Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Pickles Street

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 9]

1 Pickles Street on Pią 16 Maj 2014, 15:05

First topic message reminder :

Przecznica odchodząca od Hawton Avenue. Przy Pickles Street stoi jadłodajnia Elmir’s Dinner a dalej - kancelaria J. Santosa

Zobacz profil autora

51 Re: Pickles Street on Nie 31 Sie 2014, 19:54

Lola już miała mu się rzucić na szyję czy zrobić jakąś inną szaloną czynność okazującą totalną radość, jednak gdy usłyszała resztę, postanowiła się tylko roześmiać.
-Świetnie.-stwierdziła, wspinając się na palce.
Dał mu super słodkiego buziaka, zupełnie jakby mieli te naście lat i byli tego typu podlotkami czy czymkolwiek.
-Jestem głodna. A ty?-rzuciła, stwierdzając, że jednak mogą porzucić ten temat wyznań, uczuć, pigułek, dzieci i prezerwatyw. Czuła się całkiem usatysfakcjonowana wynikiem ich rozmowy.



Zobacz profil autora

52 Re: Pickles Street on Nie 31 Sie 2014, 19:57

- Już myślałem, że nie zapytasz. Jestem głodny jak jasna cholera. - Westchnął. - Możesz wybrać lokal. Chyba, ze wolisz, bym ci ugotował bezglutenowe ziemniaki z papka ze szpinaku. - Dodał, zastawiając się, co tak naprawdę ma w lodówce.
Chyba przez dietę opartą tylko i wyłącznie na ziemniakach, odgrzewanej pizzy i piwie bezalkoholowym przytył jakieś pięć kilo. Robiła się z niego kluseczka.

Zobacz profil autora

53 Re: Pickles Street on Nie 31 Sie 2014, 20:01

Zaśmiała się.
-Widzisz? Masz najlepszą dziewczynę pod słońcem!-ucieszyła się, ponownie popisując się skromnością.
Przyjrzała mu się uważnie i poklepała ze znaczącą miną po jego brzuszku.
-Tak. Uhm. Wiem, gdzie pójdziemy!-zawołała, łapiąc go za rękę.-Lubię gluten.-dodała po chwili, choć nie miała do końca pojęcia co to jest.
Jedzenie to jedzenie, nie?
Tak więc para roku skierowała się w stronę jakiejś super knajpy. Z sałatkami. Lub czymś innym, co podchodziło pod określenie jedzenie "FIT". Cóż, musieli, jeśli Naiche nie chciał zmienić się z żabci w misiaczka.

/zt



Zobacz profil autora

54 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 17:39

/ początek, chyba południe

Cały ten tydzień Will bywał w różnych miejscach - czy to we własnym domu, co jest najbardziej oczywiste, czy to nawet u rodziców zawitał, pomagając w czymś schorowanemu ojcu. Właściwie to robił prawie wszystko i nic, niespecjalnie udzielając się jakoś towarzysko. Trudno byłoby się dowiedzieć, uzyskać znacznie bardziej sprecyzowaną odpowiedź.
Liczy się to, że dzisiejszego dnia prócz względnych porządków, leniwy Parker wcześniej ruszył do jednej z jadłodajni. Obiad zjadł, choć prawdę mówiąc nieco to musiał przeżuć; chyba od niechcenia.
Teraz, bez jakiegokolwiek celu, zmierzał sobie na piechotę (trochę spaceru człowiekowi się przyda), z papierosem w ustach, rozglądając się po okolicy. Ot, jakby to był jakiś niszowy patrol czy coś w tym stylu.

Zobacz profil autora

55 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 17:55

< - Wild West Town

Kobieta przemierzała ulicę, jadąc na swoim białym rowerze. Z przodu kierownicy miała zawieszony koszyk, którego praktycznie nie używała. Jechała na przystanek autobusowy, by stamtąd dojechać do parku krajobrazowego. Jeszcze nie zdążyła znaleźć dobrego mieszkania w Old Whiskey, kątem więc pomieszkuje w pokojach gościnnych na ranczu.
Na Hawton Avenue jednak skręciła w stronę knajpy, by tam kupić sobie coś na wynos. Spiesząc się jednak, przyspieszyła nieco i szybko minęła idącego obok mężczyznę. Nie spojrzała na niego ani nie przeprosiła za to, ze prawie na niego padła - tak jakby go w ogóle nie zauważyła.

Zobacz profil autora

56 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 18:00

William to był człowiekiem pecha. Jak nie dostawał w łeb, tak to ludzie chcieli się go pozbyć, jakby zrobił im coś złego. Nawet taka obca kobieta, która znikąd się pojawiła na tym swoim białym rowerku i przejechała tuż obok Parkera, naruszając nieco przestrzeń osobistą i ogólnie bezpieczną. A gdyby zahaczyła tym koszyczkiem czy kierownicą o jego osobę? Pewnie dalej by jechała.
- Ty w ogóle patrzysz jak jeździsz?! - krzyknął w stronę odjeżdżającej na białym kucu babkę, powstrzymując się od przekleństw. Aż mocniej się zaciągnął papierosem, taki prawie zawał był.

Zobacz profil autora

57 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 18:07

Kobieta zahamowała gwałtownie. Po chwili odwróciła się. Spuściła jedną nogę z pedału, wciąż jednak trzymała kierownicę. Wyprostowała się i spoglądała na mężczyznę przez ramię.
Milczała.
Zawiał kolorowy wiatr.
Zeszła z roweru, pozwalając mu opaść na ziemię. Podeszła do Williama i staneła tuż prze nim.
- Przepraszam?

Zobacz profil autora

58 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 18:16

Dobra, to było dziwne, ale i to uczucie Will odsunął na bok. Dobrze, że ten kolorowy wiatr nie zawiał, bo pewnie zamiast liści to byłyby etykiety lub odłamki szkła butelek alkoholowych, które rozbito kilka dni wcześniej; tu prędzej można było dostać właśnie czymś takim w twarz, jakby zawiało złośliwie.
Przyglądał się. I jakoś udało mu się od razu nie zlustrować jej sylwetki, kiedy tak szła w jego kierunku (pewno w wersji slow-motion, jednak dobrze, że nie przewróciła się o wystający kamyk), co było trudne - w końcu była kobietą.
- Tak, tak się mówi, kiedy kogoś się prawie potrąciło, nie patrząc na to, jak się jeździ - odparł i nawet wykonał niesprecyzowany ruch ręką, jakby chciał zatoczyć łuk czy wskazać na białego kuca. - Skąd takie zdziwienie?

Zobacz profil autora

59 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 18:24

Brudna ulica, śmietnik tuz obok. Wiatr pełen kurzu i smrodu z kuchni podrzędnej knajpki. W tle Adele w duecie z Ricky Martinem.
- A może to pan szedł jakoś krzywo? - Odpowiedziała pytaniem, patrząc na mężczyzn uważnie. Zacisnęła usta, które zdawały się wydawać coraz czerwieńsze. 
Wyciągnęła rękę i chwyciła papierosa, który palił Will. Włożyła go sobie między usta i zaciągnęła się mocno.

Zobacz profil autora

60 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 18:30

Nic, tylko czekać na Mariach spod sklepu Carswella, którzy będą stukać i wołać o pieniądze. Romantyzm zachowany w stu procentach z pewnością będzie w tej dziurze.
Bacznie obserwował twarz kobiety, a usłyszawszy jej pytanie to nawet drgnął kącik ust Williama, nieco ironicznie.
- Naprawdę? Szedłem krzywo i akurat w tym momencie zrobiłem krok w bok... - co też zademonstrował, wykonując taki kroczek w prawo. - Tak? Bez przesady. Widziałaś chociaż, że ktoś idzie?
Jak wzięła papierosa to Parker, odrobinę zrezygnowany opuścił dłoń. Na moment, bo zaraz nią sięgnął do swojego zarośniętego policzka, który podrapał w zastanowieniu.
- Ciężko było się spytać o papierosa?

Zobacz profil autora

61 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 18:34

- Może 
Trudno było stwierdzić czego tyczy się ta odpowiedź. Ponownie zaciągnęła się papierosem. Spomiędzy ust wypuściła chmurę dymu, wprost  w stronę ust Parkera.
Obróciła niedopałek w rękach i wręczyła do z powrotem mężczyźnie.

Zobacz profil autora

62 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 18:43

- Widzę, że elokwencja u ciebie jest na niesamowitym poziomie - mruknął, a z gardła mężczyzny wyrwało się ciche westchnięcie. No, matury ustnej z polskiego z przyszłego roku na pewno by nie zdała. No, chyba że postarałaby się w inny sposób, no ale... nie wiadomo czy i tak...
Niedopałek na nic mu się nie zda, bo papieros to prawie wypalony, więc Will zrzucił go na ziemię, następnie przydeptując butem.

Zobacz profil autora

63 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 19:13

- Jesteśmy już na ty? - Zapytała, przechylając nieco głowę. 
- Dos-teh-seh - przedstawiła się, wyciągając rękę do Willa. Zastukała obcasem buta o asfalt, jakby to jej miało pomóc w czekaniu na gest mężczyzny. 
- Ty pewnie jesteś jakiś Will, nie?

Zobacz profil autora

64 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 19:22

- Nie, nie jesteśmy, ale lepsze to niż forma bezosobowa w rozmowie, w której biorą udział dwie osoby - odpowiedział natychmiastowo.
Uścisnął jej dłoń, choć w pierwszej chwili dosyć sceptycznie, to zacisnął palce nieco pewniej, jednak też niezbyt mocno. Chciał już się przedstawić, jednakże kobieta pospieszyła z pytaniem, czego reakcją były uniesione brwi Williama.
- Jakiś, nie-jakiś. Will Parker - odparł po chwili, puszczając jej dłoń. - Skąd wiesz?

Zobacz profil autora

65 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 19:34

Chwile trzymała jeszcze w uścisku dłoń mężczyzny. Gdy rozluźniła palce swoje prawej dłoni, wzruszyła ramionami.
- Z jakiegoś powodu wiedziałam. 
Odsunęła dłoń i schowała ją za plecami. Zrobiła krok w tył, ale wciąż nie spuszczała wzroku z Williama.
- Wiem wiele rzeczy. A ty?

Zobacz profil autora

66 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 20:08

Prawdę mówiąc, to teraz Parker był bardziej zainteresowany tym wszystkim, zwłaszcza osobą Dos-teh-seh. Chyba nie można się temu dziwić, nie?
- Intuicja, ta? - spytał, zdobywając się na milszy ton głosu.
Zmrużył oczy, przyglądając się kobiecie. Zachowywała się dziwnie i Will zastanawiał się, dlaczego właściwie tak się zachowuje. Wsunął dłonie do kieszeni kurtki i przesunął wzrokiem po tym, co znajdywało się za Dos.
- Wiem, że nic nie wiem - hehe, taki filozof z naszego Parkera.

Zobacz profil autora

67 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 21:06

- Hm, czyli nie wiesz czemu wilk tak wyje w księżycową noc? - Zapytała, unosząc brew. Znowu zrobiła krok do przodu.
- A może po prostu wiem, bo jestem czarownicą? Albo szamanką? - Zapytała poważnie, chwilę potem... śmiejąc się cicho z tego, co sama powiedziała.
- Miło się gawędzi. Odprowadzisz mnie na przystanek?

Zobacz profil autora

68 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 21:18

- Najprawdopodobniej nie - odpowiedział. Możliwe, że Will palnąłby, iż samotny wilk zwołuje watahę czy też informuje o swojej pozycji; jedno wynika z drugiego. Trzymajmy się jednak wersji, że Parker nie ogarnia, jak autorka, która go prowadzi.
- Nie wykluczam - zawtórował po niej równie cichym śmiechem, poważniejąc po chwili. - Niekiedy zachowuję otwarty umysł - dodał.
Zastanawiał się przez sekundę, może dwie. Czyli prędkość równa temu, jak szybko dochodzi Tyrsen.
- Mogę odprowadzić - bo nic do roboty nie miał, nigdzie mu się nie spieszyło.

Zobacz profil autora

69 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 21:29

Zmrużyła oczy, uważnie przyglądając się twarzy Willa; jakby każde drgnięcie mięśni analizowała dwukrotnie.
- Wspaniale. Powiedz mi William. Jesteś sam w życiu?
To pytanie wpierw zabrzmiało dziwnie i nieco niestosownie, lecz po chwili sam Parker poczuł niesamowita ochotę odpowiedzenia na to pytanie przed samym sobą. Zdawało mu się, że te słowa nie padły z ust kobiety, a zabrzmiały w jego głowie. 
- Halo? Will? - Dopytała Dos, dziwiąc się, że Will nie rusza się z miejsca. W jednej chwili kobieta nie znajdywała się obok mężczyzny, a stała obok swojego roweru - dwa metry dalej. A will nie zauważył kiedy odeszła.

Zobacz profil autora

70 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 21:38

To pewno oprócz tych mięśni to mogła zauważyć kilka zmarszczek mówiących o tym, że mężczyzna trzydziestkę przekroczył kilka lat temu.
Pytanie, które nagle zabrzmiało w jego głowie sprawiło, że na dłuższy moment Parker przemknął myślami gdzie indziej; wokół swojej osoby, doszukując się odpowiedzi w jakimkolwiek znaczeniu i interpretacji tychże słów. Zastanawiał się nad czymś jeszcze przez chwilę. Samotny może i był, ale zależy, co to coś miało na myśli.
Dopiero pytanie, zwracając jego uwagę na Dos, faktycznie to zrobiło.
- Huh? - zwrócił się do kobiety, zauważając odległość jaka między nimi się wytworzyła. - Wybacz, zamyśliłem się - wyjaśnił, kręcąc przy tym głową i nadrobił odległość.
- Na jaki przystanek?

Zobacz profil autora

71 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 21:44

- Autobusowy. - Odparła, podnosząc rower z ziemi. Podeszła do mężczyzny i spytała:
- Wszystko dobrze wyglądasz tak, jakbyś zobaczył ducha...
Pokręciła głową; jej długie, proste i ciemne włosy zafalowały wokół jej ciemnej twarzy. Willa mógł uderzyć zapach jej perfum, które były aż nazbyt słodkie.

Zobacz profil autora

72 Re: Pickles Street on Wto 16 Wrz 2014, 21:54

Spojrzał na nią, marszcząc brwi. Cóż, chyba za szybko powiedział o tym otwartym umyśle, bo to było naprawdę dziwne uczucie.
- Nie, po prostu się zamyśliłem - odparł i nawet uśmiechnął się do kobiety lekko. Nie na długo, bo gdy pokręciła głową to lekko przymarszczył nos, gdyż mocna i słodka woń jej perfum szybko uderzyła w jego nozdrza.
Możliwe, że William względnie był zaabsorbowany tym doznaniem-nie-doznaniem, więc milczał bardziej niż na początku. Niemniej, podczas odprowadzki kilka słów zamienił z Dos, wydając się przy tym osobą życzliwym (bo taki przecież był).
Odprowadził ją na przystanek i postał tam z nią chwilę, po czym możliwe, że ruszył w swoim kierunku.

/zt x2

Zobacz profil autora

73 Re: Pickles Street on Pon 22 Wrz 2014, 13:09

/ z przychodni

Beth przeklinała w duchu na czym świat stoi. Jej samochód znowu odmówił posłuszeństwa. Czas był go wymienić na nowy ale jak znowu trafi na takiego gruchota to się wścieknie. Chyb by się jej przydała jakaś męska rada w tej materii. Westchnęła ciężko bo na to póki co nie mogła liczyć.
Obcasy jej butów stukały po chodniku. To nie był najlepsze buty do spacerów, tak samo jak wąska, ołówkowa spódnica, która podkreślała nogi. Niestety trampek pod ręką nie miała.



Zobacz profil autora

74 Re: Pickles Street on Pon 22 Wrz 2014, 13:18

---> Z posterunku

Jechałem powoli ulicą, wracałem do domu, walentynki i dyżur coś pięknego. Nie mogło być inaczej, było cudownie. Zresztą kto by się nimi przejmował. Moje ostatnie walentynki były kilka lat temu.
Może to odruch bezwarunkowy faceta, kiedy wzrok jego ląduje na sylwetce kobiety, smukłej w dodatku, minąłem ją. Dopiero kilka metrów dalej, w lusterku wstecznym dostrzegłem znajomą twarz. Pani Roberts. Zatrzymałem się i cofnąłem wóz.
- Dzień Dobry... może podwieźć? - rzuciłem przez szybę.



Zobacz profil autora

75 Re: Pickles Street on Pon 22 Wrz 2014, 13:31

Nie zwracała uwagi na przejeżdżające samochody. Przeszłą połowę ulicy i złość z niej trochę wyparowała. Bez sensu było się złościć na coś na co nie miała najmniejszego wpływu. Poprawiła torebkę na ramieniu i poczuła jak na pięcie robi się jej pierwszy pęcherz. Intensywnie się zastanawiała czy ma w domu plastry, kiedy tuż obok niej zatrzymał się samochód.
W jej ciemnych oczach pojawiło się zaskoczenie. Dopiero, kiedy spojrzała na twarz mężczyzny i ją rozpoznała
- Dzień dobry.- uśmiechnęła się.- Jeżeli nie będzie to problemem to chętnie.- chyba jednak niebiosa choć trochę jej sprzyjały.



Ostatnio zmieniony przez dr Elisabeth Roberts dnia Pon 22 Wrz 2014, 13:38, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 9]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach