Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Will - Beth, 23.05.2013 r.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Will - Beth, 23.05.2013 r. on Nie 08 Lut 2015, 21:59

Na zewnątrz już zmierzchało, więc można było odpocząć i odsapnąć od wrzasków. Choćby na niecałą godzinę, bo nie wiadomo, co lada moment ludzie będą robić i gdzie biec, takie życie.
Will nie czuł się śpiący. Ba, księgowy zaszył się tylko w salonie, przed otwarty, wyjściem na taras prowadzący do ogrodu i zamieszał bursztynowy alkohol w szklance, trzymając w zębach papierosa.
Same telefony będzie wykonywać, zbrodnia, bo potem to on będzie za to płacić.
Tak czy siak - wybrał numer Beth, aby w następnej chwili wykonać połączenie i czekać na to, aż lekarka je zaakceptuje! Albo zignoruje?

Zobacz profil autora

2 Re: Will - Beth, 23.05.2013 r. on Nie 08 Lut 2015, 22:05

Siedziała w domu z kotem na kolanach. W wyciągniętych dresach i bez grama makijażu na twarzy, kiedy jej telefon zaczął wygrywać muzyczkę z popularnego filmu. Spojrzała na wyświetlacz i uśmiechnęła się. Wyświetlało się na nim zdjęcie Willa, które mu kiedyś ukradkiem zrobiła.
- No cześć podróżniku. Co słychać?- odezwała się jak tylko odebrała połączenie.



Zobacz profil autora

3 Re: Will - Beth, 23.05.2013 r. on Nie 08 Lut 2015, 22:19

Och, och! Gdyby autorka wiedziała to pewnie by Williamem zanuciła melodię z tegoż filmu, ale że nie ma najbledszego pojęcia o co chodzi, to Parker tylko czekał i palił papierosa. Pewnie zdążył skipować. Akurat w momencie, kiedy kobieta się odezwała w słuchawce.
- A tam od razu podróżniku - zaśmiał się do telefonu, choć Beth mogła usłyszeć, że ma zmęczony głos. - W końcu ciszę słychać - aż odetchnął cicho. Tak, jakby Beth wiedziała, że to, o czym mówi Will to jest sprawą upragnioną u księgowego.
- Coś się dzieje w Old Whiskey?

Zobacz profil autora

4 Re: Will - Beth, 23.05.2013 r. on Nie 08 Lut 2015, 22:26

- Wymęczyli cię? Mam nadzieję, że mimo to się dobrze bawisz?- Zatroskał się słysząc zmęczenie w jego głosie a potem uśmiechnęła sama do siebie, kiedy wspomniał o ciszy. Chyba obydwoje sobie ją sobie cenili.
- Zresztą ani się obejrzysz a będziesz w domu i będziesz miał spokój. No chyba, że twoi nowi sąsiedzi okażą się fanami szaleńczych imprez.- zażartowała z niego delikatnie a potem wygodniej się ułożyła na tej kanapie.
-W miasteczku nic ciekawego za to w AP festiwal, więc połowa Old Whiskey albo na nim była albo się wybiera.



Zobacz profil autora

5 Re: Will - Beth, 23.05.2013 r. on Nie 08 Lut 2015, 22:31

- Oczywiście, że wymęczyli, a to dopiero drugi dzień pobytu. I pomyślec, że jeszcze tydzień - zaśmiał się Will, który spojrzał na ściemniające się niebo i westchnąl, po czym upił łyka alkoholu. - Na zabawę narzekać nie mogę, Beth. Co do sąsiadów, racja. Mogłem zamieszkać nieopodal policji, byliby zadowoleni, to na pewno - zarechotał, gadając przez moment tak, jakby przez nos.
- Ta, słyszałem o tym. Początkowo planowałem jechać, ale wyjazd ważniejszy, więc nawet nie rozważałem festiwalu, gdy się dowiedziałem o wyjeździe - mruknął, poważniejąc na moment. - I też słyszałem, że trochę się działo. To w sumie nawet nie żałuję, że mnie tam nie ma. A ty się wybierasz? - spytał i zaciągnął się papierosem.

Zobacz profil autora

6 Re: Will - Beth, 23.05.2013 r. on Nie 08 Lut 2015, 22:42

- Tak miałbyś całodobową, darmową ochronę.- roześmiała się na mył o Willu mieszkającym tuz obok posterunku. Codziennie rano mógłby do nich wpadać na kawę i pić ją z McConnorem w biurze a potem im rachunki posprawdzać.
- No tak pewnie trochę się dzieje. O patrz nic nie wspominałeś, że się wybierasz no ale to to fakt skoro wyjazd się pojawił to nie było nawet sensu.- wzruszyła ramionami choć nie mógł tego zobaczyć.- Właściwie się nie wybierałam ale dostałam niezwykle zaproszenie i postanowiłam z niego skorzystać.



Zobacz profil autora

7 Re: Will - Beth, 23.05.2013 r. on Nie 08 Lut 2015, 22:50

Tak, tak na pewno by było. Kawa, rachunki i pewnie Will odliczałby sobie znacznie więcej niż za Beth, Bakera czy Betty. Głównie ze względu na to, że pracowałby dla instytucji, nie jednostki, a tu są zawsze jakieś różnice, o.
- Ta, dokładnie. Naprawdę nie mam czego żałować - zaśmiał się do komórki i napił alkoholu, akurat w momencie, gdy Beth wspomniała o jakimś niezwykłym zaproszeniu.
- O, czyżby? A któż tak niezwykły cię zaprosił? - parsknął.

Zobacz profil autora

8 Re: Will - Beth, 23.05.2013 r. on Nie 08 Lut 2015, 22:57

- Oj nie śmiej się bo zaraz ci szczęka uderzy z hukiem o podłogę. Dostałam zaproszenie od Sue i zamierzam skorzystać i bawić się dobrze. Zasugerował mi tylko bym w garsonkę nie wskakiwała.- w głosie Roberts brzmiało z tego powodu niekłamane rozbawienia.
- A co u Jenny? Widziałeś się z nią?- dopytywała.



Zobacz profil autora

9 Re: Will - Beth, 23.05.2013 r. on Nie 08 Lut 2015, 23:16

To ino w tym momencie Will się zdziwił. Co prawda, szczęka mu nie wypadła, bo to prędzej Claus czy własnie Sue jest w takowej posiadaniu, a nie księgowy, który łyknął sobie zdrowo alkoholu. I zaraz sięgnął po butelkę, raz jeszcze ją napełniając trunkiem.
- Sue? - powtórzył, powstrzymując się od parsknięcia. - Nie spodziewałem się tego, to fakt. Uważaj, żeby potem Betty do ciebie się nie dobrala, Beth - zaśmiał się, choć rada Willa była dosyć poważna.
- Widziałem i nadal widzę - odpowiedział, mając na myśli Jenny. Ach, słodką i kochaną jakkolwiek by nie zabrzmiało, Jenny. - I się dobrze czuje, właśnie ogarnia barek, by zaserwować kolejne drinki i rozmawia z Pat - wyjaśnił, nawet zerknął przez ramię, jakby chciał dostrzec jego byłą. - W sensie, z tą naszą wspólną znajoma, o.

Zobacz profil autora

10 Re: Will - Beth, 23.05.2013 r. on Nie 08 Lut 2015, 23:26

Podrapała za uchem kota, który się jej wygodnie rozłożył na brzuchu. Futrzak jeden wiedział, że go nie wykopie na jego własne legowisko. Tym bardziej, że jej mruczeć zaczął.
- Oj tam Betty co mi może zrobić. - roześmiała się bo jakoś w tym całym równaniu nie brała zupełnie pod uwagę cycatej barmanki.- ej i czy ten dźwięk to była twoja szczęka upadająca na podłogę?- trochę się z nim drażniła.
- To dobrze. Pozdrów ja ode mnie o ile będzie pamiętać kim jestem.- dodała samokrytycznie bo nie widziała Jenny od lat.



Zobacz profil autora

11 Re: Will - Beth, 23.05.2013 r. on Nie 08 Lut 2015, 23:33

- Och, no wbrew pozorom to dużo - westchnął po chwili zastanowienia. - Choć kto wie, skoro zainteresowałaś Bakera to może ona da ci spokój? - zaśmiał się, choć wydawał się przez tę chwilę poważniejszy. - Bardzo śmieszne, Beth, bardzo śmieszne - mruknął rozbawiony. - Będę o tym pamiętać, jak będziesz coś chciała.
Will się zastanowił, a milczał głównie i przede wszystkim tylko dlatego, że palił papierosa.
- Oczywiście, że Jenny pamięta. Nie zapomina jakoś twarzy - wyjaśnił. - I pozdrowię, za niedługo w sumie.
- Wuja, wujek! - przynajmniej takie coś Beth mogła usłyszeć.

Zobacz profil autora

12 Re: Will - Beth, 23.05.2013 r. on Nie 08 Lut 2015, 23:39

- Sugerujesz, że mogłabym się znaleźć w moje przychodni jako pacjent? Zresztą nie ma się czym martwić pewnie Baker chce się wyrwać z rzeczywistości i zabawić a musisz przyznać, że wyskok na miasto z szanowaną lekarką do takich należy.- trochę zastanowił ją ten poważny ton ale przecież nie będzie go maltretować przez telefon.
- No daj spokój przecież nie odmówisz biednej, bezbronnej kobiecie pomocy.-w tle usłyszała głos dziecka.- Ktoś cię chyba woła?



Zobacz profil autora

13 Re: Will - Beth, 23.05.2013 r. on Nie 08 Lut 2015, 23:54

- Nie, niczego nie sugeruję, Beth - zaprzeczył z delikatnym uśmiechem na twarzy, który nijak mogła dojrzeć przez słuchawkę. Wideorozmowa akurat Parkerowi się nie widziała, najpewniej dlatego, że był styrany, a dziesięć dni nieobecności w miasteczku nie sprawi, iż zapomną o tym jak wygląda mężczyzna. - Och tak, na pewno, Beth. Baker musi się oderwać od rzeczywistości? W takim razie zaproponowałbym, żeby wybrał się do klubu seniora albo na mszę do kościoła, to na pewno będzie coś, czego na co dzień by nie zrobił - westchnął, ledwo co od śmiechu się powstrzymując.
- Biedna i bezbronna? O kim mowa, bo ani ty, ani Jenny do tych nie należycie - mruknął, właściwie nawet skomplementował obie panie, ha. - I tak, mnie wołają. Najwidoczniej nie chcą dać mi spokoju - zaśmiał się. - Zaraz do młodej podejdę - Roberts mogła usłyszeć nawet, jak powiedział głośno, że zaraz podejdzie tam do nich. - Rodzinne spotkania swoje robią. Mam nadzieję, że po powrocie nadal mogę liczyć na masaż? Przyda mi się - aż strzyknął zdrowo kręgosłupem na samą myśl.

Zobacz profil autora

14 Re: Will - Beth, 23.05.2013 r. on Pon 09 Lut 2015, 08:33

Słysząc słowa o kościele nie mogła się powstrzymać tylko parsknęła głośnym śmiechem aż Brutus uniósł głowę z jej brzucha i spojrzał jednym okiem co się dzieje i dlaczego jego poduszka się trzęsie.
- Z twojego opisu wynika, że to niedołężny staruszek a przecież wcale tak nie jest.- roześmiała się ponownie i pokręciła lekko głową.- Ciekawe co ona sam by powiedział na twoje propozycje.- dodała jeszcze,
- Oj tam każda kobieta od czasu do czasu musi być biedna i bezbronna bo nie mielibyście na kim swoich zapędów rycerskich trenować. Zapytaj jej to samo ci powie.- przybrała żartobliwy ton i jakoś się jej wizja świętego Parkera na karym rumaku pędzącego by ratować nadobne dziewice włączyła ale zachowała ją dla siebie.
- Jasne. Obiecane zaklepane.- zapewniła bo jak słyszała strzykanie tego jego kręgosłupa to lekarz w niej się krzywił. W końcu wyśle Willa na jakąś rehabilitację i tyle.



Zobacz profil autora

15 Re: Will - Beth, 23.05.2013 r. on Pon 09 Lut 2015, 23:48

- Nie no, nie przesadzajmy - parsknął. - Pewnie można byłoby tak uznać, gdyby Bakera się nie znało, Beth - aż uśmiechnął się delikatnie. - Co by powiedział? Huh, nie musze się zastanawiać, po prostu by przypierdolił - odparł. - Wbrew pozorom, Baker potrafi być równie delikatny jak kobieta, jeśli wytyka mu się wiek i bycie starcem, choć patrząc na jego energię to szybciej ja bym się uznał za starca - mruknął, choć ton nie wskazywał na to, żeby taka sprawa go bolała! Ni chu chu i tyle.
Zastanowił się po jej słowach o rycerstwie. Ba, spojrzał nawet przez ramię, aby dojrzeć mocującą się z butelką alkoholu Jenny; słodką i kochaną, jak to wiecznie lubił o niej powtarzać, Jenny. Uśmiechnął się pod nosem, czego Beth ani usłyszec, ani zobaczyć nie mogła.
- Może masz trochę racji - powiedział, sięgając po papierosa. - Ale tylko trochę.
- Będę pamiętał - rzucił głośno, choć zaraz i jego głos przebiły dwa piski, nawet trzy i głośne stęknięcie Parkera, który westchnął zaraz ciężko.
- Dobra, Beth. Kończę, bo mi żyć nie dadzą. Dobranoc! - mruknął i po niedługiej chwili, w której co nieco udało jej się usłyszeć, rozłączył się, kończąc rozmowę.

/zt

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach