Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Lupnan Road

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 6]

1 Lupnan Road on Pią 16 Maj 2014, 15:06

First topic message reminder :

Tutaj znajduje się budynek remizy strażackiej, a gdy skierujemy się tą trasą do centrum, napotkamy biuro szeryfa i koronera.

Zobacz profil autora

51 Re: Lupnan Road on Czw 02 Paź 2014, 19:10

- Jak to cię zamknął?! A co mnie to obchodzi! To się otwórz!
Aż się Gruby Janusz popluł z nadmiaru emocji, jakich nie odczuwał nawet wtedy, gdy Cholerna Matylda przecięła mu zółty sznureczek na wózku. I to tylko dlatego, że Janusz go jej ukradł. Bezczelna!
Bezdomny jeszcze mocniej załomotał w drzwi, nawet dwóch pięści do tego używając.
- No wyłaź! Srać mi się chce! - Sapnął i się spierdział na dowód swych słów. Zaraz jednak odsunął od drzwi i wytarł usta rękawem starej bluzy, która należała kiedyś do szkolnej gwiazdy gry w hokeja na trawie. Ha! Gruby Janusz był tą gwiazdą! Szkoda, że nikt o tym nie pamiętał.
- E! A kto tam w ogóle siedzi?
Mysi staruch, chociaż takim staruchem to jednak nie był, zadał pytanie podejrzliwie i przysunął głowę do szpary w drzwiach. Gdzieś tam przy tych zawiasach, czy jak to się nazywa... Gruby Janusz nie wiedział. Ale chciał sprawdzić na kogo ma się w przyszłości wkurzać! Łypnął okiem przez szparę, jednak od razu się odsunął, gdy smród Doe do niego dotarł. Złapał się za nos i odchylił głowę, jednocześnie machając ręką przed twarzą. Niczym simy. Pamiętacie!

Zobacz profil autora

52 Re: Lupnan Road on Czw 02 Paź 2014, 21:37

- No zamknął! Jak babcię Franie kocham! Zamknął na amen i nie mogę otworzyć! - dla potwierdzenia słów swych szarpnął drzwiami kabiny. Raz i drugi, nawet pokusił się o trzeci. Jeśli szybko stąd nie wyjdzie, znowu będzie musiał toczyć walkę o posłanie z bezdomnym psem.
- Ratunku, pomocy! Tak tu śmierdzi okropnie, a te dzieciaki wstrętne mnie tu zamknęły!

Zobacz profil autora

53 Re: Lupnan Road on Czw 02 Paź 2014, 22:20

- A co mnie to obchodzi! Wyłaź ale już! Bo te gówno zaraz będziesz miał w uszach!
Na potwierdzenie swych słów Gruby Janusz zaraz podszedł do boku toi toia i zaczął go pchać. Zachwiała się podłoga pod stopami rudego bezdomnego, a Gruby Janusz chyba nie zamierzał przestać!
- Wyłaź! Wyłaź! - Sapał już zmęczony.

Kostki na ślepy los

1,2,3 - John otwiera drzwi
4,5,6 - drzwi pozostają zamknięte

Zobacz profil autora

54 Re: Lupnan Road on Pią 03 Paź 2014, 00:14

Czując, jak grunt osuwa mu się pod nogami John poczuł się, jakby grunt osuwał sie pod jego nogami. Złapał się ścian toia, żeby utrzymać równowagę i miałknął żałośnie, nie chcąc wpaść do dziury. Wiecie, o którą mi chodzi.

1

Zaczął szarpać drzwiami licząc na to, że tym razem mu się uda. I owszem, udało! Co prawda naderwał jeden z zawiasów przymocowanych do plastiku, ale trudno. Kto by przypuszczał, że Doe w sytuacji niebezpiecznej i stresujacej, nagle nabierze tyle sił!
- Wolność...- westchnął radośnie.

Zobacz profil autora

55 Re: Lupnan Road on Pią 03 Paź 2014, 14:47

Jak tylko Gruby Janusz zauważył, że Doe w te pędy opuszcza toi toia.... DOE! Ta ruda wstrętna gadzina. Janusz od razu przestał pchać ściankę i zrobił krok w kierunku Johna.
- Ty obwiesiu, Ty! Nie mogłeś wyjść?
Gruby raczej nie uwierzy już w nic co powie rudzielec. Postanowił więc sprać go na kwaśne jabłko! Rzucił się na Doe, którego tylko szczęście i refleks mogło uratować.

Mnożnik na refleks, próg 35
Jeśli nie przekroczysz, Janusz łapie cię za fraki i ciska o ziemię.
Jeśli przekroczysz, umykasz mu w ostatniej chwili a on się sam przewraca.

Zobacz profil autora

56 Re: Lupnan Road on Nie 05 Paź 2014, 11:31

45

- Nie, nie mogłem! - odpyskował mu straszliwie. Aż był pod wrażeniem, że tak pyskować potrafi. - Tylko nie w szczepionkę! - krzyknął widząc, jak Gruby Janusz się zamachuje. Ale John był szybki, i zdołał mu umknąć! Zagrałby mu na nosie, ale nie potrafił być aż taki bezczelny w stosunku do starszych. Gruby się przewrócił a Doe poczuł rozdarcie wewnętrzne. Uciekać sobie, czy pomóc mu wstać? Może powinien go za to przeprosić?

Zobacz profil autora

57 Re: Lupnan Road on Nie 05 Paź 2014, 12:26

Janusz wściekle ryknął, gdy niemal nie zderzył się nosem z ziemią. Brudną ziemią! Po której łaził rudy Doe, którego tak Gruby nie lubił! Bezdomny uderzył pięścią w ubity grunt i sapiąc zaczął się podnosić.
- Ja ci jeszcze pokażę!
Zagroził, a John miał ostatnią szansę, by się zdecydować co robić. Stanie w miejscu mu nie pomoże!

Zobacz profil autora

58 Re: Lupnan Road on Nie 05 Paź 2014, 12:31

- Nie w szczepionkę! - powtórzył John czując, ze zaczyna panikować. Podciągnął swoje brudne portki i zaczął uciekać gdzie pieprz rośnie. Najlepiej do swojego kartonu w zaułku przy śmietnikach.

ZT! >> ucieking

Zobacz profil autora

59 Re: Lupnan Road on Wto 07 Paź 2014, 17:35

/z okrutnego niebytu, przed południem, 23.02.2013/

Była sobota, nie wiało, choć pewnie na słońce nie było i tak, co liczyć, więc ogólnie źle nie było. W tych, jakże zachwycających serce każdego, niedowidzącego estetę, warunkach Joan wybrała się na spacer. Bliższe prawdy było stwierdzenie, że najzwyczajniej chodziła bez bliższego celu z słuchawkami w uszach. I tak zawędrowała w okolice remizy strażackiej, kiedy zorientowała się, gdzie jest stanęła i zaraz zawróciła w miejscu. Chciała wrócić się do centrum.

Zobacz profil autora

60 Re: Lupnan Road on Wto 07 Paź 2014, 18:16

Morgan z całym swoim dobytkiem na plecach tym razem szukała dachu nad głową. Straciła na moment samochód- był w warsztacie, to też swój "dom". Naprawdę był wygodny. Przynajmniej wszystko miała pod ręką. Łazienki i prysznice oferowały jej stacje benzynowe. Żyć, nie umierać! W każdym razie Angielka znalazła sie jakimś cudem przy straży pożarnej. No to chyba nie daleko? Sama nie wiedziała. akurat jakaś kobieta szła w przeciwną stronę.
- Przepraszam, gdzie tutaj znajdę jakiś hotel? - spytała ze znacznym akcentem.



Zobacz profil autora

61 Re: Lupnan Road on Wto 07 Paź 2014, 18:42

Jak się okazało nie tylko ona zawędrowała w ten zakątek miasteczka. W każdym razie dostrzegła rudzielca z wypchanym plecakiem. Widząc, że kobieta chyba chce się jej o coś spytać, Joan wyjęła słuchawki z uszu, wyłączyła odtwarzacz i wolnym ruchem zaczęła zwijać kabelki, które jak nic i tak się zaplątają.
Nie odpowiedziała natychmiast, nie chodziło, żeby złośliwe nie chciała pomóc, tylko najpierw wyrwał jej się cichy śmiech. - Przepraszam, po prostu wizja Old Whiskey i hotelu, to bardzo surrealistyczne. Jest motel i to kawałek stąd na obrzeżach - wskazała prawą dłonią mniej więcej kierunek, gdzie znajdował się motel Rosie. - Trzeba wrócić się do centrum i potem z Main Street zejść w Dust Road. Zresztą właśnie chciałam iść w tę stronę, to mogę pani wskazać drogę - dokończyła z wzruszeniem ramion. I tak miała wracać, więc może pomóc kobiecie. Krótko przyjrzała się jej, akcent miała wyraźny, Angielka, chyba. Jak na turystyczną wyprawę, to pora była nietypowa, a jak była autostopowiczką to dziwne, że nie podrzucił jej ktoś w rejony właśnie motelu.

Zobacz profil autora

62 Re: Lupnan Road on Wto 07 Paź 2014, 18:49

Morgan w życiu nie pomyślała, że wygląda jak turystka, ale niestety tak było. Tak naprawdę odkąd rozpoczęła karierę jej życie to byl jeden wypchany plecak. Nawet na akademii musieli być gotowi do drogi. To teraz jest po prostu w drodze. Morgan jednak była nieufną osobą, dlatego zachowała czujność przystając na propozycję nieznajomej. Uśmiechnęła się i skinęła głową.
- Morgan Smith, milo mi Cię poznać - dodała. Kulturę jednak trzeba trzymać na najwyższym poziomie.
- Jestem tutaj przejazdem - wyprzedziła jej pytanie, które na pewno by padło. - Zepsuł mi się samochód i czekam na jego naprawę. A ty tutaj mieszkasz? - Morgan w konwersacjach byla dobra jedynie po dwóch głębszych. To na pewno.



Zobacz profil autora

63 Re: Lupnan Road on Wto 07 Paź 2014, 19:01

- Joan Wharton i wzajemnie - odpowiedziała z lekkim uśmiechem. Nie uciekło jej, że Morg odnosi się do niej z rezerwą. Zresztą nic dziwnego, dopiero, co się poznały. Dodatkowo, choć oczywiście analityczka nie miała pojęcia, ale, jeśli dotychczas Angielka stykała się z świętymi, to nieufność względem mieszkańców Old Whiskey była, jak najbardziej wskazana. Ruszyła w stronę centrum.
- To bardzo niefortunnie, szczególnie, że padło na ten grajdół - skomentowała zdarzenie z samochodem.
Skinęła głową: - tak, nie od dawna, ale owszem mieszkam tutaj. W ogóle nikt cię nie pokierował w odpowiednią stronę? - zdziwiła się, bo mimo wszystko trochę kobieta pobłądziła.

Zobacz profil autora

64 Re: Lupnan Road on Wto 07 Paź 2014, 19:10

Morgan owszem miała styczność ze świętymi. Ba, nawet mieli jej numer telefonu i samochód. Jednak nie zdawała sobie sprawy kim oni są, i że w ogóle tak śmiesznie się nazywają.
- No niestety, ludzie chyba są tutaj wystraszeni. Reagują na mnie jak na obcą. Co jest jak najbardziej zrozumiałe. - odpowiedziała znajomej na pytanie o pobłądzenie. Baczne oko zauważyłoby powściągliwość Angielki. Pewnie będzie można z nią tylko porozmawiać o pogodzie. Przynajmniej takie było pierwsze wrażenie jakie sprawiała.
- Co mogło spowodować, że ludzie się tak dziwnie zachowują? - zapytała po prostu z czystej ciekawości, ale również, aby podtrzymać rozmowę.
Morgan mówiąc nawet nie gestykulowała. Trzymała się tępa marszu. Od czasu do czasu spoglądała na rozmówczynię, by utrzymać z nią kontakt. Słuchała bardzo uważnie, co nie przeszkadzało trzymać jej czujności. Jakby nie patrzec była w kompletnie nowym mieście i wszystko mogło sie zdarzyć. Z drugiej stronyMorgan nie potrafiła jeszcze się odzwyczaić od nawyków z dawnej pracy.



Zobacz profil autora

65 Re: Lupnan Road on Wto 07 Paź 2014, 19:27

Faktycznie Morgan była zdystansowana i to nawet przebijała w tym Wharton. Nie żeby to przeszkadzało, poważnie w końcu mogła z kimś porozmawiać, kto raczej nie wpędzi ją w zakłopotanie lub w sytuację, w której nie będzie wiedziała, jak się zachować. W ogóle chyba powinna zrobić zdjęcie swojej towarzyszce na dowód, że są osoby bardziej powściągliwe i opanowane od niej.
- Boją się? - zapytała z lekkim niedowierzaniem. Choć czy to takie dziwne? Nie, raczej Joan tego nie dostrzegła po prostu, inna sprawa, gdzie to mogłaby zrobić, skoro ograniczyła się do pracy i domu. - Nie, rzeczywiście, może coś w tym jest. Po prostu ostatnio zaszły pewne incydenty - wzruszyła ramionami. - Najpierw było zdarzenie w wiosce Indian, potem zaginął właściciel miejscowego zakładu pogrzebowego, więc ludziom pewnie wyobraźnia już pracuje - skończyła z westchnieniem. A Joan nie wspomniała jeszcze o odurzającym arsenale Skittlesa. Atmosfera w Old Whiskey była już dość duszna.

Zobacz profil autora

66 Re: Lupnan Road on Wto 07 Paź 2014, 19:35

No to w takim razie się dobrały charakterkiem. Dwie powściągliwe panny idą sobie ulica i rozmawiają o problemach społecznych zachodzących w mieście. Morgan już nie raz to słyszała "zaginął", "zdarzenie". Było to jak deja vu. Tak samo mówiono o zdarzeniach, śmierciach wywoływanych przez wojsko. Nie to nie były wyrzuty sumienia. Po prostu chodzi o sposób załatwiania spraw.
- Faktycznie. Nie daleko jest granica, pewnie stamtąd pochodzi cała przemoc. - powiedziała bardziej zamyślona, jakby do siebie,ale Joan mogła ją usłyszeć.
- Skoro macie takie zdarzenia to tutaj nigdy nie jest nudno. - dodała po chwili. Aż byla zdziwiona, że tyle się może dziać w tak małym miasteczku.



Zobacz profil autora

67 Re: Lupnan Road on Wto 07 Paź 2014, 19:57

No cóż Joan nie wiedziała nic o przeszłości Morgan ani też nie wiedziała o jej obecnych przemyśleniach, ale pewnie by się z tym zgodziła. Tak sprawy może załatwiało wojsko albo kartel, w każdym razie wychodzi na zorganizowaną grupę.
- To też, - powiedziała nawiązując do cichej uwagi o granicy - choć więcej problemów przychodzi z kraju, niż z południa - powiedziała spokojnym głosem, choć zaraz lekko się uśmiechnęła i zrobiła gest ręka na znak, że nieważne.
- Było spokojnie, wręcz śmiertelnie, ostatnio coś, jakby się ruszyło, ale pewnie to przypadek i znowu się uspokoi. - Joan już wypowiadając te słowa zrozumiała, że sama ona nie bardzo chce w to uwierzyć, w końcu czy nie o tym mówił szeryf, że to wszystko śmierdzi.
- Hmm, ale jak rozumiem Old Whiskey nie było twoim miejscem docelowym? - zapytała, bo w sumie zaciekawiła ją Morgan, no bo chyba turystką nie była.

Zobacz profil autora

68 Re: Lupnan Road on Wto 07 Paź 2014, 20:14

Morgan wysłuchała ze spokojem Joan. Spojrzała na drogę i zauważyła szyld wskazujący drogę do motelu. Była już coraz bliżej celu. W końcu chwila spokoju i relaksu przed nią. To będzie świetna odmiana po tylnym siedzeniu samochodu.
-Nie. Jeżdżę tam po Ameryce. Trochę tak jakby szukam pracy, ale nie na stałe. Jeszcze nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu. - odpowiedziała na jej pytanie.
- A ty czym się zajmujesz? - dodał po chwili. Ciekawa była persona z która rozmawiała. Wyglądała jakby na jakiegoś naukowca, albo prezesa firmy. Na pewno jakieś poważne zadanie. Zazwyczaj kobiety tego pokroju mają taka prace.



Zobacz profil autora

69 Re: Lupnan Road on Wto 07 Paź 2014, 20:29

Popatrzyła na drogę przed sobą i szyld, a potem wróciła wzrokiem do swojej rozmówczyni.
- Aha, nie powiem, żebym nie wiedziała, jak to jest. - Być może Joan nie jeździła po Stanach, ale tak naprawdę tez nie miała pojęcia co ze sobą zrobić. Odnaleźć spokój, a bardziej, żeby to świat zostawił ją w spokoju, tylko, że nijak nie wiedziała, jak to zrobić. Poprawiła pasek od torby na ramieniu. - Jeśli chodzi o czasowe prace to nawet tu nie ma z tym problemu - dodała.
- Jestem analitykiem w tutejszym burze koronera - odpowiedziała z lekkim uśmiechem i kontynuowała po chwili: - i wszystkie seriale na ten temat kłamią, bo to jest ponad wszystko żmudne. - Oczywiście, gdyby wiedziała, co o niej sądziła Morgan, to by się uśmiała, chociaż z tym naukowcem, to swego czasu całkiem blisko.

Zobacz profil autora

70 Re: Lupnan Road on Wto 07 Paź 2014, 20:43

Morgan stanęła przed zakrętem do motelu.
- ciekawa praca. - odpowiedziała. A potem zamilkła tak po prostu. spojrzała na parszywy motel, a potem na swoją rozmówczynię.
- Chyba czas już się pożegnac, dziekuje bardzo za odprowadzenie- dodała po jakimś czasie. Tak, stało się zbyt " osobiście' jak na Morgan. Najlepiej wobec tego uciec... taka była Morgan. Nie zawsze uciekała. Dopiero, gdy coś tyczyło jej osobistego życia. NAwet mały fakt, którego nie chciała zdradzać. Dziwne to było, ale prawdziwe.
Rudowłosa odwróciła isę na pięcie i ruszyła w kierunku drzwi do motelu.
<zt>



Zobacz profil autora

71 Re: Lupnan Road on Wto 07 Paź 2014, 20:50

Joan również popatrzyła na motel, klasyczny, amerykański tego typu przybytek.
- Tak, ciekawa - odpowiedziała nieprzekonanym tonem i dodała: - czasami. Lekko się uśmiechnęła, no i doprowadziła Morgan na miejsce.
- Nie ma sprawy, cześć - dorzuciła jeszcze. Popatrzyła, jak tamta kieruje się w stronę wejścia i zaraz zawinęła się w swoją stronę.

/zt/

Zobacz profil autora

72 Re: Lupnan Road on Sob 11 Paź 2014, 11:10

z domu >

Wpierw rozgrzewka, około pięć minut, dosyć intensywna. Pajacyki, truchty, wymachy rąk, nóg, burpees i inne. Gdy już czuła jak jej tętno jest podwyższone, wybiegła na drogę (na chodnik, a nie na ulicę jak na przykład niektóre dziwki) i biegła stałym tempem, a tuż przy jej nodze dreptał psiak. Trzymała jednak intensywność na wyższych obrotach, ale kontrolowała oddech. Przebiegła całą ulicę, potem wybiegła gdzieś dalej i wróciła. Zrobiła takie dwie rundki i chyba miała za sobą około 8 kilometrów, które pokonała w niecałą godzinę. Wróciła na ulicę pod domem.

zt > http://www.oldwhiskey.pl/t414p195-dom-dr-hernandez#14698



Zobacz profil autora

73 Re: Lupnan Road on Sob 24 Sty 2015, 19:40

/ 13.05.13 późne popołudnie.

Sophie okazała się ciekawskim i bardzo energicznym szczenięciem, żeby nie powiedzieć z ADHD. Jon postanowił zaryzykować i przejść się z nią na mały spacerek.
Jego dziewczynka spisywała się świetnie i tak zaszły na lupan road i tu zrobili sobie mała przerwę.





Zobacz profil autora

74 Re: Lupnan Road on Sob 24 Sty 2015, 19:47

/z domu, powiedzmy

Liluye z Moirą szły na trening do parku. Jak to one, pobiegać. Ale z obciążeniem, więc plecak liluye troche ważyl. Woda, obciążniki i inne pierdolki..
Dreptały więc nieśpiesznie na autobus gdy natknęły się na JOna z jakimś przerośnietym szczeniakiem. Indianka popuściła smycz Moiry, zeby ta się nie napinala i podeszła do nich.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

75 Re: Lupnan Road on Sob 24 Sty 2015, 19:51

Jon zauważył znajomego wielkiego.psa i troszkę się spial ale ufał ze liluye wie co robi. Pomachal.jej z daleka.
Sophie się przestraszyła i schowała za jego nogami.
- Cześć - przywitał.się najpierw z moira a potem.z liluye - co tam!





Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 6]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach