Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Williama

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 8 z 11]

1 Dom Williama on Wto 03 Lut 2015, 17:22

First topic message reminder :

Parterowy dom o niskospadowym dachu pokrytym brązową dachówką. Zbudowany ze dobrej jakości materiałów. Ma dobrą izolację i działającą klimatyzację.
Wchodzi się do sieni, a z niej do dużego pokoju dziennego z otwartą kuchnią. Jest tu też dość miejsca, by postawić duży jadalniany stół. Korytarz po lewej stronie prowadzi do łazienki i dwóch pokoi, a mały korytarzyk przy kuchni kryje małe pomieszczenie gospodarcze i przejście do garażu. Garaż mieści jeden samochód.


KLIK, SZCZEGÓŁOWO:

Będzie dokładniejszy!
Jak dobrze widać - dom Parkera nie różni się niemalże niczym innym od pozostałych domów o podobnej budowie. Na prowizorycznym, płaskim ganku znajduje się skrzynka na listy, która bokiem przytwierdzona jest do ściany domu. Tuż obok wejścia frontowego mieszczą się dwa krzesła, zaś na prawo - drzwi garażowe, za którymi stoi śmietnik.
Wchodząc do domu, trafia się najpierw do sieni. Po prawej stronie jest wysoka szafa na odzież wierzchnią, obuwie noszone na co dzień i inne tego typu artykuły. Od razu z sieni można przejść na korytarz po lewej albo do salonu naprzeciw; nie ma drzwi, są tylko łuki.
Całe wnętrze domu jest w stonowanym kolorach: dominujące szarości, brązy i granaty, z białym czy czarnym akcentem. Wbrew ciemnym kolorom na ścianach czy też podłogi, w salonie jest jasno, zapewne dzięki sporym oknom. Za rogiem od sieni znajduje się sofa, stolik do kawy, jakaś półka wysoko zawieszona. Naprzeciw sofy mieści się szafka RTV, na której stoi telewizor, przytwierdzona do regału książek, biurko z laptopem i drukarką nieopodal, jak i szafka na wieżę domową. Stąd można przejść do części kuchennej, gdzie drewniany stół z siedmioma krzesłami sąsiaduje z niewielką wysepką. Na prawo jest wejście do minimalnego korytarza, w którym można jedynie się obrócić i otworzyć drzwi - albo do garażu, w którym stoi motocykl, narzędzia i inne duperele, albo do części gospodarczej, w której schowane są odpowiednie artykuły do sprzątania czy przechowywania.
Korytarz po lewej od sieni prowadzi do dwóch sypialni (Williama, jak i gościnnej), a pomiędzy nimi jest łazienka; wychodząc z niej także trafić można do salonu, gdyż i tutaj mieści się łuk.
Pierwsza sypialnia od frontu domu jest gościnna - jasnoszara, z dwuosobowym łóżkiem, szafkami nocnymi obok i szafą oraz komodą. Następna jest łazienka, która zawiera w sobie i prysznic, i narożną wannę, a także toaletę czy umywalkę i wysoką, wąską szafkę na artykuły higieniczne, jak i pralkę.
Ostatnim pokojem jest sypialnia Williama. Większa od pozostałych pomieszczeń, granatowa na obu ścianach, a na kolejnych obu ciemnoszara. Wysoka szafa jest pod prawą ścianą, zaś łóżko z szafkami po lewej, pod oknami. Także znajduje się tutaj komoda oraz wejście do łazienki.

Zobacz profil autora

176 Re: Dom Williama on Sro 20 Maj 2015, 22:31

Patrząc na branżę, w której Trish się obracała przez lata po liceum, to dewiacja była jej bardzo dobrze znanym słowem. Za takie więcej się zarabiało, zwłaszcza w takim mieście, jak Las Vegas. Tam łatwo było o anonimowość i dziewczynę do pokoju - taką, której potem się nie spotka w spożyczym, jak w Old Whiskey.
Jako że dziewczyna już przysypiała, to jej stopy upadły niekontrolowanie na ziemię. To ją trochę przebudziło - na tyle żeby znów otworzyła oczy.
- Totalnie stawiałam na... Dominę i uległego. - Zachichotała sennie. Lubiła takie zabawy. Panowie w garniturkach czołgający się przy jej stopach...
- Albo jeszcze... - Uniosła dłoń i przejechała nią po mokrej twarzy, a gdy ręka opadła jej na ciało, zauważyła, że ma na sobie... Nie mogła powiedzieć z całą pewnością, że nie wczorajsze ubranie, bo go nie pamiętała, ale jakoś wątpiła, żeby paradowała w koszulce Parkera po mieście.
- Mmm, no proszę. - Spojrzała na mokry materiał oblepiający jej cycki. - Wolisz nieprzytomne? - Zapytała i szybko zarzuciła nogi na pas Williama, żeby go do siebie przyciągnąć. Kosztowało ją to wiele energii - tak samo jak próba przypomienia sobie, co tak właście wczoraj robiła. Albo chociaż co brała!



Zobacz profil autora

177 Re: Dom Williama on Sro 20 Maj 2015, 22:41

Niestety, takie wybrano nam miejsce. Niewielkie, na uboczu, trochę zakurzone, a mieszkające tutaj osoby kwalifikowałyby się na oddziały zamknięte w szpitalu Beatrice O'Dwyer. Właściwie to wokoło Old Whiskey powinien stanąć mur. Getto dla psycholi, takie sprawy.
- ...Dominę i uległego? - powtórzył i się zaśmiał bez jakiegokolwiek przekonania. - Jestem zbyt nieśmiały, a takimi sprawami nie leczę odchyłów - wyjaśnił, nadal nie wiedząc o tym, że zaraz padnie.
- Albo jeszcze co? - spytał, mimowolnie będąc ciekawym, jednakże gdy Trish mu zarzuciła czy woli nieprzytomne, to Parker się skrzywił. Nie przypominał sobie, żeby Hanka była nieprzytomna, no ale cóż. Nikt o tym nie wie!
Przyciągnęła, z pewnością. Tylko Will się zaparł po obu stronach jej głowy. Jedną dłonią sięgnął do talii blondynki.
- Nie - powiedział, obejmując Trish i podnosząc się. Przynajmniej próbował.

Zobacz profil autora

178 Re: Dom Williama on Sro 20 Maj 2015, 22:47

Trish cmoknęła trzy razy.
- To nie ma nic do czynienia z nieśmiałością. - Powiedziała tonem ekspertki, po czym zachichotała zachrypniętym głosem na minę Parkera. - Totalnie żartowałam, no... - Pozwoliła się podnieść, wciąż oplatajac mężczyznę nogami. - Omg, Willy! Myślałam, że masz poczucie humoru. A ty... Jak mysz pod miotłą, no... - Mruknęła, źle używając związku frazeologicznego.
- Co tak właściwie tu robię, hm? - Zapytała, a jeśli Parker chciał uwolnić się od jej nóg, to mu na to pozwoliła, lecz niechętnie.



Zobacz profil autora

179 Re: Dom Williama on Sro 20 Maj 2015, 22:53

- Och, no tak - westchnął. - Ty jesteś znawczynią - powiedział. - Wybacz - dodał z udawaną skruchą.
Parker przycupnął na krańcu łóżka z nogami Trish wokoło niego. Niespiesznie przesunął dłońmi wzdłuż jej ud i się zastanowił. Pokręcił głową na jej słowa.
- Mam. Czasem - przyznał. - Jak ludzie mnie nie dobijają i nie zaczynają przesadzać z pewnymi sprawami, to wtedy mam - wyjaśnił, przyglądając się Levy i po chwili się podniósł. Po to, by poprawić i usiąść z powrotem.
- Przyjechałaś wczoraj na spotkanie. Coś wzięłaś lub piłaś. Krzyczałaś, że nie masz domu i rzeczy, i mieszkanie w motelu jest za drogie, potem coś zaczęło działać i uciekałaś przed Beth i Sethem, by ostatecznie zasnąć - nie, nie powiedział o wyznaniu miłości, o wpadnięciu w ramiona. - I wtedy przywiozłem cię tutaj i zasnęłaś.
Podniósł się teraz, pewniej.

Zobacz profil autora

180 Re: Dom Williama on Sro 20 Maj 2015, 23:15

- No, nie powiedziałabym, że znawczynią... - Powiedziała z udawaną skromnością. Ale co tu dużo mówić - znała się się na seksie i wiedziała dobrze, że potrzeba więcej niż leżenie przy włożyć-wyciągnąć. Westchnęła, bo czuła, że przydałby się jej masaż. Chociaż, takie gładzenie nóg też było dobre.
- Że... Że ja przesadziłam? - Załapała dopiero po chwili, a potem wysłuchała historii Parkera. Tylko nieznacznie uniosła brwi i kiwała co chwilę głową.
- No... To ma pewien sens. - Powiedziała bez cienia skruchy, ale zaraz jej powolny mózg połączył fakty. Święci. Święci nie lubią dragów. Trish, ty głuptaku!, pomyślała dziewczyna przymykając powieki.
- Jesteś na mnie bardzo zły? - Zapytała cicho, wbijając wzrok we własne stopy. Nie było jej AŻ TAK przykro, że się naćpała, ale trochę tak. Czuła, że zawiodła miłość swojego życia! - To wszystko prawda, wiesz? Naprawdę nie mam domu. Totalnie wszystkie rzeczy zniszczone. No i starczy mi na parę tygodni mieszkania w motelu, zanim skończą mi się pieniądze. - W końcu odważyła się spojrzeć na Williama. Chyba odkrywała przed nim część siebie, której prawie nikt nie znał. Ba, nawet ona sama jej dobrze nie znała, bo nie dopuszczała jej często do głosu. Wolała żyć tu i teraz, niż myśleć o konsekwencjach. Wolała rozmyślanie o tym, co przyniesie przyszłość, niż rozdrapywanie przeszłości. Carpe diem!, mogłaby zakrzyknąć, gdyby tylko wiedziała, co to znaczy.
- Ostatnio jak tak się stało to pojechałam zarabiać do Vegas, ale... - Otoczyła własne ramiona rękoma, jakby było jej zimno. - Tam prawie każdy dzień był taki jak wczoraj i ja... - Urwała. Fakt, że się nad sobą użalała ją zdenerwował, ją samą! Przez całe życie nie pozwalała sobie na takie głupoty, teraz nie będzie inaczej!
- Ej, masz coś do żarcia? - Zapytała nagle, normalnym tonem. - Omg, zjadłabym coś smażonego! - Powiedziała, wstając z łóżka chwiejnie i skierowała kroki do kuchni.



Zobacz profil autora

181 Re: Dom Williama on Sro 20 Maj 2015, 23:28

Może jakby nie zdenerwowała Williama wczoraj to mogłaby uświadczyć masażu albo nawet - szok - czegoś więcej?
Will mówił swobodnie. Nieco złośliwie, aczkolwiek nie powinno to zdziwić kogokolwiek. Przecież księgowy należał w gruncie rzeczy do osób złośliwych. Każdy zdążył się o tym przekonać w swoim czasie.
Autorka się zastanawia, którą miłością życia Trish, jest Parker.
- Zły - przyznał, choć jego zachowanie o tym nie świadczyło. Prędzej ton, dystans i brak jakiegokolwiek humoru przy żartach blondynki. - Bo to jest warunek, jeśli mam z tobą rozmawiać - już nie chodziło o cokolwiek innego, a o rozmowę. Wygórowane, przesadzone - owszem, ale przecież był Świętym, może i najgorszym, ale kurka, nadal Świętym!
- Wierzę. Sporo osób miało z tym problem akurat - przyznał, przyglądając się Trish, a gdy na niego spojrzała to opuścił dłonie, wspierając się o nie za plecami. - I każdy jakoś sobie musi radzić. Nie możesz, nie wiem, poprosić o szybszą wypłatę czy kredyt wziąć? - zapytał, wzruszając ramionami.
- ...a po co jechać do Las Vegas, by w ten sposób zarabiać? - zmarszczył brwi, a gdy Trish zmieniła temat to Will przewrócił oczami.
- Znajdziesz coś do jedzenia w lodówce, do przygotowania - w szafkach.
On poszedł zaś do sypialni, by wyciągnąć woreczek z tabletkami, które zabrał dziewczynie. Po to, by zaraz je spuścić w kiblu.

Zobacz profil autora

182 Re: Dom Williama on Sro 20 Maj 2015, 23:43

Którą? Aaa, kto by liczył!
Na pewno nie Trish, hihi.
- Przepraszam, Willy. - Powiedziała i zabrzmiało to szczerze. Gdyby zawiodła kogokolwiek innego nie byłoby jej z tym tak źle jak z tym, że zawiodła Parkera. - Kredyt? Nie wiem dużo o bankach, ale żeby coś takiego dostać, to trzeba mieć... No... To... - Pstryknęła palcami. - Ojej, totalnie nie mogę sobie przypomnieć, ale akurat ty powinieneś wiedzieć, że prędzej dostanę od nich datek na obiad, niż kredyt. - Parsknęła śmiechem i spoważniała po następnym pytaniu. Dla niej to było logiczne. Dla wielu jej przyjaciół też. Nawet dla tej zasranej rodziny, z którą musiała dorastać. Zasranej oprócz Papy Levy, on był cudownym ojczymem i kochankiem!
Dziewczyna rozejrzała się po pokoju, z którego miała zamiar wyjść i pomyślała o tym, jakie życie musiał mieć Parker, że było go stać na coś takiego. I jeszcze na motor. I na te wszystkie luksusy, które nazywał zachciankami. Chcąc nie chcąc zauważyła między nimi przepaść, której wolała nie widzieć. Było jej dobrze, jak za dużo o tym nie rozmyślała, bo czuła się jak każdy inny człowiek na tej planecie. Ona kochała Williama Parkera, ale czy William Parker mógł pokochać ją? Byli jak... Jak Księżniczka i Żaba. Jak Książę i Wieśniak. Jak Piękna i Bestia. Ja jestem Piękna., pomyślała Trish.
- Nie wiem, czy kiedykolwiek to zrozumiesz. - Zabrzmiało to dziwnie gorzko, ale zanim Parker mógł odpowiedzieć, dziewczyna już się ulotniła. - Ej, wezmę sobie coś suchego z twojej szafy, okej? - Zawołała, a William mógł usłyszeć dźwięk otwierającej się szafy.
- Jajka i bekon? I tosty! Omg, masz syrop klonowy? - Szarańcza zwana Levy już rozbijała się po kuchni Parkera. W suchej bluzce i za dużych spodenkach. Musiała związać je tak mocno, że materiał zmarszczył się po bokach.
- Zrobiłam wczoraj coś głupiego? Oprócz tego, że okrzyczałam twoich znajomych?



Zobacz profil autora

183 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 00:00

Och, ok! Will pewnie stracił rachubę (co dziwne jak na niego) przy tym, ile serc złamał!
- Tu bardziej czyny niż słowa się liczą - to powiedziawszy Parker najpewniej miał na myśli postanowienie ze strony Trish, że dziewczyna zostawi za sobą te wszystkie dragi i trawkę. Niestety, pod tym względem Will potrafił być stanowczy. Nie chodziło, co prawda, o leki, które człowiek bierze, głównie te psychotropy, choć i od tego można stronić. Wystarczyła bowiem siła psychiczna, ta wola i upartość. Takie coś mówił sobie księgowy, wychodząc poniekąd na hipokrytę, w końcu gdzieś miał schowane leki nasenne.
- Niestety, prawa nie zmienisz - westchnął, domyślając się od razu, o co chodzi. Nie miał jednak zamiaru rozwijać swojej wypowiedzi, bo i tak nie miałoby to sensu. Sama Trish zapewne to dostrzegła.
W czasie kiedy ona rozmyślała o luksusach, to Will myślał o... niczym. Niczym, co miałoby znaczenie, co byłoby warte wygłoszenia na głos. Jego myśli kotłowały się wokół wczorajszych wygranych walkach i zakładach, wokół otoczki Święci i Buendia, która była tak sztuczna, że połowa gwiazd Ollywood nie jest aż tak sztuczna. Takie może odniósł wrażenie, ale tylko przez pryzmat wczesnej, długoletniej nienawiści. Nie ufa takim zabiegom. Przezorność swoje robi.
Na wszystko musiał zapracować. Czy psychicznie, czy fizycznie - praca była pracą, oszczędzanie też swoje robiło, przy czym ukształtowała się jego chorobliwa cierpliwość. Był przecież chory!
Taki ton u Trish był dosyć... nowy, to musiał przyznać. Nie zdążył zareagować.
- Może kiedyś - podsumował i machnął dłonią, jak już zaginęła w przestworzach pustego domu Willa. To też był smutny fakt! Taki dom, taka pustka, czyż nie?
- Na pewno coś tam mam - przyznał. - Syrop klonowy też, bez tego ni rusz - uśmiechnął się nieznacznie. I to nie była bodaj tylko kwestia lubienia tegoż syropu!
- Uciekałaś przed Beth i Sethem, którego klepałaś po policzku, wymyślając mu to coraz nowsze pseudonimy - odpowiedział. - A tak... musiałbym się zastanowić - powiedział, stając przy zlewie i wyrzucając pusty już woreczek. Tak, tabletki poszły hen, hen, przepływają pewnie.

Zobacz profil autora

184 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 00:26

Trish zrozumiała czyny bardziej jako zadośćuczynienie, w ramach którego zrobi mu jakiegoś lodzika, czy coś w ten deseń. Nie pomyślała od razu o odstawieniu środków odurzajacych, ale pewnie najdzie ją ta myśl, kiedy będzie miała znów okazję wziąć.
- Nie zamierzam. - Stwierdziła, wzruszając ramionami. - Dlatego nawet nie myślałam o kredycie, helouuu!
No, tak. Praktyczny Praker! Mógłby założyć firmę o takiej nazwie. Zapewne nigdy by w niej nic nie nawaliło, hihi.
I jasne, Trish też ciężko pracowała - z tym, że ona zaczęła na wcześniejszym etapie swojego życia, niż Parker, a wiązało się to z jej nie do końca normalną rodziną. Tylko że odebrali inne wychowanie, z którego wynieśli inne wzorce na życie, inne wykształcenie i inne spojrzenie na świat. Można by to nazwać nierównym startem, przez który będą finiszować inaczej.
Patricia Levy rozgościła się w kuchni Parkera. Co jak co, ale gotować umiała - w końcu miała z rodzeństwem zmiany w kuchni. A o wiele bardziej wolała gotować niż po gotowaniu sprzątać!
- Omg, po co go klepałam? Po tyłku jeszcze bym zrozumiała, ale po policzku? - Zaśmiała się, porzucając wcześniejsze rozmyślania. Nic z nich nigdy nie wynikało, a tylko smutno jej się robiło!
- Wpadłam na jakiś fajny pomysł? Z tym pseudonimem? - Wsunęła do ust kawałek pokrojonego pomidora i skrzywiła się. Chyba najpierw musiała nawodnić organizm. Nalała do szklanki wody i wychyliła duszkiem całą szklankę. A potem drugą. Stłumiła bęknięcie i uśmiechnęła się. Od razu lepiej!
- Skoro musisz nad tym się zastanawiać, to totalnie nie mogło być źle! - Zaśmiała się.



Zobacz profil autora

185 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 00:40

No tak. Inny start, inne rozumowanie, a jakie ciekawe sytuacje wychodzą. Nawet z takim nudnym Parkerem. Dziw, że Trish już nie miała go dość, tak konkretnie! To się nazywa ta cierpliwość, choć w tym przypadku - miłość. To takie... urocze?
Przyznam, że nigdy się nie zastanawiałam nad tym, jaką właściwie rodzinę ma Parker. Znaczy, rodziców, bo rodzeństwa się nie doczekał, więc dlatego pewnie taki wyciszony jest i w ogóle dziwny, nie oszukujmy się!
No nic, to Will posprząta. Lubił sprzątać. Nie, żeby ktoś nie zauważył, oczywiście...
- Och, nie wiem czy Beth by się to spodobało, że jej faceta klepiesz po tyłku - przyznał, odpalając następnego papierosa, a zapalniczkę odłożył na parapet.
- Coś o latach 90siątych i Easy Riderze - usiłował sobie przypomnieć, wypuszczając dym.
- Och, na pewno nie mogło być źle - zapewnił. Przecież nie powie o wyznaniu uczuć. - Każdy ma, zresztą, jakiś odpał, prawda? Przytulałaś się do cycków Beth, uznałaś ją za przyjaciółkę, Liluye także. Ach, kogoś nazwałaś śmiercią i mamą Levy - spojrzał na Trish, jakby oczekiwał wyjaśnień. W istocie - tak było!

Zobacz profil autora

186 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 00:49

Co mogła poradzić? Miała kompleks tatusia, więc zawsze dłużej wytrzymywała z dojrzałymi mężczyznami!
Może byli tak normalni, że nie trzeba było się nad tym zastanawiać zbyt wiele?
- Są gorsze rzeczy od klepania! - Powiedziała, robiąc wielkie oczy. Wzięła się za bekon, którego apetyczny zapach zaczął się rozchodzić po kuchni.
- Lata 90! Ulubione Papy Levy! - Powiedziała radośnie. Pewnie stąd znała tyle odniesień - sama raczej nie zagłębiała się w kulturę, która nie dotyczyła jej czasów. - A Easy Ridera znam na pamięć. Te motocykle zawsze kojarzyły mi się ze Świętymi!
Trish śmiała się radośnie z kolejnych rewelacji, którymi raczył ją William. Śmiała się, dopóki nie usłyszała o mamie Levy. Zamarła przy krojeniu cebuli i odwróciła się powoli do Parkera. Miała szklanki w oczach, ale to zapewne od przebiegłego warzywa.
- Co powiedziałeś? - Zapytała, marszcząc brwi. Mama Levy. Mama Levy tam była?



Zobacz profil autora

187 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 00:57

- Są, to na pewno - przyznał. Strzepnął popiół do zlewu, wcześniej jedną ze szklanek wypełniając kranówą, aby czasem nie spalić kuchni (nie to co autorka...).
- No, ja akurat nie pamiętam - powiedział. - Chyba nawet nie oglądałem tego, więc... - wzruszył ramionami. Za to mógłby jej opowiedzieć całą fabułę Zakochanego Kundla, pewnie wymieniając imiona wszystkich postaci, ale z wiadomych i logicznych - przynajmniej dla księgowego - przyczyn tego nie zrobi.
William nie wiedział, że wstąpił albo niewiele mu do tego brakowało na niezbyt przyjemny dla Levy grunt. Zmarszczył brwi na ciszę, która akurat się rozprzestrzeniła. Ją przerywała tylko muzyka z wieży, grająca bezczelnie głośno.
- Że coś o mamie Levy mówiłaś - wyjaśnił. - Nie wiem o co chodzi, ale dla mnie to zabrzmiało jakbyś była zbyt naćpana i nawalona, więc pomyliłaś Beth i Setha albo nowe pseudonimy im przypisałaś - powiedział.
- A co?

Zobacz profil autora

188 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 01:04

Trish powstrzymała się od powiedzenia, że są też lepsze!
- No co ty! - Wykrzyknęła dziewczyna. - Koniecznie musimy obejrzeć. Ja ściagnę, albo... Albo wypożycz na WebFlixie! ...Czy Święci tolerują internetowe piractwo? - Zapytała po chwili, bo szczerze ją to zastanawiało.
- A... Aha, no tak, pewnie masz rację. - Wróciła do krojenia cebuli. - A nico. Chyba po prostu myślałam, że już nie żyje. - Próbowała rzucić lekko, wzruszając ramionami. Odpaliła gaz, czy płytę indukcyjną, czy co tam Parker miał, pod patelnią i zabrała się do szklenia cebuli.
- No, to co? Easy Rider? - Zmieniła temat.



Zobacz profil autora

189 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 01:10

Podrapał się po czole.
- Może później - przyznał, bo jakoś filmy wolał oglądać wieczorem, a to dopiero popołudnie się zaczęło! - Święci we większości mają lepsze rzeczy do roboty, ale jak już to pewnie mecze oglądają czy inne bzdury - napomknął, ale nie zaprzeczył! - Ale wątpię, by mieli nie tolerować.
Zmarszczył brwi.
- Dlaczego miałabyś tak myśleć? - spytał, ale zaraz dodał: - Chociaż nie. Jak nie chcesz to nie mów - zaciągnął się papierosem.
Może z chęcią by obejrzał film, aczkolwiek jak pomyślał, że kasa, że coś się dowiedzieć trzeba, że wpuścić Clustera, by wyniósł kilka bibelotów to Will skrzywił się nieznacznie.
- Może kiedy indziej - przyznał i się zastanowił.
- Nie wiem czy pamiętasz, ale kilka dni mogę cię tu przenocować - przypomniał. - Jeśli chcesz - zdziwiłby się, gdyby odmówiła.

Zobacz profil autora

190 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 01:18

- No, dooobraaa! - Przesunęła cebulkę po patelni, a na drugiej sprawdziła boczek. - To całe szczęście, bo na lapotpie mam... - Urwała i pomachała łopatką. - Totalnie nie mam laptopa. - Przypomniała sobie o tym miłym fakcie i pokiwała głową. Wygląda na to, że będzie robiła nadgodziny w biurze, jeśli jej nie wywalili. Gdzieś musiała oglądać seriale!
- Nie, nie, w porządku! - Pokręciła głową. - Nie widziałam jej od lat, dom stoi pusty. - Wzruszyła ramionami. - Pewnie miałam haluny! - Rozbiła jajko na patelni, potem drugie i trzecie... - Omg, totalnie się nie zapytałam, czy już jadłeś! Bo dla ciebie też robię! - Rozbiła czwarte jajko.
- Serio? Omg, byłoby super! Coś sobie znajdę i już mnie tu nie ma! - Powiedziała uradowana, zupełnie inaczej niż wczoraj w nocy na tę samą propozycję. Cieszyła się na mieszkanie w takich luksusach, obok swojej miłości, która będzie pilnowała, żeby nie ćpała.
Nie ćpała...
Trish przeszedł dreszcz. Wzięłaby coś. Chociaż jedną kreskę. Może jak Parker pójdzie do pracy...? Nie chciała go zawieść, ale... Ale coś małego gdyby wziąć?



Zobacz profil autora

191 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 12:43

Przechylił głowę na bok.
- Ale ty straciłaś tak wszystko, wszystko? - spytał. - Chodzi mi o to czy poszłaś zobaczyć tam swoją przyczepę i wyciągnęłaś to, co mogłaś? - sprecyzował, żeby zaraz się nie męczyć z kilkunastominutowym wyjaśnianiem tego, co miał na myśli.
- Tak, pewnie miałaś - powiedział i pokręcił głową.
- Zazwyczaj nie jem śniadań - odparł, nie dopowiadając czy jednak zje, czy to Trish będzie musiała to wszystko pochłonąć.
No niestety! Trish właśnie sobie uświadomiła, że może i fajnie mieszkać ze swoją miłością, jednakże nie będzie to tak w porządku jakby chciała. Nie mogła przecież liczyć na to, że Will przyklepie jej za pomysł z paleniem trawki czy braniem innych dragów, wręcz przeciwnie - może by zawiodła tym konkretnie księgowego albo jeszcze szybciej zmuszona byłaby do poszukiwania lokum?
I niestety - Will głównie pracował w domu.

Zobacz profil autora

192 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 13:14

- Eee... Mmm... - Trish pokręciła głową, wydając z siebie niepewne dźwięki. - Ja nie, ale mój kumpel. Wszystko mi powrzucał do worów i co się już na nic nie nada, to wywaliłam. Wiesz, laptop był zalany błotem, meble połamane i takie tam... Ja przedłużyłam sobie wakacje! - Odparła radośnie. Nie miała najmniejszej ochoty od razu wracać na stare śmieci. Dosłownie śmieci. Zwłaszcza po tym, jak straciła w pożarze pół tysiąca dolarów w rzeczach i gotówce.
- Mogły być gorsze! Mogłam zobaczyć Głupią Pizdę Sylvię! - Prychnęła rozbawiona. - Mówiłam ci o mojej totalnie pojebanej siostrze, Sylvii? Głupia pizda. - Dla Trish nie dało się powiedzieć Sylvia bez przydomku. Nigdy. - Ona gdzieś tam wciąż jest i bimba po Old Whiskey, jeśli jej wielka dupa w ogóle pozwala na to, żeby wyszła z domu! - Mówiła, machając łopatką. Skupiła się na robieniu jedzenia, żeby nie myśleć o ćpaniu.
Plasterki bekonu wyglądały jak kreski koki. Prawie.



Zobacz profil autora

193 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 13:22

- Mhm, aha - skinął. Co miał powiedzieć? Że jej wyłoży pieniądze na to, aby jakoś stanęła na nogi? To by była przesada i William o tym wiedział. Śmiałby się zapewne, udzielając Trish kredytu, przy czym zapewne między nimi powstałaby jakaś umowa. Może i to było chore, ale cóż - to Parker. Przekonaliśmy się o jego dziwności i przekonujemy dalej. Tymczasem Will zdążył udzielić dziewczynie całkiem spory kredyt zaufania, który prawdopodobnie powoli zaczął się kończyć.
- Plusy w każdej sytuacji - westchnął, podsumowując jej wypowiedź.
- Nie, teraz o niej mówisz - przyznał, opierając się o blat kuchenny i wypuścił dym w stronę uchylonego na skałkę okna. - Że to głupia pizda, więcej nie wiem, ale możesz powiedzieć. Śmiało - machnął dłonią, aby rozwinęła sobie myśl. Takie przyzwolenie.

Zobacz profil autora

194 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 13:47

Trish totalnie rozumiała Williama - sama kochała swoje pieniążki i nie znosiła ich pożyczać. Kwestia wychowania; w jej rodzinie nie odzyskiwało się pożyczek. Dlatego też było jej tak ciężko wyłożyć hajs za Baby Jane, żeby wykupić ją z pierdla. Część świadomości podpowiadała jej wciaż, że może się pożegnać z tymi pieniędzmi.
Nie, nawet by Williama o to nie prosiła. Kogoś obcego i obojętnego jej osobie - już tak.
- Czy ja wiem, czy chcę? - Zastanowiła się, wyciagając talerze. - To długa historia, bo miałam dużą rodzinę! Jesteś pewny, że nigdy nie poznałeś Papy Levy? Jakby żył, to miałby gdzieś tyle co ty, może trochę więcej! Wspaniały facet! - Westchnęła.
Prawda była jednak taka, że Trish widziała go w innym świetle, niż reszta Old Whiskey. Był znanym w niższych kręgach społeczności szulerem, jebaką i cwaniakiem, który średnio dbał o swoje dzieci i w każdą niedzielę zamiast do kościoła szedł zbierać złom. Jakoś nikomu nie było specjalnie przykro, gdy zszedł w młodym wieku na zawał.
Trish zaczęła wykłądać jedzenie na dwa talerze. Bekon, jajecznica, tosty z roztapiającym się masłem i świeża kawa w kubku.
- Głodny?



Zobacz profil autora

195 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 13:59

Żydowska krew żydowską krew zrozumie. Nawet jeśli jest ona nieco potraktowana jak leczenie homeopatyczne. W tym przypadku pamięć krwi i te inne, brzmi absurdalnie, ale jakoś mi przypasowało!
William zmrużył oczy.
- No ja ci w tym nie powiem - parsknął cicho, wyciągając sztućce już na zaś. No cóż, najwidoczniej zapach w kuchni sprawił, że Parker zgłodniał, choć nie wydawał się ufać temu, co Trish przygotowywała. Dobrze, że nie miała żadnych proszków czy coś, bo od razu by podejrzewał, że dodała jako przyprawę będącą asem w rękawie.
- Wspaniały facet? - powtórzył. - No, takiego go nie zapamiętałem - powiedział z powątpiewaniem. Porównanie go papy Levy nie było zadowalające. Przez moment przeszła mu myśl, jakby Trish umiejscowiła Parkera na miejscu ojca i tu nie chodzi o jej chęć wylądowania z księgowym w łóżku, ale bardziej ogólnie?
- Zdążyłem zgłodnieć - przyznał, gasząc papierosa.

Zobacz profil autora

196 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 14:05

Mógł jej nie ufać na wielu polach, ale w kuchni dziewczyna dawała sobie radę. Czasem robiła magiczne rzeczy - na przykład obiad na winie. W sensie... Co się nawinie, to doda!
- Znałeś go? - Pat ożywiła się bardziej i ledwo zwróciła uwagę na jego następne słowa. - No co ty, czmu tak mówisz? - Zapytała rozkojarzona, niosąc talerze do stołu. Potem wróciła się po kubki z kawą, solniczkę i pieprzniczkę. Tak na wypadek, gdyby William wolał mocniej doprawione jedzenie.
- Omg, to super! Smacznego! - Powiedziała i z radością patrzyła na swojego mężczyznę, trzymajac widelec w powietrzu. Najpierw on!



Zobacz profil autora

197 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 14:13

Jak coś się nawinie to kiepsko, bo może na coś Will byłby uczulony albo coś w tym stylu? Albo złe połączenie źle by się skończyło?
- Bo inaczej go postrzegałem. Ot, jak większość - stwierdził, wzruszając ramionami. Co miał mówić? Raz, że pewnie Trish by się to nie podobało (co akurat jest najmniejszym problemem), dwa - starałaby się go przekonać, że nie ma racji, a to byłoby uciążliwe. Parker o dość wczesnej porze (zwłaszcza, że niedawno się obudzili) nie należał do osób skorych do słuchania.
- Mhm, wzajemnie - przyznał. I chwilę się zastanawiał czy faktycznie jeść, czy co robić. Może jak anorektyk grzebać w jajecznicy, przekładając ją? Szkoda, że nie miał psa, to może by dokarmił? Mógł napisać do Gabi, żeby przyszła. Albo do Coopera. Razem najlepiej.
No ale tak. Zaczął jeść. Nieco sceptycznie, ale chyba się rozpogadzając z kolejnymi kęsami.

Zobacz profil autora

198 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 14:20

- Nie rozumiem. - Powiedziała zgodnie z prawdą Trish. Przecież wszyscy uwielbiali Papę Levy! No może oprócz tych, któym powodziło się gorzej niż jemu. Lub tych, którzy obwiniali go za własne porażki, nieudacznicy jedni!
Pat czekała w napięciu, ale William w końcu zaczął jeść. I wyglądało nawet na to, że mu smakowało! Wzięła się więc za swój talerz i zaczęła szamać, zagryzając jajecznicę bekonem.
- Mmm, ale dobre... - Mruknęła. Uwielbiała jedzenie i nie miała co do niego wielkich wymagań. Potrafiła zjeść wszystko, naprawdę! - Totalnie zjadłabym lody po śniadaniu! - Siorbnęła kawę. Lody i jakieś ciastka. Nie pamiętała, kiedy ostatni raz jadła coś porządnego!
- Jak chcesz, to mogę zrobić steki na obiad. Skoro tu jestem, to mogę się na coś przydać! - Powiedziała radośnie. Mięcho... Uwielbiała mięcho!



Zobacz profil autora

199 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 14:31

- To jest w końcu twój ojciec, więc za innego człowieka go masz - powiedział. - Wielu za nim nie przepadało - dodał. Och, może on też był zazdrosny albo był tym nieudacznikiem i dlatego nie przepadał za Levy?
Na jej słowa o lodach Will się zakrztusił, bo się chyba przesłyszał i zrozumiał, że zrobiłaby lody po śniadaniu. Niestety, nieważne z jak ubogim (nieznanym lepiej brzmi) życiem seksualnym jest Parker, nadal jest mężczyzną i każdemu zdarza się przesłyszeć.
- Nie siorb - powiedział cicho, nie mogąc się jednak powstrzymać.
Jeśli Trish chciała trafić do serca Parkera przez żołądek to dobrą drogę obrała. W miarę, bo jednak wątpię, żeby aż tak łatwo było z Parkerem. Przekonała się o tym już kilka miesięcy temu. Boże, ale to smutne.
- Nie wiem czy nie będę większość dnia poza domem - przyznał. - I jakbyś zauważyła to lodówka do najpełniejszych nie należy - dodał i napił się kawy, przyglądając się Trish w milczeniu.

Zobacz profil autora

200 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 14:40

- No, tak, ale nie do końca rozumiem dlaczego! I dlaczego wielu... Znałam paru zapastników, którzy mieli mu coś za złe, ale mogłabym ich policzyć na palcach jednej... No, paru rąk! - Pokręciła głową i wgryzła się w tosta.
- Ups, sorry! - Powiedziała, odstawiając kubek z kawą. No tak, jej maniery pozostawiały wiele do życzenia, jak się nie starała. Bo jeśli trzeba było, to siadała prosto, trzymała widelec w lewej dłoni, nie mlaskała i była cicho! ...Zazwyczaj jej za to płacono, tak zwana eskorta. Miała ładnie wyglądać, nie odzywać się i podnosić ego mężczyzny.
Trzeba było mówić wcześniej! Nie dość, że William i Trish już byliby razem, to byłoby ich o kilkanaście kilo więcej - i nie mówię tu o ciąży, czy coś.
- Umiem robić coś takiego jak zakupy! - Zaoponowała. Przez myśl jej nie przeszło, żeby odpuścić. W końcu jedzenie było ważne! Ciepłe posiłki w ciągu dnia i tak dalej! Piramida żywienia!



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 8 z 11]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach