Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Yellow Road

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 5 z 9]

1 Yellow Road on Pią 16 Maj 2014, 15:03

First topic message reminder :

 Przy Yellow Road stoi bar Chaco Taco. Od tej ulicy wychodzą liczne przecznice, przy których stoją rzędy niewielkich domków mieszkalnych. Ta droga także poprowadzi nas do centrum.

Zobacz profil autora

101 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 18:00

Kiedy Seth myślał, że rozmowa będzie się ciągnąć dalej, ta urwałą się nagle z sekundy na sekundę. Liluye się rozłączyła, a motocyklista schował do kieszeni telefon, drugą ręką rozpinając zabezpieczenia tajnej bazy na Czarnej Górze Rity.
- Sorry... Gdzie ja to...- mruknął i wyprostował się, zsuwając dłońmi szorty z jej pośladków. Jak to dobrze, że w autach były automatyczne skrzynie biegów...




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

102 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 18:10

- No właśnie też się zastanawiam, gdzie ty - prychnęła, po czym oparła się dłońmi o oparcie fotela, by podnieść nieco tyłek. Taka była miła. Ale jednak musiała wykonać więcej operacji, na przykład wrócić na swój fotel, żeby zdjąć buty i zrzucić do końca spodnie. Przednie siedzenia jednak były przereklamowane.
Jeszcze się uderzyła kolanem w kierownicę. Przez to wszystko było bardziej zirytowana, niż napalona. Dobrze, że Seth zapomniał o batonikach, bo jeszcze jedna ksywka i mu tego ptaszka urwie. Koniec końców wgramoliła się na kanapę z tyłu i rozłożyła jak naburmuszona księżniczka.
- Teraz twoja kolej na słodzenie, bo się wkurzyłam - obwieściła.



Zobacz profil autora

103 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 18:21

Seth obserwował jej poczynania z uśmieszkiem pod nosem. Tak to jest, kiedy reprezentuje się murzyński typ urody (który notabene blondyn lubił), ale nie potrafi się w aucie poruszać.
Rita klapnęła na tylnej kanapie, amortyzatory auta spełniły swoje zadanie... Nie żeby była gruba! Seth parsknął pod nosem i zrzucił z siebie brudny podkoszulek, pokazując jej krajobrazy towarzyszące ornitologicznym odkryciom. Niektóre pokryte fantazyjnymi wzorami niczym kręgi UFO na zbożu. Chociaż to mogło ją mniej interesować, bo co było ciekawsze to odznaczające się mięśnie.
Motocyklista przeskoczył zwinnie na tylne siedzenie i symulując rybki użył swojej dłoni - agenta, do infiltracji Bazy Rity.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

104 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 18:43

A może to był Pentagon?
Chociaż Rita nie była akurat z tych, które nosiły pas cnoty (podobno Consuela taki miała). A Seth ze swoimi podśmiechujkami powinien uważać, bo w każdej chwili mogła wyrzucić go z auta za niepoprawne zachowanie.
No, ale może nie w tej chwili.
Wow, w końcu coś, czego nie musiała robić sama (bo Skittles gardził, a innych godnych uwagi już zdążyła zaciągnąć do łóżka, a potem równie szybko wyrzucić).
- Wiesz co? Telewizor to by mógł być na suficie - zauważyła w międzyczasie, skoro już się w niego gapiła. W sufit oczywiście, chociaż muskle Setha były niczego sobie. - Pomyśl o tym następnym razem!
Rita chyba zacznie częściej sprawdzać stan auta.



Zobacz profil autora

105 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 18:56

- Ta, jeszcze domontuję automat do popcornu. - rzucił sarkastycznie i bezpardonowo dokonał funkcji demo, a może raczej przymiarek pod wyburzanie za pomocą agenta, żeby wrócić potem do drażnienia po zewnętrznej powłoce.
Cluster miał niejaką wprawę jeśli chodzi o kontrolę i użycie dłoni. Może nie była teraz używana tak często jak za czasów jego wczesnej młodości w poprzednim gangu, bo wtedy bywało że codziennie się tak gimnastykował, ale nadal miał swoje sztuczki i asy w rękawie.
Na szczęście te ostatnie nie miały ostrych krawędzi. Z drugiej strony jednak ból tez zły nie jest.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

106 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 19:12

Aż podniosła głowę.
- MÓGŁBYŚ?! - wypaliła tonem, który wskazywał, ze pomysł przypadł jej do gustu. Kurde, to dopiero byłoby coś. Wtedy naprawdę zamieszkałaby w swoim samochodzie.
Długo głowy w górze nie utrzymała, tylko westchnęła przeciągle, przytulając policzek do nowej, pachnącej tapicerki. Tyle przyjemności naraz. Potem jednak znowu podniosła głowę i pociągnęła Setha za ramiona.
- No już, w warsztacie sobie podłubiesz - zarechotała. Zaraz jednak znowu go popchnęła, żeby usiąść na nim. W końcu miała się przejechać, tak? Tylko cholera, musiała zrobić objazd do schowka po gumkę. Dobrze, że w czasie renowacji auta nikt tam nie zaglądał. Poza gumkami była tam stara paczka chipsów, pusta puszka po coli i supermiętowa guma do żucia, sztuk dwie. - Bo jeszcze ci się czas skończy, Goldilocks!
Pół godziny, nie? Tik tok!



Zobacz profil autora

107 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 19:32

Rolls roycem to Seth może nie był. Głównie dlatego że nie miał złotych zębów, chromowanego, wysadzanego diamentami ptaka, miękkich kanap.
Ale można było go z powodzeniem nazwać Pontiaciem Firebirdem, ewentualnie Fordem Mustangiem z 70go roku. Bo prowadził się przyjemnie, choć ostro i wyboiście, ale to raczej potęgowało tylko całą radość. Ponadto układ kierowniczy bardzo ochoczo reagował i pozostawał niejako w symbiozie z ciałem kierującej, podobnie jak pasy bezpieczeństwa które wprost nie chciały odkleić rąk od górnej partii tułowia Rity dodatkowo je drażniąc.
Na galop na Mustangu reagowało zawieszenie samochodu w którym leżeli, odpowiadając w tym samym rytmie.
Reflektory Clustera wgapiały się w Bishop od dołu, jasnym snopem światła kierując się... No tam gdzie mogły w sumie.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

108 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 19:48

Seth chyba postanowił konkurować ze złotoustym Maro.
W czasie, gdy Ricie chciało się myśleć, wyobrażała sobie, że któregoś dnia to będzie Skittles. I miała nadzieję, że jazda z nim będzie równie emocjonująca. Niestety nie chciał tego jak dotąd zasygnalizować w żaden sposób, ale była pewna, że gdy tylko spełni swoje zadanie, Mężczyzna Jej Życia przyjmie ją z otwartymi ramionami i opuszczonymi spodniami.
Szkoda, że taka do niego długa droga.
Ale najwyraźniej znalazła dobry wóz, by ją pokonać.
Kończąc nasze motoryzacyjne fantazje, należy chyba rzec, że skończyło się paliwo.
Rita oparła się o Setha, uśmiechnęła słodko (zupełnie jak nie ona!), po czym zaczęła szukać majtek.
- To co mówiłeś o alimentach?



Zobacz profil autora

109 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 20:01

- Możesz po nie przyjeżdżać kiedy chcesz. Ewentualnie przyjdą pocztą, ale musisz podać adres i preferowane pory o której będziesz na miejscu, żeby móc je przyjąć. - odparł zsuwając i dokonując utylizacji osłony tłumika Mustanga.
Potem nasunął robocze spodnie na tyłek razem z bokserkami i zapiął je. Chwycił też koszulkę i zakrył tors, patrząc i żegnając się wzrokiem z ciałem Rity. Goodbyeeeeeeee




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

110 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 20:19

- Hohoho! - Rita wydała z siebie tubalny dźwięk, tkwiąc w zawieszeniu między kanapą z tyłu a przednim fotelem, by spod niego wyciągnąć koszulkę i ogrodniczki. No i cyckonosz, który zagubiła gdzieś w akcji. Przez chwilę zastanawiała się nawet, czy nie wylądował poza autem, ale... Chyba nie?
Swoją drogą, nie zamknęła okien, ale chyba nikt się tu nie zapuszczał.
Przy okazji włączyła radio, gdzie James Blunt jęczał właśnie swoje sławetne "goodbye my lover!", idealnie wpasowując się w dramatyzm sytuacji.
To znaczy, chwili, kiedy Rita założyła stanik i koszulkę.
Sorry, Seth.
- Pocztą mówisz... Nie wiem, czy to bezpieczne, w przyczepach mieszkają podejrzani ludzie... Jeszcze mi podiwanią, co moje! - spojrzała na faceta w lusterku.



Zobacz profil autora

111 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 20:30

Seth wyjął szlugi z kieszeni i wsunął jednego do ust. Pokonał susem odległość na siedzenie pasażera i odpalił z samochodowej zapalniczki. Zaciągnął się głęboko.
- To co powiesz na... osobiste doręczanie, najlepiej z osobistym podpisywaniem dla ewidencji? - zapytał, uśmiechając się po wypuszczeniu dymu.
Taak, Seth w przebraniu poczty, z chamską czerwoną czapeczką, obcisłym kombinezonem kolarskim i rowerkiem. To wyobrażenie było takie stylowe... Po prostu Killer pomysł!




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

112 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 20:37

Zmarszczyła lekko brwi. Zaczekała, aż Seth usiądzie obok, po czym wyrwała mu papierosa i wyrzuciła za okno.
- Weź no, daj mi się nacieszyć, że tu jest czysto, co? - warknęła. - Jak znów będzie burdel, to se możesz palić - wywróciła oczami. - Za co ja płaciłam!
Rita nie była fanką papierosów. Wolała zioło.
- Tak, osobiste. I koniecznie proszę mnie informować o godzinach dostarczenia, bo ja kobieta pracująca jestem - powiedziała i odpaliła silnik.
Na ten dźwięk westchnęła niemal tak, jak jeszcze przed chwilą do ucha Setha. To było takie piękne! Otarła pot z czoła wierzchem dłoni i wykręciła.
- To gdzie miałeś być za pół godziny? - spytała niewinnie.



Zobacz profil autora

113 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 20:54

- Muszę i tak wrócić po motocykl do warsztatu, także wracajmy. - rzucił Seth i zaraz potem wrócił do poprzedniego tematu.
- A co do godzin odbioru... Firma ma politykę dostosowywania się do klienta, więc to ty, Bounty, powiedz kiedy moczysz się w wannie, a wtedy ja postaram się wpaść. - rzucił nadal nieco zirytowany faktem, że wyrzuciła jego szluga. Kiepował za okno, więc nie brudził wewnątrz, a ta histeryzuje. Ale potem sobie przypomniał że rozmawia z kobietą, do tego czarnoskórą i zrozumiał że nie ma po co się wykłócać.




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

114 Re: Yellow Road on Wto 10 Lut 2015, 21:01

- Mhm - mruknęła, zjeżdżając w bok, gdy dojechali do przecznicy. Rita wywróciła oczami i parsknęła śmiechem, gdy wrócił do batoników. Chyba musi iść do West Marketu znaleźć coś odpowiedniego dla niego.
- W wannie? Oj, złotko, to może być problem, bo mam tylko prysznic - zarechotała. Potem kazała mu wyciągnąć telefon i podyktowała mu swój numer.
Dobrze, że nie podejmował się kłótni. Chociaż jeden rozsądny. Rita podwiozła mężczyznę do warsztatu, a potem pojechała do pracy, zapewne.

zt



Zobacz profil autora

115 Re: Yellow Road on Nie 15 Mar 2015, 16:38

<--- Dom Cath

- Cath zawsze tak jest, że jednych się faworyzuje a innych nie. – wzruszył ramionami.- Wszędzie masz większe czy mniejsze układy nawet na takim zadupiu jak tutaj. Czasami myślę, że bycie z boku ma swoje zalety a wiesz praca przy biurku..można się ciekawych informacji dowiedzieć.- zerknął przekornie na dziewczynę i dokończył.- Na przykład, że ktoś stracił prawko albo zarobił mandat za parkowanie na miejscu dla inwalidów.- uśmiechnął się do kobiety trochę się z nią drocząc. Miał nadzieję, że nie oberwie za to. Zresztą nie maiła mu jak przywalić jedną jej dłoń trzymał ona a w drugiej była smycz Szczypiora.
Nie komentował tekstu o Gabriele bo to dla niego trochę trudny temat. Ona i ten duper. Za to informacja o ciąży zrobiła na nim spore wrażenie.
- I ta wariatka w ciąży pojechała na akcję?! Czy ona zwariowała?! McConnor nie będzie szczęśliwy jak się dowie.- O tak Sam miał zamiar go o tym poinformować.- Jak chce to może narażać siebie ale innych? Powiedz mi Cath czemu ludzie mają aż tak wygórowane ambicje by nie liczyć się z nikim i niczym?- nadal mu się to w głowie nie mieściło a to ponoć on i Aldo największe głupoty robili.
- Wyjeżdżasz? Na długo?- zaskoczyła go tą informacją.



Zobacz profil autora

116 Re: Yellow Road on Nie 15 Mar 2015, 16:52

- Ale to nie znaczy, że należy się z tym godzić i poddawać takim systemom. Gdyby u mnie w pracy była taka faworyzacja to na pewno bym się na to nie godziła! - chyba, że faworyzowali właśnie ją. Wtedy nie miała nic przeciwko.
Miała niecny zamiary obrzydzić mu jakoś robotę, ale wyglądało na to, że takie coś mu pasuje. Kurwa wodna lodź podwodna! Catherine zapowietrzyła się na dodatek, gdy usłyszała o swoich małych występkach.
- Co? Skąd to wiesz? Sprawdzałeś mnie? No wiesz co? A gdzie zaufanie! - zarzuciła go pytaniami, wyraźnie zbulwersowana. Jak tak można! A zdenerwowała się jedynie dlatego, że było jej wstyd z tego powodu. No i przestraszyła się, że może pytać o powód zabrania prawo jazdy, ale na szczęście nie wnikał. Chyba już pogodził się z jej usposobieniem. Jeśli to w ogóle możliwe.
Spojrzała w niebo, gdy komentował sprawę Loli. Ale wpadła. Jak klops w kompot, czy jakoś tak.
- Jeny, Sam! Błagam, nie mów tego nikomu! Lola mnie zatłucze pałką jak się dowie, że wypaplałam! - zaczęła błagać, spoglądając na niego, na poważnie wystraszona. - Ona sama mu to powie! Na pewno.
Uniosła dłoń i machnęła smyczą, bowiem Szczypior latał luzem z wywieszonym jęzorem. Dobrze, że miał tę szczątkową inteligencję, by wiedzieć o nie wbieganiu pod samochody.
A potem umilkła na chwilę, gdy coś mówił o wygórowanych ambicjach. No, nie była najlepszą osobą do odpowiadania na to.
- Do końca to nie wiem na ile... Może na dwa tygodnie, może na miesiąc, może... na zawsze? - szła sobie i spoglądała przed siebie z głową pełną myśli.
Postanowiła uprzedzić niż znikać bez słowa.



Zobacz profil autora

117 Re: Yellow Road on Nie 15 Mar 2015, 17:24

- Tak i co niby byś zrobiła hmm?- lekko uniósł brwi do góry. Niestety tak to nie działało, że pójdzie do szeryfa i się poskarży. Kurcze nie mieli po pięć lat, choć czasem zachowywali jakby jednak mieli. Zawsze jak będzie mu już tutaj wybitnie źle to złoży podanie o przeniesienie i się wyprowadzi. To znaczy mógłby tak zrobić ale teraz było dziecko w drodze a on mimo wszystko chciał być dla niego ojcem.
- Przecież się nie dowie, że to ty a panna święta przestanie w końcu być taka święta.- pojawił się mu złośliwy błysk w oku. No dobra specjalnie nie miał nic do Loli choć czasem go irytowała.- Oj tam może tylko przypadkiem mi się coś wymknie.- lekko się uśmiechnął.- Nie będzie ani słowa o twoim udziale w tej historii.- zerknął trochę niespokojnie na Szczypiora ale widać głupek wiedział gdzie ma iść. Chyba Cath go wytresowała czy coś w tym guście. Zupełnie się nie znał na psach.
- Na zawsze?- Aż się zatrzymał, bo myślał, że to tylko krótkie wakacje albo coś w ten deseń.- Słuchaj ale nie znikniesz mi bez słowa?- Zatrzymał się zaaferowany na tym chodniku.- Ja wiem, że to wszystko poszło nie tak ale naprawdę chcę być dobrym ojcem jak trzeba to się przeniosę za tobą.- chwycił ją mocniej za dłoń.



Zobacz profil autora

118 Re: Yellow Road on Nie 15 Mar 2015, 17:45

Wykrzywiła usta w podkówkę. Ona by coś zrobiła! Na pewno. I to nie kwestia pięciu lat, a walczenia o swoje. Choć pewnie by ją pewnie za to zwolnili. No, ale dopiero wtedy, by zdała sobie sprawę ze swego błędu. Wpierw działamy, potem myślimy.
- Coś bym wymyśliła. - odparła cicho.
I nie była tego przekonana do dalszych słów Sama. O na pewno Lola od razu, by pomyślała o niej. W końcu papla rozpozna paplę. Mogłby założyć kółko paplających gospodyń. Consuela, by się przyłączyła. I Carmalita. I kilka innych dziołszek.
- No, ale po co. To jej sprawa. - rzuciła, nie pojmując sensu donoszenia na Lolę. To fakt, przy ostatnim spotkaniu Lola trochę na nią siadła, ale to z troski.
No i gdyby Sam, stwierdził na głos, że Szczypiorek jest wytresowany, to zarówno Catherine jak i sam pies roześmialiby się. Był to najmniej wytresowany kundel po tej stronie globu.  
Z racji tego, że trzymał ją za dłoń i się gwałtownie zatrzymał to pociągnął ją do tyłu, aż blondynka sama musiała się zatrzymać. Spojrzała na niego zaskoczona. W sumie nie wiedziała co ma na to odpowiedzieć. Uznała, że jego słowa są jednocześnie pocieszające jak i dobijające. Pocieszające, bo tak mu niby zależało. Ale dobijające, bo poczuła się nagle jak nic nie znaczący zbiornik do noszenia potomka. Bo wszystko kręciło się wokół tego. A ona lubiła, jak wszystko kręciło się wokół niej, a nie tego co nosi pod sercem.
Westchnęła.
- Nie wiem. - wypuściła powietrze z płuc, a z nimi dwa słowa. Potem się zabrała za wyjaśnienie. - Chcę pojechać do domu. Powiedzieć o wszystkim, trochę też odpocząć, uspokoić emocje i takie tam. Choć boję się tego, jak cholera.
Odpocząć, ale od czego. Albo od kogo.



Zobacz profil autora

119 Re: Yellow Road on Nie 15 Mar 2015, 18:04

- W to nie wątpię.- roześmiał się. Coś mu mówiło, że Cath rozpętałaby taką intrygę, że połowa ośrodka zdrowia musiałby zmienić pracę.
- Nie do końca jej sprawa, przynajmniej nie w tym zawodzie.- Swarek nie miał już zamiaru rozmawiać o Loli bo akurat w tej chwili koleżanka z pracy mało go obchodziła. Miał ważniejsze sprawy na głowie. Od tego wszystkiego zależała przyszłość jego, Cath i tego małego w jej brzuchu. Cholera dalej nie wiedział czy to chłopczyk czy dziewczynka.
- Jak chcesz to mogę wysępić parę dni wolnego i pojechać jako moralne wsparcie z tobą.- zaproponował choć nie liczył by to się spotkało z przychylnym zdaniem. W końcu Cath zawsze ja sama jak Zosia Samosia.



Zobacz profil autora

120 Re: Yellow Road on Nie 15 Mar 2015, 18:15

Uniosła jedną brew i spojrzała kontrolnie na Sama, jakby chcąc wyczytać z jego twarzy czy mówi tak z powinności, czy naprawdę chce. Jednak nie była w stanie tego odgadnąć. Zatem postanowiła zapytać wprost.
- Naprawdę chcesz tego, czy rozsądek ci nakazuje tak mówić? - rzuciła i pociągnęła go lekko, by się ruszyli z miejsca. - Moja rodzina, cóż, nie należy do najprzyjemniejszej.
Wyglądała jakby ten pomysł jej przypadł do gustu. Zosia, nie Zosia, to cały ten gniew nie skupiłby się tylko na niej, hihi. I mogłaby dalej snuć swą skomplikowaną manipulację.
Ale angażować Sama w tę siatkę nieporozumień, kłótni, wrogości i innych nieprzyjemnych rzeczy? Wtedy na pewno uciekłby z krzykiem. Ryzykowne, ale może warte świeczki.



Ostatnio zmieniony przez Catherine Hernández dnia Wto 17 Mar 2015, 09:02, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

121 Re: Yellow Road on Nie 15 Mar 2015, 18:40

- Przynajmniej jakąś rodzinę masz. Ja nie mam nikogo.- stwierdził zwykły fakt i nie rozczulał się nad nim. Cath jednak byłą bystra mogła się domyślić dlaczego Swarek miał taki a nie inny stosunek do jej ciąży i dlaczego to dziecko było ważne. Cholera dalej nie wiedział  czy to dziewczynka czy chłopczyk.
- Naprawdę chcę.- wzruszył lekko ramionami i zaczął iść skoro kobieta pociągnęła go do przodu. Jakby nie patrzeć miała rację mieli spacerować a nie blokować chodnik.
- Pewnie łatwiej im będzie przełknąć, że nie jesteś z tym sama.- dodał jeszcze i narratorce pojawiła się w głowie wizja ojca ze strzelbą.
Skierował się w stronę parku

---> S&C park



Zobacz profil autora

122 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 20:40

/12.07.2013, wczesne popołudnie/

Sue Baker zgodnie z tym, co obiecał, dzień po odwiedzinach u córki wpadł tam znowu, by zabrać swoją wnusię na spacer. Najwyraźniej tak mu się to spodobało, że postanowił wybrać się jeszcze raz. Chociaż słońce piekło i wypalało oczy, Baker dzielnie wędrował pustymi uliczkami miasteczka, pchając czterokołowca małej Sue.
Zapewne do tego czasu dowiedział się już z różnych źródeł o tym, co miało miejsce po jego wyjściu z Viva Maria. Delikatnie mówiąc, wkurwił się. No bo do diabła ciężkiego, jak durnie pobili Smitha, to musieli liczyć się z konsekwencjami. I nie chodziło o te wyciągnięte przez Bakera. A dodatkowo, nie był pewien, jak w tej sytuacji będzie wyglądała ich dalsza współpraca, o ile w ogóle do niej dojdzie. Nie, że mu jakoś bardzo zależało, tym niemniej wolałby nie wchodzić w układ z Buendią, a potem dać im się wyruchać.
Tak sobie właśnie rozważał nad poważnymi sprawami, spacerując z wózkiem.



Zobacz profil autora

123 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 20:50

Zapewne podczas swego kojącego spacerku z wnusią, Bakerowi dane było usłyszeć warkot silnika motocyklowego, który darł się z rozpaczy pod ciężarem Jimmy'ego. A widać... widać go było aż z satelity.
Zwolnił znacznie, widząc przed sobą Bakera, bawiącego się w jakieś babskie przedsięwzięcia.
- Hej, Sue! - zawołał, rechocząc ze śmiechu.
- Aż tak ci ostatnio spadł testosteron? - zapytał prześmiewczo, a gdyby należał do ludzi bardziej technologicznie zorientowanych, to zapewne własnie by mu robił focię telefonem.
- Co ty tam za obsrańca wozisz? Wnusia? - zapytał.



Zobacz profil autora

124 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 20:56

Baker obrócił się przez ramię, a gdy Gruby wyrównał się z nim, to podniósł dłoń z uchwytu wózka i pokazał mu fakolca.
- No, moją wnuczkę - przytaknął. Dziecko, które do tej pory przysypiało, teraz rozchyliło powieki i zaczęło wpatrywać się w mężczyznę. Chyba, w sumie ciężko powiedzieć, zwłaszcza że wózek miał postawiony daszek, żeby jej słońce nie raziło.
- A co, masz z tym jakiś problem, Jimbo?



Zobacz profil autora

125 Re: Yellow Road on Czw 26 Mar 2015, 21:04

- Problem? - zaśmiał się głośno i chrapliwie - Pytasz gościa, który sam dokładnie nie wie ile ma dzieci i wnucząt. Byłem nawet, jakieś kilka dni temu w Sugar Hill, na chrzcinach mojego wnuka. Kurwa mać, do ostatniej chwili nawet nie wiedziałem, że mój synalek se coś tam spłodził. - znowu zarechotał - Cały dzień musiałem siedzieć w wyprasowanej koszuli, jak jakiś esesman. Ale co zrobić, stara mi kazała. - znowu zarechotał.
- Tak czy siak słyszałem, że jakieś zamieszanie się działo pod moją nieobecność? Podobno znowu żeście jakiegoś Buendie dorwali? - uniósł brew, przeczesując palcami swoją gęstą brodę.
- No i jeszcze... co z tym klubem? Jeszcze nie miałem okazji się tam kopsnąć. W areszcie sobie trochę posiedziałem ostatnio, to i nawet do Gigi nie zachodziłem... - mruknął, ocierając pot z czoła. Uf, jak gorąco.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 5 z 9]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach