielu ludzi także wymalowane są umęczone spojrzenia. Na przykład ta kobieta, która pewnie szła do pracy do warzywniaka, żeby wyżywić dwójkę swoich dzieci. No, oprócz tego gnojka, biegającego jak łania po ulicy. Zupełnie jakby nie miał co robić, nieroby jedne pieprzone. Aż z tego zdenerwowania Tyrsen miał ochotę usiąść z piwkiem w klubie i siedzieć tam cały następny tydzień!
Patrick przyjrzał się jednak dokładnie przebiegającemu obok niedorozwojowi i rozpoznał w nim kogoś.
- Hej ty... ty, z patologicznej rodziny! - chyba jakoś tak. Nie pamiętał dokładnie.
- Hej! Do ciebie mówię!



Zobacz profil autora

164 Re: Pickles Street on Pon 13 Lip 2015, 12:54

Wrzask przebił się przez skoczną nutę w słuchawkach i Jon mimowolnie obejrzał się szukająć żródła tego Sebiego ryku godowego. Gdy zobaczył znajomy krzak na nogach, którego nie spodziewał się zobaczyć już chyba nigdy zrobił wielkie oczy. Oł szit.
Wbił wzrok w chodnik przed sobą i wyraźnie przyspieszył.





Zobacz profil autora

165 Re: Pickles Street on Pon 13 Lip 2015, 13:00

Patrick nie lubił jak się go ignoruje... szczególnie, jeśli ma do kogoś interes.
- Głuchy? - warknął i rzucił się w pościg za starym znajomym z Florydy.
Ach, ale to były czasy!
Interesująco to musiało wyglądać z perspektywy trzeciej osoby. Ćwiczący biegacz i goniący go jaskiniowiec. Tyrsen przyśpieszył, chcąc dopaść Jonnyego.



Zobacz profil autora

166 Re: Pickles Street on Pon 13 Lip 2015, 13:13

La la la la la, jaki piękny dzionek. Jonathan powtarzał sobie w myślach puszczając się już regularnym biegiem przed siebie.
Spotify okazał się mieć ironiczne poczucie humoru i puścił hit.
Nas nie dogoniat!





Zobacz profil autora

167 Re: Pickles Street on Pon 13 Lip 2015, 13:16

POJEDYNEK! Każdy z was rzuca kostką na mnożnik (Kondycja+refleks). jeśli Jonathan ma wiecej - ucieka. Jak Tyrsen - to łapie Harpera.

Zobacz profil autora

168 Re: Pickles Street on Pon 13 Lip 2015, 13:24

63

Patrick, widząc że Jonny zaczyna zwiększać odległość, przyśpieszył jeszcze bardziej i niemal wszedł w sprint. Jednak nim to się stało, swoim iwlekim cielskiem po prostu powalił mężczyznę, amortyzując się jedną ręką na jego pośladku, a drugą na plecach. Obydwoje padli na ziemię.
- Komu kibicujesz? - wypalił i zaczął się podnosić z ziemi, trzymając Harpera za fraki jedną ręką.
- Przywitałbyś się chociaż. Co, starych znajomych już nie poznajesz?



Zobacz profil autora

169 Re: Pickles Street on Pon 13 Lip 2015, 13:33

Jonathan niestety daleko miał do gazeli i kudłaty (zapewne zapchlony) drapieżnik go dopadł.
Wydał z siebie skrzeko-pisk po czym wypuścił całe powietrze z płuc gdy wylądował na ziemi i obdrapał sobie ramiona. Oj, z tego będzie siniec.
- A! Łapy przy sobie zwierzaku! - pisnął spanikowany jak łapsko chwyciło go za tyłek. Nim zdążył sam wstać, już koleś trzymał go za fraki. Nie znaczyło to, że nie będzie wierzgał.
- Puszczaj mnie, Larsen! - i kopnał go w piszczel.





Zobacz profil autora

170 Re: Pickles Street on Pon 13 Lip 2015, 13:41

- Kto to do cholery jest Larsen? - to będzie długa rozmowa, nim Tyrsen zdoła go przekonać do swojego biznesu.
- Przez ciebie się zmęczyłem. Ała, kurwa moja noga. Poje... dobra, koniec tego dobrego. - warknął i złapał Jonnyego za włosy, by zaraz go za nie pociągnąć do góry. - Spokój! - i puścił.
Rozglądnął się i zmierzył wściekłym wzrokiem przechodni, przyglądających się im.
- Już? Pogadajmy, a nie...



Zobacz profil autora

171 Re: Pickles Street on Pon 13 Lip 2015, 13:47

Jon na pewno nie jest zainteresowany biznesem Tyrsena.
- Chewbacca, co mnie nie chce puścić! - wrzasnął jeszcze a przechodnie chyba mieli jego cierpienie w dupie. Co za świat!
- Ał, ał, ał. - jęknął jak go chwycił za włosy - popieprzyło cię?! - złapał się za głowę.
- To bolało! - popatrzył na swoje kończyny - patrz co mi zrobiłeś, dzikusie! Dawno aresztu nie widziałeś? - popatrzył na niego z całą odwagą i wsciekłością na jaką go było stać i z groźbą w oczach... niczym dzieciak co obiecuje, że zaraz pójdzie po starszego brata.
- Czyli wróciłeś jednak. Słodkie drinki się znudziły?





Zobacz profil autora

172 Re: Pickles Street on Pon 13 Lip 2015, 13:54

- Obdrapałeś się po rączkach? Ojojku, mamusia ci zaraz przeczyści wacikiem. - zrobił rozczuloną minę, ale zaraz znów na niego warknął. - Popatrz na siebie. Ile ty masz lat, chłopie? - zaraz puścił całkiem mężczyznę i wytrzepał mu... miejsce w którym trzymał go za koszulkę oczywiście.
- Uważasz się za dobrego człowieka? - wystrzelił ni z gruszki, ni z pietruszki.
- Pomógłbyś bliźniemu w potrzebie?



Zobacz profil autora

173 Re: Pickles Street on Pon 13 Lip 2015, 13:59

- Powiedział facet co gra w jakiegoś patologicznego berka! - odciął się zdenerwowany, zawstydzony i jeszcze bardziej zdenerwowany. 
Gapił się na faceta jakby miał przed sobą osobę ostro niezrównoważoną z nożem w ręku... czyli w sumie jak zazwyczaj się patrzy na Tyrsena. Pytanie wybiło go z rytmu i zarmrugał kilka razy.
- Co? Co to za pytanie? - zmrużył oczy - pomagam przyjaciołom.





Zobacz profil autora

174 Re: Pickles Street on Pon 13 Lip 2015, 14:07

Tyrsen odchrząknął.
- Mhm... Mi nie?
Gadasz o kolorowych drinkach, a nawet sobie nie wyobrażasz co się ze mną działo przez te pół roku. Zlituj się, człowieku! -
popatrzył prawie słodko na Jonnyego. Prośba malowała się na twarzy tego wrednego, niezrównoważonego psychicznie jaskiniowca.



Zobacz profil autora

175 Re: Pickles Street on Pon 13 Lip 2015, 14:14

- Hm... - splótł ręce na piersi i podniósł palec wskazujący do brody udając, że się zastanawia.
- Czy pomogę facetowi, który mi grozi, bije i sprowadza do ziemi jak jakiś dżok w liceum? Oczywiście że tak! - powiedział emanując wręcz sarkazmem.
- Pukinij ty się w łeb. Z jakiej racji miałbym ci w czymkolwiek pomagać świrusie?
- Drinki, plamy i łatwe dziewczyny? O nie, cóż za katorga. - Jonathan nie zdawał sobie sprawy, że ostatnio jedyne akcje jakie miał Tyrsen uwzględniały jego ulubionego człowieka-tęczę.





Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 7 z 9]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach