Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Williama

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 10 z 11]

1 Dom Williama on Wto 03 Lut 2015, 17:22

First topic message reminder :

Parterowy dom o niskospadowym dachu pokrytym brązową dachówką. Zbudowany ze dobrej jakości materiałów. Ma dobrą izolację i działającą klimatyzację.
Wchodzi się do sieni, a z niej do dużego pokoju dziennego z otwartą kuchnią. Jest tu też dość miejsca, by postawić duży jadalniany stół. Korytarz po lewej stronie prowadzi do łazienki i dwóch pokoi, a mały korytarzyk przy kuchni kryje małe pomieszczenie gospodarcze i przejście do garażu. Garaż mieści jeden samochód.


KLIK, SZCZEGÓŁOWO:

Będzie dokładniejszy!
Jak dobrze widać - dom Parkera nie różni się niemalże niczym innym od pozostałych domów o podobnej budowie. Na prowizorycznym, płaskim ganku znajduje się skrzynka na listy, która bokiem przytwierdzona jest do ściany domu. Tuż obok wejścia frontowego mieszczą się dwa krzesła, zaś na prawo - drzwi garażowe, za którymi stoi śmietnik.
Wchodząc do domu, trafia się najpierw do sieni. Po prawej stronie jest wysoka szafa na odzież wierzchnią, obuwie noszone na co dzień i inne tego typu artykuły. Od razu z sieni można przejść na korytarz po lewej albo do salonu naprzeciw; nie ma drzwi, są tylko łuki.
Całe wnętrze domu jest w stonowanym kolorach: dominujące szarości, brązy i granaty, z białym czy czarnym akcentem. Wbrew ciemnym kolorom na ścianach czy też podłogi, w salonie jest jasno, zapewne dzięki sporym oknom. Za rogiem od sieni znajduje się sofa, stolik do kawy, jakaś półka wysoko zawieszona. Naprzeciw sofy mieści się szafka RTV, na której stoi telewizor, przytwierdzona do regału książek, biurko z laptopem i drukarką nieopodal, jak i szafka na wieżę domową. Stąd można przejść do części kuchennej, gdzie drewniany stół z siedmioma krzesłami sąsiaduje z niewielką wysepką. Na prawo jest wejście do minimalnego korytarza, w którym można jedynie się obrócić i otworzyć drzwi - albo do garażu, w którym stoi motocykl, narzędzia i inne duperele, albo do części gospodarczej, w której schowane są odpowiednie artykuły do sprzątania czy przechowywania.
Korytarz po lewej od sieni prowadzi do dwóch sypialni (Williama, jak i gościnnej), a pomiędzy nimi jest łazienka; wychodząc z niej także trafić można do salonu, gdyż i tutaj mieści się łuk.
Pierwsza sypialnia od frontu domu jest gościnna - jasnoszara, z dwuosobowym łóżkiem, szafkami nocnymi obok i szafą oraz komodą. Następna jest łazienka, która zawiera w sobie i prysznic, i narożną wannę, a także toaletę czy umywalkę i wysoką, wąską szafkę na artykuły higieniczne, jak i pralkę.
Ostatnim pokojem jest sypialnia Williama. Większa od pozostałych pomieszczeń, granatowa na obu ścianach, a na kolejnych obu ciemnoszara. Wysoka szafa jest pod prawą ścianą, zaś łóżko z szafkami po lewej, pod oknami. Także znajduje się tutaj komoda oraz wejście do łazienki.

Zobacz profil autora

226 Re: Dom Williama on Pon 15 Cze 2015, 14:00

/ początek, 11.09, poranek

...i tak oto Bóg rzekł, że trzeba było zapierdalać.
Parker dzień rozpoczął od postanowień dotyczących tego, że tegoż dnia nie robi nic szczególnego. Będzie się opierdalał śmiało i bezczelnie, podczas gdy to inni muszą się męczyć. Tak przynajmniej sobie zaplanował. Uznał też, że może dokończy papierkową robotę, może się nad czymś zastanowi i jego komplementowanie sprawi, iż czas minie nieubłaganie szybko.

Mężczyzna wziął krzyżówkę, której przyjrzał się początkowo z niechęcią, ale potem uznał, że trzeba porobić coś konstruktywnego. Zaczął więc ogarniać hasła pionowe, a następnie poziome. Potem przeczytał grupę pytań do obu rodzajów haseł. I wyjaśnienie do odpowiedzi, jakby zastanawiał się czy od razu zgadnie. Mimo że miał zapisane, to nie był pewien. Dobrze, że chociaż potencjalne hasło zapisał poniżej ramki. W razie czego, jakby chciał się upewnić. Księgowy więc jął sobie ogarniać poszczególne kolumny, zastanawiając się raz dłużej, raz krócej nad tym, co powinno zostać wpisane. A że robocizna, tak przyjemna dla niego, była na swój sposób relaksująca, to Parker ułożył się wygodnie, podkładając pod łeb poduszkę. Nie chcąc przerywać dobrej passy przez następną godzinę wypisywał hasła, inne równie prawdopodobne opcje, jak nie mógł znaleźć od razu słowa klucza. Uzupełniał kolumny i wiersze, w których dane wyrazy mógł wpisać zaraz, bezpardonowo. Po jakiejś godzinie leniwego uzupełniania wszystkich kratek, mógł w końcu zapisać hasło, które potwierdziło się na samym początku. Wystarczyło odwrócić stronę, żeby móc dalej wziąć się do roboty. Nie była to krzyżówka, a strona sudoku o nieco cięższym poziomie, więc tutaj też musiał się głowić. Na początku, odrobinę sfrustrowany tym, że po raz kolejny dany rząd mu nie wyszedł, zrobił sobie przerwę na papierosa. Spalił go w spokoju, dym zapijając przygotowaną kawą z domieszką alkoholu, dla akcentu posmaku. Zastanowił się w międzyczasie nad swoim marnym życiem, nad wyprowadzką i opuszczeniem raz na zawsze tego miasta. Na razie nie podejmował się tego. Robił sudoku dalej - wypisując cyfry według ustalonej przez siebie kolejności i według tego, jakie były zasady w tej gierce. Musiał nieco pokombinować, co nieco wykreślić, ale ostatecznie i to wykonał.

Księgowy po około trzech godzinach nudnej roboty wziął się do jeszcze nudniejszych zajęć. Dokumenty dotyczące pracy, czyli sama rachunkowość, zostały wyłożone na stole. Po to, aby mógł w spokoju je najpierw przejrzeć. Ostatnio coś mu się nie zgadzało, jeśli chodziło o nabite rachunki na stacji benzynowej, ale pewnie to była sprawka Ramirez, nad którą myśl nie zawisła dłużej niż pięć minut. Nie mógł przecież marnować czasu, mimo że nie zaplanował nic ważnego. No, jedynie odebranie motocykla. Wracając - William przekartkował niektóre stosy papierów, zapisał, odhaczył coś. Potem sięgnął po kalkulator w swojej głowie, obliczając i sumując na kartce obok w zamiarze uporządkowania tego na dniach. Wolał sobie pracę rozłożyć na kilka rzeczy niźli jakby miał kombinować, by wszystko zrobić w ciągu dwudziestu czterech godzin. Jego postanowieniem i tak było zebrać tyle rzeczy do roboty, by w swoje urodziny, które były za półtora miesiąca, nic innego nie robić tylko pracować.

Gdy już wszystko skończył, Will dopakował się, dopakował jedną z toreb i ogarnął się po tychże czynnościach. Mężczyzna najpierw chciał wpaść po motocykl na komisariat, by go odprowadzić do domu, a potem albo wybrać się na strzelnicę, albo do kompleksu sportowego, choć znając go - skończy się na obu miejscach.

/ zt, gdzieś

Zobacz profil autora

227 Re: Dom Williama on Pon 15 Cze 2015, 23:05

/12.09.2013, wieczór/
Nierównym i nietrzeźwym krokiem szła sobie jedząc kokosowy batonik, drugi tkwił w kieszeni szortów - jego los był przesądzony miał robić za zagryzkę pod kolejne rumowe drinki.
Niestety skręciła w jedną przecznicę bliżej. Te same płotki, te same fasady, te same suche krzaki turlające się po drodze. Weszła na ganek, który wydał jej się jej własnym. Klucz nie pasował, o ile w ogóle do zamka trafiła, więc obeszła dom i znalazła się przy tylnym wejściu, gdzie siatkowate drzwi nie były zamknięte, ha zwycięstwo. Od razu skierowała się do kuchni. Wina Willa, że nie powiesił w przejściu żadnych pamiątek ani zdjęć, że nie zauważyła, że nie jest u siebie. A na blacie nie było rumu, likieru też. Okradli ją z alkoholu. A laptop stał sobie przy kanapie, bezczelne złodzieje.
Moment, ale ona miała drukarkę w innym miejscu, coś nie tak. Coś bardzo nie tak. Obróciło się w miejscu i zarzuciło ją na ścianę. W tym miejscu miała półkę z przyprawami. Tutaj jej nie było.

Zobacz profil autora

228 Re: Dom Williama on Pon 15 Cze 2015, 23:17

/ początek

To nie ma znaczenia, jak Joan dotarła do środka. Jak już była to pewnie mogła się zdziwić, że coś ten jej dom jakiś pustawy, ascetyczny w swoim wystroju. Gorzej, jakby ona tak samo miała to wszystko ogarnięte, choć już coś zaczynała rozróżniać.
Will, który zdążył przysnąć, pewnie nie usłyszał, że ktoś wchodził. Dopiero po kilku minutach nagła potrzeba zapalenia papierosa wołała go, by przeszedł do kuchni, gdzie zostawił paczkę. Księgowy już-już miał przejść dalej, ale stanął w łukowatym wejściu oddzielającym korytarz od salonu.
Rozdziawił paszczę, zaraz zamknął. Chciał coś powiedzieć, ale przechylił głowę na bok, a brwi zmarszczył i oczy zmrużył.
- Wyższy poziom bycia Jehowym? - spytał, bo najwidoczniej nie skojarzył od razu Joan. - Pukasz i wchodzisz? Bez głoszenia o Jezusie i innych zbawieniach, dzięki Biblii? - sprecyzował.  - Czy co to się dzieje, do cholery?
Czy śpiący, czy rozbudzony, był taki sam - flegmatyczny. W takich sytuacjach.

Zobacz profil autora

229 Re: Dom Williama on Pon 15 Cze 2015, 23:31

Rozkład pomieszczeń identyczny, wykończenie pewnie podobne, a zresztą w takim stanie detale i tak się rozmywały.
Joan lekko się skrzywiła, jakie pukanie, wchodzenie, Jehowa?
- Co ty - pewnie chciała powiedzieć "tutaj robisz", ale za dużo rzeczy się nie zgadzało. - Co ja robię? - zapytała trochę bezradnie. Chyba wyrzut adrenaliny ją otrzeźwił, bo zaczęła się cofać w stronę przednich drzwi. Do tego wbiła się do domu Świętego. Wyjęła batonik, którym rzuciła w Willa: - yyy to w ramach strat morelowych. - Dobra, dalej była pijana, więc logiki nie ma się, co doszukiwać.

Zobacz profil autora

230 Re: Dom Williama on Pon 15 Cze 2015, 23:39

William z tak przymrużonymi oczami spoglądał na Joan. Dobra, była pijana. Teraz mógł to zauważyć, ale jednak zamiast coś powiedzieć to paszczę rozchylił i zaraz zacisnął usta w wąską linię.
- No, też się zastanawiam, co robisz w moim domu - powiedział, mogąc przypisać w końcu twarz do imienia i zaraz się zaśmiał. - Chyba nie przeszukanie? Albo włamanie? - dorzucił, krzyżując ramiona na klatce piersiowej. Gdyby był chamskim idiotą to pewnie by to zgłosił (na spółdzielnię). Jakby był którymś ze swoich kolegów to pewnie ucieszyłby się z takich odwiedzin.
Święty uśmiechnięty przyglądał się Wharton, jakby chciał ogarnąć, co zrobi. Dostał batonikiem. Może nie konkretnie w czoło, ale na pewno w pysk, bodajże w brodę pokrytą niewielką szczeciną.
- Ouch - westchnął. - Jak będą straty to o tym wspomnę, jasne - zapewnił. - Odprowadzić cię do drzwi? - spytał, choć pewnie krok i tak zrobił do przodu. Pierwszy, drugi i następny. Nie wydawał się groźny.
- Ale wiesz... następnym razem tak głupio na chama wbić - stwierdził zaraz, pewien tego, że nie będzie pamiętać. Lub przyznawać się, że wlazła komuś do domu myśląc, że to jest jej.

Zobacz profil autora

231 Re: Dom Williama on Pon 15 Cze 2015, 23:58

Jej stan znacznie wskazujący na spożycie nie przeszkodził Joan w wywróceniu oczami. - Zacznijcie rozróżniać cywilnych pracowników od - nie dokończyła, tylko niedbale machnęła ręką.
- Dam sobie radę - powiedziała z wyższością kobiety niezależnej, która nie potrzebuje pomocy. Poza tym zachowanie Willa było niepokojące, nawet przez promile to się przebijało.
Joan pomotała się z drzwiami, pomęczyła, ale wyszła na ganek.
- Nie będzie "następnym razem" - pijacko go przedrzeźniała.
Rozejrzała się po ulicy. Ok, tam był wylot przecznicy.

Zobacz profil autora

232 Re: Dom Williama on Wto 16 Cze 2015, 00:03

- Może kiedyś - powiedział, nim zdążyła uciąć gestem ręki temat.
Zachowanie Williama nie było aż tak niepokojące. No dobra, może było dla osób, które go nie znały, ale tak? On jako psychopata? Dziwnie to brzmi, choć może jest to prawdopodobne.
- Wierzę, bo muszę - odparł. Nie mógł na czym innym polegać jak na jej słowach lub przekonaniu.
- Miejmy nadzieję, bo zacznę się martwić - westchnął i posłał jej uśmiech. To nie jest niepokojące, prawda?
- Tu jest wschodnia, tam zachodnia - poinstruował, kiedy Joan odchodziła od drzwi.
Zapewne po niej je zamknął. Po to, by zaraz wszystko zacząć sprawdzać. W sensie, jak ona mogła wejść!
I nie daję zt, bo może masz coś do dodania od siebie!

Zobacz profil autora

233 Re: Dom Williama on Wto 16 Cze 2015, 00:10

Na tekst o martwieniu się, obróciła się i zmierzyła go wzrokiem.
- Taak, dzięki. I przepraszam za najście - dodała.
Po czym chwiejnym krokiem ruszyła do siebie i teraz faktycznie dotarła do swojego domu. Sprawdziła ten fakt nawet trzykrotnie.
/ztx2

Zobacz profil autora

234 Re: Dom Williama on Wto 16 Cze 2015, 12:46

/ 13.09.2013, rano

Joan nie była jedynym gościem Willa. Jak się okazało, Wypierdalaj, zagubiony kot - postanowił siać zniszczenie na podjeździe Parkera. A potem wyrwać z ziemi jedyne zielone rośliny. Uciekając, wywrócił śmietnik, którym potem zajęły się szczury.

Zobacz profil autora

235 Re: Dom Williama on Wto 16 Cze 2015, 15:02

/ początek

Och, jakby wiedział, że zapchlony kocur Consueli siał zniszczenie to by tego kota wpieprzył do piekarnika albo kazał Ramirez tutaj zapieprzać od świtu do nocy polerując ułożone kamienie przed wejściem. Bezsensowna praca, no ale co zrobić?
Na pewno wolałby mieć przypadkowego gościa w postaci Joan niż ten syf, który błyskał przed jego domem. Parker z wyraźnie skrzywioną twarzą spojrzał na to wszystko, a potem zaczął ogarniać. Chwilę mu to zajęło, by doprowadzić do porządku, ale jednak bałagan był jedną z ostatnich rzeczy, które Will chciał mieć w domu lub jego pobliżu.
Szczurów się pozbył, choć kto wie... może jednego zostawił?
I zniknął w czeluściach swojego ascetycznego domu.

/zt

Zobacz profil autora

236 Re: Dom Williama on Sob 27 Cze 2015, 20:22

/ początek, 20.09, przed wyjazdem na boot camp

Spakowany Parker ogarniał to, co trzeba było. Motocykl sakwy i torbę już miał, coś tam spakowane było (w tym tytoń i fajka, i alkohol, i tabletki, jak go zaboli życie), więc teoretycznie można było już jechać. Teoretycznie, bo Will jako osoba przezorna musiał zadbać o to, czy zawory zakręcone, czy użytkowanie prądu zminimalizowane, czy wszystko pochowane w miejscach, o których on sam wiedział. Paranoja paranoją, no ale już taki był.
Gdy to się ogarnęło, Will zamknął dom na cztery spusty, mając pewnie prawie wszędzie okna zasłonięte. No i wyruszył w siną dal, by zginąć.

/zt, boot camp ->

Zobacz profil autora

237 Re: Dom Williama on Wto 30 Cze 2015, 22:17

/ początek, 22.09.2013 r., popołudnie

Musiał czymś opatrzyć, obandażować rękę. Zranił się po raz któryś przy całej robociźnie, choć nie wydawał się tym przejęty. Bardziej zniesmaczony samym faktem ubrudzenia się, choć i to zaraz minęło. O to nie było ciężko. Sięgnął do szuflady, w której trzymał te wszystkie bzdury z apteczek i to, co otrzymał od Beth, która wielokrotnie mu pomagała w takich czysto medycznych sprawach. Nalał sobie alkoholu i usiadł spokojnie w części jadalnej, najpierw oczyszczając rękę, a potem ją ogarniając., A to wbił problematycznie igłę, zaraz wyciągając i przekładając, by spróbować na nowo. Pewnie z tym się męczył, znużony, zmęczony i zmulony, jak tak się bawił w naznaczanie igłą krwawych śladów, kiedy przeciągał nicią po skórze. Po skończonej robocie przeczyścił niewielką ranę i obandażował przedramię, przesłaniając zaraz rękawem koszulki.
Sączył sobie alkohol, przeglądając dokumenty nowo zakupionego kasyna na jego nazwisko. Będzie musiał tam wszystko ogarnąć, chłopakom przedstawić swoje kolejne dziecko, maszynkę do robienia pieniędzy i ogarniania ich. Coś odpisał sobie z tych dokumentów własnościowych, a potem je odłożył na niewielki regał z dokumentacją, którą zaczął przeglądać. Oddzielił te, jakich można było się pozbyć od tych, jakie nadal musiały tkwić. Powinien zorganizować kolejną skrytkę, ale na razie nie chciało mu się o tym myśleć.
Oczywiście, nie zapomniał o tym, by czegoś posłuchać. Akurat na jego humor, jak zawsze

▬ karty
Jako że William postanowił zostać właścicielem kasyna, to wyciągnął już przerobioną i poniszczoną na krawędziach talię kart. Przejrzał je, oddzielił zbędne od niezbędnych i zaczął je tasować niespiesznie, w zastanowieniu, ćmiąc papierosa w buzi i co jakiś czas tylko wyciągnął go z ust, aby skipować lub napić się alkoholu. Usiłował przypomnieć sobie zasady najpierw makao i oszusta czy też pana, rozgrywając powoli jakieś nikłe strategie. Mogłoby to wyglądać zabawnie, jeśli ktoś gra sam ze sobą, no ale bywa i tak. Albo smutno, zależy jakie kto ma podejście.
Tak czy siak, Parker rozegrał ze dwie partie makao i jedną pana, przypominając sobie choćby pobieżnie te zasady.

▬ po kartach
Niby zbliżał się wieczór, a dość jasno było. Will sięgnął po metalowe wiadro, do którego wrzucił niepotrzebne papiery, nieważne czy choćby z danymi przeniesionymi na komputer. Te dokumenty, które nie powinny być zgarnięte przez kogoś i rzeczy, których nie chciał innym pokazać. Można by tak pomyślec po tym, jak Will sobie klapnął za domem z kolejną szklanką alkoholu czy paczką papierosów i nawet kremem do butów oraz przygotowanymi do wyczyszczenia skórzanymi butami, które domagały się oczyszczenia.
Podpalił jeden papierek, by potem ogień zajął resztę tego, co znajdywało się w kuble. I spokojnie patrząc na płomienie pożerające kartki, pastował te buty w rytmie bluesa czy jazzu, czy czegokolwiek, co odpowiadało jego humorowi na ten moment.
Jak dobrze.

/zt

Zobacz profil autora

238 Re: Dom Williama on Sro 01 Lip 2015, 19:38

/ początek, 23.09, południe

Parker miał zamiar wyruszyć do swojego nowo zakupionego miejsca, w którym będzie mógł sprzątać ile wlezie. Pewnie chciał ogarnąć, jak wiele czeka go sprzątania w kasynie albo i nie. Miał taką nadzieję, że jeszcze później uda mu się zaliczyć rundkę wokoło Old Whiskey i pojechać gdzieś dalej. Szkoda, że nie mógł opuścić Arizony. Wtedy to chociaż by sobie pojeździł (no bo przecież Arizona taka mała).
Wcisnął niewielką torbę na motocykl, bo pewnie sobie przygotował strój do sprzątania, a jak. No i papiery jakieś. Coś tam być musiało.
Akurat jak otworzył od wewnątrz drzwi garażu, by zaraz wyprowadzić motocykl, to widział jak Consuela schodzi ze swojego motocykla.
- Masz wyczucie czasu, Ramirez - skomentował krótko, przyglądając jej się przez moment, a potem cofnął do motocykla. - Czego dusza pragnie? - spytał, jakby spodziewał się, że ludzie przychodzą do niego tylko wtedy, gdy coś chcą. On też tak robił.

Zobacz profil autora

239 Re: Dom Williama on Sro 01 Lip 2015, 19:49

- Cześć Will! - powiedziała trochę niezręcznie, uśmiechając się jednak miło. Po jego pytaniu prychnęła lekko śmiechem.
- Chcę znowu na ciebie wskoczyć, Will. - zmieniła ton na poważny i zafalowała zawadiacko brewkami.
- Co tam? Gdzie się wybierasz? - zapytała, oddalając się od swojej maszyny, którą rozważała sprzedać. Pewnie z tego powodu płakała dzisiaj w łazience aż 3 minuty. A zamiast tego mogła sobie przecież zrobić zupkę chińską.



Zobacz profil autora

240 Re: Dom Williama on Sro 01 Lip 2015, 19:54

Will, który pokazywał po sobie głównie sceptycyzm, przyglądał się jeszcze przez moment Ramirez. Nieufnie, jakby chciał zobaczyć gdzieś zapis, co ona planuje. Poprawił koszulkę o dłuższych rękawach i narzucił na siebie kurtkę. W końcu wypadało co jakiś czas ją nosić, prawda? Spiął pagony na ramionach.
- Za stary jestem na wskakiwanie - rzucił poważnie, ale głupi uśmiech gdzieś tam na pysku (niezauważony pod maską) się czaił. - Do nowego miejsca pracy, a co? Chcesz się przejechać i zobaczyć, gdzie jeszcze mnie możesz odwiedzić? - spytał, zerkając na nią przez ramię i skierował się do drzwi garażu, aby te zamknąć.

Zobacz profil autora

241 Re: Dom Williama on Sro 01 Lip 2015, 20:06

- Jakiego miejsca pracy? To nie będziesz już pracował w warsztacie? - zapytała wyraźnie zdziwiona.
- A gdzie tam za stary! - prychnęła, po czym zadarła nieco brodę - Maro był starszy. - puściła mu oczko, tak trochę teatralnie, chichocząc przygłupio.
- Skoro jesteśmy już przy Maro... to może tak a propos... czemu mi wcześniej nie powiedziałeś, że masz córkę? - zapytała. Trochę się czuła zawiedziona tym, że Will nie dzielił się z nią takimi rzeczami. No, ostatnio to trochę się kłócili, no ale przecież wcześniej Consuela mówiła mu o wszystkim. Nie oczekiwała, że Parker będzie się odwdzięczał tym samym, jednak posiadanie dziecka to przecież całkiem spora rzecz.



Zobacz profil autora

242 Re: Dom Williama on Sro 01 Lip 2015, 20:22

- Pracowałem w warsztacie, w Vivie, w Heaven's i w domu - wyjaśnił spokojnie. - I niezależni klienci, więc mogę sobie pozwolić na co innego, nie? - spytał, podnosząc się z kucków, gdy już zamknął drzwi garażowe. - Zresztą, pojedziesz tam ze mną, teraz - zadecydował, bo przecież to był tak wspaniały pomysł!
- Uh-huh, to będę pamiętać do kogo się zgłosić, jeśli będę chciał, żeby ktoś na mnie wskoczył - parsknął.
Will musiał się zastanowić nad odpowiedzią. Z doświadczenia wiemy, że czasem palnie coś tak głupio, że tylko załamać się idzie. Zasiadł na motocyklu.
- Bo wcześniej nie byłem pewny czy mogę ci o tym powiedzieć bez obaw, że pierdolniesz podczas swoich meksykańskich słowotoków - powiedział szczerze, ale nie złośliwym tonem. Gdyby wiedział, że to gra to pewnie powiedziałby, że meksykański temperament powinien być jej dodatkową umiejętnością do połączenia z charyzmą. - Niedużo osób wie. Właściwie to tylko gang i poza tym dwie czy trzy osoby - wzruszył ramionami. - Tym bardziej, że i tak dużo do gadania nie ma.
- Jedziemy - kiwnął do dziewczyny, czekając na to aż ona zajmie swoją maszynę.

/zt x2, kasyno ->

Zobacz profil autora

243 Re: Dom Williama on Sro 22 Lip 2015, 23:45

// 15.10.2010, późny wieczór < - pizzeria w Appaloosa

Tak, Sally dawno nie piła. Przez ciąże i karmienie piersią musiała nieźle pościć, a przecież byłą córką swoich rodziców. Dziwne by było jakby skończyła z alkoholem, papierosami... co, może jeszcze miała zostać wegetarianką? Albo, co gorsza - weganką?! Wolne żarty!
Zajechali wiec pod dom Williama; dziewczyna zeskoczyła z motocykla i od razu zapytała:
- Mam nadzieję, że masz dobrą whiskey?



Zobacz profil autora

244 Re: Dom Williama on Czw 23 Lip 2015, 00:06

// 15.10.2010, późny wieczór < - pizzeria w Appaloosa

To wtedy na pewno nie byłaby córką Betty czy Sue, gdyby była weganką. Tego nie można sobie wyobrazić w jakikolwiek sposób.
- Powinienem czuć się urażony myślą, że ja nie piję dobrego alkoholu - powiedział Parker, kiedy już zatrzymali motocykl przed domem. Wyciągnął klucze i poprowadził Sally do drzwi wejściowych. - Trochę z baru, trochę nieznanego - stwierdził i zaraz wpuścił Anderson do minimalistycznego miejsca.

Zobacz profil autora

245 Re: Dom Williama on Czw 23 Lip 2015, 00:09

Dziewczyna od razu ściągnęła wysokie szpilki i weszła w głąb domu. Nie komentowała wystroju, nie jej sprawa. Pochwaliła jednak schludność pana domu.
Zasiadła na kanapie i czekała na drinka. 
- Powiem ci, pasuje to do ciebie. taki styl życia, ułożony. Dom, a nie przyczepa. Własny biznes a nie praca w warsztacie...



Zobacz profil autora

246 Re: Dom Williama on Czw 23 Lip 2015, 00:15

Schludność pana domu była aż przerażająca. Pewnie test białej rękawiczki pokazałby, że ta rękawiczka jest brudniejsza od jakiegokolwiek blatu w tymże domu. Will klucze odrzucił gdzieś na bok w zamiarze
- Ktoś się wyróżniać musi w tym gangu. Jedni tuszą, inni pracą - skomentował pokrótce słowa dziewczyny, podając jej drinka. Sam zaś po chwili postawił popielniczkę i paczkę papierosów, a do tego swój alkohol. - Chociaż na dobrą sprawę bywa to męczące.

Zobacz profil autora

247 Re: Dom Williama on Czw 23 Lip 2015, 00:38

Szybko wypiła swojego pierwszego drinka. Nie było co sączyć whiskey - to nie wino. Niezależnie od tego co mówią smakosze. Dla Sally lepiej, by procenty szybciej znalazły się w obiegu.
- Ale niezależnie od tego jak bardzo się będziesz starać... to Świętym jesteś i siedzisz w tym samym bagnie co Jim, czy Daltonowie - zauważyła.



Zobacz profil autora

248 Re: Dom Williama on Czw 23 Lip 2015, 00:42

Miejmy nadzieję, że nie z powodu nudnego towarzystwa, choć to najbardziej prawdopodobne.
Will się zaśmiał. Uzupełnił najpierw Sally szklankę, by jednak nie musiała się dopominać o alkohol.
- A do czego miałbym się starać? - prawdopodobnie Will źle zrozumiał Sally. Dziwnie mu po prostu zabrzmiało z tym staraniem.
- Ktoś w gangu papiery musi ogarniać, inni zajmą się... no, innymi sprawami.
Odpalił papierosa.

Zobacz profil autora

249 Re: Dom Williama on Czw 23 Lip 2015, 00:58

Upiła znowu, chociaż tym razem niej alkoholu.
- Nie ważne - rzuciła, machając ręka. Nieco się skrzywiła. Odłożyła szklankę.
- Dobra, Will, chyba nie będziemy siedzieć tu i gadać tu o ogarnianiu papierów.



Zobacz profil autora

250 Re: Dom Williama on Czw 23 Lip 2015, 03:37

Will jak to Will, zaciągnął się papierosem i rozsiadł wygodnie, zwracając uwagę na następne słowa Sally.
- Aż tak źle brzmię? - spytał Parker. Trudno powiedzieć czy palił głupa czy faktycznie był zdziwiony bezpośredniością Sally. Albo przedrzeźniał, bo tak też miał w zwyczaju.
W międzyczasie hałas - może szczur w garażu? Albo coś innego. Na przykład plask od facepalma, który rozszedł się po pustym domu, a na co księgowy nie zwrócił szczególnej uwagi, bo i po co.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 10 z 11]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach