Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Appaloosa Plains Avenue

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 11 z 12]

1 Appaloosa Plains Avenue on Pią 16 Maj 2014, 20:08

First topic message reminder :

Czteropasmowa ulica prowadzi przez prawie całe centrum. Budynki tutaj są zadbane, kamienice dopieszczone, a pośród mijanych lokali z pewnością zauważysz szyldy znanych marek. Dużo tu przecznic, więc i dużo przystanków na światłach. Za to nietrudno o złapanie taryfy, jeśli zmęczysz się chodzeniem. Jeśli się rozejrzysz, zobaczysz górujące nad miastem wieżowce, zarówno mieszkalne, jak i należące do firm.

Zobacz profil autora

251 Re: Appaloosa Plains Avenue on Wto 23 Cze 2015, 20:55

- Każdy by chyba wolał widzieć, więc mu tego nei zabronię. Tak na prawdę zobaczymy jak to się rozwinie wszystko - przyznała.
- No jego nazwiska nie dostanie, to na pewno - postanowiła to już jakiś czas temu i zdania nie zmieniła.
Pojechali dalej.
ztx2




Zobacz profil autora

252 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 18:17

// 19.09.2013, poczatek, pewnie popołudnie
Foxxy stwierdziła, ze to czas na kolejny tatuaż. Zastanawiała sie jedynie, gdzie to cholerstwo umieścić. Zajechała na tą jakże zatloczoną ulicę, i przedarła się do salonu tatuażu. Wcześniej robiła sobie u niego dziarę i.. przeżyla, ale może miała szczeście. Na zewnątrz nie wyglądał zachęcająco. Jednak w środku był to istny salon perfekcyjnej pani domu. Wlazła więc na te drugie piętro i czekała w poczekalni. Nadal zastanawiajac sie gdzie to umieścić.



Zobacz profil autora

253 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 18:27

/19.09.13, popołudnie/

Teddy, jak nie ona ostaniami czasy, jakoś czuła się w dołku. Może za długo siedziała w jednym miejscu, po tym, jak rok włóczyła się po Europie? Może. To przypomniało jej, że miała zahaczyć o park i wybrać się z Liluye na wycieczkę. Zazwyczaj w podobnych sytuacjach robiła sobie tatuaż, przekuwała się. To się wybrała do salonu, która poleciła jej koleżanka z roku wyżej.
- No, pełnoletnia, przecież - dokończyła z uśmiechem i podała jakieś lasce z recepcji prawko.
Teddy siadła na krześle obok Foxxy.
- Kolczyk czy dziara nowa? - zagadnęła bezpośrednio. W taki miejscu raczej paniować nie będą.



Zobacz profil autora

254 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 18:31

Foxxy przeglądała jakiś dziwny młodziezowy magazyn. Szok po prostu jakie bzdury ci Amerykanie wypisują. Spojrzała na kobietę pokazującą prawko. Ładna była to musiała przyznać. Otaksowała ją od góry do dołu. To, że jej podoba to nie znaczy, ze od razu noc i w ogóle!
- Dziara, ale mała. - powiedziała to tak jakby małe dziary się nie liczyły. Miała na sobie podkoszulkę i prawie wszystkie tatuaże były widoczne, a te na ramionach odkryte.
- A ty? - spytała do pewnie młodszej od siebie kobitki.



Zobacz profil autora

255 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 18:40

- Och, ale takie mają urok. Szczególnie, że czasem trzeba się ich naszukać! - Nie był to żaden podtekst, raczej nawiązanie do tego, że za masa włosów miała skryty jeden.
- Ja kolczyk, tym razem. - Na pewno jeszcze jakiś tatuaż będzie w jej życiu.
- Jaki wzór, miejsce? To uzależnia, nie?



Zobacz profil autora

256 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 18:44

Rozumiala o co jej chodzi, a że Foxxy rzadko rozumiała wyłapywała podteksty od obcych to się nie przejęła. Skinęła głową z lekkim uśmiechem. Kobitka siedząca najbliżej drzwi do sali mietosiła wszystko co było pod ręką bojąc się chyba naprawdę igły. fox na nią spojrzała, by zaraz wrócić do Teddy.
- Jakoś kolczyków nie mam. Nawet uszu nie mam przekutych. - powiedziała spokojnie. Chociaż kolczyki Autumn jej się podobały.
- Myślałam o jesiennych listkach za uchem. - powiedziała. - Ale nadal nie jestem pewna co do miejsca. A ty gdzie się przekuwasz? - spytała myśląc, ze to jakies w miarę normalne miejsce.



Zobacz profil autora

257 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 18:52

Uśmiechnęła się wesoło.
- Co kto lubi, choć ja akurat trochę i tego i tego.
Spojrzała tam, gdzie Foxxy i posłała ciepły uśmiech przerażonej.
- Ja mam, i niekiedy dawało w kość przy robieniu - mówiąc to odsłoniła włosy, a za uchem znajdował się tatuaż konia szachowego.
- Tym razem w sutku - zero speszenia się Teddy. Jej starsza siostra miała oba przebite, więc jakoś nie uważała, że ma się z tym kryć. Wszystko dla ludzi. Zresztą miała sporo starsze rodzeństwo, dużo przebywał wśród starszych i żarty z podtekstami uodporniły ją na wiele.
- W ogóle, Teddy jestem.



Zobacz profil autora

258 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 18:58

Morgan nie bała się bólu. Chociaż nie można mówić, ze go lubiła będąc magnesem na kulki z pistoletów.
- ładny. - powiedziała. Poprawiła sie by spojrzeć na konia z bliska.
- Świetne wykonanie. - pochwaliła zaraz. Przerażona kobieta właśnie weszła, a wyszła z sali jakaś obdziarana nawet na twarzy dziewczyna. Uśmiechnęła się pokazują swoje jedyne dwa zęby.
- Moja dziew... przyjaciółka też ma je przebite. Mówiła, że boli jak cholera, ale efekt jej się strasznie podoba. - powiedziała Mirgan do Teddy. Na początku szybko się poprawiając. Zaraz podała rękę na powitanie na której miała obrączkę.
- Foxxy. - przywitała się.



Zobacz profil autora

259 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 19:11

- Dziękuję, choć to bardziej pochwały należą się kumplowi mojego brata. Ma super talent. Tylko niestety siedzi w Phoenix - rozłożyła ręce bezradnie.
- Moja siostra mówi to samo, jej mąż też, że efekt świetny - dokończyła ze śmiechem. Na pomyłkę Foxxy nie zwróciła szczególnej uwagi. W sensie ważne, że Morgan to odpowiadało.
- Bardziej psudo czy rodzice tacy oryginalni? - zaciekawiła się słysząc imię.



Zobacz profil autora

260 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 19:20

- Ten koleś tez jest niezły, wydzierał mi to. - powiedziała pokazując karabinek po wewnętrznej stronie ramienia. Nosiła też jego inne artystyczne wyczyny, ale nie wypada ich pokazywać. Uśmiechnęla się na śmiech Teddy. ale nie chciałaby słyszeć jej krzyku, gdy będą jej przekuwać.
- A co brzmi jakbym w burdelu pracowała.. - zażartowała. - moje imię. Chociaż zmieniłam na nie po małżeństwie. - powiedziała szczerze. Nie wiedziała przecież z kim miała do czynienia.
- Dla efektu można wszystko przecierpieć. - zauważyła, po cyzm chyba dało się usłyszeć szloch z sali.



Zobacz profil autora

261 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 19:30

Pochyliła nad ramieniem Fox.
- Dobry jest - pokiwała głową.
- Nie, dlaczego? Po prostu mój brat ma na imię Carlton, a i tak wszyscy mówią na niego Ton, siostra Eugenia, a jest Giną, no ja Teddy, ale w prawku mam Theodora. Z imionami bywa różnie - przeczesała włosy i odrzuciła za ramię.
- No tamta cierpi dość, ale zdecydowana, skoro nie wybiegła jeszcze.
Sama Teddy wolała nie myśleć, że będzie miała bolesne przekucie, zresztą tylko chwilę.



Zobacz profil autora

262 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 19:36

- No jestem tutaj trzeci raz. - powiedziała zadowolona. Skinęła głowa, ona nie pamiętąła, czy jej smok ją bolał. Wiedziała, ze musi go odświeżyć, ale to następnym razem.
- No tak imię można sobie wybrać. - dodała roześmiana. Poprawiła sie na siedzenie by spojrzeń na wejście od dali, z której jak na wyzwanie Teddy wybiegła rozryczana denatka. Chyba jednak zadowolona z tego, ze zrobila sobie połowe tatuażu, a nie cały.
- Boisz się, co? Potrzymać się za rekę? - spytała Teddy. Ale oczywiście mówiła w żartobliwym tonie i dąło się to wyczuć.
- To zaraz chyba moja kolej.. - mruknęla.



Zobacz profil autora

263 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 19:45

Zakryła dłonią usta, na których pojawił się godny chochlika uśmiech.
- Chyba wykrakałam.
Po chwili udała całkowite przerażenie i galopująca panikę.
- Najlepiej od razu za obie! - zaraz zachichotała.
- Emm, no tak, powodzenia. Będzie ładna dziara.
Zacisnęła oba kciuki i podniosła ręce do góry.



Zobacz profil autora

264 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 19:54

Foxxy zaśmiała się.
- Wyglądasz na przerażoną z lekka. - powiedziała na swoje usprawiedliwienie.
- Poczekam na Ciebie to może pójdziemy na piwo co? - spytała przyjaźnie. Po czym musiała iść już na salę. Usiadła na miejscu, powiedziała co chce i faktycznie nie było to najmniej bolące miejsce. Fox przeklinała w myślach, raz można było usłyszeć ją na korytarzu, ale to już była wina tatuażysty, który zaraz dostał zjebkę. Po jakiś pól godzinie wyszła z sali.
- Powodzenia- powiedziała przyglądając się nowemu tatuażowi w lustrze wiszącym w poczekalni.



Zobacz profil autora

265 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 20:05

Odprowadziła z uśmiechem Foxxy. Kiedy ta wyszła, Teddy wstała i ciekawie przyjrzała się tatuażowi.
- Fajny - zawyrokowała. - I piwo? Jasne - choć pewnie nie powinny po tym wszystkim pić, ale co tam.
Weszła do gabinetu. Więcej trwały całe przygotowania, niż samo przekucie. Bo trzeba było się rozebrać. Zdezynfekować miejsce, przygotować cały sprzęt - igła, kolczyk i resztę. W końcu nastąpiło samo przekucie prawego sutka. Bolało, nawet, jak tam nawet psiknął jej piercer znieczuleniem, to ile to objęło? Tedy westchnęła i przygryzła sobie prawie do krwi bok policzka. W końcu wyszła.
- No zrobione, tylko z ponad dwa miesiące gojenia. To co idziemy, gdzie chcesz?



Zobacz profil autora

266 Re: Appaloosa Plains Avenue on Czw 25 Cze 2015, 20:08

- Jedno nam nie zaszkodzi. - powiedziała apropo piwa. Wstała, gdy Teddy wyszła widząc, jeszcze bol wymalowany na jej twarzy. Nie skomentowała tego.
- Nie wiem, coś najbliżej. Jestem samochodem, więc i tak musimy podjechać. Nie znam za bardzo tych okolic. - powiedziała wyciągając kluczyki i wychodząc już na ulice prowadząc Teddy do samochodu, lub Teddy zaprowadziła je do baru.
<ztx2>



Zobacz profil autora

267 Re: Appaloosa Plains Avenue on Nie 28 Cze 2015, 22:13

// ??? ---> 19.09.2013, koło 18

Jeremy'ego obudził huk jakby obok niego startował odrzutowiec. Skrzywił się i zatkał uszy, próbując zablokować hałas, ale nic to nie dało. Czuł się tak, jakby miał pękniętą czaszkę. Wreszcie otworzył oczy.
Nie kojarzył tego sufitu.
Zamrugał kilkakrotnie i zorientował się wreszcie, że huk nie dobiega wcale z zewnątrz, tylko prosto z jego głowy. Miał monstrualnego kaca. W ustach czuł smak Skittlesów, wódki, lukru (???) i chyba to była nutka imbiru?
Jęknął i podniósł się na łokciach z pozycji leżącej. Rozejrzał się dookoła. No tak, jakiś motel. Nie taki znowu najgorszy, bo tapeta się nie odklejała, a przed łóżkiem stał telewizor, nie rozbity. Jeremy spojrzał w dół, na ześlizgującą się z niego kołdrę. Nie miał na sobie koszuli. Rozejrzał się w prawo i zobaczył ją wiszącą na wieszaku w półotwartej szafie.
Nawet po pijaku dbał o ciuchy.
Odetchnął trochę z ulgą. Wyprostował się jednak z łokci i wtedy jego ręka trafiła na coś, co dziwnie przypominało czyjeś ciało.
Jeremy wytrzeszczył oczy. Powoli, powolutku odwrócił się w lewo.
Obok niego spał jak suseł Jonathan, którego nazwiska nawet wczoraj nie poznał. Mężczyzna przełknął ślinę i gorączkowo rozejrzał się po pokoju, w poszukiwaniu oznak tego, co wczoraj w ogóle się stało. Drżącą ręką odsłonił kołdrę.
Miał na sobie spodnie.
Wypuścił ze świstem powietrze. Znowu spojrzał na Jonathana. Nie miał pojęcia, co robić, więc... Po prostu usiadł na łóżku, ukrywając twarz w dłoniach. Ważyła chyba tonę.

Zobacz profil autora

268 Re: Appaloosa Plains Avenue on Nie 28 Cze 2015, 22:29

// 19.09.13, 18.20

Jonathan spał jak kamień ale jego organizm postanowił skończyć z tą taryfą ulgową i zaczął go wybudzać z błogiego snu do brutalnej rzeczywistości. Pierwsze co poczuł to dudnienie w głowie, potem popielniczkę w ustach z okropnym porannym oddechem a na koniec ból w dziwnych, zdawałoby się przypadkowych częściach ciała, jakby się konkretnie poobijał.
Otworzenie oczu było wyzwaniem, którego nie był na siłach sie jeszcze podjąc więc jęknął boleśnie i przykrył sie kołdrą. 
Ruszając leniwie ręką zahaczył jednak o coś ciepłego co zaskakująco przypominało czyjeś ciało. Parsknął w poduszkę. Jakie niby ciało, przecież nikt z nim nie mieszka...
...
Otworzył momentalnie oczy, zobaczył Jeremiego i po chwili zszokowanej ciszy z zaskoczonym, stłumionym krzykiem sturlał się z łózka na tyłek. Dzięki bogu odziany w gacie. Miał też na sobie koszulę, która była fatalnie pognieciona. Jego spodnie wisiały na oparciu krzesła.
Gdy już to wszystko zarejestrował do jego głowy wdarł się niewypowiedziany ból. Chwycił się za łeb, jęknął i położył się na podłodze.
Gdy już przestał mieć Mroczków przed oczami spojrzał na Jeremiego. 
- Dzie... dzień dobry...? - jego głos był zachrypnięty i suchy. Odchrząknął ale nic więcej nie powiedział.





Zobacz profil autora

269 Re: Appaloosa Plains Avenue on Pon 29 Cze 2015, 11:13

Jeremy siedział nieruchomo dłuższą chwilę, aż ciszę, jak mu się wydawało, poranka, przerwał nagle stłumiony okrzyk i łoskot, jakby ktoś  zleciał z łóżka. Powoli odwrócił głowę w stronę siedzącego teraz pod ścianą Jonathana i uśmiechnął się blado.
- Dzień dobry - powiedział słabym głosem. Znowu zwrócił się w stronę drzwi, prawą ręką masując sobie skroń.
Wreszcie podniósł głowę z postanowieniem ponownego rozejrzenia się po pokoju, w poszukiwaniu jakichś poszlak. Swoje buty zauważył rozrzucone po swojej stronie łóżka. Jego aktówka leżała na stole, otwarta.
W kącie pokoju Jeremy zauważył jednak coś,  co go totalnie wybiło z równowagi - kosz owoców z przywiązanymi do niego  balonami z napisem "Wieczór panieński Becky xoxoxo!!!".
- Boże - wychrypiał. - Co to?
Podniósł się ciężko i podszedł do kosza. Cały problem polegał na tym, że Jeremy absolutnie nic nie pamiętał. Nagle zaczął panicznie się obracać, próbując wzrokiem przebadać całe swoje ciało. Kiedy się uspokoił, zorientował się znowu, że nie jest sam w pokoju. Spojrzał na Jonathana.
- Erm... Sprawdzałem, czy nie mam żadnych tatuaży - powiedział przepraszająco. Stał chwilę bez słowa,  aż wreszcie podszedł z powroten do łóżka, na które ciężko opadł, znowu łapiąc się za głowę.
- Boże, mam chyba największego kaca w życiu - jęknął. Odwrócił głowę do Jonathana.  Patrzył tak chwilę na niego, po czym zaśmiał się bezgłośnie, ukrywając twarz w dłoniach.
- Ostatnie, co pamiętam, to parkiet w tym klubie dla hipsterów - wymamrotał. Odsłonił twarz, zerkając z zaciekawieniem na kolegę. - Ty?

Zobacz profil autora

270 Re: Appaloosa Plains Avenue on Pon 29 Cze 2015, 11:49

Bolała go głowa, tyłek, plecy i rzęsy. Wszystko bolało a do tego w ustach miał pustynię. Dopiero teraz zauważył koszyk i zrobił głupią minę.
- Nie mam pojęcia ale mam nadzieję, że Becky bawiła się świetnie... czy ty masz na sobie szminkę? - Jonathan zmrużył oczy i wskazał palcem na twarz mężczyzny. Sam też obejrzał się dookoła na ile mu pozwalało jego obolałe ciało i zauważył pięć dolców za gumką od swoich gaci. Zrobił wielkie oczy i postanowił sprawę przemilczeć.
Przytaknął.
- Chyba nas obu załatwiły kolorowe szoty. I proszę nie wrzeszcz. Ostatnie co pamiętam to facet z głową konia, więc to musiało być w Bloopers. - powiedział mimo, że obaj mówili bardzo cicho. Nadal leżał na ziemi i zasłonił sobie oczy łokciem, bo wstrętne światło chciało mu się wwiercić w głowę. Z trudem podniósł się i wsipął na łóżko, bo leżenie na ziemi mu nie pomagało.
- Cholera. Nie zdażyło mi się coś takiego od rozdania dyplomów.





Zobacz profil autora

271 Re: Appaloosa Plains Avenue on Pon 29 Cze 2015, 13:24

Jeremy chciał się zaśmiać, ale w tym momencie basowe dudnienie w jego głowie zamieniło się jazgotliwy pisk i tylko skrzywił się straszliwie. Nawet nie miał siły podnieść się i sprawdzić, czy faktycznie ma szminkę na twarzy. Oceni straty przy prysznicu. Znowu potarł czoło dłońmi.
- Chryste - burknął. - Czuję się tak, jakbym miał sparaliżowane wszystkie mięśnie twarzy - wziął głęboki wdech. - Ja nawet nie wiem, czy kiedykolwiek tak się spiłem. Najbardziej szalona impreza jaką przeżyłem była na jakimś zjeździe psychologów, więc...
Wreszcie odjął ręce od głowy. Gapił się przez chwilę w sufit, nie będąc w stanie się poruszyć, aż wreszcie, choć z trudem, poderwał się do pozycji siedzącej.
- No dobra. Nie możemy tak tu leżeć i umierać. Po pierwsze prysznic. Potem pomyślimy, co dalej, bo na razie mam ciągle przepalone przewody.
Podniósł się z łóżka i od razu potknął się o coś, co leżało na ziemi. Spojrzał pod nogi.
- ... Czy to jest pluszowy wąż? - zapytał, podnosząc maskotkę dwoma palcami z ziemi. Popatrzył na Jonathana. - Gdzie myśmy wczoraj byli?
Jeszcze brakowało, żeby gdzieś leżała ta maska konia. Chociaż wtedy przynajmniej wiedzieliby, skąd się wzięła. Za to pluszowego węża Jeremy w ogóle sobie nie przypominał. Pokręcił głową i z przygarbionymi ramionami przeszedł przez pokój do łazienki. Zrzucił z siebie spodnie i bokserki, odkręcił zimną wodę i wszedł do kabiny prysznicowej. Ją zamknął, drzwi do łazienki nie.



Zobacz profil autora

272 Re: Appaloosa Plains Avenue on Pon 29 Cze 2015, 13:47

- Nie? Ale mi umieranie idzie teraz całkiem nieźle. Nie mam pojęcia jak mam się stąd ruszyć. - powiedział w łokieć.
Jeremy poszedł do łazienki a Jonathan po kilku minutach umierania stoczył się na bok i z trudem usiadł opierając głowę na dłoniach. Zerknął na pluszowego węża, który był obsypany brokatem.
Prysznic brzmiał jak zbawienie ale do tego trzeba by wstać. Popatrzył w stronę łazienki i szybko się odwrócił żałując swojej decyzji. Sięgnął zamiast tego po swój portfel. Nic nie zniknęło, poza jakimiś dwiema stówami, które zapewne właśnie trawiła jego wątroba. Następnie wziął telefon. Żadnych nieodebranych połączeń ani wiadomości. Za to w jego galerii pojawiły się dwa nowe zdjęcia. 
Wytrzeszczył oczy zdezorientowany gdy zobaczył krzywo skadrowane selfie z sobą, Jeremym i piątką dziewczyn z rogami na głowie. Na drugim była rozblurowana sylwetka Jeremiego z pluszowym wężem na szyi, wykonującym jakiś taniec niczym Selma Hayek.
- Eeee...





Zobacz profil autora

273 Re: Appaloosa Plains Avenue on Pon 29 Cze 2015, 14:03

Jeremy z chęcią zostałby pod strumieniem wody z prysznica jeszcze z godzinę, ale ciągle musiał pamiętać o tym, że nie jest sam. Wreszcie zakręcił kurek, uchylił kabinę i na ślepo zgarnął motelowy ręcznik. Osuszył się nim jako tako, zawiązał go sobie w biodrach i wyszedł na śliską łazienkową posadzkę. Podniósł głowę i zorientował się, że nie zamknął drzwi. Jonathan na szczęście zajmował się telefonem i chyba tego nie zauważył, więc Jeremy dyskretnie sięgnął do klamki i zamknął się, żeby z powrotem wskoczyć w jakieś ubrania.
Chociaż wolałby jednak świeżą bieliznę. Może coś się uda zorganizować.
Wreszcie wyszedł z łazienki, wycierając jeszcze włosy.
- Woda pomaga, naprawdę polecam - rzucił do Jonathana. - Znalazłeś coś w telefonie?
Doszedł do swojej aktówki. Cieszył się, że w ogóle ją miał, spodziewał się raczej, że zgubi ją w trakcie całego wieczoru. Była otwarta. Jeremy zajrzał do środka i od razu ją zatrzasnął.
Wziął głęboki wdech. Pogrzebał w kieszeni spodni, spodziewając się wszystkiego. To, co znalazł nie było jednak takie przerażające - po prostu paczka zapałek z Pubu u Gordona.
Pokazał je Jonathanowi:
- Co to za miejscówka?



Zobacz profil autora

274 Re: Appaloosa Plains Avenue on Pon 29 Cze 2015, 14:10

Jonathan bez słowa pokazał mu zdjęcie tego jak wywija z wężem.
- Do tańca brzucha też masz talent? Jesze jedna z jakimiś dziewczynami... o - pokazał mu drugie zdjęcie.
- Pub niedaleko. Przyjemne miejsce nawet... - odpowiedział i popatrzył mu w oczy podnosząc brew - panie detektywie - uśmiechnął się kątem ust, a raczej próbował, bo twarz miał jak z waty.
- A teraz wybacz, idę się utopić. - chwycił swoje spodnie z krzesła i poszedł do łazienki. Zamykając za sobą drzwi. Wrócił po kilkunastu minutach ubrany w spodnie i z ręcznikiem na ramionach.
- Jakieś jeszcze poszlaki?





Zobacz profil autora

275 Re: Appaloosa Plains Avenue on Pon 29 Cze 2015, 14:20

Jeremy zmrużył oczy, żeby zobaczyć cokolwiek na rozmazanym zdjęciu, które podetknął mu Jonathan. Przygryzł wargę.
- Chciałbym powiedzieć, że to nie ja, ale to JEST mój garnitur. 
Popatrzył na trzymane w ręku zapałki.
- A mają tam jakieś jedzenie? Mam wrażenie że powinniśmy coś zjeść... I może, ech, spróbować przepić tego kaca - zapytał o pub u Gordona.
Jonathan poszedł pod prysznic, a Jeremy zabrał się za dalsze przeszukiwanie swoich kieszeni i pokoju. Znalazł jeszcze wypełnione w połowie sudoku, ale to chyba nie było jego pismo, los z jakiejś loterii, a także, ku swojemu przerażeniu, trzy pary damskich stringów i chyba jedne męskie. Zwinął je w rulon i wywalił do kosza w kącie pokoju.
Gdy Jon wyszedł spod prysznica, Jeremy siedział nad mapą, którą znalazł na telewizorze.
- To chyba mapa kampusu. Ktoś zaznaczył na niej ten punkt - zaprezentował paćkę ze szminki na mapie kampusu. - A z tyłu jest instrukcja jak tam dojść. To nie jest moje pismo, raczej jakiejś dziewczyny. Może Becky? - zapytał, siląc się na uśmiech.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 11 z 12]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach