Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Williama

Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 11]

1 Dom Williama on Wto 03 Lut 2015, 17:22

Parterowy dom o niskospadowym dachu pokrytym brązową dachówką. Zbudowany ze dobrej jakości materiałów. Ma dobrą izolację i działającą klimatyzację.
Wchodzi się do sieni, a z niej do dużego pokoju dziennego z otwartą kuchnią. Jest tu też dość miejsca, by postawić duży jadalniany stół. Korytarz po lewej stronie prowadzi do łazienki i dwóch pokoi, a mały korytarzyk przy kuchni kryje małe pomieszczenie gospodarcze i przejście do garażu. Garaż mieści jeden samochód.


KLIK, SZCZEGÓŁOWO:

Będzie dokładniejszy!
Jak dobrze widać - dom Parkera nie różni się niemalże niczym innym od pozostałych domów o podobnej budowie. Na prowizorycznym, płaskim ganku znajduje się skrzynka na listy, która bokiem przytwierdzona jest do ściany domu. Tuż obok wejścia frontowego mieszczą się dwa krzesła, zaś na prawo - drzwi garażowe, za którymi stoi śmietnik.
Wchodząc do domu, trafia się najpierw do sieni. Po prawej stronie jest wysoka szafa na odzież wierzchnią, obuwie noszone na co dzień i inne tego typu artykuły. Od razu z sieni można przejść na korytarz po lewej albo do salonu naprzeciw; nie ma drzwi, są tylko łuki.
Całe wnętrze domu jest w stonowanym kolorach: dominujące szarości, brązy i granaty, z białym czy czarnym akcentem. Wbrew ciemnym kolorom na ścianach czy też podłogi, w salonie jest jasno, zapewne dzięki sporym oknom. Za rogiem od sieni znajduje się sofa, stolik do kawy, jakaś półka wysoko zawieszona. Naprzeciw sofy mieści się szafka RTV, na której stoi telewizor, przytwierdzona do regału książek, biurko z laptopem i drukarką nieopodal, jak i szafka na wieżę domową. Stąd można przejść do części kuchennej, gdzie drewniany stół z siedmioma krzesłami sąsiaduje z niewielką wysepką. Na prawo jest wejście do minimalnego korytarza, w którym można jedynie się obrócić i otworzyć drzwi - albo do garażu, w którym stoi motocykl, narzędzia i inne duperele, albo do części gospodarczej, w której schowane są odpowiednie artykuły do sprzątania czy przechowywania.
Korytarz po lewej od sieni prowadzi do dwóch sypialni (Williama, jak i gościnnej), a pomiędzy nimi jest łazienka; wychodząc z niej także trafić można do salonu, gdyż i tutaj mieści się łuk.
Pierwsza sypialnia od frontu domu jest gościnna - jasnoszara, z dwuosobowym łóżkiem, szafkami nocnymi obok i szafą oraz komodą. Następna jest łazienka, która zawiera w sobie i prysznic, i narożną wannę, a także toaletę czy umywalkę i wysoką, wąską szafkę na artykuły higieniczne, jak i pralkę.
Ostatnim pokojem jest sypialnia Williama. Większa od pozostałych pomieszczeń, granatowa na obu ścianach, a na kolejnych obu ciemnoszara. Wysoka szafa jest pod prawą ścianą, zaś łóżko z szafkami po lewej, pod oknami. Także znajduje się tutaj komoda oraz wejście do łazienki.

Zobacz profil autora

2 Re: Dom Williama on Wto 03 Lut 2015, 20:31

<- stary dom

Will zajechał, wniósł kilka tobołków i się zastanowił. Zapach farby jeszcze unosił się po pomieszczeniach, łaskocząc odrobinę nozdrza Parkera, który aż uśmiechnął się kącikiem ust, bo jednak woń farby była czymś dobrym, chociażby w mniemaniu księgowego.
Will zamknął drzwi, chwilowo męcząc się z niewyrobionym, nowym zamkiem, wsiadł na motocykl i skierował się w odwiedziny do staruszka!

Dom Clausa ->

Zobacz profil autora

3 Re: Dom Williama on Pią 06 Lut 2015, 00:06

/z domu

Lil wpadła pożegnać Williama. Sama, bez psa. Tylko na chwilę. Bo juz jej bylo smutno! Stanęła przed drzwiami i zapukała.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

4 Re: Dom Williama on Pią 06 Lut 2015, 00:09

/ 21.05.2013 r., ranek

Will raczej nie był świadomy tego, że ktoś go pożegna osobiście. Ot, miłej podróży, udanej czy bezpiecznej, pozdrów tamtych, pamiętaj o tym i o tamtym. Nic szczególnego.
Akurat jak Liluye zapukała, to część rzeczy miał już spakowane w torbie, a kilka jeszcze zalegało. Nie było tego dużo, bo jednak trudno tak wozić to wszystko ze sobą!
Aż wstyd, jak sobie pomyślał Parker, że parapetówki nie robi. Najwyżej - nadrobi, o!
Drzwi otworzył, co jakiś czas jeszcze spoglądając na wystrój domu, do którego jeszcze się nie przyzwyczaił.
- Lilu - ni to westchnął, ni to powiedział zdziwiony jej osobą, ale zaraz otworzył drzwi, aby ją wpuścić.

Zobacz profil autora

5 Re: Dom Williama on Pią 06 Lut 2015, 00:10

Na to westchnięcie miała wrażenie, że mu przeszkadza.
- Hej - uśmiechnęła się do Parkera.
- Przyszłam się pozegnać tylko.. Dom mi pokażesz kiedy indziej - weszła do srodka rozglądajac się.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

6 Re: Dom Williama on Pią 06 Lut 2015, 00:13

I to było złe wrażenie, bo jednak Parker był zdziwiony jej obecnością. Nie spodziewał się odwiedzin w dzień wyjazdu, tyle.
- Hej - nawet odwzajemnił lekko uśmiech, a kiedy Indianka weszła do środka, księgowy zamknął za nią drzwi i oparł się o bok łuku, splatając ramiona na klatce piersiowej.
- Fakt, nikt nie zdążył go zobaczyć. Jesteś pierwszym gościem tutaj - powiedział rozbawiony, jakby miało to sprawić, że dziewczyna poczuje się wyróżniona. - Kilka dni minie, nie zauważysz mojej nieobecności - zaśmiał się.

Zobacz profil autora

7 Re: Dom Williama on Pią 06 Lut 2015, 00:16

- No nie wiem - usmiechneła sie. - A jak ci sie tam spodoba to co? - obrocila się do Willa.
- Mam dla ciebie coś na wyjazd - wyciągnęła z kieszeni Indiański paciorek na rzemyczku.
- Tak o, na szczęście - to był jeden z tych, które znalazła w Grobie Cochise, ale tego na glos nie powie. - Ma ponad sto lat, to nie zabawka ze sklepu z pamiątkami.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

8 Re: Dom Williama on Pią 06 Lut 2015, 00:20

- Jakby mi się tam spodobało to bym zamieszkał - oznajmił z uśmiechem na twarzy, a kiedy Liluye wspomniała o tym, że coś dla niego ma, jeszcze bardziej zdziwiony uniósł brew, by zaraz wzrokiem z jej twarzy przeskoczyć na paciorek na rzemyczku, który zaraz ostrożnie przechwycił, drugą dłonią podnosząc ozdobę.
- Na szczęście? - powtórzył i zaraz pokiwał głową. - Jakiś amulet szczęścia na czas podróży? - zażartował, żadnej złośliwości w tym nie było.
- Dzięki - powiedział po chwili dłuższego milczenia.
- Trzymaj się przez te kilka dni Liluye i nie dopuść, by Betty z Bakerem się pogryźli, co? - zaśmiał się.

Zobacz profil autora

9 Re: Dom Williama on Pią 06 Lut 2015, 00:23

- Niech będzie, że amulet - stwierdziła.
- Ale jeśli pytasz historycznie to nie. To po prostu ozdoba. Teraz dość cenna nawet.. bo ma swoje lata - wyjaśniła i obserwowała Parkera.
- Ale masz to nosić. Wymagam - uśmiechnęła się do niego szeroko.
- Postaram sie, ale niczego nie moge obiecać.. Wiesz, raczej niewiele zdziałam w razie czego. A Baker ma mnie za.. jakąś.. bo ja wiem. Zwariowaną indiańską szamankę? W każdym razie nie sądzi, że jestem normalna.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

10 Re: Dom Williama on Pią 06 Lut 2015, 00:28

Nie powinna mówić o tym, jak cenna jest ozdoba, bo kto wie, co Parker z tym zrobi? Chociaż bardzo mało prawdopodobne, by zrobił coś takiego. Zwłaszcza, że otrzymał w prezencie od zaufanej i bliskiej osoby.
- Założę przed wyjazdem - odpowiedział. - Obiecuję - a że to słowo dodał, to mogła być pewna, że tak zrobi.
- Baker jest po prostu nieufny i tyle - odparł. Nie będzie mówił o tym, że szef pewnie jeszcze ubolewa za przejechaną dziwką i pieniędzmi, które mógłby na niej zarobić. - Mało kto tu jest normalny. Normalni by wyjechali z tego miasta - zaśmiał się, obracając ten paciorek w zainteresowaniu.

Zobacz profil autora

11 Re: Dom Williama on Pią 06 Lut 2015, 00:31

Tak, na pewno wystawi na ebayu i zbije fortune. Na pewno!
- No ja myślę - uśmiechnęłą się.
- Nie wiem czy sie kiedykolwiek przekona, ale tez nie wiem czy mi na tym zalezy - wzruszyła ramionami i zagryzła wargę.
- W każdym razie, do zobaczenia - podeszła do niego i co najdziwniejsze objęla za szyję na moment i się przytuliła. Niesamowite!




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

12 Re: Dom Williama on Pią 06 Lut 2015, 00:38

- Jak będzie ci mniej zależeć to zawsze może być łatwiej - przyznał. Albo i trudniej, bo czasem nie wiadomo czego się od człowieka oczekuje i jakie komentarze mogą być wypowiedziane na jego temat. Tej myśli jednak nie wygłosił, bo nie widział powodu. Źle by to zabrzmiało.
Już pewnie chciał powiedzieć, że prędzej czy później przyzwyczają się do swojej obecności, kiedy to Liluye SAMA OD SIEBIE przytuliła Parkera, co już w ogóle księgowego zdziwiło na tyle, że nie wiedział, jak przez moment zareagować! Oczywiście, zreflektował się prędko tak, aby odwzajemnić objęcie, które upewniło go w fakcie, że jednak komuś będzie brakowało jego obecności.
- Do zobaczenia, Liluye - powiedział, gdy zaczęli się od siebie odsuwać, co pewnie dosyć szybko przyszło.

Zobacz profil autora

13 Re: Dom Williama on Pią 06 Lut 2015, 00:41

No tak, to niezłe zaskoczenie pewnie dla Parkera, bo Lil zwykle trzymała się na odległość wyciagniętej ręki i większą.A tu takie zaskoczenie.
Cofnęła isę oczywiście szybko i poprawiła włosy, które pohaczyły się o brodę Willa i teraz opadly jej na twarz.
- I pocztówkę mi przywieź! No i mozę napisz jakiegoś smsa, że żyjesz, czy coś - uśmiechnęła się i wyszła.
zt




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

14 Re: Dom Williama on Pią 06 Lut 2015, 10:20

Tak, dokładnie. To było naprawdę dziwne i Parker na początku nie wiedział, jak powinien był zareagować. Nie spodziewał się, że Liluye go przytuli czy też mu coś da, o czym zostało już wcześniej wspomniane. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że w tamtym momencie William był jako tako zakłopotany. Dziwnie się z tym czuł, co względnie udało mu się ukryć.
- Napiszę i przywiozę - mrugnął do dziewczyny, odprowadzając ją do wyjścia.

Gdy już Liluye wyszła, księgowy zajął się sobą. Zaczął pakować resztę rzeczy, które mu były potrzebne. Ciuchy, męska kosmetyczka, papierosy na drogę, do tego jakiś prezent czy koperta. Ba, mężczyzna nawet sięgnął po kopertę, w której znajdowały się różne wyniki badań i jakaś umówiona wizyta oraz zdjęcie młodej, nawet dwóch! Pakował wszystko do skórzanej torby tak, by nie była ona wypchana po brzegi, aczkolwiek mógł wykorzystać całą, dostępną w niej przestrzeń. Chwilę też się zastanowił i wziął te bronie, które ze sobą miał oraz naboje, by je wcisnąć między ciuchy, choć to było najmniej ważne.
Zaraz też dobył się drugiej torby. Tej, w której znajdywały się ubrania Curwooda, jakie zebrał razem z Sethem podczas przeczesywania jego mieszkania. W niej spakował to, co należało już do nieboszczyka, gdyż zamiarem było zatrzymać się po drodze i parę ubrań wyrzucić albo podarować bezdomnym, którym z pewnością to się przyda.
Następnie Parker zszedł do garażu, by ze skrzyni z narzędziami wyciągnąć zawinięty w papier sekator, którym Maro uciął palucha cwaniaczkowatego Billa. Wziął go ze sobą, przeszedł do kuchni. Tam w jednej z szafek wyciągnął miskę, a następnie dwulitrową colę. Napój wlał do miski, a zaraz wsadził do niej sekator, mocząc przede wszystkim nożyce w "odrdzewiaczu". Ot, by pozbyć się śladów krwi. Pozostawił sekator w niej, sam zaś skierował się do łazienki, aby się wyszykować na wyjazd. Krótki prysznic, rozbudzający, a potem tylko założenie wygodnych ciuchów. Oczywiście, pamiętał także o założeniu paciorka na rzemyczku, który otrzymał od Liluye. Tak jak obiecał w końcu. Gdy skończył, wylał wszystko z miski, sekator (który złapał w rękawiczkach) z powrotem pakując w papier i wciskając go w torbę z ubraniami.
Księgowy rozejrzał się po domu. Z tego, co widział to wszystko, co mu było potrzebne - miał spakowane. To, czego miał się pozbyć - też było przygotowane. Zaczął więc od zakręcenia zaworów czy też wyłączenia dopływu prądu, a przynajmniej jego zminimalizowania.
Posiedział jeszcze chwilę, spalił papierosa. Jedną torbę przywiązał, drugą przewiesił przez ramię i westchnął z kilka razy nad swoim życiem, zastanawiając się nad wszystkim i niczym.
Wyniósł to wszystko, dom zamknął na cztery spusty, po dwa razy upewniając się, że wszystko jest zamknięte.
Po tym napisał wiadomość tekstową do Maro, jak i do Bakera.
Następnym ruchem było ruszenie motocyklem. Prosto, przed siebie na północ, w odwiedziny, żeby ujrzeć i dowiedzieć się tego i owego. Także to, by pozbyć się po drodze, znacznie dalej od Old Whiskey sekatora, jak i ciuchów, gdzie z tym ostatnim nie miał żadnych, jakichkolwiek problemów.
I mógł sobie... po prostu jechać!

/ zt, gdzieś północ Stanów
/ zawieszenie postaci

Zobacz profil autora

15 Re: Dom Williama on Pon 16 Lut 2015, 15:57

/ 28.05.2013 r., poranek, początek

Podróż powrotna dłużyła się Parkerowi. Być może dlatego, że mężczyźnie szkoda było wyjeżdżać z miasta na północy! Z pewnością to powtórzy, chociaż żal ściskał serce księgowego, kiedy po raz kolejny musiał opuścić Seattle, a w Portland nie zawitał na dłużej. Co prawda, mógł kilka dni posiedzieć, ale najwidoczniej podświadomie stęsknił się za Maro i zatęchłą dziurą, w której mieszkał. Nie jest to nic zadziwiającego, że ostatnimi czasy znowu William rozważał wyprowadzkę. Nawet jeśli teraz zmarnowałby te pieniądze, które wydał na dom to przecież nikt mu nie broni posiadanie mieszkania czy wynajem takowego, prawda? A zresztą - przyjaciele też uchyliliby na jakiś czas fragment swojego domu nim sam Parker by się ogarnął.
Tak czy siak - podróż mu służyła. Kilka godzin jazdy, cisza i spokój, lżej w sakwach i torbie, gdyż w zaufanym miejscu pozostawił jedną czy nawet dwie bronie. Zmęczenie jednak robiło swoje, bo na godzinę drogi od Starej Whiskey, Will ziewał i ziewał. Przemęczenie robiło swoje, a obolałe plecy też co nieco mówiły o sobie i o tym, jak intensywnie Parker wykorzystywał tenże wyjazd.
Bardzo późną nocą, ba, prawie że rankiem zajechał pod swój dom, a ryk motocykla rozprzestrzenił się po dzielnicy wschodniej. Po niedługiej chwili, księgowy zatrzymał swój pojazd w garażu. Zamknął wszystko, wziął torbę i wszedł przez kuchnię do domu. Torbę zgarnął do sypialni, a tam - ziewając coraz częściej - rozpakował część rzeczy, wziął coś czystego i skierował się do łazienki, by się ogarnąć.
A potem... a potem się pierdolnął w łóżku, nie informując nikogo o swoim powrocie. Jakby w nadziei i przekonaniu, że ludzie dopiero się zainteresują jego osobą popołudniu.

Zobacz profil autora

16 Re: Dom Williama on Pon 16 Lut 2015, 16:17

/ 28.05.2013 r. późne popołudnie

Skąd Beth wiedziała, że William wrócił. Małe wróbelki o tym ćwierkały. Tak naprawdę to ktoś tam go widział wczesnym rankiem a potem skomentował w przychodni. Jak wiadomo małe miasteczko więc i wieści rozchodzą się lotem błyskawicy.
Stała więc pod drzwiami i naciskała dzwonek. W ogóle w ręce miała jakiś kwiatek, który dopadła w markecie i butelkę whiskey. Coś na nowe mieszkanie, chociaż nie wróżyła roślince zbyt długiego życia.
Czekała chwilę pod drzwiami. Zaraz zacznie zaglądać w okna czy Will jest w domu. Może powinna wcześniej zadzwonić ale już po fakcie.



Zobacz profil autora

17 Re: Dom Williama on Pon 16 Lut 2015, 16:28

A szkoda! Księgowy naprawdę miał nadzieję, że chociaż do wieczora będzie miał spokój. Z upływem godzin miał po prostu większe lenistwo i jego planem na dzisiaj było rozłożenie się na kanapie i odpoczynek. Ewentualne wybycie do sklepu po cokolwiek do jedzenia i picia, by potem odpoczywać sobie śmiało i bezczelnie.
Niedawno wstał. Siedział w łazience, ponownie się ogarniając. Lejąca się woda zagłuszała dzwonek, choć nie sprawiła, że Will tego nie słyszał. Parker w końcu zrezygnował z odświeżania się, aby przejść przez korytarz do sieni i otworzyć drzwi. Oczywiście bez koszulki, w dresach, przewieszonym przez ramię ręcznikiem i dolną częścią twarzy mokrą i poklepaną wodą po goleniu.
- Cześć, Beth - mruknął do kobiety na przywitanie, uśmiechając się do niej delikatnie. Otworzył drzwi szerzej, po czym krytycznie spojrzał to na butelkę, to na kwiat.

Zobacz profil autora

18 Re: Dom Williama on Pon 16 Lut 2015, 16:43

- Cześć. - podeszła do niego i cmoknęła go w policzek jeszcze mokry. Zresztą zlustrowała półnagiego faceta wzrokiem a jak wiadomo było na czym oko zawiesić. No cóż panny z OW możecie zazdrości dr Roberts w tej chwili widoków.
- Przerwałam ci prysznic.- wskazała na ręcznik przewieszony przez ramię.- W ramach rekompensaty mogę ci umyć plecy.- obydwoje wiedzieli, że żartowała.
Weszła do domu, kiedy uchylił jej drzwi przy okazji wręczając podarunki.
- To na nowy dom. Musisz mnie oprowadzić a potem opowiedzieć jak podróż.- zupełnie nie przejmowała się jego krytycznym spojrzeniem. Krytyczne to się stawało dopiero jak widział jej rachunki. Nawiasem mówiąc znowu będzie musiał w nich zrobić porządek.



Zobacz profil autora

19 Re: Dom Williama on Pon 16 Lut 2015, 17:31

Will zamknął za Beth drzwi. Kobieta z pewnością mogła wyczuć zapach świeżo zaparzonej kawy.
- Właśnie nie przerwałaś, po prostu nie pozwoliłaś ogarnąć się do końca - mrugnął do kobiety i zaśmiał się na słowa Beth. - Za późno, ale wiem, że chciałabyś - powiedział, odbierając i alkohol, i kwiat.
- To wiem, że przydatne - zaśmiał się, co do tego drugiego to nie powiedział. - Dzięki, Beth - westchnął i zaraz przeszedł do kuchennej części, w której pozostawił i kwiat, i butelkę alkoholu. Ręcznik przewiesił tak, jakby był on szalikiem i zaraz klasnął, pocierając swoje dłonie.
- Tam jest wejście do garażu i schowka, tutaj kuchnia-salon-jadalnia - uśmiechnął się do Beth, pokazując drzwi, które znajdywały się za łukiem. - Sień, frontowe wejście, przejście na korytarz - kiwnął do niej, idąc właśnie do tego korytarzyka. Pokazał swoją sypialnię, zaparowaną łazienkę i sypialnię gościnną, opowiadając co czym jest.
- Więc tak teraz jest - westchnął. - A podróż się udała, to na pewno. Napijesz się czegoś? - spytał, samemu jednak kierując się w stronę kuchni, gdzie na blacie stał kubek z kawą. Beth mogła zauważyć dwa siniaki. Jeden na wysokości łopatek, a drugi tuż nad nerką.

Zobacz profil autora

20 Re: Dom Williama on Pon 16 Lut 2015, 18:04

- Pff no pewnie, że chciałam. Odbierasz mi wszystkie przyjemności życia.- roześmiała się wesoło. Mrugnęła szelmowsko do Willa a potem ruszyła za nim na obchód mieszkania., wyrażając swój zachwyt. Dom był całkiem spory. Jak na jej gust to nawet trochę za duży dla jednej osoby ale kto wie może Will planował z wyprzedzeniem. To by nawet było bardzo podobne do niego. Wszystko starannie zaplanowane i uporządkowane. I o ile w pracy zawodowej stosowała tę taktykę to w życiu prywatnym już nie koniecznie. Co skutkowało pewnym chaosem.
- Może być kawa.- stwierdziła i ruszyła za Willem do kuchni, gdzie unosił się aromat tego napoju a że szła za nim to zraz dostrzegła siniaki. Dotknęła dłonią delikatnie jednego i drugiego.
- A tu co ci się stało?



Zobacz profil autora

21 Re: Dom Williama on Pon 16 Lut 2015, 18:13

- No niestety, nie może być za dobrze, Beth - parsknął.
Dla niego ten dom aż taki duży się nie wydawał. Być może dlatego, że sam Parker lubił wiele wolnej przestrzeni? Co prawda, cisza mogłaby być przytłaczająca, ale akurat księgowemu ona nie przeszkadzała.
- Właściwie to czekam tylko na oficjalną umowę, bo jeszcze się pisze. Czekam na telefon - wyjaśnił, uśmiechając się do kobiety. - I wtedy będzie spokój, myślałem nad wynajmem tego poprzedniego - dopowiedział i wzruszył ramionami.
Will ledwo wstawił kubek, ogarnął, a zaraz poczuł chłodne palce Beth na swoich plecach i wzdrygnął się zauważalnie. Dopiero co prysznic brał, to wszystko wyjaśnia.
- Za dużo zabaw z dziećmi. Jak mi ktoś nie wskoczył na plecy, to zaraz źle wycelował piłką i tak, no... - przecież nie będzie opowiadać tego wszystkiego, nie?

Zobacz profil autora

22 Re: Dom Williama on Pon 16 Lut 2015, 18:29

- Nie może a kto tak powiedział? Ja się z tym zupełnie nie zgadzam.- roześmiała się drażniąc jeszcze trochę z Willem a potem usiadła na jakimś krześle. Zrzuciła szpilki by dać odpocząć stopom, bo skoro przyszła po pracy to maiła na sobie swój "mundurek".
- No to pewnie na dniach się odezwą skoro już ci się pozwolili tutaj wprowadzić.- obciągnęła podjeżdżającą spódnicę i pomachał bosą stopą w powietrzu.- Jesteś pewien, że dobrze na tym wyjdziesz? Problemy z najemcami nie płacącymi czynszu. Zdemolowane pomieszczenia?- posłała mu pytające spojrzenie. Mogło się okazać, że więcej zachodu go to będzie kosztowało niż zysków przynosiło.
- No tak dzieciaki.- uśmiechnęła się.- Dobrze, że jesteś w jednym kawałku i twój kręgosłup to wytrzymał.- lekko zmrużyła oczy uśmiechając się. Obydwoje wiedzieli, że temat dzieci był dla Roberts abstrakcją. Czymś czego nigdy nie brała pod uwagę.



Zobacz profil autora

23 Re: Dom Williama on Pon 16 Lut 2015, 18:37

- Prawa życia, nie? - zaśmiał się. Beth mogła zauważyć, że nie był w za dużej energii, jeśli chodzi o przekomarzanie się, choć nie wyglądał na takiego, jakby mu to teraz przeszkadzało.
- Powinni. Najwyżej się upomnę - wzruszył ramionami i odpalił papierosa, bo kawa bez papierosa nie smakuje już tak dobrze. O tym wiele, wiele lat temu William zdążył się przekonać. - Nie jestem pewien, ale po prostu się zastanawiam. Zresztą, ten dom pewnie i tak za kilka lat się rozpadnie - mruknął rozbawiony i podrapał się po karku, a na słowa Beth o dzieciach zaśmiał się nieznacznie.
- Z pewnością. Pierwszą noc musiałem przespać na podłodze, bo bym chyba zdechł z bólu pleców - odparł, zaciągając się papierosem. Przyglądał się jej przez moment.
- Jak randka z Bakerem?

Zobacz profil autora

24 Re: Dom Williama on Pon 16 Lut 2015, 18:59

- Nie no jak powiedzieli to ci chyba sami wyślą.- stwierdziła. W sumie różni byli pośrednicy handlu nieruchomościami ale w takich mieścinach zazwyczaj jechali na opinii publicznej więc starli się nie nawalać.- Tak zostaną po nim tylko ruiny, w których będą się dzieciaki bawić. Nie czeka,j to by im trzeba było odciąć internet by się tam bawiły. To będzie ... o już wiem spotkanie miejscowych lumpów.
Chwyciła swój kubek z kawą w dłonie i upiła kilka łyków ostrożnie by się nie oparzyć. Napój był gorący i mocny. Po tylu latach Wiliam wiedział co lubiła.
- Mam nadzieję, że tutaj zainwestowałeś w porządny twardy materac, bo w końcu sieknie cię tak, że się nie wyprostujesz.- przybrała zaraz lekarski ton, bo się o te jego plecy martwiła.- I pamiętaj o tym masażu. Zrobię ci porządny.- spojrzała całkiem poważnie na niego. Ze zdrowiem nie można było żartować. Tym bardziej z kręgosłupem. W końcu był jeszcze młody.
- Ciekawy co?- roześmiała się.- Było naprawdę w porządku. Nawet jestem całkiem miło zaskoczona. Pytanie czy to był jednorazowy wyskok czy Sue będzie chciał go powtórzyć.



Zobacz profil autora

25 Re: Dom Williama on Pon 16 Lut 2015, 19:07

- Zobaczymy - tym słówkiem skończył temat umowy, na którą czekał. Śmiechem skwitował słowa lekarki. - Wątpię, ale kto wie, kto wie - napił się kawy.
Pokiwał głową i podsunął popielniczkę, wcześniej otwierając okno. Te mógłby mieć otwarte cały dzień, całą noc.
- Jak chcesz to możesz sprawdzić ten materac - powiedział, uśmiechając się do kobiety dwuznacznie, by zaraz się roześmiać. - Jak najtwardszy - przyznał po chwili i się rozprostował, odrobinę wyginając. - Jasne, o masażu nie zapomnę. W tygodniu jakoś wpadniesz i wtedy się ogarnie, nie? - spytał, choć na odpowiedź nie czekał. Spojrzał jedynie na ekran telefonu, by sprawdzić, która godzina.
- Oczywiście, że ciekawy, mam prawo - parsknął i kiwnął głową na jej słowa. - Jak chcesz to mogę go spytać - mrugnął do niej po chwili.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 11]

Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach