Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Bar szybkiej obsługi "Kin"

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 4]

1 Bar szybkiej obsługi "Kin" on Pią 16 Maj 2014, 15:12

First topic message reminder :

Popularnie zwany Chińczykiem. Ot, bar szybkiej obsługi z chińskim żarciem na wynos. Jeśli jednak masz chwilę, to możesz zostać i zjeść tu, przy jednym ze stolików. Podłogę wyściela linoleum w czarno-białą szachownicę, nad ladą wiszą podświetlane menu, które w sposób łopatologiczny, bo za pomocą zdjęć, przedstawiają większość dań, jakie możesz zamówić.
Smacznego!

Zobacz profil autora

51 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Wto 17 Mar 2015, 16:35

Mężczyzna uśmiechnął się, założył swoje różowe okulary i wstał od stolika. Nie żegnając się, wyszedł z knajpy. 
Smith zapalił papierosa.
- Robota będzie czysta, reguły są jasne. Dostaniesz kupę kasy i może pomyślimy o innej robocie, jak się spiszesz.



Zobacz profil autora

52 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Wto 17 Mar 2015, 16:47

Morgan wyglądała na wielce zamyśloną. Spojrzała na Smitha i skinęła głową.
- Postaram się. - odpowiedziała. Jakieś perspektywy były przed nią, tylko czy tego chciała. Spojrzała na telefon, by zobaczyć, która godzina. - i tak nie mam nic innego do roboty. - dodała chowając zapalniczkę do kieszeni.



Zobacz profil autora

53 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Wto 17 Mar 2015, 16:53

- Wiem, ze nie masz. Dlatego daję ci robotę, byś się do czegoś przydała - mruknął, również wstając i odchodząc od stolika.
- Przez następne dni nie wybywaj z Old Whiskey. A zresztą, gdzie ty byś miała jechać?
I tym miłym akcentem - pożegnał się.
/zt



Zobacz profil autora

54 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Wto 17 Mar 2015, 17:11

Morgan machnęła reką na pożegnanie. Oj tak wszystko wiedzący Smith, znała takich jak on wielu. Najczęściej byli startymi wyjadaczami, którzy umierali spokojnie w domu, byli też i tacy, którzy ginęli szybko. Poczekała chwilę po czym ruszyła do Rosie, autobusem oczywiście.
<zt>



Zobacz profil autora

55 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Wto 02 Cze 2015, 22:06

3.09.2013

Pierwszy piątek od rozpoczęcia semestru, a Ennis - zamiast na imprezę - musiał pójść do pracy. Wzdrygnął się lekko, kiedy przed jego oczami ukazał się ponownie w całej krasie bar "Kin". Ostatni raz, kiedy tu był, śledził pewnego grubego nastolatka, który właśnie rozkładał się w szybie opuszczonej kopalni.
Ta myśl mogłaby odebrać apetyt każdemu. Na szczęście, Ennis nie miał zamiaru tu jeść.
Nie był pewien swoich umiejętności kucharza, ale szybko okazało się, że to, co naprawdę się będzie liczyło w jego pracy jako pomocy kuchennej to umiejętność, którą już posiadł - posługiwanie się nożem. Na sam początek musiał pokroić 100 cebul. Tak na rozgrzewkę. Trochę żałował, że nie ma swoich gogli z rzeźni przy sobie. W zasadzie z przyjemnością ubrałby na siebie cały "komplet małego rzeźnika", łącznie z rękawicami i czepkiem, tymczasem jednak jego strój ograniczał się do fartuszka.
Ennis robił, co mu kazano - na szczęście, oprócz właścicieli, którzy nie mówili ani słowa po angielsku, w knajpie pracowało też kilku chłopaków o nieco lepszych możliwościach komunikacyjnych, którzy szybko tłumaczyli pokrzykiwane co chwila komendy z mandaryńskiego na amerykański.
Ciach, ciach, ciach. Nóż Ennisa pracował szybko, początkowo koślawo posiekana cebula z każdą następną wyglądała coraz lepiej. Chłopak nie był tylko pewien, czy da radę kroić tak przez osiem kolejnych godzin. Na szczęście jednak okazało się, że krojenie cebuli nie jest jego jedynym obowiązkiem.
Bo do krojenia były jeszcze inne warzywa. O, radości, iskro bogów, myślał Ennis, zrzucając kolejne obierki do kosza. Cóż za wspaniałe miejsce! Co chwila ktoś go popychał, właściciel wykrzykiwał niezrozumiałe polecenia, wszyscy traktowali go - delikatnie mówiąc - jak śmiecia. Pod koniec dnia Ennis był już całkowicie przesiąknięty kuchennymi aromatami.
Ze spuszczoną głową miał już wyjść do domu, kiedy nagle Cheng, jeden z pracowników, klepnął go w ramię i wręczył mu opakowanie chińskiego na wynos. Ennis popatrzył na nie niewidzącym wzrokiem, po czym przeniósł spojrzenie na nowego kolegę. Ten tylko pokazał mu kciuk uniesiony do góry - czyli spisał się nieźle. Ennis usłyszał jeszcze, że  "to tylko początek, potem będzie lepiej". Wzruszył ramionami, podziękował, a chińczyka wpakował na bagażnik motocykla.
Przynajmniej nie będzie chodził głodny.

//zt



Zobacz profil autora

56 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Nie 28 Cze 2015, 17:52

/noc z 18 na 19.09.13

- No ale wiesz, skoro mowa o francuzach, to też nie wiadomo gdzie mieli te usta wcześniej - zaśmiał się nieco histerycznie, jak to po alkoholu i razem z Jeremym weszli do knajpy.
Otworzył usta w oburzone "o" i złapał się teatralnie na pierś.
- Jak możesz? Ja nigdy nie kłamię. A może wolałbyś żebym powiedział "śmieszny" zamiast "zabawny? - zafalował brwiami i poszedł do ściany na której było napisane jaka część kota jest za ile. Tubylczy skośnoocy przyglądali się mężczyznom coś sobie szepcząc po kitajcowemu do siebie i parskając śmiechem.





Zobacz profil autora

57 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Nie 28 Cze 2015, 17:58

19.09.2013, pewnie po północy już

Jeremy zaśmiał się cicho, ale nie aż tak "pijacko" jak Jonathan.
- Phh, gdybyś wiedział co mi opowiadali niektórzy pacjenci w Stanach... Francuzi to przynajmniej mają w miarę przewidywalne zachcianki, takie, powiedziałbym, klasyczne, tutaj za to mamy świat nieskończonych możliwości i wierz mi, ludzie to wykorzystują - zauważył wesoło.
Dotarli do chińczyka i Jeremy lekko zmarszczył nos. Raczej rzadko bywał w takich miejscach, bardziej mu to przypominało lata młodości niż cokolwiek innego, no ale w końcu przybył tu "próbować na nowo", więc czemu by nie zacząć od zjedzenia porcji kota.
- Nieee, "zabawny" to zdecydowanie lepsze słowo. I wierzę ci, Jonathan - powiedział ze śmiechem Jeremy, kładąc rękę na ramieniu kolegi.
Przekrzywił głowę, przyglądając się menu.
- Uhm, to może ja poproszę krewetki po tajsku - powiedział do kitajca przy kasie.



Ostatnio zmieniony przez Jeremy Falcon dnia Nie 28 Cze 2015, 18:02, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

58 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Nie 28 Cze 2015, 18:01

19.09.2013, 00:30

Nocna zmiana w chińczyku była chyba najdziwniejszą. Zwłaszcza w weekendy. Do knajpy przychodzili wtedy klienci o najróżniejszych i najgłupszych zachciankach, bo niemal wszyscy bez wyjątku byli pod wpływem albo alkoholu, albo trawki, albo czegoś gorszego. Ci po maryśce zawsze chcieli monstrualne porcje najbardziej tłustego i najostrzejszego żarcia, i w sumie tych obsługa baru lubiła najbardziej. Pijani goście byli trochę gorsi, bo zawsze było ryzyko, że trzeba będzie odtykać kibel z rzygowin. Za to zazwyczaj zostawiali zdecydowanie za duże napiwki jak na bar takiej klasy.
Ennisa ktoś przerzucił na salę, żeby ogarniał stoliki i popychał pijaczków do wyjścia, kiedy skończą już jeść. Właśnie ścierał podłogę z rozlanej coli, kiedy otworzyły się drzwi i do baru weszło dwóch mężczyzn. Najpierw nie zwracał na nich uwagi, ale po chwili rozpoznał znajomy głos. Podniósł twarz znad mopa i rozdziawił usta ze zdziwienia.
Jonathan.
I JAKIŚ FACET!!!
Ennis wybałuszył oczy na nieznajomego, szybko lustrując go od stóp do głów - ładne buty, elegancki garnitur, aktóweczka, rozpięty kołnierzyk koszuli. Zacisnął obie ręce na mopie, zastanawiając się, czy ma się przywitać, czy udawać, że ich nie rozpoznaje. A jeśli to RANDKA? Co pomyśli sobie Pan Laluś, towarzyszący Harperowi, kiedy zobaczy, że Jon zna się z kuchcikami z chińczyka?
Spuścił głowę i ścierał dalej, uznając, że lepiej nie przeszkadzać.



Zobacz profil autora

59 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Nie 28 Cze 2015, 18:25

- Nie jestem pewien czy nawet chcę wiedzieć - machnął ręką - obawiam się, że mogę pożałować, bo niektórych rzeczy nie da się zapomnieć. Ale nie powiem, że nie mam ochoty teraz tam pojechać.
Zerknął na dłoń na jego ramieniu i starał się nie uśmiechać.
Patrzył na to co się tu oferuje i mina stopniowo mu rzedła.
- Um, to ja poproszę sajgonki - były bez kota ani innego podejrzanego mięsa więc może ominie go tasiemiec. Czekając na zamówienie, Jonathan oparł się o ladę i popatrzył po towarzystwie w środku. Zmarszczył brew gdy zdało mu sie, że dostrzegł znajomą emo fryzurę.
- Ennis? - powiedział z początku niepewnie - Ennis, hej. Co ty się nawet nie przywitasz? - uśmiechnął się i czekał aż młody na niego spojrzy.





Zobacz profil autora

60 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Nie 28 Cze 2015, 18:30

- Potwierdzam, niektórych rzeczy nie da się z głowy wyrzucić. Ale nie będę opowiadał, nie martw się, teoretycznie prawo mi tego zabrania - znowu puścił oko do Jona.
Zmarszczył brwi, przyglądając się, co w kuchni wyrabiają kucharze. Nie słyszał miauków ani pisków szczurów, więc był to już jakiś plus. Nagle Jonathan kogoś zawołał i Jeremy odwrócił się z zainteresowaniem. Okazało się, że chodzi o jakiegoś przestraszonego (Falcon zupełnie nie rozumiał tej paniki w oczach) i bardzo młodego sprzątacza, który jakoś zupełnie nie wyglądał na Chińczyka i to go trochę wybiło z tropu.
- Jakiś twój znajomy? - zapytał Jeremy, trochę zaintrygowany.



Zobacz profil autora

61 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Nie 28 Cze 2015, 18:34

Niestety, jego super konspiracyjna akcja się nie udała i Jonathan go zauważył. Cóż, najwyraźniej patolog nie przejmował się tym, co o ich znajomości pomyśli towarzyszący mu facet, dlatego Ennis oderwał rękę od mopa i pomachał Jonowi.
- No hej - przywitał się niepewnie. - No, wiesz, pracuję. Nie chcę wam przeszkadzać, nie?
Zerknął na towarzysza Harpera, a potem przeniósł ciekawskie spojrzenie na swojego przyjaciela. Kto to?, zdawał się pytać oczami.



Zobacz profil autora

62 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Nie 28 Cze 2015, 18:41

- A ty jesteś grzeczny. Dobrze, To się chwali - uśmiechnął się cwaniacko i skrzywił się nieco na zapachy dochodzące z kuchni. TO był na prawdę interesujący miks. Niby odór był nieprzyjemny, ale ślinianki go zdradziły i i tak zaczęły pracować.
Uśmiechnął się dy kolega się do nich odwrócił.
- Nie wiedziałem, że tu pracujesz. Jak zajęcia? Już tęsknisz za Sophie? - przechylił głowę. Harper przez chwilę patrzył na Ennisa skonfundowany. Przeszkadzać? W czym? No i ta jego panika i pytanie w oczach. Tylko o co on się pytał...
...oh!
- Nie, nie. Nie przeszkadzasz. - zrobił wielkie oczy i jakoś się zaczerwienił, ale to zapewne przez alkohol w jego żyłach. Tak, na pewno. Zerknął na psychologa i uśmiechnął się krótko.
- Ennis, mój przyjaciel, Jeremy, yyy, towarzysz do szklanki - przedstawił sobie mężczyzn koślawo.





Zobacz profil autora

63 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Nie 28 Cze 2015, 18:50

- Tak się składa, że rozmawiasz z ucieleśnieniem prawości - stwierdził Jeremy, uśmiechając się szelmowsko. Niewiele to miało wspólnego z rzeczywistością, ale Jonathan nie musiał o tym wiedzieć. W zasadzie, nikt nie musiał.
Falcon założył ręce na piersi, słuchając wymiany zdań pomiędzy chłopakiem a jego nowym kolegą. Zerkał to na jednego, to na drugiego, uśmiechając się do siebie półgębkiem. Nastolatek nie był mistrzem subtelności, bo od razu można było odczytać, o co mu chodziło. Za plecami Jonathana Jeremy ukrył usta dłonią, żeby nie było widać jego reakcji. A chciało mu się śmiać.
- Hm, miło poznać - przywitał się chłopakiem, ciągle próbując zdusić uśmiech na twarzy.
W międzyczasie w okienku pojawił się kitajec z ich zamówieniami. Jeremy zabrał swoje pudełko i zerknął na Jonathana.
- Jemy tutaj, czy może masz ochotę na ucztę na krawężniku? - zapytał.



Zobacz profil autora

64 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Nie 28 Cze 2015, 18:55

- Tak? Zapomniałem ci powiedzieć? - Ennis nerwowo ściskał mop przed sobą, unikając wzroku Jonathana. Jakoś nie czuł się specjalnie dobrze z faktem, że pracował w takim miejscu.
Z drugiej strony, wcześniej to była rzeźnia. Sam nie wiedział, które miejsce było lepsze.
- Ekhm, w porządku. To znaczy, prawie nie śpię, zarzucili nas masą materiałów i jak na razie nie mam żadnych znajomych, ale jest ok - wyrzucił z siebie bardzo szybko, zerkając w stronę kuchni, gdzie lada chwila pojawić się mogła pani Ling, siejąca postrach wśród pracowników.
Podniósł wzrok na Jeremy'ego i uśmiechnął się blado.
- Cześć - przywitał się niemrawo. Wreszcie z kuchni dobiegł damski głos, skrzeczący na całą salę "Eń-do-ma!", co pewnie miało znaczyć "Enderman". Ennis zrobił zrozpaczoną minę i powiedział przepraszająco:
- Muszę wracać do pracy. To smacznego. I miłej nocy! - dodał pospiesznie, po czym zniknął w kuchni, gdzie dostał solidną reprymendę. Po chińsku.

//zt



Zobacz profil autora

65 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Nie 28 Cze 2015, 19:06

- Znaczy nic się nie zmieniło od moich czasów - uśmiechnął się. - Nie martw się, jak już się przyzwyczaisz to nie będzie się to wydawało takie katastrofalne - skłamał przyjacielowi prosto w oczy bez zająknięcia.
Jonathan spojrzał pomiędzy facetów i pomyślał, że niezręcznosć była tu taka gęsta, że można by ją ciąć nożem. Niestety tutaj mieli tylko pałeczki.
- Do zobaczenia - powiedział jak Ennis zniknął na zapleczu. Może zaprosi go niedługo na obiad, bo biedny chłopak wygląda, jakby żywił się tylko resztkami z kuchni.
Wziął od sprzedawcy swoje sajgonki.
- Hmm, zapach kreta smażonego w głębokim tłuszczu, czy moczu na ulicy... Ciężki wybór - powiedział płasko. W końcu poszli na krawężnik przed budynkiem, bo tam przynajmniej nie czuł na sobie tuzina skośnych spojrzeń. No i można było liczyć na powiew powietrza.
- Często to robisz? - zapytał z pełnymi ustami po dłuższej chwili ciszy i przeżuwania. Przełknął - chodzisz na fastfoody z nieznajomymi?





Zobacz profil autora

66 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Nie 28 Cze 2015, 19:46

Jeremy oparł się o ladę ze swoim pudełkiem w ręku i czekał, aż Jonathan skończy rozmowę z tym wystraszonym szczypiorem. Ich zachowanie było tak niezręczne, że aż rozczulające.
Skinął głową na to, żeby wyjść zjeść na dwór.
- Ja też chyba jednak wolę uliczne powietrze od tej duchoty tutaj - przyznał i obaj z Jonathanem opuścili lokal.
Jeremy pozwolił sobie na to, żeby na moment zapomnieć o kontrolowaniu czystości swojego garnituru. Odłożył obok siebie teczkę i usiadł na krawężniku, żeby zabrać się do jedzenia. Alkohol powoli z niego wyparowywał i przyjął ten fakt z ulgą.
- Hm? - zdziwił się na pytanie Jonathana. Przez chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią, chrupiąc krewetkę.
- Na fast foody... Nie, chyba nigdy - zaśmiał się. - Szczerze mówiąc... - podniósł wzrok na Jonathana, ciągle jakby zastanawiając się nad odpowiedzią. - Ostatnio większość znajomości, które tak nawiązałem, po prostu kończyła się w łóżku.

Zobacz profil autora

67 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Nie 28 Cze 2015, 20:06

Jonathan w swoich casual dżinsach bez zawahania usiadł na krawężniku i wyciągnął sajgonkę. One chyba nie powinny ociekać niezidentyfikowaną cieczą...
Wzruszył ramionami i wpakował tłustą przekąskę do ust. Przełknął i oblizał palce, jeden po drugim.
Trzeba przyznać, że Jonathan świetnie się spisał. Nie udławił się, ani nie wypluł jedzenia na chodnik, ani też nie zagotowała mu się twarz, jakby można się było po nim spodziewać. Zamiast tego przestał na moment przeżuwać i uniósł wysoko brwi patrząc na Jeremiego. Nie wiedział co na to odpowiedzieć więc w ciszy gapił się chwile na psychologa.
- Aha. -  Powiedział w końcu i odwrócił wzrok aby wziąć drugą sajgonkę do paszczy pokazując czerwone uszy. Odchrząknął.
- Znaczy albo masz niskie standardy albo szczęście do ludzi. - zaśmiał się próbując wszystko obrócić w żart zanim się wygłupi. Marchewka z jedzenia wylądowała mu na koszuli.
- Noż...!





Zobacz profil autora

68 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Nie 28 Cze 2015, 20:25

Jeremy ściągnął usta i spuścił wzrok. Wyglądał, jakby się mocno zmartwił. Przeżuł jeszcze jedną krewetkę, nim ponownie się odezwał.
- Wiem, jak to brzmi. Moje życie się ostatnio odwróciło do góry nogami i... Cóż, nie ukrywajmy, odreagowuję wprost stereotypowo - westchnął. - Zresztą, pokażę ci coś.
Podniósł się z krawężnika i poszedł do kosza, żeby wyrzucić puste już opakowanie po krewetkach. Wytarł obie dłonie o serwetkę zabraną z knajpy, wytrzepał trochę nogawki i siedzenie, pogrzebał w kieszeni spodni, po czym wrócił do Jonathana. Opadł na krawężnik, trzymając w rękach swój portfel. Otworzył go i z jednej z kieszonek wyciągnął nieco zużyte już zdjęcie przedstawiające czekoladowoskórą piękność z burzą czarnych włosów i zawadiackim uśmiechem na twarzy. Pokazał je Jonathanowi.
- Marie-Anne - powiedział krótko Jeremy, ze smutkiem przyglądając się zdjęciu. - Rok temu powiedziałbym, że to miłość mojego życia, ale wtedy byśmy tutaj nie rozmawiali.
Schował zdjęcie.
- Nie mogę się zmusić do wyrzucenia go.
Popatrzył na Jonathana, po czym uśmiechnął się blado.
- Wygląda na to, że jednak się upiłem na smutno. Albo to ten chińczyk tak zadziałał. Przepraszam, zazwyczaj nie jestem taki sentymentalny.
Spojrzał na swoje dłonie. Normalnie ten wieczór potoczyłby się inaczej: Jeremy wszedłby do klubu, podszedł do kogoś, kto akurat by mu się spodobał, i od razu zbajerowałby gładką gadką. Potem gorąca noc i typowe wyjście bez pożegnania, bez numeru telefonu, bez niczego. Tak spędził ostatnie dwa miesiące. Tylko, że chyba już miał tego dosyć. Podniósł wzrok na Jonathana.
- Chrzanić to. Chcesz się jeszcze gdzieś iść napić?



Zobacz profil autora

69 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Nie 28 Cze 2015, 20:38

Chciał się zapytać co się stało, ale to byłoby nietaktowne. Szczególnie, że ledno się poznali. Jonathana zdziwiła ta zmiana u Jeremiego. Jednak zobaczenie człowieka pod tą grubą warstwą wypracowanego imidżu wyszło jedynie na dobre. No i żal mu się troche zrobiło kolesia. Nie mógł go tak teraz zostawić, co nie? Wyrzucił pudełko do kosza niczym Michał Jordan u szczytu swojej kariery.
Położył mu rękę na ramieniu.
- Zdecydowanie - uśmiechnął się pochylając nieco w jego stronę, po czym oparłszy się na mężczyźnie wstał z krawężnika.
- I wiesz, chyba chcę tańczyć. - wyszczerzył się - Znasz  pierwszą hipsterską wylęgarnię Appaloosy?
I poszli w stronę klubu Bloopers

/zt --> Bloopers





Zobacz profil autora

70 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Sro 01 Lip 2015, 15:19

21.09.2013, z Magazynu JTC

Ennis bardzo starał się wyłączyć mózg na czas realizacji zlecenia od Smitha. Najchętniej wcisnąłby gaz do dechy i przejechał miasto na pełnej piździe, bo na to miał w tym momencie ochotę - tuż obok pobicia się z kimś, wypalenia kartonu fajek i schlania się do nieprzytomności - ale musiał się kontrolować. W bagażniku motocykla miał przecież kokainę, nie mógł ryzykować kontroli policyjnej.
Jednak każda myśl o tym, w co się dał wcisnąć, tylko go bardziej irytowała. Czemu się nie postawił bardziej Smithowi? Czy naprawdę sprzedałby Ennisa gliniarzom, wiedząc, że dowiedziałaby się o tym Sabrina? Czy naprawdę aż tak się bał więzienia? Smith spytał, czy mu nie żal życia. Tylko, że według Ennisa to, co robił Smith, nie było żadnym rozwiązaniem, tylko pogrążaniem się.
No i właśnie to robił. Pogrążał się. Może to były jakieś masochistyczne ciągoty. Może pęd ku śmierci. Może Ennis tak naprawdę chciał żyć w tej bezkarności, jak Smith.
Wzdrygnął się, próbując otrząsnąć z tych myśli. Wreszcie dojechał do baru. Zaparkował motocykl w alejce i zsiadł z niego, nie ściągając kasku. Zabrał paczkę z bagażnika i ruszył przed siebie, chcąc jak najszybciej pozbyć się towaru. Wszedł prosto do baru, wściekły, że nawet w jego pracy dzieją się jakieś podejrzane rzeczy.
- Mam dostawę drobiu - osobie przy ladzie. Nie chciał ściągać kasku, chociaż pewnie i tak wszyscy już wiedzieli, że to on.



Zobacz profil autora

71 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Sro 01 Lip 2015, 15:30

Mężczyzna przy kasie wpierw się zdziwił. Żadnego drobiu nie zamawiali! Lecz słowa Ennisa usłyszał też kierownik. Podszedł do lady, odebrał od chłopaka torbę i zajrzał do środka.
- A... faktycznie!
Schował pakunek pod ladę i sam sięgnął do kieszeni fartucha, gdzie miał portfel. Wręczył Ennisowi plik banknotów.
- Za fatygę.
Enderman właśnie dostał dwa tysiące dolarów napiwku.

Zobacz profil autora

72 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Sro 01 Lip 2015, 15:35

Ennis zobaczył gruby plik banknotów i wytrzeszczył oczy. Szybko je schował, żeby nikt tego nie zobaczył.
Skinął kierownikowi (już nigdy nie spojrzy na niego tak samo) na do widzenia i wyszedł.
Stał chwilę przed motocyklem, nie wiedząc, co zrobić. Powinien się cieszyć, że dostał tyle kasy, ale ciągle czuł w stosunku do siebie takie obrzydzenie, że żadne pieniądze by tego nie mogły stłumić. Wreszcie otrząsnął się z szoku, wsiadł na motor i pojechał z powrotem do akademika.

//zt



Zobacz profil autora

73 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Czw 03 Wrz 2015, 17:11

18.02.2014, wieczór

Mijał kolejny dzień ciężkiej pracy Ennisa w chińczyku. Już zdążył się nauczyć, co poszczególne chrząkania i charkania oznaczają - czy ma odpalać gaz pod kolejnym wokiem, czy wrzucać na parę pierożki dim sum, czy może nasypać do mającego z pięćdziesiąt lat gara ryżu. Nie można powiedzieć, żeby się w pracy z kimś zaprzyjaźnił - jedyny Chińczyk, który jako tako mówił to po angielsku, Chang, był krewnym właścicieli, miał szesnaście lat i dorabiał sobie w knajpie wujka tylko popołudniami. Czasami wymykał się do Ennisa, żeby po kryjomu zakurzyć - średnio profesjonalnie - fajkę i pogadać o swojej ostatniej rozgrywce w LOLa. Enderman nie był specjalnie tym tematem zainteresowany.
Teraz dostał znowu kupę naczyń do zmywania, bo - chociaż teoretycznie mieli pomywacza - zaskakująco często potrzebował on pomocy. Już bez żadnych oznak protestu na twarzy zabrał się do roboty. W końcu fucha w chińczyku opłacała mu studia. Nie mógł narzekać.



Zobacz profil autora

74 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Czw 03 Wrz 2015, 17:23

18.02.2014, wieczór


Miał nadzieję, że Ennis będzie pracować na późniejszej zmianie. Musiał z nim pogadać, a był pewien, ze jeśli by zadzwonił - chłopak by nie odebrał. No, a nawet jeśli, to zrobiłby wszystko, by wymówić się ze spotkania. Dlatego też postanowił przyjść do baru.
Wszedł do baru, przywitał się z kasjerem i od razu zapytał o Endermana. 
- Zawołaj go. 



Zobacz profil autora

75 Re: Bar szybkiej obsługi "Kin" on Czw 03 Wrz 2015, 17:33

Ennis pochylał się właśnie nad kolejnym talerzem obklejonym sosem po wołowinie po kantońsku, gdy do kuchni wsunął się barman i kazał mu wyjść na zewnątrz. Chłopak obrzucił go pytającym spojrzeniem, ale tamten tylko wzruszył ramionami i wrócił do swoich obowiązków. Enderman westchnął, zakręcił kran i ruszył w stronę części dla gości, po drodze jednak pozbywając się z głowy znienawidzonej siatki na włosy. Czuł się w niej tak, jakby pracował na stołówce dla żebraków.
Widok Smitha za ladą nawet go jakoś specjalnie nie zdziwił. Ennis obrzucił Antoniego niechętnym spojrzeniem i ruszył do niego z miną jak na ścięcie.
Podał mu rękę przez ladę i oparł się o nią, spoglądając na Anthony'ego od dołu. Tak dla odmiany.
- Ma pan do mnie jakąś sprawę? - zapytał spokojnie.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 4]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach