Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Park miejski

Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 9]

1 Park miejski on Nie 15 Mar 2015, 18:41

Park miejski usytuowany jest za przychodnią. Jest to kwadrat terenu porośnięty głównie sukulentami, suchymi trawami i krzakami. W porach deszczowych jest nieco bardziej zielony, poza nimi wyschnięty, jak i reszta okolic Old Whiskey.
Na terenie parku znajduje się niewielki plac zabaw (dwie huśtawki i parę drabinek), a obok niego budynek publicznej toalety. Tutaj można też znaleźć fontannę z wodą (taką do picia, nie ozdobną, gwoli ścisłości). Przy placu zabaw stoi kilka piknikowych ławek.
Przez park idzie jedna ścieżka łącząca dwie ulice, w których rogu wciśnięty jest skwer. Na uwagę zasługuje fakt, że w parku nie stoi ani jedna latarnia. Źródło światła wieczorem i w nocy stanowią zatem tylko latarnie okalających go ulic.

Zobacz profil autora

2 Re: Park miejski on Nie 15 Mar 2015, 19:02

--> Yellow Road

Szli i szli, aż doszli do parku. No i dobrze, trochę zielonego działa uspokajająco, a obojgu się to przyda.
Gdy wyznał fakt o rodzinie to długo milczała patrząc przed siebie. Nigdy jej o tym nie mówił, a teraz chyba wypadałoby zapytać. Hm, może pózniej.
Ale z zadowoleniem zarejestrowała fakt, że chciał. Plus.
- Sama, czy nie sama, to póki nie mam obrączki na palcu, to im nie robi różnicy. - rzuciła i uśmiechnęła się rozbawiona własną rodziną. Gdyby już tego nie przerabiali, to Cath mogła zabrzmieć, jakby sugerowała ślub. - Oni bardzo dbają o prestiż i reputację rodziny. Jakby byli jakąś rodziną królewską.
No i ojciec ze strzelbą może nie biega, ale jego słowa mogą zaboleć bardziej od kuli.
Przysiadła na ławce i westchnęła na samą myśl, jaka ciężka przeprawa ją czeka. Teraz czas zapytać. Spojrzała na niego.
- Jak to nie masz rodziny? Nikogo? Zupełnie? Nic? Pusto?



Zobacz profil autora

3 Re: Park miejski on Nie 15 Mar 2015, 19:17

Sam przez chwilę się wahał bo trochę to brzmiało jakby nawiązywała ponownie do tematu ślubu. Spodziewał się jednak tego, że ten temat wcześniej czy później wypłynie. Miał na ten temat swoje przemyślenia i w sumie nie był pewien czy kobieta z upływem czasu nie zmieni zdania. W każdym razie żadnego wyraźnego sygnału mu nie dała, podtrzymał więc jej żartobliwy ton i stwierdził tylko.
- Wiesz to nie problem wsiadasz w samolot lodujesz w Vegas i po chwili Elvis załatwia sprawę.- roześmiał się, choć obstawiał, że Cath chciałaby ślub z całą pompą.Biała sukienka, dzieci sypiące kwiatki i gigantyczny tort.
Usiadł obok niej i przerzucił rękę z tyłu za jej plecami jakby ją obejmował.
- Nie mam. Moi rodzice zginęli a siostrę oddano do adopcji i nigdy nie udało mi się jej odnaleźć.- ot i cała historia rodziny Swarek co prawda mocno okrojona i nie oddająca wszystkich emocji ale przedstawiająca fakty.



Zobacz profil autora

4 Re: Park miejski on Nie 15 Mar 2015, 19:38

Założyła nogę na nogę. Pomysł z Vegas skomentowała jedynie tajemniczym uśmiechem. Oczywiście, że był to typ całej tej ślubowej szopki. Ale nie wykazywała chęci jakoś.
Na dodatek jej myśli na ten temat zostały brutalnie przerwane przez mega krótką opowieść o rodzinie Sama. Odwróciła do niego głowę i otworzyła szerzej oczy.
- Jak to nie udało! Musi gdzieś być. - wyglądała na naprawdę zaskoczoną. Nie spodziewała się czegoś takiego. Nieżyjący rodzice, zaginiona siostra. Cath oczywiście już zdecydowała, że ją odnajdzie niczym jakiś agent z filmów akcji. Znała akurat odpowiednie osoby, które mogą jej pomóc.
- Tak mi przykro. - dodała. I na pocieszenie nachyliła się i ucałowała go czule w policzek.
- Widzisz, tak źle i tak niedobrze. Ja mam za dużą, ty za małą. I gdzie ten złoty środek, ja się pytam. Chyba w serialach. - oznajmiła, kręcąc głową, nie chcąc zagłębiać się w ten ponury temat. Może kiedyś jej sam więcej powie.
- Czyli jedziesz ze mną... - dodała jeszcze ciszej, jakby do siebie. Jakby przetrawiając tę informację. - O rety.



Zobacz profil autora

5 Re: Park miejski on Nie 15 Mar 2015, 20:50

- Papiery adopcyjne są utajnione. Tkwię w bazie poszukujących swojej rodziny ale jak ona pierwsze się nie odezwie to marne szanse by ją odnaleźć.- w umie już dawno temu pogodził się z ty, więc rozmowa o tym nie przychodziła mu aż z takim wielkim trudem, chociaż temat ten nie należał do jego ulubionych.
W sumie reakcja Cath mocno go zaskoczyła i jak go tak cmoknęła to ten chwycił ją za dłoń i przytrzymał z lekkim uśmiechem. Dwie osoby znały ten fakt o jego rodzinie i dwie skrajne emocje przy czym ta Cath była życzliwa i ludzka.
- Wiesz co w jakiś sposób teraz będziemy mieli swoją własną rodzinę. Myślę, że taką w sama raz.- roześmiał się bo on i Cath to przecież istny dom wariatów.
- Tak jadę z tobą.- stwierdził i chyba poczuł się w końcu dobrze, jakby powoli jego życie na właściwe tory trafiało.



Zobacz profil autora

6 Re: Park miejski on Nie 15 Mar 2015, 21:07

Jak mówił o papierach adopcyjnych i takich tam to pokiwała zamyślona głową. Musiała to zapamiętać, to ważne! Wszystko było ważne, by ją odnaleźć. O nie, nie zamierzała mu o tym mówić, bo mógł różnorako zareagować. Lepiej jak przemilczy ten szalony pomysł.
- A znasz jej imię? Wiek? Cokolwiek? - zapytała, bo nie miała pojęcia na jakim etapie zostali rozdzieleni. Potem oparła się o ławkę i spojrzała na niego, odwzajemniając uśmiech. No czasami zachowywała się tak normalnie, że nie sposób było odgadnąć jej to niezrównoważenie emocjonalne.
Westchnęła mimowolnie, gdy mówił o nich jako o rodzinie. Boże, wariactwo. Nie poznawała samej siebie. Gdzie miejsce na melanż, alkohol, czy z innej strony - karierę!
- Mimo tego, że ta wizja przeraża mnie jak cholera to chyba masz rację. - rzuciła i uniosła głowę, by spojrzeć w niebo.
Rodzina, rodziną, ale nie mogła pozbyć się z głowy tej upierdliwej myśli o Buendiach. Zaraz jeszcze okaże się, że ma wyrzuty sumienia z tego co planuje zrobić. A niech ich wszystkich! Co dalej, co robić...
Taka zamyślona uniosła swoją dłoń, którą Sam trzymał i położyła na brzuchu.
Niestety jej życie wciąż było daleko wykolejone.



Zobacz profil autora

7 Re: Park miejski on Nie 15 Mar 2015, 21:24

- Olivia. Jest osiem lat młodsza. W wspomnieniach mam jako uśmiechniętego bobasa. Teraz pewnie mogłaby obok mnie przejść ulicą a i tak bym jej nie poznał. Zresztą pewnie rodzice adopcyjni i tak je imię zmienili.- dodał i zaczął przesuwać kciukiem po jej wnętrzu dłoni delikatnie ją gładząc.
- Nie wiem czy ci poprawi to humor ale ja też jestem przerażony i nie, nie chodzi mi tylko o dziecko ale również o ciebie i mnie.- może sobie strzelił tym stwierdzeniem w kolano al chciał by dziewczyna miała świadomość, że nie jest tylko dodatkiem do jego dziecka.
A potem świat się mu na sekundę zatrzymał, kiedy jego dłoń znalazła się na okrągłym brzuszku. To już nie były tylko słowa. Jakiś maluch bezpiecznie tam sobie leżał.
- Czy ono już kopie?- zapytał Catherine.



Zobacz profil autora

8 Re: Park miejski on Nie 15 Mar 2015, 21:44

I kolejna seria informacji, które musiała zapamiętać. Skup się, skup! Oczywiście była przy tym niemalże naturalnie spokojna w słuchaniu.
- Szkoda. Chciałabym poznać tego jedynego członka twojej rodziny. - stwierdziła. O dziadków nie pytała. Domyśliła się, że nie ma ich skoro zarówno Sam jak i jego siostra wychowywali się w rodzinach zastępczych.
Drgnęła, słysząc co ma do dodania o nich. Nic dziwnego, że coś takiego czuł. Ona dodatkowo była świadoma, że nic z tego nie wyjdzie jeśli czegoś nie zrobi. Ale co. Powiedzieć mu wszystko? To za kraty ją wepchnie! Ale czy aby na pewno?
Tak, czy siak, za wcześnie na to wszystko. Małymi kroczkami, hehe.
- Co masz na myśli? - rzuciła tylko, choć domyślała się. Była przekonana, że w głowie mu nadal ta cała gburowata Gabrielle siedziała.
Uśmiechnęła się mimowolnie, widząc jego przejęcie.
- Nie. Za miesiąc się zacznie. I o płci wtedy też będę mogła się dowiadywać. - odparła.



Zobacz profil autora

9 Re: Park miejski on Nie 15 Mar 2015, 22:06

W sumie miał na końcu języka że jego najbliższą rodzinę to ona zna najlepiej ale czasami wiedział, kiedy zamknąć buzię na kłódkę i nie psuć miłego nastroju. Zamiast tego spojrzał w zielone oczy dziewczyny.
- Kto wie może kiedyś.- chociaż chyba sam w to zbytnio nie wierzył. Przecież gdyby Liv miała się odezwać to zrobiłaby to już lata temu.
Miał ochotę westchnąć ciężko, bo miał nadzieję, że to pytanie nie padnie. Sam jeszcze do końca nie miał wszystkiego poukładanego i przemyślanego pomijając już zupełnie relacje z Ramirez, o których teraz na pewno nie maił zamiaru myśleć. W sumie od czasu treningu zgrabnie udało mu się unikać rozmowy i kontaktów z nią.
- Myślę, że całkiem dobrze się dogadujemy i że moglibyśmy dać sobie szansę. Zobaczyć gdzie nas to zaprowadzi.- w jej wzroku usiłował wyczytać czy dobrze dobiera słowa.
- Ja..? Zdecydowałaś czy zabierzesz mnie na to usg?- widać było, że lekko spięty czeka na jej odpowiedź.



Zobacz profil autora

10 Re: Park miejski on Nie 15 Mar 2015, 22:23

Pokiwała głową ze zdecydowaniem.
- Na pewno! - zapewniła go gorąco. A co, mimo tych kiepskich rzeczy jakie jej się przytrafiają to pozostawała optymistką. Chaotyczną, ale zawsze.
Ale pytanie padło, a Sam chyba sobie z nim poradził, niemalże na medal. Plus.
Reakcja Catherine nie była jednak aż tak widoczna. Milczała długo, gdy odwróciła wzrok i wpatrywała się w jej głupkowatego kundla, który ganiał za motylkiem z wywieszonym jęzorem.
Decyzje, decyzje, decyzje. Tyle ich w dorosłym życiu! Gdzie babcia, za której spódnicą mogła się schować.
- Może... Może. - odparła wymijająco. No rzadko brakowało Cath języka w buzi, a teraz była to ta chwila. - Myślę, że spróbować zawsze warto. Choć zaczęliśmy nie od tej strony co trzeba.
Wydusiła w końcu, wracając na niego wzrokiem. A potem posłała mu lekki uśmieszek.
- Skoro ci zależy to zabiorę. Niech już ci będzie. - rozszerzyła uśmiech, pokazując rząd jasnych zębów.



Zobacz profil autora

11 Re: Park miejski on Nie 15 Mar 2015, 22:39

Cisza ciążyła mu jak cholera. Nie wiedział czego się spodziewać ze strony panny Hernandez. Czy uśmiechnie się do niego czy tez znowu w pysk zarobi. Milczała pewnie z minutę albo dwie a jemu wydawało się, że ze trzy. W tym czasie po prostu siedział z ręką na okrągłym brzuszku. Starał się nie myśleć o S. Metoda małych kroczów. Wszystko po kolei.
- Za to możemy skończyć z właściwej.- stwierdził po prostu ze śmiechem bo chyb anie będzie tak źle. Oczywiście pomijając huśtawki nastrojów, które się na pewno na nim zemszczą.
Na jej słowa Sam pochylił się i ją po prostu pocałował. Sam za cholerę nie wiedział dlaczego mu tak zależy by być na tym badaniu.



Zobacz profil autora

12 Re: Park miejski on Nie 15 Mar 2015, 22:57

Nikt nie wie czego się można spodziewać po Hernandez tak samo, jak się nie można spodziewać hiszpańskiej inkwizycji. Obie zaskakują z porównywalną siłą.
No dobra, może nie zawsze, bo Catherine była teraz wyjątkowo spokojna i poukładana. Czasem jej się udawało zagrać dorosłą, a nie ośmiolatkę z humorkami.
- Mam nadzieję, bo inaczej to podejdzie już pod patologiczny związek. - oznajmiła żartobliwym tonem, choć krył się za tym przerażająco prawdziwy scenariusz. Jeżeli jej huśtawka nastrojów nie podchodziła już pod patologię.
Odwzajemniła pocałunek, nie przejmując się jakąś roześmianą gówniarzerią pokrzykującą coś w stylu fuuuj i znajdźcie sobie pokój.
No i obawa dołka, który sprawił, że miała na lewej ręce bandaż nagle się oddaliła.
- I tak na tym usg faceci nigdy nic nie widzą. - stwierdziła po chwili, wywracając oczami.



Zobacz profil autora

13 Re: Park miejski on Pon 16 Mar 2015, 08:26

Scenariusz mógł być o wiele bardziej przerażający niż tylko patologiczny związek. Swarek stąpał po cholernie niepewnym i śliskim gruncie w chwili obecnej i tak naprawdę w każdej chwili mógł się ześlizgnąć w przepaść i wątpił by Cath go wtedy przytrzymała.
- Och już prawie jesteśmy patologią.- roześmiał się obracając jej słowa w żart. – Wiesz jeszcze chwila a będę musiał sam sobie wystawić mandat za niemoralne zachowanie w miejscu publicznym.- puścił kobiecie szelmowskie oczko. W takich chwilach wszystko z nią było proste. Cieszmy się więc ta chwilą.
- Och sugerujesz, że nic tam nie dojrzę?- udał, że robi zmartwioną minę.- No ale w końcu ty też tam będziesz to pokażesz mi wszystko co trzeba, prawda pani doktor?



Zobacz profil autora

14 Re: Park miejski on Pon 16 Mar 2015, 10:41

A może by przytrzymała, jakby nie miała akurat mokrych paznokcie. Nigdy nic nie wiadomo.
Uśmiechnęła się do niego, gdy trzymały się go żarty, żarciki.
- Panie władzo, proszę nie przesadzać. To nie tak jak pan myśli. - odparła, ze znacznie lepszym humorem niż jeszcze kilka chwil temu. Jak miło zapomnieć o problemach i o źródle tego problemu.
- Pokażę, a nawet będzie mógł pokazać ci ginekolog. Ale uwierz mi, to nie takie proste. Ja ledwo co dojrzałam cokolwiek. - Tak, doskonale pamiętała ostatnią wizytę. Wtedy jeszcze oznajmiła lekarzowi, że chce się umówić na małe skrobanie. I on ją załatwił tym usg. Była ciekawa jak by to było, gdyby usunęła. Gdyby nikt się nie dowiedział i nie byłoby problemu. Mogłaby nadal robić wszystko na co miała ochotę.
Ale zdecydowała inaczej, cóż.
A z rozmyślań wyrwał ją pies, który już się niecierpliwił, że siedzieli oni tak w miejscu, więc postanowił podbiec i wskoczyć niemalże na Catherine, mając łapy w piachu. Oczywiście ucierpiały jej białe spodnie, które miały teraz kilka śladów łapek w kolorze brązowym. Blondynka zapowietrzyła się i krzyknęła na kundelka.
- Szczypior! Oszalałeś? - zerwała się na równe nogi i odgoniła psa, a potem rozpoczęła lament nad swoimi białymi spodniami. - No nieee! Co ja z nim mam! Oddam cię! Zobaczysz!
Pogroziła mu pięścią, a potem odwróciła się do Sama, ze strapioną miną.



Zobacz profil autora

15 Re: Park miejski on Pon 16 Mar 2015, 19:20

Roześmiał się, kiedy Cath podłapała i pociągnęła temat.
- No nie wiem, proszę pani nie wiem, chyba będę musiał zrobić rewizję osobistą na tę okoliczność.- Jego głos przybrał mocno przesadzony surowy ton a oczy się wesoło uśmiechały do dziewczyny. Ponownie oparł się o ławkę i rękę przerzucił do tyłu przytulając blondyneczkę do siebie. Wyglądali prawie jak para zakochanych. Tyle, że tylko wyglądali.
- No mam nadzieję, że chociaż jakiś rozpoznawalny zarys dostrzegę.- stwierdził i na chwilę zamilkł zatopiony we własnych rozmyślaniach. Jak to wszystko wyjdzie i jakoś się poukłada to będzie jebany cud.
Wtedy do akcji wkroczył pies. Niczym psi Armagedon poznaczył spodnie Cath małymi łapkami w pierwszym odruchu chciał dziewczynie powiedzieć by się nie martwiała bo za jakiś czas takie poodbijane łapki to będzie najzupełniejsza w świecie norma. Na szczęście siedział cicho bo wiedział, że to może wywołać atak histerii.
- Nie martw się to tylko spodnie.- stwierdził a potem spojrzał na zegarek. Jak nie chcieli tu siedzieć po zmroku to powinni ruszyć tyłki.
- Chodź odprowadzę cię do domu.



Zobacz profil autora

16 Re: Park miejski on Pon 16 Mar 2015, 19:55

Jej mordercze spojrzenie skierowane było w stronę psa, który latał jak szalony po trawniku. Szczęście dla Sama, że Catherine szybko się uspokoiła. Oczywiście potem będzie nadal rozpaczać, ale jakoś przyjęła do wiadomości, że stało się i trudno. Może nawet ogarnęła się lepiej niż kiedyś.
Żyjąc z dala od osób, które z przesadą przejmują się reputacją i wyglądem sprawiło, że Cath pod tym względem trochę "znormalniała". Chociaż wciąż długa droga przed nią.
No, a jak już się uspokoiła względnie to strzepnęła ze spodni nadmiar tego piachu i spojrzała na Sama. Pokiwała głową. Fakt, trochę się zasiedzieli.
- To idziemy, idziemy. Nie będziemy gorszyć już tutejszej młodzieży. - rzuciła i wzięła go pod ramię. A potem zapewne skierowali się w drogę powrotną.

oboje zt



Zobacz profil autora

17 Re: Park miejski on Pią 27 Mar 2015, 17:22

/13.07.13

Jonathan po obiedzie wyszedł jeszcze raz z Sophie po szczeniak nadal nie stracił energii. Liluye miała rację, trzeba ją porządnie zmęczyć. A więc uzbrojony w piłkę i sznur pojawił się z psiakiem w parku i  zaczął uczyć ją aportowania.





Zobacz profil autora

18 Re: Park miejski on Pią 27 Mar 2015, 17:43

Lionel w ostatnim czasie się raczej lenił pod względem pracy w kartelu. Za co pewnie dostanie srogie bęcki od Skittlesa, jednak bat, z którym stała nad nim jego matka, skutecznie odstręczał go od myślenia o jakichkolwiek konsekwencjach ze strony innych osób jak jego rodzicielka. Ale, uffff, remont w domu finalnie skończony, ogródek założony, kamień węgielny, cokolwiek, wszystko na miejscu.
Więc czas cieszyć się dobrą pogodą! No... i trzeba było też się zająć starym sierściuchem matki. A Koks stwierdził, że z pewnością wspaniałym urozmaiceniem dnia dla kocura, który całe dnie spędza w domu, na kanapie, będzie wybranie się do parku pełnego psów.
Margaret zapewne się nie domyśli do końca życia, dlaczego z taką zażyłością kot wbijał pazury w jego łydkę i się z taką namiętnością do niej przylepił, a dodatkowo parskał na zbliżenie się jakiegokolwiek psa. Był przekonany, że to okazanie uczucia.
Rozłożył kocyk, położył na ziemi koszyczek i... rozpoczął swój samotny piknik!



Zobacz profil autora

19 Re: Park miejski on Pią 27 Mar 2015, 17:50

A Sophie po dwóch aportach dostrzegła znajomego łysola i w te pędy pobiegła się przywitać, potrącając zapewne cały misternie rozłożony na kocyku piknik. Nie zważając na prychającego kocura oblizała siedzącemu na kocyku Koksowi twarz...do momentu gdy kocur się zamachnął i dał jej pazurami po pyszczku na co Sophie pisnęła żałośnie i odskoczyła od napastnika.
- SOPHIE! - Jonathan przybiegła w te pędy do swojej dziecinki - Sophie, cała jesteś? - przykucnął do szczeniaka i obejrzał jej pyszczek ignorując na razie kocisko i jego właściciela.
- Moje biedactwo, zły dzisiaj masz dzień co? Nikt nie chce się z tobą bawić. - cmoknał ją w włochaty łebek.





Zobacz profil autora

20 Re: Park miejski on Pią 27 Mar 2015, 17:55

...Koks już miał wyklinać, że nagle jego cudowny kocyk poszybował w górę, a potem został... zrównany z piaskami Arizony, jednak... już po chwili wilgotność jego twarzy wzrosła gwałtownie, a on nie mógł się powstrzymać, by nie objąć psiura.
-A kto to tak urósł...?!-zagadnął, ale w tym właśnie momencie kocur wykonał swój zabójczy cios łapą.-STEFAN, ZOSTAW!-warknął na kota i pacnął go między uszami.
No, co za zazdrosny kot.
-No dobra, chodź, ciebie też przytulę.-i pchlarz pewnie właśnie pożałował, że nie spierdolił pod koła auta, gdy była jeszcze na to okazja.
Ale potem Jonathan zaczął odpieprzać jakieś dziwne rzeczy i przesadzać z tym psem.
-Weź ty, nic jej nie jest, co histeryzujesz, Boże.-mruknął, przewracając oczami.
No co za ciota!



Zobacz profil autora

21 Re: Park miejski on Pią 27 Mar 2015, 18:10

- Spierdalaj - odwzajamnieł się - A, to ty. - i jakoś tak szybko odwrócił wzrok przypomniawszy sobie ich ostatnią inetrakcję.
- I nie histeryzuję! Co to za bestia krzywdzi mojego psa? - Sophie już dawno zapomniała o ciosie i wróciła do przymilania się do Koksa. Jonathan westchnał zrezygnowany i siadł bezceremonialnie na kocu. Sięgnął też po jakąć kanapkę, która leżała pewnie na kocu zamiast na talerzu.
- Kto normalny wyprowadza kota na spacer? - powiedział z pełnymi ustami.





Zobacz profil autora

22 Re: Park miejski on Pią 27 Mar 2015, 18:24

Koksu był zbyt zarobiony, by pamiętać o ich ostatnim... zetknięciu. Prawie. A poza tym miał mózg wielkości orzeszka. Szybko zapominał o pewnych rzeczach. A właściwie... to o większości rzeczy. Dlatego robił sobie notatki. I przypomnienia w swoim cegłówkowatym telefonie.
-Sam spierdalaj.-burknął, nachmurzony.
Rozchmurzył się jednak na wspomnienie o kocie, który - w jego mniemaniu - darzył go niesamowicie silnym uczuciem. Nienawiści.
Odlepił go od swojej twarzy, łapiąc za kark i uniósł do góry, by ukazać w całej okazałości.
-To Stefan.-przedstawił sierściucha i odstawił do koszyka, w którym nie było już jedzenia. Lionel nauczył się, że ten kot, w jego towarzystwie, przejawia niesamowite skłonności ruchowe.
Wzruszył ramionami.
-Matka kazała mi się nim zająć, co nie?-mruknął obojętnie.-Ej, to moje!-westchnął ciężko.-A weź, dobra, i tak miałem dać ją gołębiom.-pokręcił głową ze zrezygnowaniem i wziął drugą kanapkę.



Zobacz profil autora

23 Re: Park miejski on Pią 27 Mar 2015, 18:34

Jonathan skrzywił się próbując się uśmiechnaś na widok mordy sierściucha.
- Łaaaaadny.... - popatrzył to na kota to na Koksa i jakoś nie umiał sobie wyobrazić ich sobie jako pupila i szczęśliwego właściciela. Ale szybko się sytuacja rozjaśniła gdy ten powiedział, że to jego mamusi. 30 lat i mieszka z mamą? Co za ciota. 
Aż zamrugał kilka razy na tą myśl. Co to za słownictwo? U Harpera? Coś takiego.
- Już jest moje - i nie odrywając wzroku od Koksa wziął drugiego gryza wpakowując pół kanapki do ust. drugi kawałek dał Sophie. Wyciągnał sznurek i podał Koksowi.
- Masz, pobaw się z nią, bo ja już nie mam siły.
Przyszedł zmęczyć psa, a zmęczył się sam.





Zobacz profil autora

24 Re: Park miejski on Pią 27 Mar 2015, 18:41

Koksu totalnie nie mieszka z mamą! Ma własną przyczepę, ale... i tak mieszka w motelu, przy swoim drogim, kochanym, wspaniałym, ostatnio nieco strasznym szefie. I przy swoim kulinarnym raju. No, choć... cóż, faktycznie, ostatnio... mieszkał z mamą. Ale to tylko chwilowo! Totalnie od roku mieszka już samodzielnie! Osobno! Z... no, małymi wyjątkami!
Zmarszczył brwi, ale gdy Jon utrzymał kontakt wzrokowy i... zaczął sobie pakować kanapkę do ust i...
Lionel przełknął nerwowo ślinę, nie odrywając od niego spojrzenia. Siedział jak skonfundowany. Jakby ktoś mu wsadził kija w tyłek.
Nie zareagował na sznurek. Dopiero pewnie niecierpliwe poszczekiwanie psa go obudziło. Niepewnie oderwał wzrok od koronera i podniósł się, by nieco nieprzytomnie i bezmyślnie pobawić się z Sophie. Która tak czy siak pewnie była zachwycona.



Zobacz profil autora

25 Re: Park miejski on Pią 27 Mar 2015, 18:55

Jonathan uśmiechnął się kątem ust widząc zmieszanie Koksa. Zbyt długie przebywanie z siostrą ma zły wpływ na koronera, bo znowu się zachowuje jak swoja dwudziestoletnia wersja.
W tym momencie Rozbrzmiał dzwonek esemesa. Wyciągnął telefon z tylniej kieszeni spodni i włączył ekran.... na którym pojawiło się zdjęcie Damona.
Aż upuścił urządzenie na koc jakby się oparzył.
Cholera.
Wziął telefon z powrotem do rąk i po chwili zawahania odebrał esemesa.
...
Co za bezczelny typ! Odpisał szybko a na twarzy wykwitł mu rumieniec. Bezwiednie chwycił kolejną kanapkę.





Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 9]

Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach