Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Williama

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 9 z 11]

1 Dom Williama on Wto 03 Lut 2015, 17:22

First topic message reminder :

Parterowy dom o niskospadowym dachu pokrytym brązową dachówką. Zbudowany ze dobrej jakości materiałów. Ma dobrą izolację i działającą klimatyzację.
Wchodzi się do sieni, a z niej do dużego pokoju dziennego z otwartą kuchnią. Jest tu też dość miejsca, by postawić duży jadalniany stół. Korytarz po lewej stronie prowadzi do łazienki i dwóch pokoi, a mały korytarzyk przy kuchni kryje małe pomieszczenie gospodarcze i przejście do garażu. Garaż mieści jeden samochód.


KLIK, SZCZEGÓŁOWO:

Będzie dokładniejszy!
Jak dobrze widać - dom Parkera nie różni się niemalże niczym innym od pozostałych domów o podobnej budowie. Na prowizorycznym, płaskim ganku znajduje się skrzynka na listy, która bokiem przytwierdzona jest do ściany domu. Tuż obok wejścia frontowego mieszczą się dwa krzesła, zaś na prawo - drzwi garażowe, za którymi stoi śmietnik.
Wchodząc do domu, trafia się najpierw do sieni. Po prawej stronie jest wysoka szafa na odzież wierzchnią, obuwie noszone na co dzień i inne tego typu artykuły. Od razu z sieni można przejść na korytarz po lewej albo do salonu naprzeciw; nie ma drzwi, są tylko łuki.
Całe wnętrze domu jest w stonowanym kolorach: dominujące szarości, brązy i granaty, z białym czy czarnym akcentem. Wbrew ciemnym kolorom na ścianach czy też podłogi, w salonie jest jasno, zapewne dzięki sporym oknom. Za rogiem od sieni znajduje się sofa, stolik do kawy, jakaś półka wysoko zawieszona. Naprzeciw sofy mieści się szafka RTV, na której stoi telewizor, przytwierdzona do regału książek, biurko z laptopem i drukarką nieopodal, jak i szafka na wieżę domową. Stąd można przejść do części kuchennej, gdzie drewniany stół z siedmioma krzesłami sąsiaduje z niewielką wysepką. Na prawo jest wejście do minimalnego korytarza, w którym można jedynie się obrócić i otworzyć drzwi - albo do garażu, w którym stoi motocykl, narzędzia i inne duperele, albo do części gospodarczej, w której schowane są odpowiednie artykuły do sprzątania czy przechowywania.
Korytarz po lewej od sieni prowadzi do dwóch sypialni (Williama, jak i gościnnej), a pomiędzy nimi jest łazienka; wychodząc z niej także trafić można do salonu, gdyż i tutaj mieści się łuk.
Pierwsza sypialnia od frontu domu jest gościnna - jasnoszara, z dwuosobowym łóżkiem, szafkami nocnymi obok i szafą oraz komodą. Następna jest łazienka, która zawiera w sobie i prysznic, i narożną wannę, a także toaletę czy umywalkę i wysoką, wąską szafkę na artykuły higieniczne, jak i pralkę.
Ostatnim pokojem jest sypialnia Williama. Większa od pozostałych pomieszczeń, granatowa na obu ścianach, a na kolejnych obu ciemnoszara. Wysoka szafa jest pod prawą ścianą, zaś łóżko z szafkami po lewej, pod oknami. Także znajduje się tutaj komoda oraz wejście do łazienki.

Zobacz profil autora

201 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 14:47

- Nie należał do zbyt przyjaznych ludzi, z którymi można było swobodnie porozmawiać. nic w tym dziwnego i tyle - powiedział, mając zamiar uciąć temat.
Cóż. William dawał od siebie więcej niż pieniądze. Ego mu podnosić nie musiała (wystarczająco spore było). Nie miał zamiaru też płacić za to, że naprostowuje dziewczynę i jej maniery. Zresztą czy opłatą nie miałoby być to, że przez kilka dni będzie spała pod dachem Williama Parkera?
No w ciąży to Trish na pewno nie będzie, nie z Willem! I parą też nie, bo przecież jest między nimi ta przepaść intelektualna, materialna ma mniejsze znaczenie. Niektórym bardziej, innym mniej poszczęściło się w życiu.
- Nie wątpię - powiedział, nadal przypatrując się Trish w zastanowieniu.

Zobacz profil autora

202 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 15:00

- Co ty opowiadasz! - Trish prychnęła i pokręciła głową. Papa Levy był jej najlepszym przyjacielem, był jej oczymem i kochankiem. Chojnym kochankiem, trzeba dodać, dzięki niemu i wujciowi Tommy'emu miała lepsze zabawki, niż jej denne rodzeństwo. - Może po prostu nie poznałeś go zbyt dobrze i to jest problem! - Powiedziała, celując w Williama widelcem. Ale tylko na chwilę, bo zaraz nzów zanurzyła go w jajecznicy.
Nie, nie! Absolutnie nie miał jej płacić, autorka tylko mówiła, że płacono jej podczas oficjalnych wyjść!
I nie będą parą? Zobaczymy za trzy obiady, darling heheh.
- No to co? - Uniosła wzrok i chwilę patrzyła na niego bez słowa. Czasem był taki frustrujący! - Robię zakupy i obiad, a ty na obiad przyjdziesz, tak? - Zapytała, jakby tłumaczyła komuś bardzo głupiomu coś bardzo skomplikowanego.



Zobacz profil autora

203 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 15:15

- No tak, masz rację. Z pewnością - powiedział, sarknął. Nie, nie miał zamiaru jej mówić, że się myli. To był jej ojciec (o kochanku nie wie, ale to raczej dobrze), nie będzie więc zakrzywiać jej światopoglądu i obrazu tego, jak jest perfekcyjny papa Levy. Znaczy - jak był, no.
To zabrzmiało jak groźba! Zaczynam się bać o życie Williama. Biedny księgowy.
- Mm? - uniósł spojrzenie znad talerze. Niestety nie zjadł wszystkiego, może ledwo połowę, ale co się dziwić. Will do najgrubszych nie należał i nie wpieprzał wiele. Papierosy były wystarczającym posiłkiem dla niego samego.
Tak, potrafił być niesamowicie frustrujący. Bez i na własne życzenie.
- Nie wiem czy nie pójdę do Elmira, więc nie musisz się starać, Trish - powiedział, odsuwając się od stołu i wziął puste naczynia, żeby je wcisnąć do zmywarki.
- Trish, a ty nie zastanawiałaś się nad dalszym tańczeniem? - spytał, dopijając kawę.

Zobacz profil autora

204 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 15:49

Trish tylko wzruszyła ramionami. Naprawdę nie wiedziała, co miał przeciwko papie Levy! A skoro nie mówił, to pewnie nie było nic ważnego, o!
Ciężko było sprawić przykrość Patricii Levy. Większości przytyków nawet nie rejestrowała lub je olewała, na wszelkie złośliwości patrzyła jak na coś zabawanego, nie brała do siebie obelg. Ale teraz poczuła coś, co wielokrotnie obserwowała za dziecka, ale czego nigdy nie rozumiała. Pamiętała, jak siedzieli w siódemkę przy stole i brakowało tylko głowy rodziny. Mama Levy klęła wtedy pod nosem i w końcu wychodziła, trzaskając drzwiami. Trish to zawsze cieszyło, bo mogli podzielić się porcjami rodziców i bardziej najeść.
Jednak teraz zrozumiała to uczucie i poczuła nawet odrobinkę empatii do mamy Levy. Przecież to było super, mieć miejsce do którego się wraca, gdzie ktoś już ciebie oczekuje, a gdy ktoś to odtrącał...
- Jasne, ok! - Powiedziała z uśmiechem na twarzy, nie dając po sobie nic poznać. - W Elmirze dają dobre jedzenie! - Dodała, popijając kawę i nie siorbiąc nią.
- Hm? - William zaskoczył ją pytaniem. Zmarszczyła brwi i rozmyślała chwilę w ciszy. - Nie, ja... Totalnie mam teraz fajną pracę, taką poważną i dorosłą... - Mówiła, wciąż zbita nieco z pantałyku. - Omg, mam nadzieję, że ją mam... Jak długo goi się złamana noga? - Zapytała i pokręciła głową, żeby dać znać, że to jednak nieważne. Zapyta potem na Pinglach, na pewno znajdzie odpowiedź.
- Czemu pytasz? - Dodała po chwili. Tańczenie... Tańczenie nigdy nie było tylko tańczeniem, jeśli machało się tyłkiem w klubie lub w rewii w klubie w Las Vegas. Tańczenie było przednimi kulisami do prywatnych pokazów lub sesji na osobności. Nie, Trish nie chciała tańczyć ani dawać nic nikomu... Oprócz Williama. Całkiem możliwe, że do czegoś doszło podczas jej dwutygodniowej nieobecności, ale skoro nie pamiętała - to się nie liczyło, prawda?



Zobacz profil autora

205 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 16:05

Ciężko byłoby porównać taką sytuację, jaką miała Trish z Parkera. Trzyosobowa rodzina, która od czasu do czasu spraszała większych czy mniejszych gości (w postaci młodej Cassie i ciotko-babci Alice) to nie było to, jak miała Trish. Faktycznie, może nie tyle inna wartość społeczna, co inne podejście swoje spowodowało.
Teraz w przypadku Parkera rodzina też się zmieniła. Jak nie córka z jego byłą w Kanadzie, tak tu - Święci. Zgrupowanie, które mimo że każdy coś do kogoś miał to jednak potrafili się zachować. Mimo że sprzeczali się ze sobą i bywały wielkie niezgodności to jednak nadal było to czymś co się ceniło, prawda? Parker doceniał, choć nie było tego widać na co dzień. Albo nikt nie zauważał drobnych gestów.
- Do dwóch miesięcy, chyba. Mogą i tak wymagać zwolnienia lekarskiego - nie zauważył tego, jak pokręciła głową zajęty ogarnianiem maszyny do zmywania, a potem zatrzasnął drzwiami, by się włączyła. Najwyżej w zlewie zmyje te kubki i popielniczkę.
- Z ciekawości - przyznał. - Myślałem po prostu, że szybciej byłoby ci zarobić w czymś, na czym się znasz - dodał, bez cienia złośliwości, najwidoczniej nie zdając sobie sprawy, że mógłby tym Trish urazić, ale to był Parker! Czasem pod tym względem trzeba mu wybaczyć, przynajmniej można by to zrobić.
Niestety, nie mogę się z tym zgodzić. Skoro się nie pamięta to nie świadczy to za dobrze i można by się zamartwiać, tylko ciężko tak, jeśli człowiek nie wie dlaczego.
- Chciałaś odwiedzić Baby, nie? - spytał, zmieniając odrobinę temat, a samemu przeszedł już do części dziennej. Ot, by walnąć się na kanapę.

Zobacz profil autora

206 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 16:31

- No, kurde... - Szepnęła Trish. Teraz to na stop pro będzie musiała pogrzebać w necie! Musi się jakoś wykręcić od tego złamania! W końcu chciała zatrzymać tę pracę, mimo tego, że nie zarabiała najwięcej. Nie chodziło jej nawet o godność, którą zatrzymywała siedząc za biurkiem, bo raczej nie myślała w takich kategoriach.
- Jest szybciej, totalnie szybciej, ale... - Urwała i zmarszczyła brwi. Droczył się z nią czy co? - Wiesz, że tańczenie to nie jest tylko tańczenie. - Stwierdziła, nawet nie pytała. W końcu był dorosły, mądry i pracował dla Świętych.
- Nie to, że mam z tym problem, tylko... Mam inne partytety. - Stwierdziła bardzo inteligentnie wstając z krzesła. - Baby? Tak jasne. - Kiwnęła głową. Skąd wiedział? Mówiła mu? Domyślił się? A kto go tam wie!
- Muszę tylko podskoczyć po rzeczy, które mi zostały. - Poprawiła spodenki, ale nie ruszyła się z miejsca. Tak bardzo lubiła spędzać czas z Williamem, że ledwo zauważała, gdy próbował ją ignorować, zbyć lub zlekceważyć. Gdyby nie to, że miała swoje potrzeby, wystarczałoby jej po prostu siedzenie obok niego i gapienie się na jego mądrą twarz.



Zobacz profil autora

207 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 16:45

William pewnie zastanowiłby, dlaczego więc siedzi za biurkiem, jeśli nie chodzi jej o godność, a o zarobek. Nie miał teraz jednak do tego głowy. Zastanawiał się nad wielką wyprowadzką, która być może kiedyś będzie miała miejsce. Ot, żeby wyjechać z tego małego miasteczka, pozostawiając większość swojego życia za sobą. Świadomość, że mógłby zacząć od zera w jakimś stopniu może go motywowała do tego, ale zaraz też nachodziły inne myśli. Przecież coś za sobą by tu zostawił. Rodzinę, wiele wspomnień, cokolwiek w tym stylu. Nie wydawał się sentymentalny, ale może to odkrywał?
- Zdaję sobie z tego sprawę - powiedział. - Po prostu się zastanawiałem i tyle, nic dziwnego. Chyba? - spojrzał na Trish, zarzucając sobie rękę zgiętą w łokciu za głowę i spojrzał na dziewczynę. Otwarta przestrzeń też ma swoje plusy! - Po prostu spytałem - wzruszył ramionami.
- Potem i tak wybieram się do Heaven's, więc najwyżej mogę cię podrzucić - zaproponował swobodnie, mrużąc oczy. Ot, jakby zaraz miał iść spać! Poprawił się jednak na tej kanapie, wyciągając swoje nogi. Sięgnął tylko po pilot, by przyciszyć muzykę.
- A gdzie ty swoje rzeczy zostawiłaś? Wczoraj nie miałaś żadnych toreb tylko to, co... leży w gościnnym.
Zastanowił się gdzie są jej buty, bo ich nie brał z placu. Ups.

Zobacz profil autora

208 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 16:52

Nie chodziło ani o jedno, ani o drugie. Trish po prostu chciała upodobnić się do ludzi, których podziwiała najbardziej i robiła to trochę nieświadomie przez dobór pracy. I garderoby - w końcu do biura chodziła ubrana w bluzki zakrywające jej dekolt, i spódniczki dłuższe niż pośladki!
- Nie wiem, ja się nie zastanawiałam! - Odbiła piłeczkę, choć to nie była do końca prawda. Jednak tak jak nie była inteligentna i oczytana, tak wiedziała parę rzeczy o życiu, bo niejedno przeszła. Dlatego chyba powstrzymywała się przed wróceniem do pracy, z którą - dla niej - wiązało się picie, ćpanie i imprezy. Niejedną koleżankę z Vegas wywozili w worku.
- Może kiedyś. - Ucięła rozmowę na temat tańczenia. Prawdopodobnie i tak skończy znów na rurze, domyślała się tego. To nie była jednak jej wina, że żywioły trawiły jej dobytek! - O, byłoby super! - Uśmiechnęła się. Miała ochotę dosiąść się na kanapie, ale zaczęła się domyślać, że pełnemu rezerwy Willowi pewnie by to nie odpowiadało.
- Walizkę z Kalifornii z tym, co się nadawało do wzięcia mam u kumpeli... A reszta, z mojej przyczepy jest u kolegi. Mieszkają niedaleko, przejdę się! - Powiedziała biedna, nieświadoma tego, że nie ma co włożyć na stopy, nawet klapek. - Ale najpierw muszę wziać prysznic!



Zobacz profil autora

209 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 17:00

Dress code. Will powinien ją wysłać na to do Beth, to pewnie by jej doradziła jak ubrać się, by wyglądać odpowiednio i seksownie. Nie chodzi tu nawet o to, że źle się ubierała czy coś (choć jak dla Parkera zbyt wyzywająco, pewnie jak dla znaczącej większości), ale jeśli chciała być traktowana poważnie? Cóż, poświęcenia.
- Mhm, ok - powiedział. Raczej w tym momencie nie byłby pełen rezerwy, więc nie musiała się obawiać. Mogła usiąść obok. Skoro i tak będą przez tę parę dni mieszkać razem. Ta myśl mogła być przerażająca, ale dla Trish to pewnie spełnienie marzeń. Do czasu, póki nie postanowi zgarnąć trawki czy wciągnąć czegoś!
- Em, tak, jeśli sobie załatwisz buty - oznajmił William, otwierając oczy i spoglądając na Levy. - Bo chyba je zgubiłaś wczoraj, a nie mogłem znaleźć - przyznał, baczniej obserwując nogi Trish, aby potem skupić spojrzenie na jej twarzy.
- Bierz. Mi casa es su casa na ten moment - powiedział, uśmiechając się do niej.

Zobacz profil autora

210 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 17:11

- Co?! - Trish zatrzymała się w pół kroku. Okej, dziwne rzeczy już robiła, ale butów zgubić jeszcze jej się nie zdarzyło. A bez butów... Co ona zrobi bez butów? Miała iść na boso do sklepu?
- Dzięki, William. - Zrozumiała hiszpańskie powiedzonko, chociaż tyle! - Naprawdę doceniam to, że mi pomagasz, wiesz? - Podeszła bliżej kanapy i mimowolnie wplotła palce we włosy leżącego Williama. - Jak będę mogła ci się odwdzięczyć... - Urwała przygryzając wargę. Zrobiłaby dla Williama wszystko. Mógł ją nawet poprosić, żeby zepchnęła kogoś ze schodów, lub żeby własną szczoteczkę do zębów umyła podłogi u Beth.



Zobacz profil autora

211 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 17:22

- No... to. Jesteś bez butów, więc nie wiem. Napisz do Baby by ci pożyczyła? - zaproponował. Sorry resory, ale Parker tutaj damskich butów nie miał. Nie przebierał się ani nic z tych rzeczy, więc jakoś sobie poradzić musi.
Księgowy uniósł brew na widok zbliżającej się do niego Trish. Cichy, ledwo słyszalny przy muzyce zabrzmiał gardłowo, bo Will lubił jak ktoś przeczesywał jego włosy. To było przyjemne i odprężające.
- Jakoś na pewno - powiedział. - Uznaj to za przyjacielski gest - i to bardzo przyjacielskie było.
Ale może zaproponuje, żeby zepchnęła ze schodów kilka osób?

Zobacz profil autora

212 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 17:34

- Też o tym pomyślałam. Albo napiszę do tej kumpeli, u której mam walizkę, to od razu będę miała trochę ubrań! - Stwierdziła, wyjątkowo logicznie jak na nią. Niestety, większość ubrań, którą tam miała to sukieneczki na imprezy na plaży, parę cienkich sweterków, szorty i bluzeczki na ramiączkach. Będzie musiała iść na zakupy!
- Jasne... - Nie przestawała miziać włosów Parkera. Zachęcił ją do tego nawet bardziej pomruk, który wydobył się spomiędzy jego ust. Miała ochotę zbliżyć się jeszcze bardziej, pocałować go w szyję, ale... Czy dzisiaj już raz jej nie odmówił? Och, już sama nie wiedziała co miała robić, żeby William ją zechciał!



Zobacz profil autora

213 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 17:39

- Napisz, wtedy będziesz miała załatwione więcej i nie będzie problemu, by się przebrać - powiedział, splatając dłonie na wysokości swojego mostka.
Jak dobrze, że on nie musiał płacić za te zakupy! Sam nie robił za często (a jak już to pewnie i tak sporo), oszczędzał na nie wiadomo co.
William zamilkł, najwidoczniej nie mając nic do powiedzenia ani też nie chcąc, by Trish przerwała ten jakże przyjemny gest. Parker jednak po chwili się podciągnął do pozycji siedzącej, zastanawiając się nad tym czy najpierw iść do Liluye, czy Consueli.

Zobacz profil autora

214 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 17:50

- Mhm... - Mruknęła tylko, żeby nie psuć nastrojul. Kontynuowała masaż głowy Parkera, spodziewając się, że lada chwila coś się wydarzy. Kiedy więc Parker podniósł się do pozycji siedzącej, była przygotowana na to, że chwyci ją za nadgarstki, przyciągnie do siebie, pocałuje namiętnie a potem...
A potem nic. Bo nic takiego sie nie stało.
Trish stała chwilę przy kanapie bez ruchu.
- Prysznic. Telefon. Idę. - Wydusiła z siebie i już jej nie było. Zadzwoniła do kumpeli, która zgodziła się przyjść z walizką Trish za czteropak piwa, a potem poszła do łazienki. Musiała się porządnie namoczyć w gorącej wodzie i pianie.
Po dziesięciu minutach zadzownił dzwonek do drzwi. Czy William otworzy?



Zobacz profil autora

215 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 17:56

Tym masażem głowy to pewnie zyskała kilka punktów uznania u samego Williama, który najwidoczniej zaaprobował takie zachowanie ze strony Trish. Szkoda tylko, że Parker zdawał się być na tyle nieogarnięty, że nie dostrzegł tego pragnienia dziewczyny.
- Okej - powiedział.
Sam po chwili ruszył do sypialni, w której się przebrał. Cóż, on się zdążył ogarnąć niemalże od razu po przebudzeniu, toteż wystarczyło mu teraz ubrać się normalnie. Ot, spodnie dżinsowe, ciemna, jednolita koszulka.
Palił kolejnego papierosa, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi, a Will jako perfekcyjny pan domu (hehe) otworzył je, trafiając na...?

Zobacz profil autora

216 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 18:04

...na dość ciekawą personę.
Młoda kobieta, mniej-więcej w wieku Trish stała na progu, patrząc na Williama z mieszaniną nieufności i podziwu. Wyglądała jakby ubierała się nie w second handach, a w third handach na chińskim bazarze - legginsy, dżinsowa spódniczka, sportowe buty i bluzka ze spranym napisem. Pofarbowane na czarno cienkie włosy prosiły się o umycie, podobnie jak zęby. Na jej twarzy nie malowało się dużo intelgiencji, za to chytrość - już bardziej.
- Noo, proszę, proszę. To się Trish ustawiła, hm? - Uśmiechnęła się przebiegle. Głos miała zachrypnięty, mimo tego paliła mocnego papierosa. - Jesteś jej sponsorem, czy co? - Zapytała, trzymając jedną ręką rączkę walizki Trish. Nie wyglądała, jakby miała zamiar ją oddać.
- Możesz ją no tu zawołać? Musze z nią omówić zapłatę ze przysługę. - Dodała, zaciągając się. Próbowała zajrzeć przez ramię Williama na korytarz.



Zobacz profil autora

217 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 18:09

Sceptycyzm i nieufność nie tylko biła ze strony kobiety. Przede wszystkim ze strony Parkera, który nie wydawał się zadowolony. Przyjrzał się uważnie kobiecie, krytycznie ją oceniając. O nie, nie ma mowy.
- Niektórzy potrafią - odparł, odnotowując sobie co nieco w pamięci, by później o to spytać Trish. Czemu miał przeczucie, że zacznie żałować? - Nie, przyjaciel - powiedział, a dłonią sięgnął do przeciwnej części framugi, o którą się oparł. Nie, nie wpuści jej. Za czysto ma w tym domu.
- Zapłatę za przysługę? - spytał i zaraz zerknął przez ramię.
- Trish! - zawołał blondynkę.

Zobacz profil autora

218 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 18:17

Dziewczyna parsknęła, opierając się mocniej o walizkę.
- Jasne. Tez mogę być twoją przyjaciółką. - Puściła mu oczko i czekała, na odezwę ze strony Trish.
- Jestem w wannie! - Odkrzyknęła Levy i najwyraźniej nie miała zamiaru się spieszyć
- Słuchaj, umówmy się tak... - Zaczęła.
William może spawić koleżankę Trish. Kostki na charyzmę, próg 40. Masz dwie próby! Inaczej dziewczyna nie che oddać walizki i nie odchodzi spod drzwi.



Zobacz profil autora

219 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 18:22

5 (48)

Skrzywił się.
- Nie sądzę - powiedział z politowaniem na twarzy, choć nie wiedział czy to bardziej do niego, czy do kogokolwiek innego.
Westchnął cicho, kiedy Trish odpowiedziała. Cóż, najwidoczniej jej rzeczy nie były aż tak jej potrzebne, skoro nie biegła po nie, ale że William chciał zaraz wyjść, to uznał swoje.
- My się mamy umawiać? - spytał. - O nie, nie. Zostawiasz tu walizkę jako dobra przyjaciółka, a potem z Trish się dogadacie, co i jak - oznajmił. Uznał po prostu, że takie wyjście będzie najlepsze. - A wątpię, żeby Levy teraz wybiegła po nią, więc możesz mi ją oddać śmiało.

Zobacz profil autora

220 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 18:27

Czarnowłosa zmęła jakieś przekleństwo w ustach i zmierzyła Parkera.
- Przekaż Levy, że miałam dzisiaj dobry humor. - Powiedziała i nagle wprawiła w ruch kółeczka walizki. Najechała nimi na stopy Parkera. - A i powiedz, że ma mi oddać moje cztery kółka, jeśli ich nie wzięła. Albo hajs. - Dodała jeszcze mało przyjemnym tonem i puściła walizkę. Oddaliła się parę kroków w tył, patrząc wciąż na Williama.
- Fajna chata, Święty. - Dodała jeszcze i odeszła.
A Trish leżała w wannie i było super.



Zobacz profil autora

221 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 18:32

Parker ze zmarszczonymi brwiami przyglądał się kobiecie. Syknął, kiedy najechała kółeczkami walizki na jego stopy, co nie było niczym dziwnym!
Kółka? Hajs? No proszę, Trish ma całkiem ciekawe towarzystwo. Z pewnością tak pomyślał Parker, który bardziej zainteresowany był tym, by zaraz wyjść niż jakoś zareagować. Tak samo chęć pogadania z Trish wydawała się bardziej znacząca.
Poczekał aż kobieta zniknie z pola rażenia widzenia i wlazł do środka z walizką Trish, którą przeniósł.
Wszedł bezpardonowo do łazienki, gdzie dziewczyna korzystała z luksusów. I przysiadł na kiblu, opuszczając wcześniej deskę.

Zobacz profil autora

222 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 18:48

Trish leniwie otworzyła oczy i spojrzała na Williama. Jego jak zwykle nieprzenikniona mina mało zdradzała. Przyszedł popatrzeć, czy co?
- A, wołałeś mnie? O co chodzi? - Oparła się na łokciach i podniosła nieco do góry.



Zobacz profil autora

223 Re: Dom Williama on Czw 21 Maj 2015, 18:52

- Walizkę masz tutaj, a twoja jakże sympatyczna koleżanka kazała przekazać, że jeśli nie wzięłaś tych czterech kółek to masz jej oddać. Albo kasę - poinformował, wspierając dłonie o swoje kolana i się podnosząc.
- Wychodzę i wieczorem pogadamy - dodał, a potem skierował się do wyjścia.
Levy mogła usłyszeć, jak za Parkerem zamykają się drzwi frontowe.

/zt

Zobacz profil autora

224 Re: Dom Williama on Pią 22 Maj 2015, 15:40

/ 27.08, przed 17stą

Williama trochę nie było. Nie dość, że krzykliwa rozmowa z Ramirez, która - jak zwykle - kończyła się tak samo, to potem krótki spacer na drugą część miasteczka, aby tam porozmawiać z Bakerem. Spodziewał się, że to Consuela spokojniejsza będzie od Sue, ale najwidoczniej Baker był bardziej skory do wysłuchania księgowego. Zapewne dlatego, że nie znał go parę miesięcy, a parę lat i zdążył się przyzwyczaić.
Podobnie spacerkiem Parker wrócił do swojego domu, dziwiąc się, że Trish nie otwiera, więc pofatygował się, aby wyciągnąć klucze i samemu sobie otworzyć. Cisza w domu świadczyła o nieobecności Levy, z której postanowił skorzystać i to w żaden szczególny sposób. Po prostu usiąść i odsapnąć, przy szklance alkoholu, jakiego sobie nalał.
- Ja pierdolę - przetarł swoją twarz dłońmi, mając ją w nich skrytą wcześniej, a potem ręce przesunął na swoje włosy i pokręcił głową.
A Trish? No cóż, kluczy nie miała skąd wziąć, więc będzie musiała zaczekać aż Parker otworzy. O ile ma zamiar właściwie wrócić tutaj, o!
Poczekał godzinę, a potem... a potem wyszedł! Musiał ogarnąć papierologię.

/zt, stacja benzynowa ->
<- Heaven's, 27.08, 21:24

Przyjechał z powrotem do domu. Był padnięty. Dom pusty, Trish nigdzie nie było, więc nie miał jak tego ogarniać czy coś w tym stylu. Pewnie sobie coś wypił, pewnie zjadł, bo żal byłoby nie skorzystać.
Ogarnął się, coś porobił i wyszedł. Pewnie jak wrócił to walnął się spać.

/zt

Zobacz profil autora

225 Re: Dom Williama on Nie 31 Maj 2015, 17:52

/ początek, 3.09.13 r., przedpołudnie

William miał sporo czasu, sporo rozmyślań i problemów z jakimi trzeba było się uporać. To, że odstawiał je na później to była jego własna decyzja. Ot, nie wiadomo, co się dzieje, a to bodaj najgorsze.
Parker odetchnął ciężko, podnosząc się z podłogi, na której porozwalane były dokumenty. Papiery poszczególnych miejsc, przynależące do Świętych i odpisane na nowo, z kolejnymi aneksami do umowy. Część papierzysk, które były od postronnych klientów, walały się po prawej stronie księgowego. Część z nich, już dawno spięta i wetknięta w koszulki, spoczywała w folderach, a druga połowa tylko na to czekała.
Parker przystanął przy blacie, ćmiąc papierosa śmiało i przyjrzał się dwóm butelkom. Z Valium i Metadonem, jakby nie mógł się zdecydować, które wziąć najpierw. Śpiący raczej nie był, a ogólne padnięcie i zmęczenie to po prostu później odeśpi, nieświadom tego, że jak potem ogarnie się na jarmarku czy czymkolwiek, co ma miejsce w Old Whiskey, to wróci ze złotą rybką. Ucieszyłby się, jakby spełniła trzy życzenia. O, cholernie by się ucieszył. Wziął ten drugi lek ze świadomością, że może ostatnio przesadza, ale jak coś boli to lepiej działać zapobiegawczo, poza tym - czy on się ukrywał ze swoim problemem? Nieszczególnie.
Uzupełniając dalej papierzyska, wychwycił te, które miały zostać podpisane przez Bakera i Consuelę, skoro ta postanowiła zarabiać. Pewnie potem przejrzy inne dokumenty, żeby je uzupełnić czy coś w tym stylu. Bez pośpiechu, kombinowania i idiotycznego pierdolenia, bo tak było najlepiej.
Po godzinie ogarniania, kolejne dokumenty były schowane w odpowiednim miejscu, a William mógł sobie pozwolić na niedługą przerwę, podczas której nie robił nic prócz palenia papierosa, wypicia porządnej kawy, rozkoszowania się brakiem bólu i wpatrywania się w torbę podróżną. Torba już była na wpół spakowana, jakby Święty nie mógł się zdecydować albo czekał na coś jeszcze. Podniósł się, skierował do jednej szafy, by stamtąd wyciągnąć zapakowaną już paczkę, którą wcisnął na brzeg torby, ku pamięci.
Całą dokumentację skończył następną godzinę później, podsumowując wszystko i przeliczając to, ile ma na koncie kasy. Tabletki schował do torby, wyciągając wcześniej po dwie każdego rodzaju. Ogarnął się i wyszedł. Gdzieś.

/zt

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 9 z 11]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach