Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Clausa

Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 4]

1 Dom Clausa on Wto 03 Lut 2015, 20:27

Dom jest niewielki, wybudowany z gotowych materiałów. Ściany są wypełnione gąbką lub styropianem, nie ma tu mowy o porządnej izolacji. Dach często przecieka, w czasie upałów wewnątrz nie da się wytrzymać a klimatyzacja działa wątpliwie. Podczas chłodniejszych dni robi się naprawdę zimno i trzeba ratować się piecykiem elektrycznym.
Budynek ma tylko jedno piętro. Wewnątrz znajduje się kuchnia i łazienka oraz dwa średniej wielkości pokoje. Dom jest pomalowany na piaskowy kolor.
Opcjonalnie na podwórku znajduje się podjazd.

Widać, że dom zamieszkuje mężczyzna - ściany są praktycznie gołe, choć na jednej z nich wisi kilka poroży i innych trofeów łowieckich. Naturalne, ziemne kolory. Stosunkowo czysto. W centralnym miejscu salonu stoi telewizor, wokół którego zdaje się rozgrywać większość życia tego domostwa.



Zobacz profil autora

2 Re: Dom Clausa on Wto 03 Lut 2015, 20:35

<- Dom Willa, 19 V 2013 r.

Warkot motocykla Parkera dało się usłyszeć. Wszakże aż tak daleko nie mieszkał od Świętego, do którego właśnie zajeżdżał. Zresztą, już dawno nie widział Clausa, a sam zainteresowany już jakiś czas nie pojawiał się w Vivie. Chyba że panowie się mijali, to wtedy wszystko zrozumiałe.
Will zatrzymał swój motocykl na podjeździe, wystawił nóżkę, a kask, którego pasek trzymał w ręce, zawiesił na rączce kierownicy. Następnie skierował się do drzwi frontowych. Nie słyszał żadnego pisku Birdie, co go nieco zdziwiło, bo jednak Auguste dosyć często gościł u siebie córki!
Zapukał w drzwi dwukrotnie.
- Ruszaj się, staruszku - zawołał ze śmiechem i cofnąl się o krok, w razie gdyby Claus zapragnął mu na dzień dobry przygrzmocić w ryło, o.

Zobacz profil autora

3 Re: Dom Clausa on Wto 03 Lut 2015, 20:45

Claus w ostatnim czasie był dosyć mrukliwy i nie wychodził z domu. Siedział przed kanapą i oglądał powtórki wszystkiego: meczy, filmów i programów rozrywkowych. Wychodził, by pójść do pracy lub zrobić coś dla Idy. Kurwa, 9 lat po rozwodzie, a ciągle czuł się tak, jakby wciąż byli małżeństwem - był mężczyzną w jej domu, bo żaden z jej chłoptasi nie poczuwał się do obowiązku, dodatkowo cały czas obrywał ścierą po mordzie lub grożono mu wałkiem. No i jeszcze dzieci. Tylko pożycia nie było.
Otworzył sobie piwo i zastanawiał się nad czymś. Z zamyślenia wyrwało go pukanie.
Podniósł się i otworzył drzwi. Zmarszczył brwi.
-Co, ledwo co żeś przylazł i już chcesz mnie wyciągać?-burknął, nigdzie się nie spiesząc.-Wejdź.-mruknął i usunął się nieco, popijając z butelki.



Zobacz profil autora

4 Re: Dom Clausa on Wto 03 Lut 2015, 20:51

Och to przecież mógł się wyżalić! Zwłaszcza tym, którzy żon nie mieli, z dziećmi też nie było śpieszno. Święci w końcu nie byli tylko i wyłącznie od tego, co niektórzy robili na co dzień, a też niejakie wsparcie, którego przecież policja nie mogła zdzierżyć i zaakceptować. Pewnie zazdro mieli, taka prawda.
- Nie, chciałem, żebyś szybciej otworzył - odpowiedział i wślizgnął się do środka, nadal mając jedną dłoń w kieszeni spodni, gdyż drugą poklepał Auguste'a po ramieniu. - Co cię nie widzę w Vivie, huh? Chyba ostatni raz widziałem cię przy darowaniu kurtki młodej - oznajmił i rozejrzał się, jakby w obawie, że zaraz ktoś wyskoczy mu zza pleców.
Wszedł w głąb salonu, aby odwrócić się do ciemnoskórego w oczekiwaniu na odpowiedź. Przy okazji popatrzył sobie na te trofea i zerknął na telewizor.

Zobacz profil autora

5 Re: Dom Clausa on Wto 03 Lut 2015, 20:58

Auguste raczej nie był tym, który się wyżalał. On raczej robił coś ze swoimi problemami. Ale tu tak naprawdę chodziło o coś innego. O jego dwie, niesforne córki, które z każdym dniem przysparzały mu więcej zmartwień.
Przewrócił oczami.
-Chcesz też?-odezwał się, sięgając do lodówki po butelkę. Wyciągnął ją w stronę drugiego Świętego.
Stanął w swoim dresie i odchylił nieco tułów do tyłu, mrużąc oczy.
-Musieliśmy się minąć.-stwierdził, wzruszając ramionami.-A co, tęsknisz, Parker?-uśmiechnął się głupio, rechocząc pod nosem.
Zauważył, jak się rozgląda.
-Mała jest z Idą u ortodonty. Wiesz, że teraz wszystkie dzieciaki mają aparaty? Masakra.-pospieszył z wytłumaczeniem i rozszerzył lekko oczy, kręcąc głową, po czym usiadł bez skrępowania na kanapie. Zaprosił go gestem ręki.
-Poza tym... Nagle moje córki zaczęły się tam częściej pojawiać. Najpierw Eva, a teraz Carmalita... Żeby ta jeszcze miała jakiś powód! A ona do tego lalusia przychodzi!-prychnął gniewnie.
Tak. Jednak się żalił.



Zobacz profil autora

6 Re: Dom Clausa on Wto 03 Lut 2015, 21:03

Kiwnął chętnie, najwidoczniej alkoholu nigdy dość. Przejął więc butelkę prędko, a potem zaśmiał się na słowa byłego wojskowego.
- Za każdym mi bliskim tęsknię - powiedział ze śmiechem, a potem pokiwał głową.
- Zgaduję, że wszystkie tak samo seplenią, co? - mruknął, a potem zajął miejsce na kanapie, przysłuchując się wyżaleniom Clausa w spokoju.
- Sam jestem zdziwiony widokiem Carmality - przyznał i napił się alkoholu. - Nie przychodziła za często, a teraz jak ten Florencio tam pracuje to dzień w dzień mogłaby być - westchnął. - Nadal mnie dziwi, co Betty skłoniło do zatrudnienia go, a obecność Evy... cóż, wiesz czego chce - powiedział, nie mogąc dać mu rady do zniechęcenia córki, najwidoczniej sam Claus będzie musiał z nią porozmawiać.

Zobacz profil autora

7 Re: Dom Clausa on Wto 03 Lut 2015, 21:12

Utrzymał rozbawiony wyraz twarzy. Klepnął go w ramię, jakby to miało wyrażać jakąś... zażyłość właśnie. Bo to prawda. Byli blisko. Wszyscy. Trochę jak dosyć spora, grecka rodzina.
Wzruszył ramionami.
-Z aparatem chyba tak.-powiedział niepewnie.-Nie wiem jeszcze, dopiero teraz ma mieć zakładany...-dodał, nieco zmieszany.
Boże, a jak teraz nie będzie mógł zrozumieć córki?! To podobno boli, a dzieciaki są nieznośne w cierpieniu... Kolejne dziecko, które będzie go nienawidzić. Za co?!
Zacisnął tylko usta na obserwacje Williama.
-Ostatnio ten gówniarz serenadę jej śpiewał pod oknem. Wyobrażasz sobie?!-burknął, najwyraźniej uznając to za jakieś oszczerstwo w swoim kierunku.-Betty chyba chce oczy nacieszyć.-stwierdził gorzko, nie będąc zadowolonym z jej decyzji.
Ostatnie zdanie Parkera sprawiło, że wydawał się jeszcze bardziej zrezygnowany.
-Nie podoba mi się to.-powiedział tylko, krzywiąc się.
Zacisnął szczękę.
-A jak ta młoda Ramirezówna?-zapytał nagle, zwracając się w stronę Williama.



Zobacz profil autora

8 Re: Dom Clausa on Wto 03 Lut 2015, 21:23

- Lepiej, żeby teraz się męczyła niż później, uwierz mi - Parker wiedział, co mówił! Sam parę lat męczył się z aparatem, a tylko przypomniawszy sobie o tym, to aż się skrzywił, bo wiele miał wówczas nieprzespanych nocy, zwłaszcza po nakręcaniu drutu.
Uniósł zdziwiony brwi na to, co Claus mu powiedział. Akurat żadnej serenady nie słyszał, a komentarz o Betty skwitował parsknięciem.
- Mam nadzieję, że chociaż dobrze mu to wyszło co? - rzucił i zaraz dodał: - Cóż, każdy ma potrzeby, Claus! Ile Betty może na nas patrzeć w końcu? - uśmiechnął się do ciemnoskórego i na podsumowanie o Auguste westchnął ciężko.
- Wiesz dobrze, że póki sama nie zobaczy, co musi zrobić, to będzie nadal do tego dążyć. Albo robi ci na złość? Zresztą... - nie dokończył myśli, gdy właśnie otrzymał wiadomość od Levy. Pokręcił głową do telefonu i wystukał coś na szybko, aby zaraz przełączyć na wiadomość od Evy. Komórkę podał Clausowi. - ...młoda chyba już coś spróbowała.
Zastanowił się.
- Młoda Ramirezówna szaleje i psioczy na starszą siostrę, jak zwykle takie kłótnie w rodzeństwie muszą być, ale na razie nie robi nic, za co by ją zjebać. No, może za gadanie o jakiejś Kiszce... Nie, Kiszewie - wyjaśnił i zaraz spojrzał na Clausa, przy czym pokręcił głową. - Nawet nie pytaj - napił się piwa.
- Wiesz co?

Zobacz profil autora

9 Re: Dom Clausa on Wto 03 Lut 2015, 21:33

Pokiwał głową.
-No. Nie będzie mi potem suszyć głowy jak Carmalita, że ma lekką przerwę między zębami.-stwierdził, jakże optymistycznie. Zalety, same zalety! Prawie.
Skrzywił się.
-Nie przysłuchiwałem się. Zaraz przestał...-mruknął, zwieszając się na chwilę z ponurym wyrazem na twarzy. Przez tego gogusia pokłócił się z córką!
Zaśmiał się po chwili na jego uwagę, kwitując to krótkim: "No tak!".
Podrapał się po brodzie, zastanawiając się.
-Nie wiem. Po prostu jest uparta. Chyba... nie do końca sobie zdaje z czym to się wiąże. Ale była w areszcie po FC... A mimo to ciągle brnie!-odłożył ze stukotem butelkę na stolik, zły. Zmrużył oczy, czytając tekst. Zmielił w ustach przekleństwo.-...Betty!-wycedził, nie śmiąc powiedzieć na nią złego słowa. Był jednak przekonany, że to jej sprawka. Baker nie wciągałby w gang Evy bez uzgodnienia to z nim. Ale Jou...? Kobiety zawsze wiedzą lepiej!
Uniósł brwi, słuchając go.
-Kisz... Co? Dobra, nieważne.-machnął ręką.-A zrobiła w ogóle cokolwiek?-zapytał z powątpieniem.-Ciągle ją chyba za rączkę prowadzicie, co?-odchylił się do tyłu.
Naprawdę nie podobała mu się idea kobiet biorących udział w akcjach.
-No?



Zobacz profil autora

10 Re: Dom Clausa on Wto 03 Lut 2015, 21:40

- I będzie trajkotać godzinami i będzie wołać "Tato, patrz! Tato, patrz!" - parsknął. - Zwróci ci się takie poświęcenie, jak i jej.
No bo Parker to rozumiał, że Betty zapewne brakowało kogoś innego, na swój sposób wyróżniającego się! Albo chciała sprawdzić jak długo Święci będą mieli cierpliwość i czy coś powiedzą na temat nowego pracownika. W końcu był on obcy, nie był członkiem kogokolwiek ze Świętych, a przynajmniej nikt nie mówił. Może się nie przyznawał.
- Zawsze była uparta, a z niej tego nie wyperswadujesz łatwo - wzruszył bezradnie ramionami, a kiedy Claus zaklął, Will kiwnął.
- Jak chcesz to możemy się nim potem zająć, choć pewnie jako ojciec będziesz wolał to ogarnąć - parsknął.
Musiał się zastanowić.
- Ta, była z nami odebrać dług od Curwooda i wczoraj ogarniała warsztat - wyjaśnił. - Przez chwilę trzeba poprowadzić, żeby w końcu sama zaczęła dążyć odpowiednio. Zresztą, tym najpewniej Maro się zajmie z chęcią - zaśmiał się. Sam księgowy nie miał jakoś obiekcji przed udziałem kobiet. Czasem ich urok był o wiele przydatniejszy niż mogłoby się wydawać.
- Zastanawiałem się ostatnio, co z Canizasem i nie mam żadnego pomysłu. Ani się nie odzywa, ani nic kurwa, żadnego znaku życia - zaczął tłumaczyć. - I pomyślałem, że możemy sprawdzić na złomowisku albo u niego w przyczepie, bo może się zgubił w swojej brodzie, która go pochłonęła, co? - zaproponował. - A potem, jak chcesz zajmiemy się tym rudym, co przyfasolił młodej.

Zobacz profil autora

11 Re: Dom Clausa on Wto 03 Lut 2015, 22:59

Westchnął.
-Baby.-podsumował ze zrezygnowaniem.
Zwrócił na niego wzrok i zastanowił się.
-Nie, w sumie może mi się przydać pomoc.-powiedział spokojnie, zastanawiając się nad tym.-W razie czego mnie powstrzymasz, co bym nie przesadził.-uśmiechnął się półgębkiem.
Ożywił się na temat Curwooda.
-I co? Oddał w końcu kasę? Taki z niego cwaniaczek wyrósł...-aż pokręcił głową. W życiu nie spotkał człowieka co by tak okoniem stawał przed całym gangiem! Skurczybyk!
Kobiety wprowadzały zamęt wśród mężczyzn. To nie było żadną tajemnicą. I było to niebezpieczne. Kobiety Świętych były kobietami Świętych, a nie Świętymi. No, wyjątkiem była Betty.
-Może spierdolił. Baker był na niego cięty. Poza tym...-odchrząknął.-...wiesz, nie zdziwiłbym się, gdyby mu coś strzeliło do głowy.-mruknął, najwyraźniej mając pewne wątpliwości co do równowagi psychicznej Patricka.-W sumie możemy sprawdzić czy nie skończył jak Werter.-stwierdził, wzruszając ramionami.-Może tak być.-klepnął w kolana i zaczął się podnosić.-To co? Teraz?



Zobacz profil autora

12 Re: Dom Clausa on Wto 03 Lut 2015, 23:15

- Och, nie wiem czy trzeba przesadzać - powiedział w zamyśleniu. - Dobitny przekaz może to i owo mu uświadomi - zaśmiał się.
William musiał się zastanowić. Niby mógł od razu powiedzieć Clausowi, jednakże uznał, że skoro sam Baker nie wie to lepiej będzie poczekać aż do czasu poinformowania szefa o tym, co musiało się wydarzyć.
- Ta, trochę się trzeba było pomęczyć, ale oddał - odparł. - Pewnie sądził, że skoro z Sally się zna to od razu większe ulgi ma - prychnął, zaś w myślach zaklął. Jak Betty czy Sally się dowiedzą to będą chciały ich zabić, w pierwszym odruchu.
- Jeśli chodzi o Canizasa to faktycznie nic mnie nie zdziwi, bo ten to wszystko i nic by zrobił, nie oszukujmy się.
Dopił piwo, a kiedy Claus spytał o to czy teraz się wybierają pokiwał głową.
- Im szybciej, tym szybciej obijesz buźkę rudego - zaśmiał się, choć sam się nie podnosił. Najwidoczniej uznał, że Auguste najpierw ma zamiar się przebrać.

Zobacz profil autora

13 Re: Dom Clausa on Sro 04 Lut 2015, 13:54

Uśmiechnął się już tylko. Wszakże wszystko już zostało powiedziane, prawda?!
Pokiwał głową z powagą.
-To dobrze.-odparł hardo, wszakże Billy zdołał jemu samemu też trochę napsuć krwi swoim szczenięcym uporem i buńczucznością.-Ano. Mam nadzieję, że byliście delikatni? Betty raczej machała na to ręką, gdy ostatnio widziałem Curwooda. Baby.-prychnął.-Ładna twarz i tracą głowę!
No przykład na to był na każdym kroku! Nie do pomyślenia!
Claus się skrzywił, bo faktycznie tak słabo wychodzić w rozciągniętych dresach. A nie chciał być panienką, co to potrzebuje pół dnia na wyszykowanie się do wyjścia!
-Dobra, czekaj. Trzeba to zrobić z klasą, co nie?-zarechotał głupio i poszedł się przebrać. Wrócił po chwili.
-To co? Najpierw przyczepa?-zagadnął.
Pewnie obaj ruszyli do wyjścia i ewakuowali się w stronę przyczepy Canizasa.

/zt => przyczepa PAtricka



Zobacz profil autora

14 Re: Dom Clausa on Nie 03 Maj 2015, 18:20

17.08.2013, popołudnie

Wiało, grzmiało, apokalipsa! Drzewa targane przez wichurę, piasek i żwir wirujące w powietrzu, krowy unoszące się nad pastwiskami!
Huragan doszedł nad osiedle. A tam już nikt nie mógł poradzić na jego niszczycielską moc!
Ślepy los na zniszczenia:
1 - lecący śmietnik rozbił ci frontowe okno. Kilogramy piasku zasypały salon
2 - wiatr zrywa ci połowę dachu, piasek w salonie!
3 - wiatr zrywa ci dach, piasek w całym domu!
4 - Popękane szyby, brak większych szkód
5 - Zniszczony ogródek i wybite dwa okna w sypialni - piasek w pokoju
6 - brak szkód

Zobacz profil autora

15 Re: Dom Clausa on Sob 23 Maj 2015, 13:41

// 30.08.2013, rano

Carmalita była nawet zadowolona z obrotu sprawy z Florenciem. Jest na tyle głupiutki by przez jakiś czas jeszcze nei zauważyć ciąży. Zapukała do drzwi gromowładnego ojca, z którym, właśnie przez florka nie może się dogadać. Teraz będzie zadowolony usłyszawszy, że od dwóch miesięcy nie jest z nim. Robiło się jej nieco zielono i mogła wyglądać na chora, cóż poranne mdłości to nie bajka.



Zobacz profil autora

16 Re: Dom Clausa on Sob 23 Maj 2015, 14:09

/30.08, rano

Claus właśnie brał prysznic. I podśpiewywał pod nosem. Nawet się ogolił i oblał wodą kolońską. Zabierał dzisiaj Idę na obiad do Campbell's. Tam się zaręczyli. W tamtejszym magazynku spłodzili Evę, gdy jego małżonka pracowała jeszcze jako kelnerka, i tam też wydarzyło się mnóstwo rodzinnych uroczystości, poczynając od chrztów, przez komunie, aż do... a, nie. Do ślubów jego dzieci jeszcze nie doszło. I pan głowa rodziny wolał, by jeszcze się z tym wstrzymały jego córy.
Wklepując perfumy w poliki, wyszedł z łazienki, słysząc pukanie. Zawinął szczelnie szlafrok, przewiesił ręcznik przez szyję, i, cicho nucąc, podszedł do drzwi.
-Carmalita!-powiedział wesoło, przyciągając do siebie swoją córkę, by ją przytulić. Uszczypnął jej policzek.
Był w niebywale dobrym humorze.



Zobacz profil autora

17 Re: Dom Clausa on Sob 23 Maj 2015, 14:17

Carmalita oczywiście ciesyzła się na widok ojczulka. Jak zawsze na przywitanie pocałowała go w czólłko. Co do chrztu w Cambells, to może jednak.. Dziewczyna czuła jak w brzuchu jej się normalnie przewraca.
- Cześć tatulku, co tam słychać? - spytała. Oczywiście słyszała od matki dobre nowiny. Wiedziala, ze to nmie jest długotrwałe. Usiadła sobie w kuchni. Gdy nagle poranne mdłości wróciły. Chwyciła jakąś miskę, albo kosz na śmieci i zwymiotowała do niego. Wyprostowała się i wypłukała usta. Czekała albo na pytanie ojca, albo na kolejną falę mdłości, bo szczer czuła, ze dopiero sie zaczęlo.



Zobacz profil autora

18 Re: Dom Clausa on Sob 23 Maj 2015, 14:56

Zmarszczył lekko brwi na to pytanie.
-No... matka ci nie mówiła?-zapytał, speszony.
No bo co on miał gadać? Nie był jakąś przekupą, by rozprawiać nie wiadomo o czym!
-A ty co? Uczysz się już? Pieniędzy potrzebujesz?-zapytał konkretnie, bo co on miał z córką gadać. Pewnie coś chciała!
Gdy zwymiotowała... zamarł.
-Co ty...-wyrzucił z siebie.-...najadłaś się czegoś, tak?-zapytał desperacko.



Zobacz profil autora

19 Re: Dom Clausa on Sob 23 Maj 2015, 15:01

- tak mówiła- odpowiedziała. Nie chętnie. Juz po feralnym zwroceniu sniadania spojrzala na ojca.
- nauka zaczynam w październiku- odpowiedziała jak gdyb y nigdy nic. Potem przytulila sie do ojca zaplakalana.
- drugi miesiąc- wysmarkala sie w jego szlafrok - nie wiem co robić. ..



Zobacz profil autora

20 Re: Dom Clausa on Sob 23 Maj 2015, 15:37

-No ale się przygotować możesz!-zagrzmiał.-Książki ci kupić? Zeszyty? Ty masz dziecko w ogóle jakieś pieniądze? Płacą ci coś w tej przychodni?-zmartwił się. Taka zielona była. Biedna.
Gdy obwieściła mu tą nowinę, przyklejając się do niego... zamarł. Opadły mu witki. Zrobiło mu się słabo. Miał wrażenie, że serce mu się zatrzymało.
-Krzesło... krzesło...!-wychrypiał, cały zdrętwiały. On zaraz chyba tutaj zejdzie! Patrzył gdzieś ponad nią, przestraszony.-Kto...?



Zobacz profil autora

21 Re: Dom Clausa on Sob 23 Maj 2015, 15:42

Kiwnela.
- za studia mam zapłacone. Tato juz jedne mam skończone. - przypomniała mu. Po prostu sie doszkalala. Podała mu krzesło. Była zaryczana. Spojrzała na biednego ojczulka. Gdy spytał kto tq wybuchła płaczem.
- nie wiem. - odpowiedziala nieco zawstydzona.



Zobacz profil autora

22 Re: Dom Clausa on Sob 23 Maj 2015, 15:59

Westchnął.
-No przecież wiem.-mruknął.
Usiadł ciężko i przejechał po twarzy dłonią, zastanawiając się. Było mu ciężko. Zaskoczyło go kompletnie. A już kompletnie dobiła do mebla swoją odpowiedzią.
-...jak to?-zapytał, zszokowany.-O Boże.-wydał z siebie, uzmysławiając sobie co to oznacza. Przymknął oczy. Spróbował się zmusić do myślenia. Rozwiązanie, rozwiązanie, szybko, rozwiązanie dla problemu!
Wziął wdech.
-Nie usuniesz go.-powiedział stanowczo.-Urodzisz i wychowasz. I znajdziesz tego skurwysyna, który ci to zrobił i pociągniesz do odpowiedzialności.-zastrzegł, wydając rozporządzenia.-Nie przyniesiesz mi wstydu. Już, nie rycz. Za późno na to.-burknął, wycierając łagodnie łzy z jej twarzy swoimi szorstkimi dłońmi.



Zobacz profil autora

23 Re: Dom Clausa on Sob 23 Maj 2015, 16:04

Carma przytulila sie do ojca.
- no to mamy trzy typu dziadku. - powiedziała apropo odpowiedzialności. Pociągneła nosem.
- tylko nie mam gdzie mieszkać. Nie mam kasy na naprawe po trabie.- powiedziała prostujac sie.
- byłam u lekarza I wszystko w porządku kalejna wizyta Z A dwa tygodnie. Pojdziesz ze mną? - spytała juz nie płacząc.



Zobacz profil autora

24 Re: Dom Clausa on Sob 23 Maj 2015, 16:20

Claus przymknął oczy. Trzy...
-Kto?-zapytał, wdychając powietrze ze zmęczeniem.-Mam wolny pokój...-przypomniał jej, zmęczonym tonem.-To wspaniale.-powiedział bez entuzjazmu. Był zbyt zaskoczony, by się cieszyć z zostania dziadkiem.-Pójdę.-zgodził się.



Zobacz profil autora

25 Re: Dom Clausa on Sob 23 Maj 2015, 16:29

Machnela ręką na dalszy ciąg pytań o ojca.
- zajmę sie tym - zapewniła go po czym podsunela mu melise. Podziękowala za pokój oczywiście przytulaniem. Ma stąd bliżej do przychodni.
- super. To ja idę sie spakować. - powiedziała zabierając swoje rzeczy.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 4]

Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach