Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Parking przy wjeździe do parku i bar "Jackie"

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 6 z 8]

First topic message reminder :

Jeśli zamierzasz udać się na wycieczkę po parku krajobrazowym, to dobre miejsce by zacząć. Tutaj można zostawić samochód i dalej iść pieszo, jeśli ma się taką ochotę. Zwykle jest tu dość tłoczno, stoją tu nie tylko samochody osobowe, ale i wycieczkowe autokary.
Wychodząc naprzeciw potrzebom klientów, przy wjeździe do parku znajduje się niewielki bar, w którym obsługują zarówno rdzenni Amerykanie, jak i biali obywatele. Jest to drewniany budynek, wewnątrz ozdobiony indiańskimi wyrobami i wielkim, jelenim porożem. Jedzenie jest tu całkiem smaczne, szczególnie po całodniowej wyprawie!

Zobacz profil autora

Morgan spojrzała na dziewczynę z zaciekawieniem. Broń, mimo tego, że na tablicy pisze, by nie strzelać? Ogólnie na tej tablicy to wszystkiego Ci zabraniają. Ciekawość oraz oczywiście zamiłowanie do broni i strzelania spowodowała, ze podeszła do dziewczyny.
- Przepraszam. Umiesz się tym obsługiwać? - spytała próbując dorównać kroku kobiecie. Tak naprawdę to z zaciekawieniem patrzyła na karabin. Chciała go potrzymać, a przede wszystkim doszukiwała się jego modelu, typu itd.



Zobacz profil autora
Sabrina wciąż szła przed siebie, spoglądając na Morgan kątem oka.
- Tak, potrafię - odpowiedziała krótko.
Sabrina niosła ze sobą Browning X-Bolt, wraz z celownikiem  optycznym.

Zobacz profil autora
Morgan spojrzała na cacko, ale nie pokazywała tego, że zaciekawiła ją sprawa tej broni.
- zamierzasz na coś polować? - zapytała po chwili milczenia zadowolona z tego, ze jednak znalazła zapalniczkę. Jednak odechciało jej się palić. I tak zamierzała iść w tą samą stronę co Sabrina. Pozwiedzać i w ogóle. Jednak nie była nachalna i jak dziewczyna przyspieszyła to ona tego nie robiła. Jednak z myślą, że pójście z taką bronią w góry to nie jest dobry pomysł zamierzała mieć dziewczynę na oku.



Zobacz profil autora
Sabrina nic nie odpowiedziała, tylko podążyła dalej ścieżką, zdecydowanie wyprzedzając Morgan.
Jeśli Morgan nie chce jej spuścić z oka, lepiej przyspieszyć kroku!

/zt - Północny szlak // Morgan pierwsza niech napisze post w nowej lokacji i czeka na dalsze instrukcje MG //

Zobacz profil autora
< - strunień, Morgan oraz Sabrina

Młoda Smithówna ledwo trzymała się na nogach; Morgan musiała ją podtrzymywać, by ta nie padła na ziemię. Na szczęście samochód Sabriny był blisko...
Lecz gdy tylko Morgan wsadziła ją do środka, nastolatka straciła przytomność.

Morgan usłyszała pisk opon z oddali. Zauważyła szybko jadący samochód... a w nim grupkę, która przed chwilą ich zaatakowała. Widocznie i oni dopiero teraz doszli na parking - w sumie dwoje z nich było rannych i zapewne półprzytomni.
Mnożnik na spostrzegawczość, próg 20. Jeśli przekroczysz, zapamiętujesz numery z tablicy rejestracyjnej.
Po tym jak auto gówniarzy zniknęło z parkingu, Morgan mogła jechać w stornę Appaloosa.

/zt - Dom Smithów

Zobacz profil autora
[50]
Morgan zauważa tablice i zapamiętuje ich numer. Ba nawet szybko zapisuje na telefonie. Szybko wpakowuje w miarę bezpiecznie dziewczynę do samochodu i odjeżdża. I tak nie może jej zawieść do szpitala, bo nie jest jej opiekunem prawnym.
<zt>



Zobacz profil autora
// 17.05.2013, koło 7 rano

Przy starym pick-upie stała ta królewska para. Dorothy i Victor Romero, dzielący razem papierosa. Kobieta siedziała na masce, mężczyzna krążył w pobliżu, wypatrując tych, których oboje się spodziewali. Na pace wypożyczonego samochodu leżały plecami, po brzegi wypakowane potrzebnym sprzętem.

Rozpoczynamy sesję WYPRAWA DO GROBU COCHISE.
Dos-teh-seh oraz Victor Romero mają ekwipunek potrzebny do wyprawy, wraz z apteczką oraz jednym rewolwerem z pełnym magazynkiem (6 kul).

Zobacz profil autora
/ z domu

Liluye dojechała do parku porannym autobusem i pojawiła się na miejscu chwilę po Victorze i Dos. Podeszła do nich i poprawiła wiecznie uciekaące na twarz włosy, które były za krótkie by je spiąć. Obydwoje jej jeszcze w takich nie widzieli.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
// pewnie z domu

Ennis klasycznie na miejsce przyjechał rowerem. Pomimo wczesnej godziny, wiadomo już było, że dzień będzie upalny, dlatego miał na sobie najcieńszy podkoszulek, jaki znalazł w swojej szafie. Na nogi ubrał jednak spodnie odpowiednie do wycieczek górskich i takie też buty. Nie wiedział, czego się spodziewać. Włosy związał w kitkę.
Zatrzymał rower na parkingu i przypiął go łańcuchem do stojaka. Miał nadzieję, że nikt się nie pokusi o kradzież. Ostatnio się u niego nie przelewało.
Z plecakiem na ramieniu, podszedł do państwa Romero i Liluye.
- Cześć - rzucił krótko. Poprawił pasek od plecaka. Nie bardzo wiedział, jak zacząć rozmowę.



Zobacz profil autora
Victor podał papierosa żonie, która powoli zaciągnęła się dymem. Widząc Liluye, mężczyzna podszedł, zaś Dos - odwróciła wzrok.
Oboje wiedzieli, co znaczą takie włosy, nie pytali więc. 
- Ach, młody też jest... - zauważył Victor.
Dos zgasiła papierosa i zeskoczyła z maski pick-upa.
- Macie mapę? - zapytała słabym głosem.

Zobacz profil autora
Liluye spojrzała na Dos uważniej, słysząc jej głos. Zmarszczyła lekko brwi i zerknęła kontrolnie na Victora, jakby miał jej coś nagle powiedzieć.
Sciągnęła plecak z ramion i oparła go sobie o nogę. Jeszcze sie go nanosi, więc nie miała zamiaru teraz się meczyc. I tak brakowąło jej jeszcze sporo kilo do normalnosci, więc nie byo jej najłatwiej.
- Hej - spojrzała na Ennisa.
- Tak - przytaknęła na pytanie kobiety.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
Ennis rozejrzał się po parkingu.
- Jona jeszcze nie ma? - zapytał, nie spodziewając się odpowiedzi. Korzystając z tego, że muszą poczekać na jednego członka "drużyny", wyciągnął i zapalił papierosa.
- No jestem, jestem - odparł na uwagę Romero. Czuł się trochę niezręcznie, widząc Dos i Victora razem. Nie miał pojęcia, co wynikło z ich ponownego spotkania. - Za bardzo się w to już zaangażowałem, żeby nie spróbować poprowadzić tego do końca.
- To jaki dokładnie mamy plan? - zapytał pomiędzy jednym buchem a drugim, zwracając się też do Liluye, która przecież była właścicielką ich najbardziej potrzebnych do wyprawy artefaktów.



Zobacz profil autora
Kobieta pokiwała głową i obeszła samochód, by odejść do plecaków na pace. Zaczęła w nich grzebać, kontrolnie jednak patrząc na Victora. 
- Plan jest taki - odezwą się Victor - żeby iść trasą z mapy i trafić do grobu wodza... a potem rotacyzmy. 
Wyciągnął kolejnego papierosa.
- Idziemy pieszo - dodała Dos, która nałożyła na siebie cieplejszy sweter.

Zobacz profil autora
Lil za to pokręciła głową na słowa Ennisa i miała ochotę skomentować coś na temat jego i palenia papierosów, ale.. sobie darowała. Mało rzeczy ją obecnie interesowało, po tym wszystkim co się działo ostatnio.
Też nie wiedziała czy i jak Victor z Dos się dogadali. Na razie wydawalo się, że jest ok, ale..? Jak się spieprzy po drodze? Co wtedy? Na razie nie chciała się nad tym zastanawiać.
- Nie można części trasy przejechać? - wiedziała, że będzie wykończona po takiej trasie. Jasne, robiła biegi po 50km, ale może nie tyle spadła z formy co po prostu bała się, że nie da rady, będąc jakby nie było jeszcze osłabioną.
Poprawiła jakieś zapięcie przy plecaku i obciągnęła rękawy bluzy.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
Ennis kiwnął głową na znak, że rozumie. Kątem oka dostrzegł chyba wyraz dezaprobaty na twarzy Liluye. Zmarszczył lekko brwi, nie rozumiejąc, o co może chodzić. Nie mniej zgasił papierosa.
- Właśnie - przytaknął na pytanie Liluye. - Czy mapa od razu wiedzie jakimiś nieznanymi szlakami?



Zobacz profil autora
- Nie, nie można - rzuciła Dos, chyba nieco zirytowana tymi pytaniami.
- Cóż... - Victor chciał coś wtrącić ale zrezygnował, widząc zawziętą minę żony.
- Pieszo. Tylko tak tam dojdziemy. Takie mamy szlaki.

Zobacz profil autora
Oho. Zaczyna się? Coś czuła, że przyda jej się duuuuużo cierpliwości. Moze powinna skoczyć po stopery? Zatka sobie uszy i przynajmniej nie będzie słyszeć Dos, bo ta ją zapewne w krótkim czasie doprowadzi do ostrej kurwicy. A może jeszcze melise? Tylko dla kogo?
Ciekawe skad Dos wiedziała jakie mają szlaki jak mapę miała ona. Victor aż tyle zapamiętał?
Wzruszyła ramionami i postawiła plecak gdzieś przy samochodzie, by się przejść, czekajac na Jona. Przysiadła na jakimś słupku, bokiem do reszty.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
Ennis spojrzał najpierw na Dos, potem na Victora, a potem na Liluye. Coś mu mówiło, że to nie będzie łatwa wyprawa, i to bynajmniej nie przez wyzwania na szlaku. Westchnął do siebie. Przynajmniej Victor wyglądał, jakby też sobie z tego zdawał sprawę.
- W porządku, i tak się nastawiłem na pieszą wędrówkę - rzucił tylko w odpowiedzi.
Odprowadził wzrokiem Liluye. Dwie podirytowane Indianki... Nie brzmiało to dobrze.
- No i jak wrażenia z pobytu w Old Whiskey? - zapytał Victora w ramach klasycznego small talku.
Niech Jonathan się już zjawi, błagał w duchu Ennis.



Zobacz profil autora
Dos prychnęła pod nosem. Związała swoje długie włosy i usiadła na pace, uważnie obserwując Liluye i Victora. 
- Doskonale - odpowiedział Victor - doskonale się zapowiadał i widzę, ze się doskonale skończy...
Spojrzał w stronę swojej niezadowolonej żony. 
- Też mam taką nadzieję... - mruknęła Dos, siadając miedzy plecakami.

Zobacz profil autora
Lil nie zamierzała się wkurzać. A przynajmniej nie zamierzała DAĆ się wkurzać Dos. Pewnie, żeby nie dać jej tej satysfakcji. Ciekawiło ją co z Dos i Victorem, ale przecież nie zapyta. Może kiedyś. Wyciągnęła z kieszeni telefon i napisała smsa do Jonathana. Nie odzywała się, bo nie miała po co. Ennis może czuł się skrępowany, ale.. jej to nie przeszkadzało. Moga nie rozmawiać, nawet całą drogę.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
Tak jak się tego spodziewał - Romero nie był zachwycony tym, co tutaj zastał. A przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Ennis postanowił tego nie komentować ani nie kontynuować tej bezowocnej dyskusji, bo groziło im, że zaraz zaczną rozmawiać o pogodzie.
Nagle coś sobie przypomniał.
- Wlasnie, mam coś dla ciebie.
Postawił na ziemi plecak i zaczął w nim grzebać. Po chwili w ręku trzymał książkę, którą pożyczył z kolekcji Victora na Florydzie.
- Oddaję. Przeczytałem... Ciekawa lektura. Na pewno wiele spraw mi trochę rozjaśniła.
-



Zobacz profil autora
/początek

Jon zjawił się chwilę po siódmej a już wszyscy się zdążyli pożreć. Żenujące. Kiwnął głową na powitanie.





Zobacz profil autora
Victor uśmiechnął się słysząc słowa Ennisa. odebrał od niego książkę i poszedł do Dos, by ta wpakowała ją do jednego z plecaków.
- Ciesze się - powiedział cicho.
Przyszedł Jonathan. Victor przywitał się z nim, nie ukrywając, ze ucieszyło go, ze patolog przyszedł.
- To mamy komplet - stwierdził.
Dos zeskoczyła z pai i również przywitała się z Jonathanem. Ha, nawet wysiliła się na uśmiech, co w jej przypadku było dosyć dziwne.
- Jeśli mamy wszyscy to co potrzebne, możemy iść - odparła kobieta, zakładając plecak na ramiona. To samo zrobił Victor.

cała grupa zt - > Północny szlak (czekacie na posta zaczynającgo od NPC)

Zobacz profil autora
Lil podniosła się i przywitała z Jonem, a potem ruszyła po swój plecak który zarzuciła sobie na ramiona. Ruszyła z grupą.
zt




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora
/żółta przełęcz

W końcu wrócili. Lil była wykończona, obolała i głodna. Okropnie głodna.
- Idziemy do baru? Czy dzwonimy do nich?




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 6 z 8]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach