Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Dom Elisabeth

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 11 ... 20  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 3 z 20]

1 Dom Elisabeth on Pią 15 Sie 2014, 21:53

First topic message reminder :

Dom jest niewielki, wybudowany z gotowych materiałów. Ściany są wypełnione gąbką lub styropianem, nie ma tu mowy o porządnej izolacji. Dach często przecieka, w czasie upałów wewnątrz nie da się wytrzymać a klimatyzacja działa wątpliwie. Podczas chłodniejszych dni robi się naprawdę zimno i trzeba ratować się piecykiem elektrycznym.
Budynek ma tylko jedno piętro. Wewnątrz znajduje się kuchnia i łazienka oraz dwa średniej wielkości pokoje. Dom jest pomalowany na piaskowy kolor.
Na podwórku znajduje się podjazd.
Coś w ten deseń



Ostatnio zmieniony przez dr Elisabeth Roberts dnia Nie 29 Mar 2015, 22:10, w całości zmieniany 1 raz

Zobacz profil autora

51 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 11:55

Roześmiała się słysząc tą dwuznaczność w jego głosie.
-Przeciąganie phi. Zabiorę cię na wspólny aerobik albo na jogę.- stwierdziła a potem roześmiała się tak, że aż jej łzy pociekły bo wyobraziła sobie Willa w obcisłym trykocie podskakującego na steperze.
-Doceń, że ci kazania nie walnęła. - szturchnęła go żartobliwie w ramię. A mogłaby walnąć porządny wywód pokazać mu okropne zdjęcia albo przypadkiem zalać wszystkie fajki. Miał szczęście, że nie była z niej wredna zołza.
-No co ty jasne, że się nie przejmuję w przeciwnym wypadku już dawno nie mogłabym pracować w przychodni. Tam się czasami takie elementy trafiają, że głowa mała. Powinnam zostać księgową miałabym spokojniejsze życie.



Zobacz profil autora

52 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 17:55

W tym czasie, kiedy Beth się śmiała, Will na nią patrzył różnie. Z rozbawieniem, ze zniesmaczeniem, politowaniem czy czymś w tym stylu. Najwidoczniej musiała go urazić tym aerobikiem albo jogą.
- Ja mam się ruszać, by chodzić, a nie się łamać i siedzieć na wózku, Beth - powiedział po chwili i głos zdradził, że sam był rozbawiony. - Raczej nie wyobrażam sobie siebie skaczącego od prawej do lewej w rytmie jakiegoś disco czy co to za cholerstwo puszczane jest gdziekolwiek - skwitował i westchnął ciężko.
- Doceniam, doceniam. Jak zawsze - mruknął z uśmiechem i zaraz jej się przysłuchiwał. Nieco rozbawiona, a gdy usłyszał o księgowości to nawet brwi mu się uniosły nieznacznie.
- Na pewno byś miała, ale byś się zanudziła - tym razem to Will, nieco mocniej, szturchnął Beth w ramię.
Jak dzieci.

Zobacz profil autora

53 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 18:23

Wiedziała, że się na nią nie obrazi. Zbyt dobrze znał jej pokrętne poczucie humoru by się gniewać. Zresztą Elisabeth nie potrafiła sobie Willa wyobrazić uprawiającego sport. Ba, nawet jej wyobraźnia nie pozwalała na to by wyobrazić go sobie pakującego na siłowni, choć zawsze sądziła, że to raczej męska rozrywka.
- Och profesjonalnie bym cię przecież poskładała do kupy.- zamrugała powiekami niczym chodząca niewinność i ucieleśnienie wszystkich cnót. Po czym się zaśmiała.
Z czeluści domu w końcu pojawił się Brutus. Przeszedł koło Willa z wyprężonym ogonem i z cichym miauknięciem otarł się o jego nogi.
- Masz rację. Bez bezustannego zgiełku, pracy pod presją i bez moich pacjentów umarłabym z nudy jak nic.



Zobacz profil autora

54 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 18:34

- Nie wiem czy byłoby co składać, ale chyba zabrakło ci zabawy z dzieciństwa, jak klocki układałaś czy coś w tym stylu, hm? - spytał z cichym śmiechem, dopijając kawę i z powrotem odstawiając ją na stolik. Oczywiście, taki humor nadal tej dwójki się trzymał, całkiem swobodnie.
Spojrzał na tego Brutusa i palcami przesunął po jego łbie, przez niedługi moment drapiąc za uchem, a potem skupił ponownie swoją uwagę na kobiecie.
- Dlatego to się nazywa powołaniem, Beth. Sam nawet nie wyobrażam sobie ciebie w innym zawodzie, niż jako lekarka - uśmiechnął się, po raz kolejny i przy tym dwuznacznie. Okropny, ja wiem.

Zobacz profil autora

55 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 18:52

Mogła mu na bezczelnego pokazać język ale przecież była stateczną panią doktor i nie wypadało jej zachowywać się jak dziesięcioletnią dziewuchą od Robertsów. Tak więc tylko pokręciła głową i uśmiechnęła się i dodała.
-Uwierz mi nawet gdyby nie było czego składać to ja bym z tego stworzyła spójną całość.
Dobrała się do tego swojego nieszczęsnego rumianku ale po dwóch łykach odstawiła go, krzywiąc się. No za cholerę się do niego nie przekona.
- Tak, to musi być to, inaczej nie wiem po co bym się tak męczyła.- Will wiedział ile ją kosztowała zdobycie zawodu.- I w sumie po co bym leczyła tych ludzi, jak mogłaby gdzieś w LA robić cycki i spać na kasie.



Zobacz profil autora

56 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 19:09

- Spójną może i tak, ale czy równie przystojną? - nawet puścił do niej oczko. Oczywiście, czasem William miał niesamowite przekonanie o swojej doskonałości, co mogło niektórych irytować, jednakże ci, co znali już go wcześniej - niespecjalnie tym się przejmowali.
- No, rozumiem - przyznał i kiwnął głową na potwierdzenie swoich słów. Gdy Beth wypowiedziała się dalej, Parker westchnął cicho, zdobył się tym razem na lekki, sympatyczny uśmiech, bo już zaczął się obawiać, że zaraz będzie miał miliony, zbędnych jeszcze i całkowicie, zmarszczek.
- Nah, lepiej, że tutaj jesteś, naprawdę - powiedział po chwili, układając w mimowolnym geście dłoń na jej kolanie czy tam udzie (kto by się przejmował!). - Jest z kim rozmawiać i kogo nawiedzać po nocach.

Zobacz profil autora

57 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 19:38

Pokręciła tylko lekko głową z uśmiechem. No tego to już nic nie pobije i nie znajdzie odpowiednio ciętej riposty bo cholera jasna miała rację. Skurczybyk był przystojny i doskonale sobie z tego zdawał sprawę. Beth czasami zastanawiała się dlaczego się z nikim na stałe nie związał. Brak chętnych z góry wykluczała.
- I ma cię kto łatać co?- lekko uniosła brew do góry. Nie miała zamiaru prawić mu najmniejszych kazać to była jego sprawa co robił ze swoim życiem.
Położyła swoją dłoń na jego dłoni i uśmiechnęła się.
- Nie martw się nigdzie się nie wybieram.



Zobacz profil autora

58 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 20:02

A to pytanie to nawet trudne jest. Nie można go zadać mi - autorce. Przede wszystkim dlatego, że sama nie znam na to odpowiedzi. Może William faktycznie był dziwny czy było z nim coś nie tak. Trudno wyjaśnić. Taki już był księgowy - niezbyt łatwy w rozumowaniu, jakimkolwiek.
Zaśmiał się.
- Tak. I ma mnie kto łatać. Osoba, której ufam - stwierdził lekkim tonem, nadal nie przestając się uśmiechać delikatnie.
- Mam taką nadzieję - mruknął, jakoś z lekkością przesuwając kciukiem po jej dłoni.

Zobacz profil autora

59 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 21:15

- To fakt akurat zaufanie jest cholernie ważne w tym miasteczku.- Czy Roberts była kretynka ufając Willowi? Być może ale póki co mężczyzna nigdy jej nie zawiódł a ona tylko dla niego łamała prawo i milczała o pewnych sprawach. Tak ten aspekt ich znajomości był niezwykle ważny.
- Możesz być pewien.- odwzajemniła jego uśmiech i skupiła się na moment na miłym doznaniu jakim był kciuk Willa delikatnie gładzący jej dłoń.
Oparła głowę o bok kanapy i przyjrzała mu się uważnie usiłując jak zawsze dociec co siedzi w jego głowie.



Zobacz profil autora

60 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 21:25

- Czasem aż przesadnie - bo w końcu mężczyzna uważał, że przesada może być we wszystkim: w spokoju, nerwach, działaniach czy takich wartościach jak zaufanie. Nie mówił jednak, że to jest złe. Chyba trudniej było stwierdzić, jak to właściwie jest z tym wszystkim.
Will mimo że czasem korzystał z pomocy Beth, jakoś nigdy nie miał szczególnego zamiaru, by kobieta musiała nagminnie łamać prawo, by skupić na sobie spojrzenie innych. Niektórych może by to nie obchodziło, jeśli znalazłyby się osoby, które są bardziej obserwowane niż inni, a jednak - byli tacy, co się z tym liczyli.
Uniósł spojrzenie znad dłoni na Beth.
- O czym myślisz?

Zobacz profil autora

61 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 21:41

- Wiesz właściwie o niczym.- przecież mu tutaj nie wywali, że o tym jakie ma ładne oczy albo jakie się mu fajne kurze łapki w kącikach robią jak się uśmiecha. To pozostawało tylko w jej głowie.
-Tak wiem. Taka odpowiedź potrafi doprowadzić do szewskiej pasji.- uśmiechnęła się do niego szelmowsko jak mały chochlik, który lekko się z nim drażni.
-W sumie mogłabym cię zapytać o to samo.- lekko przymrużyła oczy przyglądając się Parkerwi.



Zobacz profil autora

62 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 21:50

Najchętniej skomentowałby, że jasne, o niczym nie myśli, dlatego mu się tak przypatruje, jakby był brudny czy coś w tym stylu. Pewnie skwitowałby uśmiechem czy nawet śmiechem, kto wie jakby to było!
- Nie, jeśli nie chcesz o tym mówić - przyznał. Sam przecież nie raz i nie dwa wykorzystywał tę kartę "o niczym". - Najwyżej masz taki wyraz twarzy, wiecznie zamyślony, zaspany.
Sam jednak w chwili, gdy Roberts odbiła piłeczkę, musiał się zastanowić.
- O dzisiejszym zebraniu, o zadaniach, o ostatniej rozmowie z Betty. Chwilowo o twoim potencjalnym wyjeździe - odpowiedział pewnie, całkiem szybko. - O wszystkim i o niczym - parsknął, opadając na oparcie kanapy i dopiero wtedy puszczając jej dloń.

Zobacz profil autora

63 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 22:03

- Że jaki ja mam wyraz twarzy?- podniosła głowę z oparcia o spojrzała na niego zaskoczona. - NO też mi komplement nie ma co. - prychnęła w jego kierunku ale widać było, że bardziej ją rozbawiło niż rozgniewało jego stwierdzenie.- A to..to jest o marzycielski wyraz. Jestem marzycielką.- podniosła palec do góry dla podkreślenia swoich słów, które były wierutną bzdurą bo z Roberst była twardo stąpająca po ziemi istota.
- O to całkiem sporo ci się tego kłębi w głowie.- odezwała się a potem coś ją zastanowiło.- A o co chodzi z Betty? Podobno bar zamknęła.



Zobacz profil autora

64 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 22:10

- Wybacz, dzisiaj za dobrych komplementów nie wprawiłem. Chyba zbyt zmęczony jestem - zaśmiał się. Słysząc jednak jej kolejne słowa, kiwnął, wydając z siebie ciche "ehe". - No, to o czym marzysz, hm? - nawet przechylił się w jej stronę, jakby dając zapewnienie, że nie musi się bać, że ktoś - oprócz nich - usłyszy jej marzenia, ewentualne.
Zastanowił się nad odpowiedzią.
- Trochę długa historia, poplątana i bzdurna sama w sobie - wyjaśnił. - Betty z Bakerem jak zwykle na pieńku, a ostatnio okazało się, że zostali dziadkami, więc była impreza, bo jeszcze Connor i Liluye. No i tam gadali, prztykali sobie w nosy przysłowiowo, aż w końcu Baker chyba przesadził i potraktował ją jak dziwkę. Ona uznała, że to o wiele za dużo i... no, coś takiego. Niezbyt satysfakcjonujące.

Zobacz profil autora

65 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 22:29

- Ostaniu szczytem moich marzeń jest porządny samochód, bo jak tak dalej pójdzie to w końcu zamieszkam w warsztacie mechanika. Potem długie wakacje na jakieś tropikalnej wyspie, gdzie serwują drinki z palemkami no i osobisty służący do masowania stóp jak wracam zmęczona z pracy.- nie dodała, że przecież nikt jej nie zmuszał do latania w szpilkach i niejako sama katowała swoje stopy. W sumie niewielu miał okazję obejrzeć ją w takim stroju jaka choćby dziś.
- Uhm to niezły zamęt. Chyba straciliście swoje miejsce co? W sumie myślę, że Betty dobrze zrobiła. Powinna go już dawno olać i poukładać sobie życie. Tyle, ze pewnie Sue w paskudnym humorze łazi.



Zobacz profil autora

66 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 22:34

- Och, myślałem, że będą bardziej wygórowane te marzenia. Jak coś to napiszę Maro, żeby ci przygotował tam w warsztacie łóżko, to będziesz miała gdzie spać. Z tymi drugimi to nieco ciężej, ale też pewnie dałoby się wykonać - odparł po chwili. Will jak Will, nawet jeśli było coś powiedziane czasem w żarcie, to dany żart przeinaczał w poważniejszy temat. Coś, w czym można się rozgadać. Beth chyba nie miała z tym problemu, prawda?
Wzruszył ramieniem, co nie było w tym momencie wyrazem obojętności, a niewygodnego ułożenia, więc się poprawił.
- Wiesz, ponad dziesięć lat potrafili tak ze sobą się wykłócać, jak nie więcej. Mówię tyle, ile widziałem. I się pogodzili po jakimś czasie, a teraz... cóż, może i była powinna to zrobić wcześniej, bo to jednak od niej zależy, ale... niestety, tak bywa - odparł. - Baker często w paskudnym humorze łazi. Teraz to jakoś bardziej czepliwy się stał.

Zobacz profil autora

67 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 22:49

Narratorka była pewna, że Maro z chęcią przygotuje jej tam łóżko mało tego dotrzyma towarzystwa i uprzyjemni wszystkie noce, które musiałaby tam spędzić.
- A co z moim osobistym niewolnikiem?- no bo tutaj jej Will nie rozwiązał problemu no chyba, że sam zechciałby nim zostać i codziennie masować jej stopy. W takim wypadku Beth oczywiście by nie protestowała pod żadnym pozorem. Wręcz przeciwnie byłaby bardzo zadowolona.
-Tak bywa.- kiwnęła głową zgadzając się ze słowami mężczyzny.- Każdy decyduje za siebie a czasami łatwo zaprzepaścić szanse, które się pojawiają przed nami.



Zobacz profil autora

68 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 22:57

Tutejsza narratorka także jest tego pewna.
- Niewolnik? Wydaje mi się, że Maro zaoferowałby ci cały pakiet wypoczynkowy, Beth. Spanie w warsztacie samochodowym z fototapetą przypominającą plażę. Drinki z palemką lub śrubokrętem i Salinas masujący stopy - zaśmiał się i zarazem zrobił lekki grymas, kiedy sobie to wszystko wyobraził.
- To fakt - stwierdził krótko i zwięźle. - Czasem trzeba odpuścić albo znać granicę.
Oczywiście, ostatnie słowa nieco dziwnie zabrzmiały i aż księgowy musiał się namyślić.
- Chyba twój horror się skończył - stwierdził nagle.

Zobacz profil autora

69 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 23:10

Pomyślała o smsach, które wymieniła z Maro i się uśmiechnęła.Czyżby Parker miał dostęp do jej telefonu, czy z jego kolegi był taki ogier co to za wszystkim co nosi spódniczkę to lata.
-Wiesz przy najbliższej okazji zaproponuję mu tę fuchę. Kto wie może się zgodzi.- rozbawiona pokręciła głową aż się jej rozsypały włosy z luźnego upięcia.
Gadzała się ze stwierdzeniem Parkera i nie widziała potrzeby by tam coś dopowiadać. To była celna puenta.
-Nic straconego nadrobię innym razem albo nie, daruję sobie go.



Zobacz profil autora

70 Re: Dom Elisabeth on Wto 04 Lis 2014, 23:19

Nah. Willie był z tych ludzi, co szanowali czyjąś prywatność i chcieli, aby ich prywatność była szanowana. Nie zaglądał w czyjeś telefonu, tak samo nie chciał, żeby ktoś w jego telefon zaglądał. Nie przepadał za tym, nawet jeśli nie miał nic do ukrycia.
- Ledwo zdążysz zaproponować, a już wszystko będzie miał przygotowane. Nie zdziw się więc, jak tak będzie - parsknął.
- Nie warto oglądać. Skoro nie bałaś się otworzyć drzwi jak to kobieta po obejrzeniu lub w trakcie oglądania horroru, to co to za horror? - zaśmiał się i zmierzwił kobiecie włosy. Miał nadzieję, że się nie obrazi, a co!

Zobacz profil autora

71 Re: Dom Elisabeth on Sro 05 Lis 2014, 19:40

- Serio aż taki z niego obrotny facet to może rzeczywiście powinnam się koło niego zakręcić, patrz kilka bonusów w jednym. I przynajmniej mój samochód by działał cały czas.- dodała i roześmiała się z absurdu tej całej sytuacji i dziwnych meandrów w które zboczyła ta konwersacja.
- No co poradzić, ze horrory mnie nie ruszają. Kobieta ze mnie od siedmiu boleści.- stwierdziła samokrytycznie i wydęła w geście oburzenia usta, kiedy jej włosy zmierzwił.- Ty się ciesz, że otworzyłam bo inaczej by cię ominęła pyszna kawa.



Zobacz profil autora

72 Re: Dom Elisabeth on Czw 06 Lis 2014, 23:21

- Jeśli tak bardzo tego chcesz to mogę z nim porozmawiać. Na pewno znajdzie i dla ciebie miejsce w swoim kalendarzu - odpowiedział ze śmiechem, który towarzyszył przez pewną chwilę i rozbawieniu lekarki.
- Tak, tak, od razu - mruknął, prostując się powoli i jeszcze się podniósł. Nie tyle jeszcze, co w końcu. - Uwierz mi, cieszę się. Lubię twoje towarzystwo, Beth - mrugnął do kobiety. Przywdział jeszcze kurtkę.
Tak to porozmawiali i pewnie stwierdzili, że na dniach się zobaczą czy coś. Parker jeszcze życzył kobiecie dobrej nocy, a potem skierował się do siebie, o.

/zt

Zobacz profil autora

73 Re: Dom Elisabeth on Pon 17 Lis 2014, 21:44

/przychodnia

-Dobra, stary. Jeden fałszywy ruch i dostajesz po głowie, jasne?-mruknął, odwracając się w stronę Eastman'a.-A jak będziesz grzeczny, to jedziemy do Vivy i wypijesz tam tyle piwa, ile chcesz. Jasne?-spytał, klepiąc go po plecach.
Nabrał powietrze i spojrzał na Williama, by się z nim porozumieć. Zdecydowanie ten buc walnął się zbyt mocno w głowę.
-No, to wysiadamy.-i jak powiedział, tak zrobił.



Zobacz profil autora

74 Re: Dom Elisabeth on Pon 17 Lis 2014, 21:46

- Ej... To nie jest Viva... - Zasmucił się Eastman patrząc z okna samochodu na dom Elisabeth. Nigdy wcześniej tu nie był, nie wiedział kto tu mieszka, bo nawet nie przysłuchiwał się rozmowom Clausa i Williama.
- Nie wychodzę! - Stwierdził zapierając się jak najmocniej mógł.

Zobacz profil autora

75 Re: Dom Elisabeth on Pon 17 Lis 2014, 21:48

Will olał Eastmana, który zachowywał się tak, jakby umysłowo cofnął się o dwadzieścia lat. Sam zaś wysiadł z samochodu i podszedł do drzwi Beth, by tam w nie zapukać, dosyć donośnie w oczekiwaniu aż lekarka je otworzy.
- Jak będziesz się tak zapierał to się w końcu zesrasz - rzucił do Connora jeszcze.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 3 z 20]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4 ... 11 ... 20  Next

Similar topics

-

» Elisabeth Parkinson
» Dom Elisabeth

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach