Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Elisabeth

Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 17, 18, 19, 20  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 18 z 20]

1 Dom Elisabeth on Pią 15 Sie 2014, 21:53

First topic message reminder :

Dom jest niewielki, wybudowany z gotowych materiałów. Ściany są wypełnione gąbką lub styropianem, nie ma tu mowy o porządnej izolacji. Dach często przecieka, w czasie upałów wewnątrz nie da się wytrzymać a klimatyzacja działa wątpliwie. Podczas chłodniejszych dni robi się naprawdę zimno i trzeba ratować się piecykiem elektrycznym.
Budynek ma tylko jedno piętro. Wewnątrz znajduje się kuchnia i łazienka oraz dwa średniej wielkości pokoje. Dom jest pomalowany na piaskowy kolor.
Na podwórku znajduje się podjazd.
Coś w ten deseń



Ostatnio zmieniony przez dr Elisabeth Roberts dnia Nie 29 Mar 2015, 22:10, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

426 Re: Dom Elisabeth on Sob 25 Kwi 2015, 22:17

Will chciał już powiedzieć, że był pewien, iż Seth to sobie gmera między nogami Beth, jednakże był zbyt zmęczony i osłabiony, by zdobyć się na złośliwość zamiast powitania.
- Sam chciałbym wiedzieć - mruknął, posyłając cień uśmiechu kobiecie i westchnął. - Problemy i tyle - wyjaśnił, bo jednakże nie miał zamiaru przy Consueli i Jimie opowiadać, co się stało. Sami mogą go w tym wyprzedzić, a najwyżej Will później coś dopowie.
Jakoś, za pomocą Grubego, pewnie wylądował na krześle, by zakląć cicho. Beth mogła zauważyć, że pasek miał na udzie ściśnięty.
- Piwo, wódkę, jak najszybciej - rzucił do Roberts, szukając papierosów.

Zobacz profil autora

427 Re: Dom Elisabeth on Sob 25 Kwi 2015, 22:28

Z tego zrozumiała, że Clustera z nim nie było. Miała nadzieję, że nie wpakował się sam w większe problemy. Jak tylko doprowadzi do stanu używalności Willa to do niego zadzwoni. Teraz jednak przyjaciel był najważniejszy.
Przykucnęła przy nim spoglądając na zaciśnięty pasek i zakrwawione spodnie.
- Teraz na pewno nie dostaniesz alkoholu.- spojrzała na niego surowo. Sięgnęła do swojej torby lekarskiej by rozciąć materiał i odsłonić ranę. Trzeba to zatamować a potem założyć szwy. Na jej dłoniach pojawiły się lateksowe rękawiczki.



Zobacz profil autora

428 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 01:22

Uniósł brwi, a potem zerknął na Jima.
- No nic, możemy iść - zażartował sobie, ale jednak ta groźba Beth nie spodobała mu się. Z chęcią napiłby się piwa, żeby chociaż lepiej się poczuć po dzisiejszej nocce, a tutaj psikus, nic nie ma do roboty.
Już chciał jej zwrócić uwagę, by nie cięła tych spodni, ale nie miało to większego sensu. Tak czy siak - były do wyrzucenia, więc Parker westchnął i syknął, jakby w obawie, że ostrze zagłębi się w tej ranie kłutej, wokoło której pojawiło się nieco krwi, jak i na dłoniach księgowego.
- Został mój, Bakera i twój motocykl, nie? - spytał, spoglądając na Consuelę (bo autorka nie wie czy ona jechała z Jimem, czy co).

Zobacz profil autora

429 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 19:41

Consuela zapewne przez ten czas próbowała dojść do siebie i przypomnieć sobie jak się tutaj w ogóle znalazła. Gruby pewnie pomógł jej wtoczyć rannego Parkera do domu Beth, a potem od razu pojechał, by poinformować resztę chłopaków na czym teraz stoją.
Zapewne ręce i ubranie miała całe we krwi Bakera, po tym jak próbowała zapanować nad jego krwawieniem podczas szalonej jazdy w aucie. Być może zastanawiała się, czy ten w ogóle przeżyje i co to dalej będzie. Była przerażona.
- Alkohol rozrzedza krew, debilu. Nawet jak narąbałam się kiedyś w czasie okresu, to tryskało ze mnie jak z fontanny, chyba z pięć litrów straciłam tamtego miesiąca. - oznajmiła nerwowo błyszcząc swoją medyczną wiedzą, motając się w domu Beth, nie wiedząc za bardzo co ma ze sobą zrobić. Kiedy Parker wspomniał o tym, że przed barem zostały ich motocykle, Consuela przyłożyła dłonie do twarzy, przyprawiając się o krwawe barwy wojenne.
- Zamkną nas. - zawyrokowała grobowym tonem, wciąż chodząc w tę i z powrotem.
- Mnie na pewno. Wy... o ile przeżyjecie. - jęknęła z przerażeniem, najwidoczniej panikując już trochę. Trochę bardzo.



Zobacz profil autora

430 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 20:06

- Siądź proszę.- rzuciła do Consueli.- Albo w sumie jak chcesz to ty się możesz napić. W lewej półce od lodówki masz butelkę whiskey, albo idź zmyj z siebie tą krew.- zaproponowała bo chciała się skupić na Parkerze a nie na trajkoczącej Consueli, chociaż gdy ta wspomniała o więzieniu to spojrzała zaniepokojona na Willa.
Wbiła znieczulenie w okolice rany i przemyła ranę a potem ją odkaziła sprawdzając czy coś przypadkiem w niej nie zostało. Odczekała aż znieczulenie zacznie działać i w tym samym czasie przygotowała zestaw do szycia.



Zobacz profil autora

431 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 20:20

- Nie pozwalaj sobie - rzucił do Consueli, słysząc ten zwrot "debil". Zaraz jednak zmarszczył brwi i się skrzywił. - Nie mogłaś sobie tego oszczędzić, nie? - spytał, ale zaraz machnął na dziewczynę. Dobrze, że Consuela była na tyle spanikowana, że pytania o Clusterze nie zarejestrowała. Jeszcze tego brakowało, by się przy Parkerze kłóciły. Teraz akurat nie miał na to siły, o nie. Spojrzał jednak urażony, jak Beth posłała Ramirez, zezwalając jej na alkohol. Nic nie powiedział, tylko wydmuchał dym na bok.
- Skoro mi życzysz śmierci, to wolałbym się jednak napić - sarknął i zaraz spojrzał na swoją nogę i na Beth. Osunął się tak, by swobodniej mogła lawirować przy tej ranie na udzie Williama.
- Ale na pewno przyjdą na dniach, skoro nasze motocykle są - stwierdził. - Tym bardziej, że Baker teraz siedzi w szpitalu postrzelony, a chcąc nie chcąc muszą wezwać psiarnię do takich sytuacji - machnął dłonią, jakby nie umiał złożyć słów w logiczną myśl. Nie mówił jednak, że to źle, bo przynajmniej nie muszą się obawiać, że będzie jakiś problem z szefem. - Ty też w sumie powinnaś - kiwnął do Beth.
- Poza tym, można wymyślić, po co tam byliśmy, nie? W końcu większość spierdoliła, nasza trójka w praktyce była na miejscu zbrodni - wymienił i zaraz się skrzywił, bo go bolało... no, wszystko.

Zobacz profil autora

432 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 20:31

Consuela skierowała swoje kroki do łazienki, by obmyć się choć trochę z krwi, po czym po pozwoleniu Beth, poczęstowała się jej alkoholem. Wzięła z lodówki butelkę czegoś i z nią przy ustach obserwowała procesy medyczne jakie zachodziły w okolicach Parkera.
- Nic mu nie będzie? - zapytała z troską, ciągnąc sporego łyka prosto z gwinta, by zaraz potem unieść głos - Nie życzę ci śmierci, ja pierdole! - mało brakowało, by puściła dramatycznie szkło na podłogę. Może by i tak zrobiła, ale trochę jej było szkoda.
- Tak, kurwa. Powiemy, że przyszliśmy na występ karła grającego na fujarce. Przecież ktoś nas na pewno tam widział. Dobrze wiedzieliśmy w co się pakujemy. - oznajmiła gorzko, spoglądając potem na Beth.
- Ją też pewnie zamkną, jak się dowiedzą, że nam pomaga. - po czym zmarszczyła brwi, spoglądając na nią podejrzliwie - No własnie. Czemu nam pomagasz? - zwróciła się teraz do kobiety - Może na serio jednak jesteście parą, co? - zmarszczyła brwi jeszcze mocniej, znowu upijając alkoholu, od którego robiło jej się jeszcze bardziej gorąco.



Zobacz profil autora

433 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 20:47

-Nikt tu nie będzie umierał.- stwierdziła zdecydowanym tonem i tylko westchnęła słysząc przepychanki słowne, które toczyły się pomiędzy Consuelą a Williamem. Odniosła wrażenie, że Will traktuje dziewczynę jak córkę albo młodszą siostrę, ewentualnie coś pomiędzy tym.
- Słuchajcie, może ktoś mnie oświeci co się w ogóle stało i dlaczego Sue wylądował z raną postrzałową w szpitalu?- w sumie to nie miała pojęcia w jakim stanie tam trafił i dlaczego, ale być może było z nim tak fatalnie, że ona nie była w stanie mu pomóc w domu.
- A ty w ciągu następnych dwóch dni nie tykasz alkoholu.- wycelowała w Willa palcem i pochyliła się nad jego udem by zacząć zakładać szwy na ranę.Powoli i dokładnie. Uniosła tylko głowę w górę, kiedy dziewczyna wspomniała, że ją też zamkną.
- Dalszego mieli by mnie zamykać. Kolega wpadł do mnie ze swoją dziewczyną nawalony w cztery dupy i nadział się na nóż to udzieliłam mu pierwszej pomocy, a może was tu w ogóle nie ma.- możliwości było sporo a ona nie zamierzała wpadać w panikę. W głowie co prawda krążyło jej pytanie gdzie jest i co robi Cluster ale skupiając się na swojej robocie odganiała je od siebie.
- Nie jesteśmy parą. - zaprzeczyła automatycznie. - Powiedziałabym, że Will jest dla mnie jak rodzina skoro jesteś aż tak ciekawa.



Zobacz profil autora

434 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 20:54

Parker pomacał swoje skronie, a kiedy Beth domagała się wyjaśnień, skinął na Ramirez.
- Niech ci opowie, dobrze jej to wychodzi - burknął, strzepując popiół do popielniczki czy nawet jakiejś szklanki, którą sobie przysunął.
Gdyby Roberts go spytała, jakie podejście do Consueli ma Parker, nie potrafiłby odpowiedzieć. Ani sprecyzować dokładnie, o co chodziło. Może jakoś sobie nadrabiał ojcostwo, sprawując jako-taką pieczę nad dziewczyną?
- Alkoholu nie, ale kawa hektolitrami i tabletki kilogramami - powiedział pod nosem, który zaraz otarł, przyglądając się zakładanemu opatrunkowi.
- Można by takie coś powiedzieć. Można uznać, że się pojechało, wypiło, afera się skręciła, potem każdy stracił film i wyszło jak wyszło, cokolwiek.
- A od kogo mieliby się dowiedzieć? - spojrzał na Ramirez i dał się wygadać Beth. Nie był jakoś rozgadany, a zmęczony i bardziej go brała ochota, by się przespać, niż żeby się udzielać. Zaśmiał się na słowa Cruelli i pokręcił głową.
- Co ty się tak uparłaś, że jesteśmy parą? Nie, nie jesteśmy, przyjaźnimy się i tyle - wzruszył ramionami.

Zobacz profil autora

435 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 21:07

- Przykro mi Beth, nie możemy ci powiedzieć. - oznajmiła, no bo nie była przecież aż tak głupia, by streszczać jej ich wycieczkę do Sugar Hill i zdradzać ich motywy. Mogła nawet ich wszystkich uratować, ale to nie zmieniało faktu, że nie należała do gangu i nie powinna wiedzieć o takich rzeczach. Nawet, kiedy ona sama była prospektem, nikt jej niczego nie mówił, nawet Maro, więc dziewczyna taki obrót sprawy uznała za oczywisty.
Kiedy usłyszała motyw, jaki wymyśliła sobie Beth, Consuela strzeliła sobie fejspalma.
Potem spojrzała na Parkera, który przecież dostał wcześniej tak sromotny wpierdol, że aż cały spuchł i wyglądał jak ludzik z Michelin.
- Przecież ktoś nas tam musiał widzieć. No kurwa! - westchnęła. Poza tym przecież zostawili po sobie dowód swojej obecności. Ich motocykle same się tam nie zawiozły. No ale ok - Parker mógł być jeszcze w szoku, albo stracił dużo krwi i teraz pierdoli od rzeczy.



Zobacz profil autora

436 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 21:23

Uniosła tylko brwi w górę słysząc tekst Consueli. Brakowało tylko by dodała, że gdyby jej powiedziała to musiała by ją zabić. W każdym razie Roberts i tak się dowie, więc nie dopytywała więcej na spokojnie kończąc szwy. Potem założyła opatrunek.
- Nie nadwerężaj tej nogi przez kilka dni. A teraz ściągaj tę koszulkę.- narratorka założyła, że Will pewnie nie protestował i pozwolił się jej rozebrać. Po czym lekarka zabrała się za oglądanie jego żeber.
- Mogą być pęknięte. Złamane raczej nie choć bez prześwietlenia to dupa. Podnieś ręce w górę.- a kiedy wykonał polecenie sprawnie obandażowała mu tors. To powinno trochę pomóc.
Pochyliła się nad torbą i nie spoglądając na mężczyznę rzuciła.
-Zsuwaj spodnie.



Zobacz profil autora

437 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 21:31

Parker się nie udzielał. Dopalił papierosa w spokoju, względnym spokoju, słuchając i Beth, i Consueli. Cieszył się, że tylko przypominają jebniętą rodzinkę, która nie wie, co ma robić w życiu, bo jakby było tak naprawdę to by nie wyrobił. Nawet on.
- Tak czy siak, ugh, trzeba coś ogarnąć - mruknął i pewnie posłusznie ściągnął koszulkę czy też ręce uniósł. - Chyba nie masz zamiaru powiedzieć, że przyjechaliśmy się dowiedzieć co nieco, by potem zacząć się z każdym tłuc, a że była drobna strzelanina to nagle postanowiliśmy iść? - spytał, spoglądając na Consuelę, ale wiedząc, że ta zaraz chyba wyjdzie z siebie, dodał już zrezygnowany: - Zapomnij.
Spojrzał na siebie w bandażach i się skrzywił. Nie dość, że Michelin to jeszcze baleron.
- Prześwietlenie najwyżej później się zrobi - westchnął i zmarszczył brwi, kiedy Beth kazała mu ściągnąć spodnie. - Po chuj wtedy mi je cięłaś? - spytał i zsunął spodnie. Ale się nie dźwignął, bo tak jakby - ciężko mu było wstać.

Zobacz profil autora

438 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 21:39

Zapewne Beth obstawiała, że Cluster jej o wszystkim opowie. Cluster jednak nie brał udziału w akcji, a poza tym musiałby być debilem, by dzielić się z nią takimi szczegółami. Niestety - Roberts była spoza ich kręgu i nie mogła wiedzieć za dużo.
- Nie wiem, Parker, kurwa, nie wiem... - jęknęła boleśnie - Chcę po prostu, by Baker się z tego wszystkiego wylizał. Ja pierdole... nawet nie mamy pewności, czy jeszcze żył, kiedy zostawialiśmy go pod szpitalem - zauważyła, a po jej policzku spłynęła samotna łza.
- Ja wiem, że się nie dogadywaliśmy, był dla mnie w końcu strasznym chujem, no ale... nie chciałam, żeby coś mu się stało. Nie chciałam też, żeby Connor zginął. Naprawdę. - zapewniła Williama. Najwidoczniej strach o życie Bakera stanowił dla niej priorytetowe zmartwienie. Obawa o pójście do paki plasowała się zdecydowanie niżej na ten moment.



Zobacz profil autora

439 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 21:50

Roberts akurat nie pomyślała o Clusterze ale ponieważ narratorkę maksymalnie irytuje komentowanie uwag odautorskich to porzuca pisanie czegokolwiek na ten temat.
- Na dupsku też ci mam je pociąć. Jak dla mnie możesz nim potem "świecić:"- odgryzała się a ponieważ Parker odchylił odpowiednią cześć tyłka to mogła w nią wpakować zastrzyk. Z wyczuciem oczywiście.
- Gotowe.- uśmiechnęła się do Willa ale zaraz jej uśmiech zszedł z twarzy jak posłuchała co mówi Consuela.



Zobacz profil autora

440 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 22:00

Nie dość, że Will był osłabiony, padnięty i zniechęcony (podobnie autorka czuła się, jakby ktoś jej wciskał igły w stawy, akupunktura zawsze spoko), to był ostatnią osobą, która potrafi pocieszać. Podał Consueli koszulkę, żeby nie wiem albo wytarła twarz najpewniej, albo po prostu potrzymała.
- Jak zwykle nie mogłaś sobie odpuścić - westchnął cicho do Beth, podnosząc się i zapinając pasek od spodni, a potem spojrzał na Ramirez.
- Złego diabli nie biorą, więc się nie martw, że Baker nas zostawi - powiedział. - Jemu z pewnością się do tego nie spieszy - dorzucił, bo nie wiedział, co jeszcze ma palnąć. - Wierzę - dodał, w temacie tych zapewnień, że tego i tamtego nie chciała.
- Ktoś potem sprawdzi jak się Baker trzyma, jutro czy tam pojutrze - westchnął i się wsparł o stół, aby nogi nie obciążać.
- Zbieramy się?

Zobacz profil autora

441 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 22:10

[offtop]...jednocześnie pisząc cokolwiek na ten temat.(8D)[/offtop]

Consuela wzruszyła ramionami. Słowa Parkera nie pomagały - w końcu jaką mógł mieć pewność, że będzie tak jak mówi. Dziewczyna nie mazała się długo. Skończyło się na szczęście na tej samotnej, powoli spływającej jej po policzku łzie. Wyglądała przy tym pewnie majestatycznie, jak stary Indianin, który obserwuje z bólem serca jak ludzie wycinają lasy i zanieczyszczają środowisko.
- Może lepiej będzie jeśli zostaniesz tutaj, co? - podeszła do niego bliżej, kładąc mu rękę na czole.
- Na bank masz gorączkę. Musisz odpocząć. - spojrzała przez ramię na Roberts - Co nie? - zapytała, najwidoczniej szukając u doktorki potwierdzenia jej słów.



Zobacz profil autora

442 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 22:21

Nie miała zamarudzi zatrzymywać Willa u sienie na siłę.
- Sam zadecyduje co chce.- skwitowała tylko, bo znała na tyle Willa, by wiedzieć, że jak chciał wrócić do domu to będzie się upierał aby to zrobić.
Zdjęła rękawiczki i podała Parkerowi listek tabletek.
- Przeciwbólowe. Tylko broń boże nie mieszaj ich z whiskey albo innym alkoholem.- miała nadzieję, że przyjaciel zastosuje się do zaleceń.



Zobacz profil autora

443 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 22:28

Brwi Parkera pewnie połaskotały kant dłoni Consueli, bo się marszczyły (i odmarszczały, wtf, nie miałam lepszego słowa), kiedy jej dłoń wylądowała na jego czole. Jak dziecko traktują, jak dziecko! Chociaż skoro to facet to-to wszystko wyjaśnia.
Wziął blister od Roberts i kiwnął lekko.
- Skoro mam mieć kilkudniowy odwyk to jak mam mieszać z alkoholem - burknął, wyraźnie niezadowolony z tego, że nie może pić. Sięgnął też po dłoń Ramirez, która pewnie spoczywała na jego czole i ściągnął ją ze swojej twarzy.
- I tak rano do siebie będę musiał wrócić - powiedział. - Możemy iść.

Zobacz profil autora

444 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 22:46

Zmarszczyła brwi, słysząc odpowiedź Beth. Co prawda nie mogła oczekiwać od niej, że będzie im w każdej chwili pomagać, jednak lekarka sama widziała w jak kiepskim stanie jest Parker, jak bardzo jest uparty i wiedziała też, że Consuela nie ma za bardzo jak dotaszczyć go do domu, czy gdziekolwiek.
No cóż - w takim razie chwyciła za telefon i zaczęła obdzwaniać chłopaków. Niestety - dodzwonienie się do któregokolwiek z nich okazało się bardzo trudne. Zapewne w tym momencie wymieniali się gorąco informacjami, więc linie były pozajmowane o ile w ogóle ich telefony były włączone. W każdym razie w końcu zdecydowała się zadzwonić do Betty, co okazało się być dobrym pomysłem, gdyż kobieta odebrała niemal od razu no i - co najważniejsze - zdecydowała się im pomóc.
- Betty zaraz po nas przyjedzie. - obwieściła.



Zobacz profil autora

445 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 22:52

// noc z 10 na 11 sierpnia, 2013

Zaraz po telefonie od Consueli, Betty zarzuciła na siebie ciuchy; bez zastanowienia się wskoczyła w swój samochód i podjechała kilka ulic dalej, by znaleźć się pod domem pani doktor. Zgasiła silnik i, boso, zaszła pod jej drzwi.
Zapukała głośno, chociaż najchętniej to by weszła z buta (topy?), nie martwiąc się co pomyśli Roberts.



Zobacz profil autora

446 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 23:00

- Przecież was odwiozę nie ma potrzeby by Betty tutaj przyjeżdżała.- nie miała pojęcia dlaczego Consuela wisiała na telefonie i zaalarmowała wszystkich. Dla Beth było to oczywiste, że ich odwiezie ale najwyraźniej skoro nie wyartykułowała tego na głos to dla pozostałych nie.
- Zresztą po informacjach o Sue to nie powinna chyba za kierownicę siadać.- dodała ale w sumie zrobią jak zechcą ona się upierać nie będzie.



Zobacz profil autora

447 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 23:08

Parker zmarszczył brwi, kiedy ta zaczęła wydzwaniać.
- Przeczołgałbym się te parę domów dalej - rzucił do Beth, ostatecznie nie powstrzymując Consueli, bo jeszcze brakowało mu kolejnych śladów znokautowania czy czegokolwiek w tym stylu. - Zostawię u ciebie - mruknął do Beth, pokazując na nóż, który wcześniej odłożył.
Po następnych słowach lekarki parsknął cicho.
- Zginę chyba szybciej - zażartował, bo jak Betty się o wszystkim dowie to-to się źle skończy.
I wtedy rozgrzmiało pukanie do drzwi, więc Will skinął na Consię, aby ta się pofatygowała je otworzyć.

Zobacz profil autora

448 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 23:15

- Za późno. - oświadczyła, gdyż własnie rozłączyła się z Betty. Niestety nie posiadała umiejętności czytania ludziom w myślach, więc chęć podwózki przez Roberts, której w gruncie rzeczy wcale jakoś za dobrze nie znała, nie była taka oczywista. Poza tym Parker potrzebował tymczasowego schronienia. Policja na pewno niedługo zacznie ich szukać, a Consuela wolała, by nie dobrali się do jego dupy, kiedy był w takim stanie. Sama też wolałaby w najbliższym czasie migać się policji, gdyż to zawsze trochę więcej czasu na pomyślenie nad tym, co by oni mieli tam w ogóle powiedzieć.
- Przecież nie powiem jej teraz o Bakerze. - oznajmiła, kręcąc głową, po czym skierowała się o drzwi, kiedy usłyszała pukanie.
- Dobrze, że jesteś. Bierzemy Parkera i spierdalamy. - powiedziała. Consuela całe swoje ubranie miała we krwi, a Parker był tak pobity, że pewnie ledwo się trzymał.



Zobacz profil autora

449 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 23:19

- Ja pierdolę, Consuela - westchnęła i chwyciła jej twarz w dłonie by dokładnie obejrzeć. Na szczęście młoda nie była poobijana. Weszła dalej i zauważyła Parkera.
- No pięknie.
Przeniosła wzrok na Roberts.
- Duże rany? - zapytała, robiąc krok w przód. Pochyliła się nad Williamem i obejrzała mu policzki. No ten szczęścia nie miał.
- Dobra, możecie przekimać u mnie.



Zobacz profil autora

450 Re: Dom Elisabeth on Nie 26 Kwi 2015, 23:32

- Poobijany, pewnie pęknięte żebra i do tego rana na udzie. Stracił sporo krwi ale z tego co wiem i tak jest w o wiele lepszym stanie niż Sue.- odpowiedziała na pytanie zadanie przez Betty i stanęła obok Parkera by ewentualnie pomóż mu utrzymać pion.
- Daj znać gdzie będziesz, przyjdę ci zmienić opatrunek.- odezwała się do niego.



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 18 z 20]

Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 17, 18, 19, 20  Next

Similar topics

-

» Elisabeth Parkinson
» Dom Elisabeth

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach