Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Beach Road 112

Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 3]

1 Beach Road 112 on Pon 20 Paź 2014, 23:26

First topic message reminder :

Biały, piętrowy budynek z płaskim dachem wybudowany niedaleko promenady - jego frontowe okna i balkony wychodzą na wschód, przez co rozpościera się z nich widok na plażę. Znajdują się tu dwa mieszkania, jedno z nich - na drugim piętrze, należy do Victora Romero.
Klatka schodowa jest jasna, ale ciasna. Wspinając się po schodach mija się kolejne pary drzwi - pierwsze prowadzące do garaży na parterze, drugie, piętro wyżej - do mieszkania numer "1a". Pokoje Romero oznaczone są cyfra "2a".

Za tymi drzwiami znajdują się trzy pokoje - salon połączony z kuchnią, sypialnie i gabinet. Z głównego pomieszczenia można się dostać na balkon.
Jasne kolory, skromnie urządzone wnętrza - a jednak jakby wciąż panował tu bałagan. Liczne książki an stolikach, regałach i szafkach, płyty, gazety i mapy. Do tego butelki i pełne popielniczki - w powietrzu czuć duchotę i mocną wodę kolońską. Sypialnia zawsze zamknięta, tak jaki gabinet.

Zobacz profil autora

51 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 22:28

Victor wyglądał tak, jakby miał ochotę komuś przywalić. Jako, ze najbliżej był Jonathan, to mógł się czuć zagrożony. Już mógł przewidzieć, ze umięśniona ręka Romero trafi w jego nos...
Ale, chwila, chyba nic z tych rzeczy.
- Wiecie co? Macie rację. Polecę do Arizony.

Zobacz profil autora

52 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 22:34

Kurwa, Landon! ta jedna myśl przemknęła przez głowę patologa gdy wyczuł zagrożenie. Ledwo zszedł mu siniec po Lionelu a już zbierze kolejnego? Zebrał się w sobie i już się uchylał przed ciosem gdy Romero się odezwał.
...
No tego to się chyba nie spodziewali. A przynajmniej Jonathan nie.
- Co? Tak serio? - wyjąkał elokwentnie. Zorientował się, że nadal trzyma pustą szklankę w dłoni i szybko ją odłożył. Popatrzył zdezorientowany na Landona i Ennisa.





Zobacz profil autora

53 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 23:03

Ennis popatrzył się na Landona szeroko otwartymi ze zdumienia oczami. Gdyby stał za Romero, to pewnie zacząłby wymachiwać do rudego rękoma, żeby natychmiast, ale to natychmiast się zamknął. Niestety, tego nie mógł zrobić i informatyk po prostu powiedział to, co myślał, co...
... W sumie nie zakończyło się tak źle, choć Ennis odniósł wrażenie, że na moment głowa Romero sprawiała wrażenie, jakby miała eksplodować. Jeszcze bardziej się zdziwił jego deklaracją chęci wyjazdu do Arizony.
- To... Super? To znaczy, jeśli mogę się wypowiedzieć - zerknął lekko spłoszonym wzrokiem po towarzyszach. - myślę, że faktycznie to nie taki głupi pomysł.
Pociągnął łyk trzymanej w ręce whiskey.
- Tylko nie wiem, czy załapiesz się na nasz samolot - dorzucił, uśmiechając się nieśmiało. Bo nie wiedział w zasadzie, czy Victor miał na myśli wyjazd "już zaraz, natychmiast" czy po prostu kiedyś, w wolnym czasie.



Zobacz profil autora

54 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 23:39

Landon przez prawie całe życie zbierał bęcki za samo bycie rudym, więc powiedzmy, że był przyzwyczajony. A że to nie on stał najbliżej, tylko Jonathan, to czuł się w miarę... Bezpiecznie. Zignorował spojrzenia Jonathana i Ennisa, bo pewnie zacząłby się śmiać. Taka reakcja obronna na stresik.
Nie zdziwiła go wielce odpowiedź Romero. Nie poznał go za bardzo, ale już zdążył zauważyć, że to trochę nieprzewidywalny człowiek o nieodgadnionym toku myślenia.
- No, to fajnie. - Chwycił ustami za słomeczkę i siorbnął drinka z rumem. Jak męsko. - Coś konkretnego planujesz?
Oby nie zamordowanie swojej nałogowo kłamiącej żony, - przemknęło Landonowi przez myśl.



Zobacz profil autora

55 Re: Beach Road 112 on Pon 03 Lis 2014, 23:51

- Zabukuję najbliższy wolny lot - odparł. Nie było chyba innego rozwiązania. - A wiecie, nawet zrobię to teraz!
Zawołał do siebie swoją Kubańską dziewczynę i zapewne kazał jej przynieść laptopa - za chwilę kobieta rozkładała już sprzęt na stoliku w salonie. Victor wszedł do mieszkania, zasiadł za komputerem i wklikał w przeglądarkę adres strony z rezerwacjami.
- Co zamierzam? Nie wiem, w sumie, nie mam planu - odparł, szukając daty wylotu - Na pewno się z nią przywitam. Mimo wszystko ponad sześć lat małżeństwa do czegoś zobowiązuje, prawda?
Skupił się przez chwilę na cyferkach i literkach na ekranie laptopa.
- Dołączę do was w przyszłym tygodniu.

Zobacz profil autora

56 Re: Beach Road 112 on Wto 04 Lis 2014, 10:32

Ennis uśmiechnął się do Jonathana i Landona, gdy Ronero zabrał się za rezerwację biletów. Może jednak nienjest już na nich taki wściekły... A Ennis będzie mógł mu oddać książkę w Old Whiskey. Wszystko układało się lepiej, niż się tego spodziewał.
Oparł szklankę o barierkę i powiedział:
- Myślę, że Dorothy nie wysłała nas do ciebie przypadkowo. Może też jest już gotowa na spotkanie? Nie chcę oczywiście spekulować, ale ciężko mi uwierzyć, że ta szopka z poszukiwaniami ciebie i przyjazdem na Florydę była z jej strony pozbawiona celu.



Zobacz profil autora

57 Re: Beach Road 112 on Wto 04 Lis 2014, 11:49

Wariat. Normalnie wariat. Nieżle się z Dos dobrali. Zaśmiał się do siebie i nalewając sobie po drodze drugą whiskey wszedł do salonu za Romero.
Miał podobne zdanie do Ennisa. Dos nieźle im zamieszała i tak po prawdzie czuł się nieco wykorzystani. Ale z drugiej strony mieli okazję poznać Victora i co nieco się dowiedzieć więc wyjazd nie był zupełnie na marne. I tak był wkurzony na ich boezowocne kopanie.
- Jeżeli jutro nie zmienisz zdania. - powiedział do siebie - W każdym razie miło cię bedzie znowu widzeć. - zwrócił się już do Victora i popatrzył po imprezowiczach i mieszkaniu.





Zobacz profil autora

58 Re: Beach Road 112 on Wto 04 Lis 2014, 12:14

- Może zmienię, kto wie? - Zapytał Victor, zamykając laptopa. - A może do tego czasu Dos sama z Old Whiskey wyjedzie? Łuuu, no cóż, wszystko się może zdarzyć, prawda?
Wstał od stolika i podszedł do cześć kuchennej by tam wygrzebać z barku kolejna butelkę rumu. Jego kubańska dziewczyna zaczęła co do niego mówić po hiszpańsku. Coraz szybciej i głośniej - wręcz krzyczała na niego.
Victor zdawał się trzymać nerwy na wody, chociaż był na skraju. Głos mu drżał, mimo, że mówił spokojnie i cicho. To zapewne denerwowało kobietę, która przywaliła mu z otwartej dłoni w twarz.
Romero nie pozostał dłużny i oddał cios. Powiedział coś i wskazał kobiecie drzwi.


Możecie wykorzystać ten czas na rozejrzenie się po pokoju. Mnożnik na spostrzegawczość, próg 60. Jeśli przeskoczysz - znajdujesz jeden fant! MG pisze co to.

Zobacz profil autora

59 Re: Beach Road 112 on Wto 04 Lis 2014, 12:27

szósteczka Cool 87

Uśmiechnał się do Victora, a ten poszedł do barku.
Sytuacja rozwinęła się bardzo szybko. Już chciał się wstawić za kubanką ale zorientował się, że ona i jemu mogłaby przypieprzyć a wyglądała na taką co spokojnie przetrąciłaby mu szczękę.
Więc się powstrzymał. Odwrócił się i poszedł ze swoim drinkiem w drugą stronę.





Zobacz profil autora

60 Re: Beach Road 112 on Wto 04 Lis 2014, 13:13

Kubanka napluła mężczyźnie w twarz i chcąc uniknąć odwetu - cofnęła się. Jej koleżanka szybko chwyciła ja pod rękę i pociągnęła w stronę drzwi. Victor stał, jakby niewzruszony, choć to pewnie były tylko pozory.

Jonathan za to zauważył na ścianie w salonie, między różnymi grafikami i plakatami dostrzegł zdjęcie dwójki dzieciaków, w wieku około 10-11 lat. Chłopak i dziewczyna, z długimi czarnymi włosami, siedzący na płocie. Poobijane kolana i szczerbate uśmiechy.

Zobacz profil autora

61 Re: Beach Road 112 on Wto 04 Lis 2014, 14:56

No pięknie, co za zwierzęta mieszkają na tej Florydzie.
Podszedł do Romero i klepnął go po plecach.
- W porządku? - i dodał chcąc odwrócić jego uwagę, wskazując na zdjęcie - Kto to?





Zobacz profil autora

62 Re: Beach Road 112 on Wto 04 Lis 2014, 15:26

Spojrzał na Jonathana i zrobił taka minę, jakby chciał się jego spytać, czy wszystko w porządku. Lecz szybko jego uwaga została odwrócona po tym, jak Harper wskazał zdjęcie.
Aż mu się gorąco zrobiło.
- Ja i Dorothy - odparł szybko.

Zobacz profil autora

63 Re: Beach Road 112 on Wto 04 Lis 2014, 17:27

Landon prawie zakrztusił się swoim drinkiem, kiedy między Romero a Kubanką zaczęła się ostra wymiana zdań i... Bójka. Wzdrygnął się, kiedy zobaczył, jak Vicotr oddaje kobiecie w twarz i nagle jego osoba mocno Landonowi obrzydła. Inna sprawa taka, że gdyby kobieta chciała, to dałaby wszystkim w tym pokoju taki wpierdol, że by się nie pozbierali.
Odwrócił się w stronę zdjęcia, o które zapytał Jon i podszedł trochę bliżej - wszak miał słaby wzrok. Zdjęcie było przeurocze. Landon obejrzał się na podenerwowanego Victora. Hm, naprawdę długo znał tę swoją żonkę.



Zobacz profil autora

64 Re: Beach Road 112 on Wto 04 Lis 2014, 17:28

Ennis wszedł z powrotem do mieszkania, żeby odstawić opróżnioną zawczasu szklankę. Kątem oka spostrzegł zamieszanie w kuchni. Nie był to pierwszy raz, kiedy widział Romero i Marię w takim stanie, dlatego odwrócił wzrok i zaczął oglądać wiszące na ścianach obrazy. Odwrócił się jednak z powrotem, kiedy za sobą usłyszał charakterystyczne "PLASK!", chcąc upewnić się, że to nie Victor pierze dziewczynę (choć w dzisiejszych czasach liść od kobiety powinien mieć taką samą wagę jak liść od faceta) i, a jakże, Indianin nie pozostał dłużny. Po chwili Maria i koleżanka wyszły z domu. Ennis postanowił nie komentować głośno sprawy - zresztą tym zajął się Jonathan.
Z zainteresowaniem zerknął za to przez ramię Harpera, gdy ten wspomniał coś o jakimś zdjęciu. Słodka parka niewinnych dzieci - albo brat z siostrą, albo dwójka przyjaciół. Po chwili okazało się, że chodziło o to drugie. No tak.
- Spędziliście ze sobą kawał życia - zauważył Ennis. - Na moje oko to nie jest kwestia tylko sześciu lat małżeństwa, jak wcześniej mówiłeś.
Podszedł bliżej do zdjęcia, uśmiechając się do siebie lekko.
- To kiedy ty i Dorothy się poznaliście? - zapytał, odwracając się do Victora.



Zobacz profil autora

65 Re: Beach Road 112 on Wto 04 Lis 2014, 19:21

- Mieszkaliśmy w jednym rezerwacie, w jednej dzielnicy. No to się znaliśmy od dziecka, ale w czasach szkolnych się aż tak nie przyjaźniliśmy. Ja wyjechałem z rezerwatu dopiero na studia, a ona zdecydowanie wcześniej.
Wciąż stał tam, gdzie wcześniej, spoglądając spode łba na całą resztę. Zacisnął usta, jakby nie chcąc już nic więcej mówić.
- Chcecie jeszcze drinka czy macie samolot rano?

Zobacz profil autora

66 Re: Beach Road 112 on Wto 04 Lis 2014, 21:15

Samolot mieli po południu, ale Jonowi jakoś przeszła ochota na przebywanie w obecności Victora. Chyba Ennis i Landon mieli podobne zdanie.
- Tak, rano. Będziemy spadać. - popatrzył wymownie po towarzyszach.





Zobacz profil autora

67 Re: Beach Road 112 on Wto 04 Lis 2014, 22:27

Ennis kiwnął głową.
- Jeszcze raz dzięki za gościnę. Odezwij się, kiedy będziesz w Old Whiskey, to postaramy ci się odwdzięczyć - powiedział s uśmiechem.
Powoli zaczynali zbierać się do wyjścia.



Zobacz profil autora

68 Re: Beach Road 112 on Wto 04 Lis 2014, 22:30

Landon przyssał się do rurki, która siorbnęła po chwili. O, skończyło mu się...
Na pytanie uniósł głowę i poprawił zjeżdżające z nosa okulary. Gdy Jon odpowiedział, że wylatują z rana, Lan kiwnął głową. Nie miał zbytniej ochoty siedzieć w tej duchocie. Pokiwał więc tylko głową i odstawił szklankę obok butelek.
- Dzięki, Vic! - Kiwnął mu głową, przybierając pozę fajnego kolesia. Trochę mu to nie wyszło, ale bardzo się starał. Nie wiedział, co jeszcze może powiedzieć Romero, bo niewiele z nim na tej wycieczce rozmawiał i nie czuł do niego jakoś przesadnie ciepłych uczuć.



Zobacz profil autora

69 Re: Beach Road 112 on Wto 04 Lis 2014, 22:58

Victor w końcu się nieco rozluźnił. Powoli odprowadził mężczyzn do drzwi, nie mówiąc nic. Kiwał tylko głową na ich słowa pożegnania.
Trudno było powiedzieć, czy czuł ulgę, wiedząc, że wyjeżdżają. Na pewno w jakiś sposób nieco odpocznie, ale tylko na chwilę - zanim znowu nie zacznie myśleć o swojej żonie.
Czy Jonathan, Ennis i Landon mogliby się spodziewać Romero w Old Whiskey? 
chyba sam Victor nie był w stanie tego powiedzieć - mimo swojej deklaracji. Jego spokój był pozorny, co chyba udowodnił kilka minut temu wdając się w awanturę; to świadczyło tylko o tym, że przez cały czas sterowały nim dziwne emocje. 
- Bezpiecznej podróży.

zt

Landon, Ennis, Tyrsen i Jonathan mogą wrócić do Old Whiskey (zacząć tam wątki) zaraz po tym jak zostanie zmieniona data w fabule. Na Florydzie można jeszcze pisać do dnia jutrzejszego (05.11.2014) do godziny 23:59. Po tym czasie subforum FLORYDA zostanie zamknięte.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 3]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach