Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Heart, Soul and Saxophone

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 8 z 10]

1 Heart, Soul and Saxophone on Wto 23 Gru 2014, 23:27

First topic message reminder :

„Heart, soul and saxophone” to najstarszy klub w mieście. Znajduje się w najbardziej wiekowej dzielnicy Appaloosa, i mimo złej opinii o okolicy – lokal wciąż nie zmienił adresu. Nie odstrasza to jednak fanów muzyki jazzowej czy soulowej; do HsaS wciąż ściągają tłumy. Począwszy od bogatych menadżerów, po starą bohemę artystyczną. Szczerze powiedziawszy, w środku spotkasz bardziej różnorodne towarzystwo niż w BLOOPERS.
„Heart, soul and saxophone” to klub połączony z restauracją. Lecz próżno tu szukać dań rodem z karty w „Fairy”. Menu ogranicza się do kilku mięsnych dan, w tym słynnych żeberek w miodzie -lecz liczne dodatki na pewno zadowolą niejednego smakosza. Blanszowane warzywa, słodka kukurydza i ziemniaki, swojskie sałatki z licznymi sosami. Siła jest tu też niezwykle dobra whiskey i koniak.
Mimo tego, ze współcześnie wiele knajp wprowadziło zakaz palenia, to HsaS to jedno z niewielu miejsc, gdzie jeszcze przymyka się oko na dym. Dlatego powietrze jest tu ciężkie, duszące, ale niezwykle dobrze wpisujące się w klimat ciemnej sali z niewielkimi stolikami i sceną. Tu ciasno usadzeni goście wpatrują się na muzyków i oklaskują ich liczne występy, próbując kolejnych to rodzajów alkoholu.

Zobacz profil autora

176 Re: Heart, Soul and Saxophone on Wto 23 Cze 2015, 23:32

Może i Sally chciała by sam Will był nudny? Ona tu miała być główną atrakcją, więc Parker niech się nie wychyla i może siedzieć cicho. Za to sama Sarah będzie gadać, gadać, śmiać się, pić!.. Jednoosobowa orkiestra.
- Aj, jak ma się dziecko, to się nie ma czasu na szalenie! - zauważyła i upiła nieco ze swojego kolorowego drinka.

Zobacz profil autora

177 Re: Heart, Soul and Saxophone on Wto 23 Cze 2015, 23:38

To całkiem sprytne posunięcie. Jemu nie przeszkadzało jak ktoś gadał. No, chyba że gadał takie idiotyzmy, że to aż żal serce ściskał i miał do tego irytujący głos, ale jedno z tych na pewno młoda Jou nie miała! I nie przeszkadzało mu to, o czym rozmawiają.
- Za dużo o tym powiedzieć nie mogę, bo to nie ja się swoim zajmuje - przyznał. - Ale chyba o dzieciach nie rozmawiamy, nie? Skoro chcesz się bawić i szaleć - uniósł brew.

Zobacz profil autora

178 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 11:16

Chwilę jej zajęło, nim jej rozumek ogarnął, ze faktycznie, Will chyba ma dziecko! No, ona sama nie urodziła się wczoraj, a jej matka była Betty Jou, więc powinna to wiedzieć. Inna sprawa, ze jakoś nigdy się tą wiadomością nie przejmowała. A co to, pierwszy święty, co to ma dziecko z nieprawego łoża? 
- Tak, racja, temat dzieci! - przytknęła palec do ust, jakby chciała sama siebie uciszyć. Potem zrobiła gest jakby chciała zamknąć sobie buzię na kłódkę, a klucz wyrzucić do kieliszka. Parkera.
- Teraz ty będziesz pilnować tego klucza, Will - zaśmiała się.

Zobacz profil autora

179 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 14:24

Na pewno o tym wiedziała. Pewnie Betty i Baker te parę lat temu byli pierwszymi osobami, które o tym się dowiedziały, więc siłą rzeczy Sally też od matki co nieco usłyszała. I fakt, to nie jest pierwszy Święty z dzieckiem z nieprawego łoża. Jedynie zadziwiające mogłoby być, że Will dzieckiem się nie chwalił, choć patrząc na to, co się aktualnie dzieje - to było chyba jedno z lepszych posunięć.
Parker uśmiechnął się delikatnie.
- Jasne. Zobaczymy, jak mi to wyjdzie - odparł i zastanowił się. - Zawsze chciałaś być pielęgniarką czy rozważałaś co innego? - spytał ni stąd, ni zowąd. Mówiłam, że Parker dawno nie wychodził tak oficjalnie? Mówiłam.
Dobrze, że Sarah też o tym wie!

Zobacz profil autora

180 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 15:08

Wzruszyła ramionami.
- A co miałam wybrać? Wiesz, jak się pochodzi z takiego miast,a to albo się idzie na pielęgniarkę albo nauczycielkę. Żeby było co robić, nie? Nigdy nie możesz sobie myśleć "o... na pewno zostanę w Appaloosa!". No... ja miałam szanse tam zostać, ale wyszło jak wyszło. A co, ty zawsze chciałeś być księgowym?

Zobacz profil autora

181 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 15:24

- No ta, to jest akurat zrozumiale, że cięzko przebić, wybić, cokolwiek - stwierdził, słuchając dalszego wywodu Sally. - Ja? Meh, miałem ambicje na maklera, ale musiałbym się przenieść do nowego Jorku, wiesz... za wysokie progi człowiek sobie ustanawia - powiedział. - A swego czasu nad kasynem myślałem, ale tu wiemy jak to idzie, choć... może kiedyś? Zobaczy się - odparł swobodnie. Najwidoczniej Will miał jednak plany na zycie, by coś zrobić. Być może rozważał taką wyprowadzkę, ale nikomu o tym nie mówił?
Parker uśmiechnął się z jakimś odprężeniem, gdy na sali rozbrzmiała muzyka Muddy'ego Watersa. Od razu lepiej było, nawet jeśli za często chicagowskiego bluesa się nie słyszało.
A pewnie zamówienie z żeberkami czy drinkami w końcu do nich dotarło. Fajka też by się przydała.

Zobacz profil autora

182 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 16:14

Zabrała się za żeberka.
- Ahaha, wybacz, wybacz ale... naprawdę nie wyobrażam sobie ciebie jako maklera. Nie, nie... - pokręciła głową - ale może to dlatego, ze mało którego świętego sobie wyobrażam w takich pracach. Już bycie księgowym to ekstremalne zadanie! 
Upiła drinka.
- Bardziej ci skóra pasuje.

Zobacz profil autora

183 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 16:20

Może nieco jego ego ukłuła. Tak ociupinkę, ale Parker to zakrył alkoholem, którego się napił.
- Tak, no cóż... teraz jak patrzę to bardziej cieszyłbym się z posiadania kasyna, niźli z bycia maklerem. Wilk z Wall Street za bardzo mnie przeraził - przyznał. Pewnie za dużo ćpunów było, a mu się nie chciało z nimi wszystkimi męczyć. - Ktoś musi liczyć przychody, no nie? - zaśmiał się.
Will skinął krótko i uśmiechnął się pod nosem.
- Dobrze wiedzieć, może cześciej powinienem zacząć nosić? - spytał i przyjrzał się Sally. - Zresztą, tobie też.

Zobacz profil autora

184 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 16:25

- Tak, noś częściej!
Uśmiechnęła się szeroko.
- Mówisz? No cóż, jakoś... no nie wiem, czemu nie noszę! Masz rację, może powinnam nosić kurtkę! Tylko nie wiem co Baker na to!
Chwyciła serwetkę i potarła swoje czerwone usta.
- Ale to bym jak matka wyglądała!



Zobacz profil autora

185 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 16:36

- Zapamiętam - rzucił, odchylając się i wypuścił dym. Nie chciał bezczelnie na żeberka wydmuchiwać, choć pewnie to nie robiło różnicy, skoro cały klub był zadymiony.
- Przecież nie mamy monopolu na skórzane kurtki - powiedział. - Chociaż nie ukrywajmy, my w nich najlepiej wyglądamy - komplement wobec całego gangu (może i nieprawdziwy), odhaczony w tej chwili!
- Już i tak prawie wyglądasz jak jej młodsza wersja - uśmiechnął się.

Zobacz profil autora

186 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 16:49

- Sama nie wiem , czy to traktować jak komplement czy obelgę - rzuciła, wciąż rozbawiona.
Dopiła drinka i zamówiła kolejnego.
- No ale ty chyba moją mamę lubisz, wiec mnie nie obrażasz!



Zobacz profil autora

187 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 16:51

- Oczywiście, że komplement - roześmiał się, a to akurat dość rzadko się zdarzało ostatnimi czasy. - Zresztą, czemu miałbym jej nie lubić? Jest jedną z niewielu osób, które mają dobre serce i tym zdobywają zaufanie - wzruszył ramionami.
- A że masz to po niej... to naprawdę dobrze, Sally - puścił jej oczko.

Zobacz profil autora

188 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 16:53

Spojrzał na niego nieco podejrzliwie. Uniosła brew i rozciągnęła usta w chytrym uśmieszku.
- Parker, usiłujesz ze mną flirtować i prawić komplementy mówiąc o moim dobrym sercu? To urocze!



Zobacz profil autora

189 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 17:12

Will pewnie znad popielniczki uniósł spojrzenie ciemnoniebieskich (właściwie to podchodzące pod burzowe czy tam sztormowe kolory) oczu na Sally. Przez moment wydawał się zbity z pantałyku, jakby przez chwilę speszyła go (!) uwaga Sally. Zaraz jednak się uśmiechnął.
- Wypada, skoro to jest kolacja - powiedział, nieco dyplomatycznie, może nawet za bardzo. - I samą prawdę mówię - wzruszył ramionami.

Zobacz profil autora

190 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 17:16

odpowiedź ja zadowoliła.
Dokończyła swoje danie i drugiego drinka.
- W takim razie, jeśli to kolacja, to odprowadzisz mnie aż pod drwi?

Zobacz profil autora

191 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 17:18

- Odprowadzę - przytaknął. - Chyba że twój ojciec będzie patrzył przez okno - zarzucił kiepskim żartem z typowych, amerykańskich i licealnych komedii romantycznych.
Zgasił papierosa i wsparł się ponownie o stolik.
- Chcesz jeszcze? - spytał, wskazując na drinka. Sam swojej kolejki nie zdążył dokończyć.

Zobacz profil autora

192 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 17:21

- Och, może to by było możliwe, jakby z nami mieszkał - rzuciła lekko, jakby w ogóle się tym faktem nie przejmując.
Pokręciła głową.
- Nie, dzięki. Już i tak jestem zmęczona! Chyba nie jestem aż tak młoda by wytrzymać całą noc w knajpie!



Zobacz profil autora

193 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 17:26

- ...wtedy na pewno bym się bał - powiedział żartobliwie. W gruncie rzeczy to byłaby całkiem przyjemna sytuacja, choć może Baker dziwnie się by się czuł ze świadomością, że niby (bo przecież do niczego nie doszło) miał do czynienia z Betty, a teraz z jego córką. Tak bardzo komedia!
Kiwnął krótko, wyciągając portfel.
- Dzięki, to ja teoretycznie już dawno powinienem spać - parsknął. W końcu czterdziestka tuż-tuż!
Will zapłacił (no bo wypadało, nie?). Portfel zakuł ponownie w księgową pierś.

Zobacz profil autora

194 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sro 24 Cze 2015, 17:35

Taka komedia, jak "Absolwent"!
Uśmiechnęła się, podziękowała i nie wykłócała o płacenie rachunku. Niech płaci jak chce. Potem wstali i zapewne dała się przepuścić w drzwiach, by wreszcie wyjść na parking.

/zt - Arizona drive



Zobacz profil autora

195 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sob 27 Cze 2015, 13:15

/18.09.13 (piątek, piąteczek, piątunio - początek imprezy 8D)

Osiemnasta, ławeczka na skwerze, sok malinowy w dłoni. Przyjemnie.
Jonathan załatwił wszystko co miał do załatwienia (zaoparzenie w fabry i płótna, nowa leżanka dla Sophie, wizyta w papierniczym, księgarni...) i relaksował się na mieście. Słońce zaczęło zachodzić, a patologowi przyszła ochota na jakiegoś alkoholowego drinka. Tak się złożyło, że stał akurat koło klubu i niewiele się zastanawiając wszedł do środka. Zaatakowała go ściana dymu połączona z zapachem pieczonego mięsa i jazzowymi nutami.
Idealnie.
Podszedł do baru usiadł na stołku i poprosił o podwójną szkocką na lodzie. Bujał się w rytm muzyki i pozwolił całemu stresowi spłynąć z jego ramion.





Zobacz profil autora

196 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sob 27 Cze 2015, 13:35

Z głębokiej depresji, 18.09.2013, wieczór

Jeremy nie wiedział, czego spodziewał się po życiu w Old Whiskey, ale to na pewno nie było to, na co liczył. Upokorzenie - tylko to słowo cisnęło mu się na usta za każdym razem, gdy rano otwierał oczy w swoim budżetowym domku, gdy prasował koszulę do pracy, która była poniżej jego godności (szpital psychiatryczny? Serio?), ale przede wszystkim - gdy patrzył w lustro, z którego spoglądał na niego facet inteligentny, oczytany, przystojny, a który ostatnimi czasy popisywał się tylko sam przed sobą totalną głupotą. Było mu cholernie wstyd. Tylko dlatego był w stanie zacisnąć zęby, zgarnąć aktówkę, poprawić mankiety koszuli i wyjść tam, na zewnątrz, by przeżyć kolejny dzień.
Mimo wszystko miał poczucie, że na to zasłużył.
Jeremy nie był jednak typem człowieka, który dawał po sobie poznać, że jest w dołku. Nawet w pracy, której nie cierpiał, zachowywał się jak profesjonalista, a każdego pacjenta przyjmował z uprzejmością i miłym słowem. Zawsze z czołem podniesionym do góry, cieniem uśmiechu na ustach, sprawiał wrażenie, że jest w swoim żywiole.
Tego wieczora jednak doszedł do wniosku, że nie chce wracać do Old Whiskey po pracy. Musiał się trochę wyluzować, spuścić z tonu. Może nawet trochę zdjąć maskę, którą sobie nałożył na potrzeby jego profesji. Odprężyć się, posłuchać muzyki, napić się czegoś, poznać kogoś... I, kto wie? Może nawet zakończyć wieczór w czyimś przyjemnym towarzystwie.
Stanął przed Heart, Soul & Saxophone. Ze środka dobiegały jego uszu przyjemne dźwięki jazzowej muzyki i Jeremy już wiedział, że to jest TO miejsce. Uśmiechnął się do siebie, postawił na chodniku aktówkę i sprawnym gestem zdjął krawat, który następnie schował do teczki. Jeden szybki ruch i rozpiął też górny guzik koszuli. Doktor Falcon zamienił się natychmiast w Jeremy'ego, który po prostu chciał się zabawić.
Po wejściu do środka mężczyzna tylko utwierdził się w przekonaniu, że dobrze trafił. Rozejrzał się po wnętrzu klubu w poszukiwaniu wolnego miejsca... I może jakiegoś towarzysza do rozmowy. Wreszcie znalazł to, czego szukał, i nonszalanckim krokiem ruszył w kierunku baru.
Postawił aktówkę na kontuarze i zwrócił się do siedzącego obok Jonathana.
- Przepraszam, miałby pan coś przeciwko, żebym się dosiadł? - zagadnął z uśmiechem, i skinął od razu na barmana. Dzisiaj miał ochotę na whiskey z lodem. Zdecydowanie.



Zobacz profil autora

197 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sob 27 Cze 2015, 13:47

Jonathan popijał swoją whiskey w nieco tępym zamyśleniu. Zastanawiał się nad kompozycją do swojego przyszłego, nowatorskiego dzieła malarskiego, nad tym, czy to aby nie nowa karma sprawiła, że Sophie miewała gazy i czy kustosza muzeum w parku w ogóle obchodzi co Jonathan tam robi. Nie żeby narzekał na to ostatnie, bo pozwala mu to się spokojnie rozglądać po magazynie...
Został brutalnie wyrwany z kontemplacji przez aktówkę, która wylądowała na miejscu obok. Chwilę później dotarł do niego gładki, męski głos. Spojrzał na mężczyznę, który o coś go pytał. Przystojnego mężczyznę. Jonathan zamrugał kilka razy po czym szybko zamknął usta bo w którymś momencie chyba chciał coś powiedzieć ale zapomniał co. Zorientował się, o co chyba zapytał go przybysz i odchrząknął zmieszany odpowiadając nieco za szybko, żeby wyglądało to na nonszalancję.
- Nie, jasne, że nie.
I wbił wzrok w szklankę bo chyba znowu zrobił z siebie kretyna. Nie żeby to była jakaś nowość. Dopił whiskey i kiwnął na barmana po drugą kolejkę.





Zobacz profil autora

198 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sob 27 Cze 2015, 14:03

Jeremy uśmiechnął się ciepło do Jonathana, chyba nawet bardziej przez to, że jego uwadze nie umknęła ta chwila zupełnego szoku ze strony jego towarzysza rozmowy. Usiadł na krzesełku barowym, przekładając teczkę na drugą stronę. Czasami zdarzało się, że ludzie tak reagowali na jego widok, i Jeremy był do tego przyzwyczajony. Znał swoje walory, wiedział, co robi na niektórych wrażenie i owszem, często to wykorzystywał. Spojrzał jednak na siedzącego obok mężczyznę, który teraz wydawał się skupiony tylko i wyłącznie na swojej szklance. Falcon uśmiechnął się do siebie. Nie, nie będzie sobie pogrywał z tym facetem - odczuwał już teraz do niego stanowczo zbyt dużą dozę sympatii.
Podszedł do niego barman.
- Wezmę to, co mój kolega - rzucił do faceta za barem. Po chwili miał już przed sobą szklankę whiskey.  Jeremy ponownie zwrócił się do Jonathana.
- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. Nie przepadam za samotnym piciem, a akurat dzisiaj - westchnął ciężko, przeczesując dłonią włosy - nie mam ochoty wracać do siebie bez chociaż jednego łyka dobrego whiskey w towarzystwie. Jestem Jeremy - przedstawił się i wyciągnął rękę do mężczyzny.  Uśmiechając się, lekko mrużył oczy.



Zobacz profil autora

199 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sob 27 Cze 2015, 14:15

To nie wina Jonathana, że zareagował jak jakaś siksa z gimnazjum. To wszystko przez w jaką znowu wpadł posuchę. No i przez to, że koleś faktycznie wyglądał jak co najmniej pół miliona dolarów. 
Powstrzymał się przed wydaniem z siebie pełnego boleści jęku na to jak bardzo w tym momencie był żałosny. Zamiast tego napił się trochę, odetchnął i wszedł w swój stan "zen" którego podstawą była zasada "fuck-it-all". 
Uniósł jedną brew na "kolegę" i ponownie zwrócił swoją uwagę w stronę mężczyzny. Jeremy doskonale wiedział co robi, a przez jego wyraz twarzy Jonathanowi zrobiło się ciepło w policzki.
- Jonathan - odezwał się w końcu ściskając jego gładką rękę - Mamy w takim razie podobny plan na wieczór. - pozwolił sobie przejechać po nim wzrokiem - Prosto z pracy? - zapytał z uprzejmą ciekawością.





Zobacz profil autora

200 Re: Heart, Soul and Saxophone on Sob 27 Cze 2015, 14:25

Miał nie pogrywać, ale chyba niektórych nawyków nie potrafi się wyplenić. Na przykład tego uśmiechu, nad którym Jeremy średnio potrafił zapanować, a przez który połowa personelu w szpitalu O'Dwayer była przekonana, że doktor Falcon z nimi flirtuje. Może i to robił. Może nie. Uścisk dłoni Jeremy'ego był silny i pewny, elegancki. Doskonale wyćwiczony.
Sięgnął po szklankę, ale nie wypił od razu, tylko wprowadził złocisty płyn w wirowanie, przyglądając mu się z zainteresowaniem. Gdy Jonathan spytał o pracę, Jeremy uniósł brwi z rozbawieniem.
- Co, teczka mnie zdradziła? Ależ jestem przewidywalny. A nawet krawat zdjąłem, żeby wyglądać na wyluzowanego imprezowicza - zaśmiał się do siebie i pokręcił głową. - Tak, z pracy. Ale jak to się mówi, dzięki Bogu, że już piątek! - rzucił, po czym wzniósł szklankę z whiskey w geście toastu i pociągnął nieduży łyk.
- A ty? - Jeremy podparł podbródek i na pięści i lekko przechylił głowę, zwracając się do Jonathana. - Co ciebie tu przywiodło?



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 8 z 10]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach