Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Północny szlak

Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 6]

1 Północny szlak on Pon 19 Maj 2014, 12:47

Każdy turysta, który chce obejrzeć pozostałości po kryjówce Apaczów, powinien wybrać szlak północny. Droga stroma, kamienista i zdradliwa, ale prowadząca przez najbardziej malownicze tereny gór Dragoon. Jeśli chcesz wybrać tę drogę, musisz uważnie patrzeć pod swoje stopy i uważnie stawiać kroki, by nie zsunąć się z urwiska i nie roztrzaskać swojej głowy o kamienie. 
Po długiej wędrowce będziesz mógł odpocząć przy jednym z punktów widokowych oraz podziwiać szałasy i skrytki pozostawione przez plemię Apaczów, które zostało stąd brutalnie wygnane sto lat temu.

Zobacz profil autora

2 Re: Północny szlak on Sob 02 Sie 2014, 20:35

//wieczór

Czas do pracy. Przyjechał do budki strażniczej, przebrał się w uniform (nie licząc kretyńskiego kapelusza) i ruszył prosto na północny szlak, bowiem jego patrol obejmował ten teren tego wieczoru, lub nocy. Jeszcze słońce nie zaszło do końca, a więc nie musiał odpalać latarki, ale za kilka chwil mogłoby się to zdarzyć. Za pasem oczywiście miał przymocowaną krótkofalówkę i w razie gdyby ktoś go wzywał mógłby się cofnąć bez problemu. Pewnie trochę czasu by minęło, ale niestety po tej drodze ciężko było poruszać się pojazdem, który musiał zostawić zdecydowanie wcześniej. Connor miał zadanie takie jak zwykle, szukać jakiejś aktywności ludzkiej i wtedy ewentualnie pomóc, czyli na przykład wyprowadzić kogoś z parku lub przymknąć kogoś za śmiecenie albo niszczenie parku krajobrazowego. Czyli nie było to jakieś skomplikowane zadanie.

Zobacz profil autora

3 Re: Północny szlak on Sob 02 Sie 2014, 20:48

Gość


Gość
Udawanie się w góry wieczorem nie było zanadto inteligentne. Jednak kto powiedział, że Delgado brak odwagi godnej głupca? Po pracy nie miała większej ochoty na kontakt z ludźmi. Miała wrażenie, że po zgarnięciu kilku zarzyganych alkoholików sama zaczęła cuchnąć tak jak oni, a ciasne pomieszczenia tylko potęgowało poczucie odrazy względem samej siebie. Park krajobrazowy miał to do siebie, że pozostawał nienaruszonym łonem natury, gdzie nawet samej sobie wydawała się tak nie śmierdzieć. Ba, mózg pod wpływem świeżego powietrza wydawał się wcale nie rejestrować już żadnych mankamentów. A może magiczne wróżki zabrały z niej smród pracy? Och, oczywiście.
Siedziała blisko szlaku na jednym z prostszych odcinków, z których rozciągał się malowniczy widok na resztę indiański włości. W swoich nieśmiertelnych glanach, ciasnych jeansach i przydużym t-shircie, tym razem zakrytym dużą, skórzaną kurtką, wpatrywała się w krajobraz swoiście uwolniona od wszelkich zmartwień. Ta wolność nie była niczym innym niż bezmyślnych bezruchem. Jej umysł był czysty jak łza. Jedynie jej podświadomość wiodła jej dłoń do leżącego obok niej pudełka pełnego polukrowanych donutów. Miłość do tych bomb kalorycznych zaszczepili w niej inni policjanci. Cóż poradzić. Śmiecić się nie ośmieliła, toteż nikt jej z pochodniami ganiać nie musiał. Z słodkiego letargu wyrwał ją dźwięk kroków. Obejrzała się w kierunku ich źródła. Dość jasno, aby rozpoznać sylwetkę. Twarzy nawet nie kojarzyła – w półciemnym barze zanotowała tylko zarys jego ciała. - Hej. – przywitała się krótko. Wyszczerzyła się w typowym dla siebie wyrazie cwaniaczka spod dyskoteki i kontynuowała. - Byłeś może ostatnio w barze u Betty? – w skali od jeden na dziesięć punktuje tę zagrywkę na osiem. Z Delgado był niesamowity casanova – po prostu każda osoba, której ryj kojarzyło się z Świętymi marzyła by być zauważoną przez psa. Brawo Alejdanro, jesteś geniuszem.

4 Re: Północny szlak on Sob 02 Sie 2014, 21:05

Dla osoby, która nie znała tych szlaków jak własną kieszeń było to dosyć nierozsądne poruszanie się po parku o tej porze. Ale to sprawa każdej osoby, która odważyła się na taki ruch. No tak, tylko kto potem musiał usuwać zwłoki osób, które gdzieś się zaklinowały i nie doczekały pomocy lub te, które miały zdecydowanie lepiej bo śmierć ich była szybsza gdyż tylko poprzez zderzenie z ziemią. No oczywiście, że to było zadanie dla strażników. Ale cóż, mimo wszystko ta praca bardzo mu się podobała. Na zarobki nie było co narzekać, ubezpieczenie również było, a spacerowanie po parku krajobrazowym było odprężające.
Mężczyzna szczerze mówiąc nie spodziewał się nikogo tutaj, dziewczyna zachowywała się dosyć cicho i pewnie, gdyby chciał sobie skrócić robotę to mógłby zawrócić nawet na nią nie trafiając, ale wolał skrupulatnie wykonywać swoją pracę.
- Hej. - Odpowiedział, na jego twarzy nie było żadnego uśmiechu, może trochę zdziwienia. Podszedł trochę bliżej i szczerze powiedziawszy i teraz rozpoznał jej głos. To ona była tą policjantką, która wycelowała w tego nie do końca zdrowego na umyśle gliniarza. No kurwa, pięknie, pomyślał mężczyzna, ale nie dał tego po sobie poznać.
- Czasem tam bywam. - Odpowiedział troszeczkę zagadkowo. No, ale ona już w sumie mogła być pewna, że jego widziała. No bo gdzie znajdzie innego, tak wielkiego Indianina, to jest naprawdę mało prawdopodobne. Był charakterystyczny i był członkiem Świętych. Podszedł troszeczkę bliżej kobiety. - Nie wygodniej usiąść w domu i zjeść te pączki? - Zapytał podnosząc jedną brew.

Zobacz profil autora

5 Re: Północny szlak on Sob 02 Sie 2014, 21:16

Gość


Gość
Gdy już się zbliżył była właściwie pewna. Z odległości można spekulować, ale gdy coś tak cholernie wielkiego jest blisko ciebie to trudno przeoczyć. Odwróciła od niego wzrok ponownie skupiając się na widoku. Im ciemniej się będzie robiło tym bardziej będzie jedynie olbrzymią, czarną plamą. A krajobraz zawsze pozostawał piękny. - Mieszkam w przyczepie, prawie jak trumna. Martwi nie jedzą pączków. – powiedziała i skwitowała to krótkim chichotem, który na wskroś pozbawiony był jakiejkolwiek radości. Była to forma przyzwyczajenia, niźli samo w sobie rozbawienie. - Stoisz, siadasz, idziesz...? – zapytała na chwilę racząc go swoim spojrzeniem. Już się nie uśmiechała. Jej twarz pozostawała niewzruszona. Zresztą, co się dziwić. Obawiać się można ludzi wiecznie uśmiechniętych bez powodu, a nie jej. Jego sylwetka rzucała własny, spory cień. Człowiek-mobilna ściana. Mógłby zostać superbohaterem w słoneczne dni. To wyjaśnia ten upór babć wmuszających mleko we wnuczęta. Chciały sobie wyhodować chodzące parasole, aby miało co im cień rzucać. Podstępne! Na szczęście się nie dała.

6 Re: Północny szlak on Sob 02 Sie 2014, 21:33

Mężczyzna pokiwał głową, wiedział co to znaczy życie w przyczepie. W końcu sam w takiej mieszkał. Szczerze powiedziawszy jakoś specjalnie mu to nie przeszkadzało, ciasne, ale własne. I to mu odpowiadało.
- Właściwie powinienem iść. Ale nie słychać żadnych krzyków, jeżeli ktoś by spadł i trzeba by było mu pomóc to krzyczałby, a jeżeli nie krzyczy to wątpię, abym sam mając takie oświetlenie... - wskazał na swoją latarkę - ...nie jestem w stanie nikomu pomóc, bo prędzej sam bym się gdzieś spieprzył aniżeli komuś pomógł. - Usiadł obok niej i lekko się uśmiechnął. - Wychodzi na to, że jedynym rozsądnym pomysłem jest aktualnie usiąść obok miłej, nieznajomej czy też znajomej - zaśmiał się teraz nawiązując do jej pytania o przebywanie w barze - i porozmawiać o sprawach doczesnych. To się wam porobiło z tymi nowymi. - Nie dość, że teraz mają nowego szeryfa to jeszcze nowi policjanci, których ten pacan zatrudnił. Patrząc na to co aktualnie próbuje zrobić McConnor szczerze za nim nie przepadał. Wiedział, że już nie będzie tak jak kiedyś, gdy większość przewinień była można rzec zapominana i wszystko wystarczyło załatwić odpowiednio grubym zwitkiem pieniędzy. Teraz szczerze powiedziawszy zastanawiał się czy ta oto siedząca obok niego niewiasta przyjęła kiedyś łapówkę, pewnie tak. Jak każdy. Nikt w tym mieście nie mógł być czysty jak łza.

Zobacz profil autora

7 Re: Północny szlak on Sob 02 Sie 2014, 21:54

Gość


Gość
Pokręciła głową wykrzywiając usta w jakimś dziwnym grymasie, który w innym wymiarze mógłby przypominać uśmiech. - Czyli płacą ci za chodzenie, bo nic więcej nie zrobisz? No chyba, że chciałbyś się spieprzyć i wszelakie pieprzenie lubisz, wtedy rzeczywiście całkiem przyjemna robota. – mruknęła pod nosem podsuwając w jego kierunku pudełko pełne donutów. Najpierw masa, potem rzeźba. Co prawda nawet Alejandra miała swoją widoczną muskulaturę, jednak ją i Connora dzieliła ogromna przepaść pod względem siły i budowy. To tak jakby porównywać początek z końcem z tym, że ten akurat początek końcem nie chciał się stawać. Taka Delgado z zanikiem szyi byłaby bardzo... specyficznym widokiem. Wystarczy, że zachowywała się jak facet i miała i tak zdecydowanie mocniej wyćwiczone ciało niż przeciętna mieszkanka miasta, zgoda? Była stricte przywiązana do swojej szyi! A teraz koniec nieśmiesznych żartów.
- Pracuję tutaj pół roku, ale już wcześniej pracowałam na komendzie. W Tijuanie, konkretnie. Widziałam wielu popaprańców w mundurach. Jednych kręci płaca, innych władza. Jednak on ich wszystkich przebił. Wolałabym go zamknąć niż z nim pracować. Byle go szybko posadzili za kratki. – zwierzyła się. Zwierzenie wybitnie wielkie nie było, ale taka wylewność zawsze pasowała, gdy osoba była obca i lepiej było szybko zweryfikować, czy nie lepiej spierdalać w podskokach. - Oby Szeryf tym razem wziął się za porządki. Pozbycie się ludzi nie pracujących z powołania było dobrym krokiem, tylko po cholerę brać jeszcze gorszych? Zresztą, on robi z tego wielką krucjatę, zamiast starać się współpracować z mieszkańcami, dla których to do kurwy nędzy policja istnieje. – nerwy ją szarpały na myśl o tym, że McConnor nie robił nic, aby mieszkańcy byli zadowoleni z reform, tylko „tak bo tak” i koniec. A dla kogo była policja jak nie dla innych? Kończy się na tym, że ludzie jej wzrokiem nóż w plecy wbijają, a była przecież niewinna. Nadal liczyła na drugi sens jego wielkiego planu, tylko ile miała czekać?

8 Re: Północny szlak on Sob 02 Sie 2014, 22:23

- Generalnie bardziej wolę pieprzenie niż spieprzenie się, ale szczerze powiedziawszy taka jest prawda. Nic nie zrobię nie mając odpowiedniego sprzętu do wspinaczki. Osoby, która będzie mogła mnie ubezpieczyć. Zresztą patrząc na mnie to zastanawiam się kto mógłby mi asystować podczas wspinaczki. - Zaśmiał się, był przecież sporych gabarytów i chyba co najmniej dwie osoby musiałyby uczestniczyć w jego asekuracji. Dlatego miał wymówkę dlaczego to on właśnie nie będzie kogoś trzymał podczas jakichś manewrów na wysokości. Gdy przysunęła mu pudełko pączków grzecznie podziękował. - Dziękuje, nie jem słodyczy. - Dlaczego był taki wielki? Bo przestrzegał restrykcyjnej diety, jedynie piwo pił z takich mocno tuczących rzeczy. No, ale ono przynajmniej dobrze nawadniało.
Co do następnej części rozmowy to wysłuchiwał jej w skupieniu nie odzywając się w ogóle, tylko słuchając. Jak to dobrze było słuchać kogoś kto siedział w środku tego całego bajzlu zwanego policją Old Whiskey. Wychodziło na to, że nawet policjanci nie są zadowoleni z tego całego McConnora. Może ona to powiedziała nieco w gniewie, ale na pewno Eastman nie zamierzał tej wiedzy przepuścić. Mogła być bardzo użyteczna, a panna Delgado czy jak jej tam było nie powinna otwierać się tak przed członkiem Świętych.
- Niektórych też kręci wypisywanie mandatów, bo o ile nie natrafi się na pijanego klienta to jest to całkiem bezpieczne zajęcie. - Nie powinna narzekać na rządy tego wcześniejszego komendanta, bo przez to, że Święci nie musieli się martwić o policję to nie było tyle awantur. Teraz pewnie będzie gorzej, na pewno będzie gorzej. Patrząc po tym co wyczyniają niektórzy. Dla wielu policjantów służba skończy się szybciej niż by to sobie wymarzyli. Pójdą na wieczną emeryturę.

Zobacz profil autora

9 Re: Północny szlak on Sob 02 Sie 2014, 22:33

Gość


Gość
Prychnęła z przekąsem, gdy odrzucił lukrowaną rozkosz pączków. Wzięła pudełko na kolana i zamknęła je szczelnie, aby żadne stworzenie się do nich nie dobrało. Alejandra nie bała się mówić tego co myśli. Jednym z punktów wychowywania córki na syna przez jej ojca była właśnie stanowczość i pewność siebie. Tego ci pod dostatkiem! Ludzie często wypominali jej przesadną odwagę, którą można by wziąć za totalny brak rozwagi, jednak dotychczas się nie przejmowała. Czemu? - Co to za robota jak się nie dostanie w ryj. – zapytała retorycznie unosząc swoją grzywkę, która ukryła siną linię będącą pozostałością lima jakie jeszcze w barze zdobiło jej twarz. - Zazwyczaj jeżdżę do agresywnych przypadków. Złamany nos, gdy możesz komuś pomóc to trofeum, a nie problem. – tutaj mocno ujawniała się jej praworządność. Co złego to nie ona. Oczywiście poza pociągiem do mordobicia, ale ten typ tak ma.

10 Re: Północny szlak on Sob 02 Sie 2014, 22:50

Indianin lekko się zaśmiał pod nosem słysząc to, że ona jeździ do agresywnych przypadków, ona chyba nie widziała nikogo naprawdę agresywnego w swoim życiu. Szczerze powiedziawszy to gdyby miała zainterweniować w sprawie agresywnego Connora to za wiele do powiedzenia by nie miała. Chociaż szczerze powiedziawszy Eastman musiałby mieć naprawdę mocne powody, aby stać się bardzo agresywny, po wyjściu z więzienia trochę sfolgował i już tak nie szarżował, ale był w końcu Świętym, lubował się we wszelakich bijatykach, a był w tym dobre nieskromnie mówiąc.
- To na razie pełno-usta. - Powiedział śmiejąc się do niej i podkreślając jej wielkość ust. Ruszył w stronę opuszczonej wioski Indian. Mimo, że ciekawie się z nią gadało to jednak obowiązki służbowe go wzywały. Mógł trochę pożartować, że nie ruszy dalej, ale naprawdę pora było się wziąć do roboty. Jako, że było już ciemno to odpalił latarkę i po chwili było widać tylko znikające światełko.

/zt

Zobacz profil autora

11 Re: Północny szlak on Sob 02 Sie 2014, 23:00

Gość


Gość
Duże cele były łatwiejsze do postrzelenia. Taki tam szczegół. Nie żeby pchała się do strzelania do Indianina, jednak mogłaby to w przyszłości być całkiem ciekawa zabawa. Odstrzelanie niepokornych pasowałoby do Old Whiskey. Wszystko w starym stylu.
- Do zobaczenia, maleńka. – pożegnała się z nim odsalutowując mu. Przygryzła dolną wargę powstrzymując się od śmiechu, gdy pomyślała o tym jak ją określił. „Pełno-usta”? Cóż, ciekawe przezwisko. Mimo wszystko wolała pozostać Delgado. Jego autorski przydomek by jej się przydał w karierze kurtyzany, jednak ona była tylko grzecznym psem.
Gdy do niej dotarło, że się ściemnia szybko zabrała swoje cztery litery i pudełko z pączkami wracając do wyjścia. Droga czekała ją długa, jednak nie miała zamiaru kimać na łonie natury. Wolała nie trafić nie daj zielony borze na niedźwiedzia. Wtedy by sama została takim superbohaterem jak Connor, tylko jej domeną byłoby spierdalania, znaczy odwrót taktyczny.

/z tematu

12 Re: Północny szlak on Czw 07 Sie 2014, 12:02

/parking
31!

Ha. Miała broń schowaną, a Naiche pewnie siedział niezadowolony. Ennisa wzięła koło siebie na przód, a reszcie kazała obijać dupy z tyłu. A co.
- O co c hodzi z Natanielem? - zapytała go w trakcie drogi.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

13 Re: Północny szlak on Czw 07 Sie 2014, 12:10

// parking

- Z Nathanielem? Uch... Kojarzysz ten film, Ostatni Mohikanin? Daniel Day Lewis grał białego, który żył wśród Indian - zaczął,  czując się trochę jak idiota. Na szczęście Liluye nie wie, czym Ennis wkupił się w łaski Naiche. - No i nasz wspólny kolega najwyraźniej stwierdził, że też jestem kimś w tym stylu. Niezła robota z tą bronią,  swoją drogą.  Nie wiem, czy sam bym go przekonał żeby oddał.
Odwrócił się do tyłu i rzucił okiem na naburmuszonego Naiche. Ciekawe, co ten przerośnięty dzieciak kombinował.

Zobacz profil autora

14 Re: Północny szlak on Czw 07 Sie 2014, 12:19

A przerośnięty dzieciak siedział dłuższa chwilę na pace, milcząc. Dopiero po jakis dwudziestu minutach jazdy zawołał do Liluye.
- musimy się dostać na szlak pod górę Glenn. Albo ejdziemy na około albo znajdziesz jakiś skrót...

Kostki dla Lilu na spostrzegawczość, mnożnik i próg 50. Jeśli przekroczysz, znajdujesz na mapie skrót i się nim kierujecie. Jeśli nie, jedziecie okrężna drogą.
(na razie bez miany lokacji).

Zobacz profil autora

15 Re: Północny szlak on Czw 07 Sie 2014, 12:24

- Aaa.. to takie buty... - dziwiła się, że Naiche nie próbował przeforsować siedzenia za kierownicą. Albo chociaż z przodu. Zamiast tego pilnował królika z tyłu. A niech go tylko zgubi!
- Sama się zastanawiam jak mi się udało.. No ale jak ktoś nas znajdzie, to ja mogę mieć broń tutaj.. Tylko coś mi się wierzyć nie chce, że tylko on miał przy sobie.. - zagryzła wargę, skupiając się na drodze. Potem usłyszała krzyk Naiche.
- Sam jesteś skrót! - przez chwilę nie mogła nic znaleźć, ale potem jednak coś zamajaczyło w ciemnosci i Lilu zwolniła, skręcając tam. - A nie, jest, fakt. Myślałam, że nie znajdę po ciemku.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

16 Re: Północny szlak on Czw 07 Sie 2014, 12:52

<-- Parking przy wjeździe do parku i bar

Wjechał na szlak za grupą trzymając dystans. Gęste drzewa uniemożliwiały wątłemu światłu księżyca dostać się na drogę. Nie odważył się wyłączyć świateł. Jechał bardzo powoli nie mógł pozwolić by go zobaczyli, przynajmniej na razie.



Ostatnio zmieniony przez Jonathan Harper dnia Czw 07 Sie 2014, 13:06, w całości zmieniany 2 razy





Zobacz profil autora

17 Re: Północny szlak on Czw 07 Sie 2014, 12:59

Ennis złapał się uchwytu koło okna, gdy samochód gwałtownie skręcił w skrót. Trochę wszystkimi zarzuciło, dało się słyszeć parę przekleństw, ale Liluye prowadziła pewnie, do tego znała szlak, którym jechali - wszystko powinno się dobrze skończyć.
Gdy sytuacja się uspokoiła, Ennis zwrócił się w końcu bezpośrednio do Naiche:
- Powiedz, ktoś jeszcze wie o tej wyprawie? Nie chodzi mi o twojego dziadka, tylko raczej no... O innych Indian. Inne plemiona. Czy ktoś mógł jeszcze wpaść na ten sam pomysł, co wy?



Zobacz profil autora

18 Re: Północny szlak on Czw 07 Sie 2014, 13:09

- Tylko my. Znaczy, nasza grupa. Ale nie zdziwiłbym się, jakby turyści tu przyszli. Dużo osób gada o tym duchu.... ale z tego co wiem, tylko my mamy pozwolenie na legalny wjazd.
Naiche wstał, podtrzymując się boku paki, i rozejrzał. Trzęsło, toteż ledwo się trzymał na równych nogach, ale wolał się upewnić, czy kogoś tu jeszcze nie ma.
- Lilu, przyspiesz trochę... - powiedział.

Ślepy los dla Jonathana!
1,4 - Naiche zauważa twój samochód.
2,3,5,6 - Naiche cie nie zauważa i jedziecie wszyscy dalej

Zobacz profil autora

19 Re: Północny szlak on Czw 07 Sie 2014, 13:12

- A sprobuj zgubić Kicaja! - rzuciła do niego i przyśpieszyła, zezujac w lusterko z tyłu, żeby nie spadł.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

20 Re: Północny szlak on Czw 07 Sie 2014, 13:17

Noż cholera - 4 ;_;

Samochód przed nim wyraźnie przyspieszył. Zauważyli go? Trzeba było zgasić te cholerne światła. Jonathan klął w duchu. Ale jechał dalej. Poczekamy i zobaczymy co się stanie





Zobacz profil autora

21 Re: Północny szlak on Czw 07 Sie 2014, 13:22

Ennis dalej był zwrócony w stronę Naiche, gdy ten nakazał Liluye przyspieszyć. Chłopak na początku nie wiedział, o co chodzi, ale po chwili też to dostrzegł - jasne światła podskakujące za nimi w oddali.
- Zaraz, czy mi się wydaje, czy ktoś za nami jedzie? - zwrócił się do Indianina.

Zobacz profil autora

22 Re: Północny szlak on Czw 07 Sie 2014, 13:38

- Dobra, Lilu, dajesz , musimy tego kogoś zgubić. - Rozporządził Naiche i klepnął swoim boskim tyłeczkiem na pakę. 

Lilu może spróbować jeszcze raz znaleźć skrót na mapie. Kostki na spostrzegawczość, próg 40. Jeśli jej się nie uda, Ennis może spojrzeć na mapę. Taki sam próg dla obojga.


Jesli znajdziecie skrót - jedziecie nim i znikacie z oczu Jonathana i jedziecie tu: http://www.oldwhiskey.pl/t115-zachodni-szlak.

Wtedy to Jon rzuca na spostrzegawczość, mnożnik z progiem 70. Jeśli przekroczy, jedzie dalej za wami, bo znajduje wasz skrót, zmienia lokacje na: http://www.oldwhiskey.pl/t115-zachodni-szlak. Jeśli nie - jedzie przed siebie a wy go gubicie.


Jesli ani Lilu ani Ennis nie znajdą skrótu - nie zmieniacie lokacji.

Zobacz profil autora

23 Re: Północny szlak on Czw 07 Sie 2014, 13:56

41!

No, Naiche na pewno by nie znalazł! Haha, przydały się te 3 lata tutaj.
Przejechała kolejnym skrótem.

zt




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

24 Re: Północny szlak on Czw 07 Sie 2014, 14:06

50+6*5 = 80>70

O tak, z całą pewnością go zauważyli. Wtem samochód przed nim skręcił.
Jon zwolnił nieco i wyłączył światła - może ich to zmyli - po czym wjechał na drogę za nimi śledząc wzrokiem tylne, czerwone światła.

zt --> Zachodni szlak





Zobacz profil autora

25 Re: Północny szlak on Pon 11 Sie 2014, 12:02

<-- Zabytkowa wioska indian

Biegli aż ucichły krzyki i wystrzały. Obejrzał się za siebie, nikt ich nie gonił. Dobrze. Zwolnili a Jon wziął głęboki wdech.... i wydech. Chuj z jego kondycją. Ale to teraz nie ważne. Obejrzał Emmę w poszukiwaniu ran. Wyglądała na całą, choć strasznie roztrzęsioną. Chwycił ją lekko za ramiona i uklęknął przed dziewczyną.
- Jak się czujesz? Coś cię boli?
Niedaleko leżał powalony pień. - Poczekamy tu aż sytuacja się nie uspokoi - powiedział sadzając przerażoną indiankę na pniu.





Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 6]

Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach