Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Lupnan Road

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 6]

1 Lupnan Road on Pią 16 Maj 2014, 15:06

First topic message reminder :

Tutaj znajduje się budynek remizy strażackiej, a gdy skierujemy się tą trasą do centrum, napotkamy biuro szeryfa i koronera.

Zobacz profil autora

26 Re: Lupnan Road on Czw 14 Sie 2014, 20:46

Jednak Patrick nie zdążył odciągnąć Freddiego od szafy i ten wyciągnął broń. Trysen złagodniał.
- Niech ci będzie chuju, że wierzę na słowo. Ale tylko okaże się, że jest tu mniej niż ma być... - mężczyzna cofnął się parę kroków w kierunku drzwi wejściowych.
- Radzę ci nie robić niczego głupiego. Chyba nie chcesz mieć całego gangu na głowie. - wykonywał kolejne kroki w kierunku drzwi.

Zobacz profil autora

27 Re: Lupnan Road on Czw 14 Sie 2014, 20:51

Nic nie powiedział, tylko położył palec na spuście. Strzelać może nie zamierzał, ale Patrick nie mógł być całkiem pewny! Fred postąpił kilka kroków wprzód, odprowadzając w ten sposób nieproszonego gościa do drzwi. Dopiero, gdy Patrick wyszedł na ulicę, Fred skoczył do wejścia i zakluczył się od środka.

Patrick może wracać do baru i oddać dług Betty Jou.

Zobacz profil autora

28 Re: Lupnan Road on Czw 14 Sie 2014, 20:57

Patrick wycofał się aż na ulicę, a następnie ruszył wzdłuż chodnika.
- Zjeb genetyczny... - i kolejne fragmenty wiązanki padały podczas drogi pod monopolowy, by stamtąd odebrać motor, a potem aż do samego baru Viva Maria.
Jeszcze się z nim policzy...

/zt ---> Viva Maria

Zobacz profil autora

29 Re: Lupnan Road on Pon 18 Sie 2014, 14:00

/od siebie

Rozgrzane, obie i przygotowane do pobiegania ruszyły drogą przez miasto. Tym razem Lupnan Road w stronę od centrum. Biegły równym, wyćwiczonym krokiem. Moira miała na sobie kamizelkę, w której niosła swoją wodę, miskę i obciążniki. Lilu na plecach miała swój plecaczek z wodą, a na nadgarstkach dodatkowe ciężarki. Włosy związane w warkocz podskakiwały śmiesznie przy każdym kroku. Potem skręciły dalej.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

30 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 15:56

/ z domu

Sam miał na sobie krótkie spodenki i bluzę z kapturem. Na nogach sportowe obuwie i wcale w tej chwili nie wyglądał jak stateczny policjant z miejscowej komendy. W uszach rozbrzmiewała mu znany kawałek w rytm, którego jego stopy uderzały w podłoże. Sam biegał a w głowie rozbierała na czynniki pierwsze sprawę Browna. Był tak zamyślony, że nawet nie zauważył, kiedy z kimś się zderzył.
- Ramirez?- spojrzał zaskoczony na kobietę, wyjmując słuchawki z uszu.- Nic ci się nie stało?



Zobacz profil autora

31 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 16:05

<---

Gabrielle w czarnych leginsach i jakimś wyciągniętym dresie, wybiegała akurat z jednej z przecznic, chcąc skręcić a zatrzymując się na przeszkodzie w postaci Swarka. Aż jęknęła, gdy siła uderzenia nią zachwiała. Czarny kucyk zamajtał energicznie, a Ramirez jednym ruchem ręki wyciągnęła słuchawki z uszu.
- Niedzielny biegacz z ciebie?!
Warknęła na Swarka, który przecież powinien uważać gdzie leci. Aż jej słuchawki wypadły z dłoni i poleciały na ziemię, ciągnąc za sobą długi kabelek. Gabrielle pokręciła głową i zaczęła wciągać słuchawki, wymijając mężczyznę.
Nie kwapiła się do jakiejkolwiek z nim rozmowy chyba.
Tak ją zdenerwował!

Zobacz profil autora

32 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 16:13

- No sorry zamyśliłem się.- Sawrek jak prawdziwy mężczyzna wziął winę za zderzenie na siebie, chociaż mógłby jej też wypomnieć, że powinna uważać jak biega. Dyskretnie zlustrował jej nogi w leginsach. Niezłe. Nawet się nie spodziewał, że Ramirez chowa takie nogi pod bezkształtnymi spodniami munduru.
Kiedy go wyminęła ruszył za nią mając przez sekundę czy dwie widok na jej pupę nim się z nią zrównał.
-I jak idą poszukania siostry?- zagadnął i miał niejasne uczucie, że ją zirytowało spotkanie z nim.



Zobacz profil autora

33 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 16:25

Zamyślił się? Też mi coś! Ramirez odetchnęła z pobłażaniem, bo wcale jej to tłumaczenie nie satysfakcjonowało. Swarek się zamyślił? Ciekawe o czym! Ciekawe jak!
Ramirez nie patrzyła na niego, rozplątując kabelek, który zdążył się już pozwijać, więc nawet nie zauważyła jego spojrzeń na poszczególnych częściach ciała. Jakaś energiczna nuta akurat ze słuchawek leciała, gdy Gabrielle chciała je wsadzić do uszu, ale przeszkodził jej Sam. Spojrzała na niego w końcu i westchnęła mimowolnie.
- Słabo.. myślałam, że nagroda coś tu pomoże.
Odpowiedziała z żalem, chociaż jeszcze całkiem nie pozbyła się złości na Sama. Przyjrzała się mu podejrzliwie, gdy dotarło do niej, że ostatnio to jak ktoś pyta, to po to by się natrząsać.
Całe jedne raz, ale już miała podejrzenia!

Zobacz profil autora

34 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 16:40

Wyłączył swój odtwarzacz i zwinął metodycznie słuchawki wszystko chowając do kieszeni bluzy. Skoro miał towarzystwo to nie będzie słuchał muzyki. Miał ochotę to samo zrobić, ze słuchawkami kobiety ale z doświadczenia wiedział, że lepiej się nie mieszać. Jak chciał pomóc to zazwyczaj słyszał oburzone "dam sobie radę", nauczył się więc nie wyrywać. Jak Gabrielle będzie potrzebowała pomocy to powie, chociaż nie, ona by pewnie prędzej trupem padła niż poprosiła jego o cokolwiek.
- No to był dobry pomysł, ludzie zawsze skuszą się na kasę. Pewnie jeszcze trochę trzeba poczekać, przecież nie zapadła się pod ziemię w tej mieścinie.- pokręcił głową.- A brałaś pod uwagę to, że ona nie chce być znaleziona.



Zobacz profil autora

35 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 17:33

Zorientowawszy się, że mężczyzna zamierza dłużej dotrzymać jej towarzystwa, Ramirez sama wyłączyła mp4 i słuchawki przewiesiła sobie przez szyję. Nie potrzebowała z nimi pomocy, bo i po co. A bo to nigdy kabelka nie rozplątywała?
Gabrielle odetchnęła głęboko zimnym powietrzem i zaraz zgromiła Swarka swym gniewym spojrzeniem. Co on pieprzył? Jak to Consuela nie chciała się odnaleźć? Aż Gabrielle się zatrzymała i pokręciła głową.
- Nic o niej nie wiesz. A ten pieprzony Eastman coś wie... zajebie go, jak się okaże, że ją gdzieś przetrzymuje. Wyobraź sobie, że przysiadł się do mnie w barze i zaczął kręcić. Najpierw, że rozmawiał z nią. Potem, że jej nie widział i nie wie gdzie przebywa. Pieprzony mieszaniec.
Warknęła, pozwalając słowom płynąć. Bardzo mało mówiła o swej siostrze i wydawało się, że nie potrafi już tego wytrzymać. Żywo gestykulowała przy tym i znowu ruszyła szybko, chyba nie potrafiąc ustać w miejscu.

Zobacz profil autora

36 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 18:28

No tak już ją wkurzył. Ewidentnie miał do tego jakiś specjalny talent. Zazwyczaj w jego towarzystwie była wkurzona i podminowana, chociaż jakby się zastanowić to ona zazwyczaj tak była. Przez chwilę zastanowiła się czy zawsze taka była czy to utrata rodziny zmieniła ją w taki sposób. Pewnie nigdy się tego nie dowie.
Przyspieszył razem z nią zrównując swoje kroki z jej i dostosowując tempo. Jednocześnie analizował to co powiedziała.
-To fakt nic o niej nie wiem.- zgodził się spokojnie.- Ale pomyśl sama, całe miasteczko trąbi o tych poszukiwaniach a ona nosa nie wychyla i się nie pokazuje. Trzy opcje są realne po pierwsze rzeczywiście ktoś ją gdzieś przetrzymuje, po drugie już dawno opuściła ten kurwidołek a trzecia jest taka, że nie chce się z tobą zobaczyć. Pewnie gdybyś spojrzała na to chłodno i z dystansu to dopuściłabyś do siebie taką możliwość.- czuł, że nie będzie zadowolona z jego słów.- a Eastmanem możemy się zająć o ile nie usiłował cię naciągnąć na kasę z nagrody to cały zespół ma możliwość najzupełniej legalnego uprzykrzenia mu życia.
Boże ale się na gadał. Z reguły nie wyrzucał z siebie aż takiej ilości słów naraz.



Zobacz profil autora

37 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 18:49

Oczywiście, że dopuszczała. Same jej smsy świadczyły o tym, że podejrzewa siostrę o celowe ukrywanie się. Jednak zawsze szybko odpędzała takie myśli. Z zaciętą miną słuchała Swarka, patrząc jednak gdzieś w bok i zaciskając dłonie. Nie po to wracała do miasteczka, by uganiać się za siostrą, która ucieka. Nie po to wracała, by inni mówili jej jak na prawdę jest. To ona tu miała nazwisko Ramirez i to ona znała swą siostrę.
- Poradzę sobie sama.
Odpowiedziała na niejaką propozycję Swarka, zerkając na niego kątem oka i kręcąc głową, co wprawiło czarny kucyk w ruch. Gabrielle spojrzała na asfalt przed sobą, przyglądając się jak wykonuje poszczególne kroki.
Myślała i martwiła się, nieustannie przez całą dobę.
Tak bardzo, że gorzkniała i warczała na wszystkich ciągle, próbując dać upust emocjom, jakie ją przytłaczały.

Zobacz profil autora

38 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 19:16

Obrzucił ja uważnym spojrzeniem swoich ciemnych oczu a potem kiwnął potakując głową. Była dużą dziewczynką i sama ponosiła odpowiedzialność za swoje czyny. Miał nadzieję, że przez swoją dumę nie straci szansy na odnalezienie siostry.
- Twoja decyzja, ale wiesz, że na posterunku wszyscy by ci pomogli.- nie, nie namawiał jej. Zrobi jak zechce. A on w sumie mógł też mieć oko na Eastamanna w sumie przecież nic mu to nie szkodziło.
Przez chwilę w milczeniu biegli obok siebie, każde zatopione w swoich rozmyślaniach. Kącikiem oka zerkał na majtający się kucyk Ramirez. W zasadzie miał się ugryźć w język. No ale...
-Z czasem to wszystko stanie się łatwiejsze.- wiedział co mówił sam to przerabiał.



Zobacz profil autora

39 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 19:27

Popatrzyła na Swarka, słysząc o pomocy wszystkich pracowników biura. Nie była tego taka pewna, ale miło było to usłyszeć. Trochę przychylniej spojrzała na Swarka, który nie wydawał się już takim idiotą, za jakiego go miała.
Pomyślała, że da się z nim pogadać. Przez chwilę tylko tak sądziła, zaraz zmieniając zdanie. Ja nie wiem, ale Ramirez była chyba na wiecznym PMSie. Zmarszczyła czoło, gdy rzucił głupkowatą radą. Naprawdę? Takie oklepane?
- Kurwa, Swarek. Wymyśliłbyś coś nowego.
Podniosła głos, nie zatrzymując się ani nie zwalniając. Może nawet nieco przyspieszyła? Chciała się zmęczyć, wykończyć fizycznie, aby nie myśleć za wiele. Gdy poczuje ból mięśni, wszystko wyda się o wiele prostsze.

Zobacz profil autora

40 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 19:42

Jak kiedyś usłyszy dobre słowo z ust tej kobiety to chyba padnie trupem, albo przynajmniej zemdleje z wrażenia. W sumie sam sobie jest winien, bo nikt nie kazał mu biec obok niej i zajmować się jej problemami. Mógł skręcić w najbliższą przecznicę i zostawić tą złośnicę samą sobie. Zamiast tego ponownie zrównał swoje tempo z jej tempem. Czuł, że dzisiaj wybiega dodatkową ilość kilometrów.
- Kurwa Ramirez.- ewidentnie ją parodiował ale zaraz spoważniał.- Wiem, że to banał, gdybym sam tego na sobie nie przerobił to bym się nie odzywał. Zobaczysz, kiedyś przyznasz mi rację.
Kątem oka zerknął na zaciętą twarz kobiety. Ciekawe czy wytrzyma tempo, które im narzuciła cz też będzie musiał zawlec jej tyłek do domu.



Zobacz profil autora

41 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 20:11

Aż znowu go spiorunowała wzrokiem, gdy zaczął ją sobie parodiować. No bezczelny! Po co jej w ogóle zawraca głowę! Ale że co? Gdyby sam tego nie doświadczył? Aż Gabrielle zawiesiła na dłużej spojrzenie na jego twarzy, zastanawiając o co chodzi.
Biegła nieprzerwanie tym samym tempem, jaki obrała przed chwilą.
- Jak to.. sam przerobił?
Od tego gadania tylko zadyszki dostanie, no ale nie mogła się powstrzymać. Spojrzała znowu przed siebie aby nie wywrócić się na jakimś kamieniu, ani nie zwichnąć kostki przez nieuwagę. Wolałaby się czołgać do domu, niż dać się zanieść.

Zobacz profil autora

42 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 21:20

Wyminął jakiegoś przechodnia, który szedł w swoim kierunku i ponownie zrównał się z Gabrielle. Obserwował ją kątem oka. Miała dobre tempo. Widać było, że nie wyszła na ulicę polansić się w leginsach podkreślających jej pupę tylko, że biega regularnie.
- Jak miałem dziesięć lat straciłem w wypadku rodziców.Moją siostrę ktoś adoptował i od tamtej pory nie mam o niej informacji, a kilka miesięcy temu odszedł ktoś mi bardzo bliski, ktoś kto sprawił, że jestem tym kim jestem.-Jego słowa były spokojne, chociaż coś w jego tonie mogło sugerować jaki ma do tego stosunek. Sam pomyślał o Ramsayu i o tym jak brakuje mu tego starego drania.- Spojrzał na Gabrielle.- Uwierz mi wiem czym jest strata bliskich.



Zobacz profil autora

43 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 21:50

Tym kim jesteś? Czyli wkurwiającym Swarkiem? Bez zahamowań myślała w ten sposób o koledze z pracy, chociaż dopiero teraz zaczęła go poznawać. Nie wiedziała, że był sierotą od tylu lat. Od trzydziestu? Zawyżyła mu nieco wiek, no ale powinien o siebie zadbać!
Miło ze strony Sama, że starał się pokazać Gabrielle, że nie jest sama w swych uczuciach, ale nie rozumiał tylko jednego. Ramirez nie czuła się lepiej, tylko dlatego, że ktoś inny też kogoś szukał, kogoś stracił, za kimś tęsknił.
- Ale ja nie straciłam Consueli. Ona wróci.
Powiedziała z pewnością siebie i znowu przyspieszyła. Niech przestanie ciskać farmazonami, bo Ramirez zamieni się zaraz w Speedy Gonzaleza i zostawi go daleko w tyle.

Zobacz profil autora

44 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 22:13

Kobieca logika. Nie po raz pierwszy w życiu przekonywał się, że do kobiet nigdy nie dociera to co chcesz im powiedzieć tylko w tych swoich móżdżkach coś tam przekombinują, przeanalizują i zawsze wszystko na opak zrozumieją. Samowi nie pozostało nic innego jak tylko wywrócić oczami bo mina Gabrielle była bardziej wymowna niż tysiąc słów.
- Jane, że tak.- zgodził się z dziewczyną chociaż on wcale nie miał takiego przekonania. Miał nadzieję, że się mylił.
Spokojnie zrównywał tempo biegu z jej biegiem, chociaż pomyślał, że był głupi mógł biec z tyłu i patrzyć na jej dupę z drugiej strony mógł zaglądać kątem oka na jej podskakujący w rytm kroków biust. Też fajny widok.



Zobacz profil autora

45 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 22:29

Oczywiście, że tak. Gabrielle nie skomentowała tych słów, spoglądając na Swarka, a następnie przed siebie. Biegli teraz bez słowa, bo już dosyć się nagadali, a Ramirez chciała wreszcie zostawić kolegę w tyle.

Dlatego też pojedynek na kondycję!

Jeśli Swarek chce utrzymać tempa wysportowanej koleżance, musi osiągnąć wyższy wynik.

25 + 1*5 = 30

Zobacz profil autora

46 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 22:41

38

Miał wrażenie, że Ramirez chce mu dokopać tym biegiem sprawić, by padł przed nią na twarz a ona mogła po nim z uśmieszkiem na twarzy przebiec. Nie dał jej tej satysfakcji. Po mimo tego, że pot się lał z niego strumieniami dotrzymywał jej tempa przez kilka kilometrów. Stwierdził, że ma dość.
- Cześć.- pożegnał się i skręcił w następną przecznicę by wrócić do domu.

zt



Zobacz profil autora

47 Re: Lupnan Road on Pią 29 Sie 2014, 22:44

A Ramirez zawróciła i pognała do domu, nie mogąc przestać myśleć o młodszej siostrze.

zt

Zobacz profil autora

48 Re: Lupnan Road on Wto 30 Wrz 2014, 14:05

/ Doeland

John pałętał się jedną z uliczek miasta rozmyślając o tym, że ominęła go walentynkowa randka. A może wybrano dla niego piękną jak nocne gwiazdy na bezchmurnym niebie Arwenę- Gabrysię? Tego by sobie nie wybaczył. Albo umówiono go na randkę z dwoma mięciutkimi melonami i kroczącą za nimi Betty? Ech, to też byłoby przykre. Postanowił zrobić coś poetyckiego ze swoim żalem. Coś, co umili mu te kilka chwil, zanim powróci do walki o przetrwanie na ulicach, walkach z bezdomnymi psami i kotami o kawałek chodnika w zaułku do spania. Wczoraj musiał nawarczeć na jednego kundla, który wlazł mu do kartonu, i nie chciał zrobić miejsca.
Wyciągnął butelkę wódki, która trzymał na takie okazje. Obowiązkowo, po amerykańsku, schowana była w papierową torebkę mająca ukryć dowód zbrodni. W razie czego powie, że to lemoniada. Tylko taka dziwnie gorzka. Szkoda, że nie miał prawdziwej, żeby to sobie popić. Odkręcił nakrętkę i pociągnął z niej mały łyk. Nie zdążył jeszcze nawet przełknąć, kiedy poczuł, że zbiera mu się na wymioty. Przełknął jednak wszystko, bo był dzielny. Drugi łyk jednak sobie odpuścił.
Nagle! Tego się nie spodziewał, muszę dodać. Poczuł niepokojące wiercenie w brzuchu, oznaczające tylko jedno. Jelitowy armagedon. Do głowy mu nie przyszło, że to może być przez pomidorową z puszki Betty, którą jadł wczoraj wieczorem. Czuł, jak robi mu się gorąco, a mięśnie zwieraczy mimowolnie zaczynają pracować. Panika, szybkie rozglądanie się we wszystkie strony. Najbliższe krzaki? Toaleta publiczna? Popędził przed siebie, jakby goniło go stado piekielnych ogarów. Właściwie, to porównanie takie miało ogrom sensu w jego sytuacji.
Odnalazł w końcu, coś na wzór szaletu. Ukryte, na poboczu, chyba na jakimś terenie prywatnym. budka dla pracowników? Nie ważne! Zamknął się tam, i zsunął prędko portki, nie mogąc dłużej wytrzymać. Uwolnił wszystko z siebie. Uwolnił swoją duszę oraz jelita, zapewniając sobie miejsce w panteonie gwiazd i szczęśliwców, którzy również stali się wolni. Pojawił się tylko jeden problem. Nie było papieru toaletowego. Spojrzał w prawo, spojrzał w lewo, odwrócił się za siebie- nic! Westchnął ciężko, i wyciągnął z reklamówki książkę Darcy'ego. Wyrwał z niej kilka kartek i się nimi podtarł. Cóż innego miał zrobić? Liści żadnych pod ręką nie było. Oporządził się sposobnie, doprowadził do ładu, książkę na powrót do siatki wrzucił. Chciał już wyjść, kiedy pojawił się kolejny problem.
Drzwi były zamknięte.

Zobacz profil autora

49 Re: Lupnan Road on Sro 01 Paź 2014, 10:11

Nie tylko Doe zapragnął skorzystać z wygodnego, darmowego miejsca posiedzenia. Gruby Janusz, który nie wiadomo dlaczego był gruby, skoro był takim samym bezdomnym jak John, pojawił się w okolicy.
Zmierzał w stronę toi toia, wioząc przed sobą wózek, okręcony kolorowymi sznurkami, które miały być jego ozdobą. Taki lans! Doe takiego na pewno nie miał!
Gruby Janusz odstawił wózek na bok, przezornie rozglądając się czy aby nie ma w pobliżu nikogo, kto mógłby jego wózek mu ukraść. Podrapał się po mysiej czuprynie, podrapał się po mysiej brodzie i nachylił, by wypuścić gluta prosto z nosa na ziemię.
Nie stać go było na chusteczki!
W końcu podszedł do drzwi i szarpnął za nie, by otworzyć. Nic?! Aż się zdziwił i zdenerwował. Szarpnął drugi raz i załomotał w drzwi pięścią.
- Wyłaź! Teraz moja kolej! - Taki to nerwus był!

Zobacz profil autora

50 Re: Lupnan Road on Sro 01 Paź 2014, 13:50

John zawsze patrzył z zazdrością na kolorowy wózek Grubego Janusza. Też mu się marzyły takie zodoby. Biedak nie wiedział, że przedmiot jego ogromnej zazdrości stał akurat obok budki, w której się zaciął.
- Nie mogę! Ktoś sie tu zesrał, wepchnął mnie do środka i zamknął! - odkrzyknął udając, że to nie on narobił takiego smrodu. - Pomóż mi, dobry człowieku!

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 6]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach