Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Park Promnitz

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 9 z 9]

1 Park Promnitz on Sob 07 Lut 2015, 12:20

First topic message reminder :

Największy park w Appaloosa, nazwany nazwiskiem majętnej rodziny, która w końcu XIX wieku założyła w okolicach sanatorium dla gruźlików. Niestety, kompleks został spalony w czasie trzeciego wielkiego pożaru Old Whiskey. Na szczęście rodzina Promnitz zasłynęła tez innymi rzeczami – odbudową Starej Whiskey, inwestycją w kolej i szpital w Appaloosa City.
Park został założony w latach 50 XX wieku prze żyjących potomków rodziny Promnitz. Składa się on z dwóch głównych części – pierwsza przeznaczona dla spacerowiczów i rowerzystów, z szerokimi alejkami i placami zabaw dla dzieci. Druga, wschodnia część parku to błonia na których odbywają się imprezy masowe, w tym słynny koncert AppaLOL.
W centrum parku, między dwoma kompleksami rekreacyjnymi stoją pomniki i popiersia ważnych osobistości hrabstwa Cochise – w tym tablica pamiątkowa rodziny Promnitz i pomnik kota Porucznika Wąsa.

Zobacz profil autora

201 Re: Park Promnitz on Czw 12 Lut 2015, 17:58

No układ rąk był całkiem korzystny, a mógł być jeszcze lepszy, gdyby nie jakaś baba, która weszła im w paradę. Już robił wściekłą minę, obracając się do kobiety, gdy ta pisnęła, objęła i wpiła w jego usta. Okeeej.
Więc naprawdę nie stracił swego uroku!
Ach, magia w blasku fajerwerków.
Dopiero, gdy oderwała się od niego, w końcu pojął, że oto stoi przed nim Allison.
- Allison.
Spojrzał na nią, podczas gdy ona już zwracała się do Beth. Westchnął.
- Co za spotkanie - zauważył, sięgając po papierosa i zagryzając w ustach. No, ostatnio wpadli na siebie już dobre parę miechów temu, a teraz proszę, Appaloosa, środek nocy i tłum ludzi, a tu ona. Przypadeg? Nie sondze.



Zobacz profil autora

202 Re: Park Promnitz on Czw 12 Lut 2015, 18:14

Było tak romantycznie. Muzyka, zachodzące słońce i fajerwerki. Prawie ideał randki, kiedy tą sielankę przerwała jakaś kobie rzucając się i całując Sue. Beth w pierwszej chwili zrobiła zaskoczoną minę a potem się wesoło roześmiała, tym razem z miny Sue. Biedny oblegany przez kobiety.
- Elisabeth. Mnie również jest miło.- uścisnęła wyciągniętą dłoń.- Widzę, że się dobrze znacie.- jeżeli Ally liczyła na atak zazdrości to musiała by tu być Betty.



Zobacz profil autora

203 Re: Park Promnitz on Czw 12 Lut 2015, 18:26

Allison aż się kapelusz przekrzywił na głowie z tych emocji, więc szybko go zdjęła, poprawiając sobie jednocześnie włosy.
- Ja i Sue? E tam, stare czasy! Można powiedzieć, że dopiero teraz mamy szansę się naprawdę poznać, bo wcześniej jakoś nie wyszło - puściła do Bakera oczko. Konczita w tle cośtam mówiła do fanów i Allison nagle obróciła się, by z jej mocarnych płuc wydobyć donośne "Łuuuuuuu!" razem z resztą tłumu, podskakując jednocześnie i wymachując kapeluszem.
Wreszcie zwróciła się z powrotem do Sue i Beth.
- Ale ciebie bym się tutaj, Baker, nie spodziewała! W tym waszym klubie to się tylko słuchało podobnych wam facetów w skórach i z brodami, z tego co mi wiadomo. Ty go na to namówiłaś? - zapytała najpierw Bakera, a potem Elizabeth, uśmiechając się szeroko.



Zobacz profil autora

204 Re: Park Promnitz on Czw 12 Lut 2015, 21:34

Uśmiechnął się blado do Beth i przeniósł spojrzenie na Allison.
- Ta, tak mniej więcej - przytaknął jej słowom i zamilkł, przyglądając się jak zaczęła wyć i wiwatować na cześć Konczity. Sam zerknął w stronę sceny i słuchał, co tam on/ona/ono mówi. Zapewne "jak się bawisz, Appaloosa City?!" i tym podobne.
- Słuchało się i się słucha, ale nie zaszkodzi czasem wziąć udziału w jakiejś masowej imprezie - odparł. Ehehe, to raczej on namówił Elisabeth. Ale nie powiedział tego głośno. - Ostatecznie w okolicy tak znowu często się koncerty nie zdarzają, to z braku laku... No, ale Allison, ty chyba też za popshitem nie przepadasz? A jednak tu jesteś!
Trochę nazbyt nabuzowana, chciał dodać.
Gdy widział ją ostatnio, wyglądała jak ścierwo.
Przyjrzał się jej uważniej i zmarszczył lekko brwi.



Zobacz profil autora

205 Re: Park Promnitz on Czw 12 Lut 2015, 21:52

Kąciki ust jej lekko drgnęły na ten blady uśmiech. Trochę ciężko się jej było zorientować czy jest zadowolony z towarzystwa dziewczyny, czy raczej chętnie by się jej pozbył. W każdym razie postanowiła cierpliwie poczekać na rozwój sytuacji trochę nowych informacji mogła uzyskać.
Kiedy dziewczyna zaczęła wiwatować tak, że prawie jej popękały bębenki w uszach, tylko lekko uniosła brwi do góry.
W sumie jej zachowanie...ale była tutaj by się zabawić a nie w pracy.
- Nie to Sue mnie wyciągnął.- sprostowała, chociaż właściwie wcale jej nie musiał namawiać na ten wypad.



Zobacz profil autora

206 Re: Park Promnitz on Pią 13 Lut 2015, 16:56

W międzyczasie Allison zabrała się za kolejnego tego dnia papierosa. To był jakiś cud, że pomimo swojego zwyczaju odpalania peta za petem nadal miała struny głosowe w nienagannym stanie. Cicho nuciła sobie do tego, co na scenie wyrzucała z siebie Konczita.
- Ha, no widzisz, jestem tu z tego samego powodu co ty! Old Whiskey nie ma zbyt wiele do zaoferowania ludziom, którzy chcą się czasem inaczej i intensywniej zabawić - zauważyła na uwagę Sue. Mniejsza, że jeszcze pół godziny wcześniej chodziła po terenie festiwalu zdegustowana jego poziomem.
- Co mi przypomina! - zawołała i podeszła bliżej Sue i Beth, żeby oboje lepiej ją słyszeli. - Musimy coś z tym zrobić, nie? Z Old Whiskey w sensie. Żeby i tam można było czasem czegoś posłuchać, bez jeżdżenia tutaj. I nie żadnych bab z brodą! - dodała, śmiejąc się wesoło.
Z jakiegoś powodu jej zainteresowanie przeniosło się teraz z Bakera na dr Roberts, do której boku przyparła, biorąc ją pod rękę.
- Powiedz, jesteś z miasteczka, Elizabeth? Mam wrażenie, że się nie poznałyśmy kiedy tu mieszkałam w młodości.



Zobacz profil autora

207 Re: Park Promnitz on Nie 15 Lut 2015, 10:06

Po finalnym występie Konczity, zwieńczonym kolejnymi fajerwerkami, zakończono drugi i ostatni dzień festiwalu. Wszyscy mogli spokojnie udać się do wyjścia.


Mistrz Gry w najbliższym czasie przydzieli punkty za udział w evecie. 

Zobacz profil autora

208 Re: Park Promnitz on Nie 15 Lut 2015, 13:23

Mruknął pod nosem, co było pewnie niesłyszalne przy ogólnym hałasie.
- Taaak... Coś by można - przytaknął.
Allison pewnie widziała w tym swoją rolę. Jednak w tej kwestii powinna raczej rozmawiać z Betty Jou, a nie z nim. Viva Maria na pewno by skorzystała na jakichś występach, pod warunkiem, że Allison jeszcze cokolwiek potrafiła bez rzężenia zaśpiewać.
Kobieta przyssała się do Beth, co było mu trochę nie w smak.
Gdy koncert się skończył, wszystkie fajerwerki zostały wystrzelone, a ludzie zaczęli się rozchodzić, spojrzał wymownie na kobiety.
- Przepraszam, Allison, ale będziemy się już zbierać. Zaproponowałbym ci podwózkę, ale mam ograniczoną ilość miejsc, ehehe - zarechotał, podchodząc do Elisabeth.



Zobacz profil autora

209 Re: Park Promnitz on Nie 15 Lut 2015, 13:58

Allison ostatecznie świetnie się bawiła na Konczicie, chociaż stopniowo jej entuzjazm przygasał i pod koniec koncertu już nie była taka uhahana. Pożegnała się z Bakerem i Elizabeth już nieco mniej rzewnymi buziakami w policzki (jeden brodaty, jeden gładki), a sama wcisnęła kapelusz na głowę i udała się na dalsze imprezowanie gdzieś do Appaloosy.
Oj, ona bynajmniej nie chciała jeszcze wracać do Old Whiskey.

//zt



Zobacz profil autora

210 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 13:53

/noc z 19/20.09.13 pewnie koło północy

Spacer z kampusu do parku zajął im całkiem długo ale w końcu dotarli do bramy. Nie byli sami. Przechadzając się, dało się zauważyć liżące się na ławkach pary, żuli przeszukujących śmietniki i grupkę pijaczków sikających dookoła drzewa.
- Uroczo... - powiedział pod nosem. Przekrzywił kark i strzeliły mu kości.
- O matko, jak ja spałem? Wszystko mi sie chyba poprzestawiało. - Wsadził rękę do kieszeni i zdziwił sie gdy znalazł tam paczkę papierosów. Nie było jego. Wzruszył ramionami i wyciągnął jednego. Król Jaszczurów zasłużył.
- Palisz?





Zobacz profil autora

211 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 14:06

// Noc z 19 na 20, z klubu studenckiego

Spacer dobrze zrobił Jeremy'emu. Nie miał już tak monstrualnego kaca, jak jeszcze parę godzin temu, ale świat nadal był dziwnie rozostrzony, a każdy odgłos gniecionej puszki piwa wywoływał u niego grymas bólu na twarzy. Nie mniej nie chciało mu się już wymiotować, i to był spory plus.
Machnął ręką na rezydentów parku.
- Daj spokój. To nic w porównaniu z kloszardami we Francji. Ci przynajmniej są swojscy.
Spojrzał na Jonathana, który podetknął mu paczkę papierosów.
- Nie, dziękuję. Jakoś nigdy mnie nie ciągnęło do papierosów - uśmiechnął się delikatnie. Rozejrzał się dookoła, aż wreszcie znalazł jakąś w miarę czystą ławkę koło małego oczka wodnego.
- Usiądziemy? - zaproponował. - Mam ochotę trochę posiedzieć, dla odmiany. Chyba te tańce z wczoraj dają się we znaki moim mięśniom.
Podszedł do ławki i usiadł na niej bezwładnie, odchylając głowę do góry. Poczekał, aż dosiądzie się do niego Jonathan, i powiedział nagle:
- Mam ochotę na precle. Szkoda, że jest środek nocy, normalnie ktoś by je tu sprzedawał.



Zobacz profil autora

212 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 14:12

- Hm, może i tak. Ale zapach moczu chyba wszędzie jest taki sam - skrzywił się i przyspieszył kroku aby znależć się poza polem rażenia odoru.
- Ja też nie palę - powiedział zapalając papierosa - mój przyjaciel ma na mnie zły wpływ - powiedział rozbawiony mając na myśli oczywiście Ennisa.
Usiadł obok Jeremiego i pozwolił swoim kończynom zmienic się w galaretę i rozluźnić we wszystkie strony.
- Jak dobrze... - powiewał nocy ciepły wiaterek, a dżwięki rzygania po drugiej stronie parku po mału ucichały.
- Wybacz, w kieszeni mam tylko fajki... - zaczął sprawdzać kieszeń -  kupon na margeritę  i ... - pogrzebał chwilę i z przerażeniem wyciągnął saszetkę z prezerwatywą - ...to nie moje... - i wyrzucił ją ze wzrygnieciem do kosza. Odchrząknął.
- No, w każdym razie żadnego precla. Ale znajedziemy coś co jest jeszcze otwarte - znowu się rozpłyna na łace - zaraz op tym jak mnie ktoś poskłada do kupy.





Zobacz profil autora

213 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 14:20

Jeremy uniósł jedną brew.
- Nie palisz? A to co niby jest? - wskazał z rozbawieniem na fajkę w dłoni Jonathana. 
Przyglądał się, jak Jonathan opróżnia zawartość kieszeni. Przy prezerwatywie parsknął śmiechem.
- Nie powinieneś jej wyrzucać, przezorny zawsze ubezpieczony w końcu - stwierdził, uśmiechając się półgębkiem. Rozbrajała go okazyjna nieśmiałość i niezręczność Jonathana.
Wziął głęboki wdech nocnego powietrza i wypuścił je powoli z płuc. Mógłby tak zasnąć.
- Hm? - ocknął się na uwagę o jedzeniu. - Nie, nie wiem, czy dam radę coś jeszcze jeść w środku nocy.  Tu jest mi chwilowo... Dobrze. Ale jeśli nie chcesz, żebym ci zasnął na ramieniu, to musimy rozmawiać - zauważył, i przymknął znowu oczy. Po chwili je otworzył i spojrzał na kolegę.
- W sumie spędzam z tobą drugą dobę, a dalej niewiele o tobie wiem. Może to i głupie pytać o to teraz, ale masz kogoś, Jonathan? - zapytał już całkiem poważnie.



Zobacz profil autora

214 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 14:29

- Oralna fiksacja - wypuścił dym z ust i zafalował brwiami, czego szybko pożałował, bo ból głowy go skarcił za swoją pewność siebie.
- Hah, chyba do niczego mi sie w najbliższym czasie nie przyda. - powiedział z czerwoną twarzą. Nie jego wina, że jest nieśmiały. Tłum skandujący "Król Jaszczurów" jeszcze tylko pogłębił jego permamentny stan zażenowania.
- Ja nic w siebie nie wcisnę - przyznał. Zamrugał i popatrzył na kolegę zaskoczony. No ale w sumie to nie było jakieś nie wiadomo jakie pytanie. Siedział chwilę cicho patrząc na kurz pod jego butami.
- Przed chwilą wyrzuciłem gumę do kosza. To chyba odpowiada na twoje pytanie - zaśmiał się pusto po czym westchnał i popatrzył na niebo, mentalnie łącząc gwiazdy jak rysunek po numerkach.
- Nie... nie ma nikogo - brzmiał trochę melancholijnie, jeżeli nie smutno.





Zobacz profil autora

215 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 14:37

Jeremy się cicho roześmiał.
- Nie próbuj tego ze mną, bo pożałujesz - pogroził palcem Jonathanowi. - Pamiętaj, że zarabiam na życie interpretując takie... oralne fiksacje - obowiązkowo dorzucił do tego falowanie brwiami. No nie dało się inaczej zareagować na to, co palnął Jonathan.
Wyciągnął nogi przed siebie i ułożył dłonie na podołku, spoglądając z boku na kolegę, teraz całego czerwonego na twarzy. Było to widać nawet w kiepskim świetle latarni.
- A ktoś był? - zapytał spokojnie, łagodnym tonem. Spojrzał przed siebie w niezidentyfikowany punkt. - Ja nie mam co ci opowiadać o sobie, bo już to wczoraj zrobiłem po pijaku. Więc moją sytuację znasz. - Zaszurał butami pod ławką. - Oczywiście, nie musisz nic mi mówić, jeśli nie chcesz.



Zobacz profil autora

216 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 14:43

- Miałeś nie robić mi analizy - pogroził mu palcem.
Wyrzucił peta do kosza i pożałował, że w ogóle zapalił. Strasznie zaczęło go suszyć.
- Hm, czuję sie jakbym powinien leżeć na kozetce - usmiechnął się kątem ust.
- Mam trzydzieści lat, oczywiście że kilka osób mi się przewinęło w życiu. - wzruszył ramionami. Nie miał szczególnych oporów wybebeszać się przez facetem, którego poznał te 48 godzin temu. Aż sam sie trochę dziwił.
- Każdy kolejny był większym dupkiem. - zmarszczył brwi jakby sobie coś uświadomił - Ja chyba mam problem.





Zobacz profil autora

217 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 14:54

- I mam zamiar dotrzymać słowa, nie martw się. Siebie też się staram nie analizować, chociaż czasem trudno się powstrzymać - stwierdził, jedną ręką przeczesując sobie włosy.
O tak, próbował się nie analizować, ale i tak wszystko, co odwalił w przeciągu poprzedniego roku wydawało mu się być niezwykle łatwe do interpretacji. Na przykład zdjęcie Marie-Anne w jego portfelu. Ewidentnie był ciągle w fazie żałoby. Odrzucił jednak te myśli i skupił się na Jonathanie.
- Bez przesady. Gdyby tak było, musiałbym od ciebie zawołać jakąś sumkę za sesję. I mielibyśmy tylko godzinę. A tak? - wskazał rękami dookoła siebie. - Mamy całą noc! I to zupełnie za darmo! - stwierdził i puścił do Jonathana oko. Oparł się wygodniej o ławkę, ale odwrócił się bardziej do towarzyszy, żeby móc mu spojrzeć w twarz. Uśmiechnął się łagodnie.
- Albo po prostu pecha. Nie ma co od razu zrzucać winę tylko na siebie i jakieś wydumane "problemy", Jon - przechylił nieco głowę. - A to były długie związki czy...?



Zobacz profil autora

218 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 15:04

- No też tak myślałem, ale jak teraz tak rozmawiamy, to zdaje mi się, że ja chyba mam typ - powiedział z przerażeniem.
Uniósł jedną brew. Ciekawski kolega.
- Różnie - odparł - mój rekord to dwadzieścia sześć miesięcy... i dwanaście dni - dodał nieco zawstydzony na koniec uciekając wzrokiem. Że też pamięta tak dokładnie. Ale cóż począć, jak się ma duszę niepoprawnego, czyt. głupiego, romantyka.
- Ty? Jak długo byliście z ... - kiwnął w okolice kieszeni Jeremiego, w której trzymał portfel.





Zobacz profil autora

219 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 15:31

Jeremy wzruszył ramionami.
- Cóż, kto wie. Niektórzy ludzie faktycznie mają tendencje do wchodzenia w te tak zwane "toksyczne relacje" i wiązanie się z osobami, które są dla nich po prostu szkodliwe. Ale to raczej wyjątkowe przypadki...
Na pytanie o swój związek, wzrok Jeremy'ego uciekł gdzieś w bok. No, ale nie mógł nic nie mówić, to była rozmowa dwóch równych sobie osób, a nie relacja pacjent-lekarz.
- Prawie dziesięć lat - powiedział krótko. Westchnął. - Byłoby więcej, ale wszystko się spieprzyło.
Milczał przez chwilę.
- To znaczy, ja spieprzyłem - sprostował.
Obkręcił się na ławce i znowu spojrzał w niebo.
- Trochę się przez to teraz miotam. Zresztą, sam widziałeś.



Zobacz profil autora

220 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 15:42

- Nie powiedziałbym, że się czułem jakby moje relacje były szkodliwe czy toksyczne - zastanowił się - Jasne, spięcia były ale w sumie mam dobre wspomnienia.  - chwilę zamilkł przywołując w pamięci co... ciekawsze momenty. Potem mina mu zrzedła - Tylko kończyły się dość ... nieprzyjemnie.
- ...matko, oby to był tylko spektakularny pech... ale ja nie wiem, teraz też się wpakowałem w coś idiotycznego. Dobrze, że Floryda jest na drugim końcu kraju - schował twarz w dłoniach i przetarł ją.
Spojrzał na psychologa. Dziesięć lat z jedną osobą. Nie potrafił sobie tego wyobrazić.
- Tak. Widziałem... Co się stało? - zapytał - Znaczy, wiesz. Jeżeli nie chcesz to nie rozmawiajmy o tym. - speszył się.





Zobacz profil autora

221 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 16:34

Jeremy kiwnął głową.
- No więc o tym mówię. Rzadkie przypadki. Więc to raczej nie wina tego, że wybierasz zły typ - stwierdził, przygładzając zgięcie na spodniach.
Alkohol z wczorajszej nocy coraz bardziej wyparowywał z Jeremy'ego i stawał się coraz bardziej  swoją własną osobą. Słuchał Jonathana z zainteresowaniem, pozwalając mu mówić. Uniósł brwi na jedno słowo.
- Floryda? - zdziwił się. - To faktycznie kawał drogi. Ale domyślam się, że to nic stałego, hm? - uśmiechnął się blado. - Chociaż w zasadzie nie musisz mi odpowiadać. "To skomplikowane". Nic dziwnego, że pejsbuk dał taką opcję dla statusu związku, skoro czasami mam wrażenie, że to dotyczy połowy relacji międzyludzkich.
Z boku zaczęły grać świerszcze. Jeremy zerknął na zegarek - zbliżała się druga w nocy.
Na pytanie o to, co się stało, potrząsnął tylko głową.
- Długa historia. Nieciekawa. Wstydliwa - westchnął. - I chyba faktycznie wolałbym jej nie opowiadać. Ale dałoby się to podsumować tak, że przez swoją... Głupotę - powiedział z naciskiem na ostatnie słowo - straciłem wspaniałą osobę. Nawet nie próbuję jej odzyskać. To kompletnie stracona sprawa.



Zobacz profil autora

222 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 16:41

- Co? Nie, nie nie. Nie ma żadnego związku. Nie, nie - energicznie pomachał ręką - mówiłem przecież. - oparł głowę na oparciu ławki. Rany.
- Po prostu jestem kretynem. Nic więcej.
Spojrzał na Jeremiego kątem oka.
- Przykro mi. Zdajesz się być fajny facet. - powiedział Jon jeszcze jadący na wczorajszym alkoholu i położył mu rękę na ramieniu.





Zobacz profil autora

223 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 16:48

- Jasne, rozumiem - powiedział szybko Jeremy. Nie chciał już bardziej drążyć, bo obaj chyba skręcili w obszary, o których nie chcieli rozmawiać... Pewnie z nikim.
Nic nie odpowiedział Jonathanowi. Nie był fajnym facetem. To, co wtedy zrobił, tylko go utwierdziło w tym przekonaniu. Teraz myślał, że chyba nie powinien już nigdy wchodzić w żaden związek. Dla dobra ogółu.
Wszystko to jednak zachował dla siebie, a na głos powiedział:
- Dzięki - uśmiechnął się do Jonathana. - No dobra. Chyba już mi trochę lepiej i... Hmm... Coś mi się odechciało spać.
Podniósł się z ławki i przeciągnął, aż mu strzyknęło w krzyżu. Spojrzał w stronę świateł wielkiego miasta, zastanawiając się, co mu jeszcze ono oferowało tej nocy. Nagle naszła go pewna myśl.
- I tak nie mamy jak wrócić, nic nie jeździ o tej porze do Old Whiskey, a pewnie ciągle mamy w sobie tyle promili, że żaden z nas nie może prowadzić... Nie masz może ochoty na jakiś nocny maraton filmowy? - zapytał trochę żartobliwie, a trochę na serio.



Zobacz profil autora

224 Re: Park Promnitz on Sro 01 Lip 2015, 16:56

Jonathan popatrzył zdziwiony na kolegę co mu przed chwilą zalegał na ławce a teraz chciał oglądac filmy. Powstrzymał się przed żartem o randce, bo w kontekście ich rozmowy mogło to zabrzmieć niezręcznie. Uśmiechnął się tylko, kiwnął głową i wstał za nim z nie-tak-wygodnej ławki po czym razem poszli w stronę kina.

/zt --> kino Zenith





Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 9 z 9]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach