Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Long Street

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 6]

1 Long Street on Pią 16 Maj 2014, 15:07

First topic message reminder :

Przy Long Street znajduje się plac, na którym znajdziesz przystanek autobusowy. Jadąc w tę stronę miniesz też West Market.

Zobacz profil autora

51 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 17:33

Zaczęła zwijać kabel od słuchawek, słysząc odpowiedź nieznajomej. Nie tylko fakt, że kobieta nie wiedziała gdzie jest Elmir, wskazywał na nowego mieszkańca miasteczka. Gabrielle nie kojarzyła tej twarzy. Nigdy jej nie widziała, ewentualnie może raz, przelotnie.
Uśmiechnęła się więc do niej, jak rzadko ktokolwiek mógł to ujrzeć. Ale czasem policjantce się chciało.
- Gabrielle Ramirez, pracuję w biurze szeryfa.
Wyciągnęła do niej rękę, by się przywitać. Gdy już sobie się przedstawily, Rosita ruszyła pierwsza, zawracając w stronę z której przybiegła. Wcisnęła odtwarzacz do kieszeni bluzy i dłońmi przejechała po bokach głowy, chyba chcąc ewentualne odstające włosy przygładzić.

Zobacz profil autora

52 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 17:43

Dos pokiwała głową.
- Ach, faktycznie, może dlatego kojarzę. Z jakiegoś patrolu, czy coś... Dos, nowy kustosz w muzeum - uścisnęła dłoń policjantki, może nawet nazbyt pewnie. Wreszcie obie ruszyły marszem w stronę ulicy mającej poprowadzić je do restauracji.
- Często tędy biegasz? - Dos sprawnie przeszła z "pani" na "ty" i nie widać było po niej by ją to krępowało. Wręcz przeciwnie, chyba czuła się bardzo pewna siebie.

Zobacz profil autora

53 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 17:53

Słyszała o nowym kustoszu, ale nic poza tym. Przyjrzała się jej ciekawie, chociaż bez cienia natarczywości. Ot tak, jak się przygląda każdej nowo poznanej osobie. Spojrzała przed siebie i zasunęła zamek kieszeni, kiwnąwszy głową.
- Biegam codziennie, ale nie zawsze tędy.
Odpowiedziała, wracając spojrzeniem na nową znajomą.
- I jak się pani tutaj mieszka?
Gabrielle nie zamierzała tak szybko się spoufalać, chociaż miała ochotę na małe poznanie nowego mieszkańca.W końcu lepiej wiedzieć czym się jest sąsiadem. Dobrze, że Dos nie sprawiała wrażenie osoby, która pakuje się w kłopoty.

Zobacz profil autora

54 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 18:00

Dos spojrzała przed siebie. Gdzieś prze ulicę przebiegła para dzieciaków, która wyzywała się od najgorszych. Skrzykiwała się nieco, ale raczej nie chciała tego komentować.
- Dziwnie - odparła - Przywykłam do innych miejsc. Bardziej... kolorowych? Tutaj chyba przeważa piach i brud ziemi.
Zaśmiała się. Chwyciła mocnej kierownicę roweru, który podskakiwał na wybojach.
- Nic dziwnego, ze ludzie tutaj tacy... zmęczeni i z problemami na głowie. Jeszcze chwila a... - postukała się w czoło - większość zwariuje od tego kurzu.

Zobacz profil autora

55 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 18:14

Uśmiechnęła się pod nosem, nawet nie zwracając uwagi na dzieciaki. Ah ileż w mieście było podonych scen! Póki nie rozrabiały, Ramirez nie wtrącała się w kłótnie gówniarzy. Słuchała za to uważnie opini Dos, chociaż uważała, że jest nazbyt na wyrost.
- Wariatów tu nie brakuje, ale większość to dobrzy ludzie. Nie poznała pani chyba zbyt wiele osób, prawda?
Gabrielle spojrzała na rozmówczynię i zastanowiła się, czy nie wypadałoby wprowadzić ją w społeczność Old Whiskey. I mimo, że sama Ramirez nie była duszą towarzystwa, to jednak coś podpowiadało jej, że Dos może potrzebować przyjaciół.

Zobacz profil autora

56 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 18:28

<--- nie wiem

Vincent jak zwykle jechał rowerem. Dziś miał wolne, więc wbił się w strój stricte do jazdy - pogoda była idealna na dłuższą przejażdżkę. Kto wie, gdzie go szosa zaprowadzi! Wyjechał z centrum, zahaczył o West Market, co by się zaopatrzyć w jakiegoś energy drinka na jazdę. Wyjechał na ulicę i zaraz musiał gwałtownie zahamować, bo prawie się zderzył z dziewczyną na rowerze i... Gabrielle Ramirez.
- O, dzień dobry. Przepraszam, chyba moja wina - zauważył odnośnie zajechania drogi. - Widzę, że twardo dbasz o kondycję, Ramirez - uśmiechnął się.



Zobacz profil autora

57 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 18:33

- Poznałam kilka osób. Głównie tych, które pracują albo odwiedzają muzeum. Czyli.... tak, niewiele!
Chciała coś dodać; o tym, ze widziała już Świętych i że rozmawiała z samozwańczymi poszukiwaczami skarbów. Lecz nie dane jej było zacząć tego tematu, gdy drogę zajechał jej jakiś mężczyzna.
- Dzień dobry... - odparła, nieco się wycofując. Spojrzała po Gabrielle, by potem znowu skierować oczu na Vincenta.
Milczała.

Zobacz profil autora

58 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 18:37

- Zawsze można..
Chciała coś zapewne zaproponować, ale niemal nie została przejechana, co wywołało u niej tylko złość. Aż dłoń do piersi przyłożyła, zaskoczona i nieco wystraszona. Zaraz jednak powróciła do swego typowego zachowania.
- Vega! Naucz się jeździć!
Warknęła na mężczyznę i pokręciła głową, mrużąc oczy ze złości. Westchnęła głośno i spojrzała na Dosię.
- Proszę wybaczyć memu.. szalonemu koledze.

Zobacz profil autora

59 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 18:45

- Bo tu zawsze tak pusto, że jak ktoś nagle wyjedzie to co, no. Nie spodziewałem się - wzruszył ramionami. - Ale chyba nic ci nie jest, sierżancie? - spytał, przyglądając sie kobiecie.
Zerknął na jej towarzyszkę i skinął jej głową.
- Vincent Vega - przedstawił się, skoro już Ramirez rzuciła jego nazwiskiem, jak brudną ścierą o podłogę. Chyba nie miał szans na wejście z nią na stopę sympatycznej znajomości. Jakoś tak się w ogóle składało, że on niewiele miał takich znajomości. Najlepszą to już chyba z Harperem, o ile nie nachylał się za bardzo nad trupami, kiedy był bez fartucha i rękawiczek.



Zobacz profil autora

60 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 18:51

Dos uśmiechnęła się nieznacznie, lecz z rezerwą podała Vincecntowi rękę.
- Dos - odpowiedziała. Chwilę jeszcze nic nie mówiła, spoglądając to na Gabrielle, to na Vincenta.
Vincent. Gabrielle. Gabrielle. Vincent.
Oczka jej skakały z jednej twarzy na drugą, hop hop.
Hip hop.
- Czuje tutaj między wami dziwne spięcie... - mruknął, pokazując palcami raz na kobietę, raz na mężczyznę. - Taka zła energia.

Zobacz profil autora

61 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 18:58

- Bo tu zawsze pusto. No cudowne tłumaczenie.
Zamknęła się w końcu, czując na sobie spojrzenie Dosi. Popatrzyła na nią znowu i zmarszczyła czoło, gdy ta rzuciła tekst o złej energii. Serio? Ramirez dużo rzeczy nie lubiła i to było jedno z nich.
Powstrzymała się od prychnięcia.
- Tylko proszę, bez żadnego jej oczyszczania, si?
Już raz trafiła na wariatkę, która uparła się oczyszczać jej aurę. Za pięćset dolarów!

Zobacz profil autora

62 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 19:09

Ależ ta kobieta go gasiła. No serio. Cokolwiek nie powie, to zaraz albo prycha, albo oczami wywraca, albo jeszcze nie wiadomo co. A on przecież nie był jakimś totalnym socjopatą, no ej.
- Eee - spojrzał zdziwiony na Dos. Nie spodziewał się takich słów. - Często "zauważasz" stan energii między ludźmi? - spytał bezpośrednio.
Zerknął na Ramirez. No, jej to by chyba nie zaszkodziło małe oczyszczenie. No, on rozumiał, że przeżyła tragedię nie tak dawno temu, ale czy to upoważniało ją do bycia suką?



Zobacz profil autora

63 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 19:25

Pokręciła głową i zrobiła jakby... urażoną minę?
- Jestem szamanką, a nie jakąś wróżką, żeby czyścić aurę, bez przesady - popukała się w czoło - fakt różne rzeczy wyczuwam. Ale żeby widzieć, jak nastawiona do ciebie jest Gabrielle.... to wielkich mocy nie trzeba.
Uniosła wysoko podbródek i wyprostowała się dumnie. Jakby zadowolona ze swojej "diagnozy".

Zobacz profil autora

64 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 19:28

- Dobra, zejdźmy z tematu mego nastawienia - Gabrielle machnęła ręką i wlepiła spojrzenie w Dos. No bo co ona tam o sobie powiedziała? - Jesteś szamanką? - Czy Ramirez miała minę jakby chciała się roześmiać? Nie no, ależ skąd. Przecież bycie szamanką, to zupełnie normalna sprawa, tak?

Zobacz profil autora

65 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 19:33

Kolejna baba go zgasiła. Szamanka? I fakt, on doskonale wiedział, jak nastawiona była do niego Gabrielle. Nie, że było mu z tym jakoś bardzo źle, ostatecznie nie byli jakimiś mega bliskimi współpracownikami, ale wiadomo - milsza atmosfera to milej sie pracowało. I w ogóle.
- Fascynujące! - zaaferował się Vega. - Proszę mi wybaczyć, ale nie znam się na tym. Co robią szamanki?
Zerknął na Ramirez. Proszę, jakie miała ciekawe znajome. No i przynajmniej Dos była milsza, hehe.



Zobacz profil autora

66 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 19:42

Oczywiście, że zauważyła grymas Gabrielle, lecz nie zamierzała się oburzać i naskakiwać na kobietę; daleka była od wyzywania od ignorantów - choć zapewne niektórzy na to zasługiwali.
- Szamanem jest każdy, kto ma w sobie odpowiednie pokłady mocy i zdolności - wyjaśniła. - Co robią szamanki? Ha, zależy, która jest w czymś dobra. Była na przykład szamanka, która dobrze leczyła. Inna zaś była dobrym strategiem wojennym i przepowiadała ruchy wrogów. Znałam tez taką, która była swego rodzaju kapłanką... 
Uśmiechnęła się szerzej.
- Jak sądzisz, w czym ja jestem dobra? - zapytała Vincenta.

Zobacz profil autora

67 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 19:48

Spojrzała na obydwoje z miną pod tytułem Serio?

Zobacz profil autora

68 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 19:57

Oparł się o kierownicę i z zainteresowaniem przysłuchiwał Dos.
- Aha, aha, to ciekawe! No proszę, ile się można dowiedzieć, jak się przypadkiem na kogoś wpadnie - wyszczerzył zęby w kierunku Gabrielle.
Po pytaniu Dos Vincent znów się uśmiechnął, trochę pokrętnie. Po chwili rzekł:
- Podejrzewam, że jesteś dobra w odgadywaniu... cóż, ludzi. Największe chodzące tajemnice, hm? - wbijał spojrzenie w szamankę, oczywiści zdając sobie sprawę, że mógł źle trafić. Ale przecież nic nie tracił, zgadując.



Zobacz profil autora

69 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 20:04

Nim odpowiedziała Vincentowi, spojrzała na Gabrielle i posłała jej delikatny uśmiech. Pokręciła głową, widać było, że bawiła ją ta sytuacja.
- Nie wiem, może zgadłeś, może nie. Kiedyś się przekonasz. Ale, koniec tematu. Teraz ważniejsze sprawy powinniśmy mieć na głowie.
Przestąpiła z nogi na nogę, po czym zrobiła krok do przodu. 
- Zapraszam was oboje na śniadanie, dobrze?

Zobacz profil autora

70 Re: Long Street on Nie 02 Lis 2014, 20:17

Miała ochotę trzasnąć siebie albo Vege w łeb. Czy ona musiała być świadkiem tej rozmowy? Aż westchnęła sobie i cicho, by pomyśleć nad pozegnaniem, ale została uprzedzona przez nową znajomą.
Uśmiechnęła się do niej, gdy ta zrobiła to pierwsza. Śniadanie? No czemu by nie!
- Dobrze, ale spalmy kalorię, by je nadrobić!
Nie będą tu tak nudnie spacerek sobie urządzali! Gabrielle uśmeichnęła się chytre i wystartowała do biegu. Bez rowerów nie dogoniliby jej, o nie.

zt > Elmir

Zobacz profil autora

71 Re: Long Street on Nie 29 Mar 2015, 00:15

/heaven's gates

Po wyjsciu z gorącego baru zrobiło jej się zimno.
- Umieram w tych butach, byle do domu - jękneła, obejmujac sie dłońmi i szła obok Parkera, który się moze troszke zataczał.
- Co o tym sądzisz? Znaczy, o pomyśle Betty? - by dołączyła do Świętych.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

72 Re: Long Street on Nie 29 Mar 2015, 00:29

Jej się zrobiło zimno, a Parker zaś nie odczuwał tego tak bardzo, przyjemny chłód - owszem, ale na zimno narzekać by nie mógł.
- Trzeba było wygodniejsze ubrać - powiedział do dziewczyny, raz stawiając krok w prawo, raz w lewo, ale na razie trzymać go nie trzeba było. Spojrzał jak obejmuje się ramionami i przystanął, aby ściągnąć swoją koszulę, którą zaraz narzucił na jej barki. - Przesiąknięte dymem i alkoholem, ale kto by się prze-he-jmowhał - dodał niewyraźnie.
Spojrzał na Liluye.
- Wątpię, żeby cię Betty puściła z nami na wyjazdu, więc jest to stosunkowo względna funkcja - stwierdził. - I tak przecież należysz do rodziny, bez znaczenia czy siedzisz w kurtce, czy bez niej, nie? Tak samo byyyym cię traktowa-ał -przesłonił dłonią pysk, bo mu się akurat czknąć zachciało.
- A ty? Sama od siebie?



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

73 Re: Long Street on Nie 29 Mar 2015, 00:41

- No, trzeba było. Chciałam ładnie wyglądać - uśmiechnęła się nieznacznie. Te baby to jednak nasrane mają. Cierpią, żeby lepiej wyglądać.. niby lepiej.
- Ej nie.. trzeba - westchnęła i poprawiła koszulę bez słowa, łapiąc potem Parkera pod ramie. Żeby się gdzieś nie zatoczył.
- Nie zamierzam z wami nigdzie jeździć, dość mam walenia ludzi bejsbolem i oblewania kawą - uśmiechnęła się lekko, patrząc na niego z dołu, nawet w tych koturnach.
- Szczerze mówiąc.. nie wiem. I tak z wami siedzę i tak. Ale jak to jest.. oficjalne, to cała reszta inaczej na mnie patrzy. Gorzej, znaczy - dreptała dalej.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

74 Re: Long Street on Nie 29 Mar 2015, 00:44

- I wyglądasz - skomplementował, choć dosyć późno się skapnął w tejże sprawie.
Jak go ujęła pod ramię to lepiej by uważała, bo jednak Will i wyższy, i cięższy, więc jak się przechyli to Liluye poleci razem z nim, jak na dno to w duecie, no nie?
Zaśmiał się na jej słowa i potem wysłuchał Indianki.
- Zawsze będą. Zwłaszcza Claus i Jim - powiedział. - Obaj prędzej liczyliby na to, że będziesz im tańczyć i ich na górze obsługiwać, bo kobieta nie powinna siadać na motocyklu, jak w przypadku Evy i Consueli - przyznał. - Ae jestem ciekawy jag-to Claus będzie odnosił się do młodej, bo też za dużo pozwala. Całkiem jak Consuela - dodał.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

75 Re: Long Street on Nie 29 Mar 2015, 00:51

- Dziękuję - uśmiechnęła się.
No tak. Jak na dno to razem. A jeszcze Lil w tych butach to poleci raz dwa. To nie Autumn by pół życia w takich biegać.
- Noo.. mnie na motocyklu raczej przez najbliższy rok nie zobaczą - stwierdziła lekko, chociaż wcale tak się nie czuła. Nie do końca. - do Evy? Nie wiem.. obie mogą oberwać jeszcze - westchnęła, bo taka byla prawda.
- Ale.. a nie ważne - machnęła ręką.
- Czyli tobie nie robi to różnicy. Loco pewnie chętnie by marudził.. muszę mu zrobić koszulkę - rzuciła luźną myślą - Eva jest raczej zadowolona..? Tak mi się wydaje. Baker ma mnie za wytwór lokalnej fauny i tak traktuje.. claus i jim wiadomo..




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 6]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach