Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Opuszczone ranczo

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 5 z 8]

1 Opuszczone ranczo on Wto 04 Lis 2014, 19:20

First topic message reminder :

Jadąc Hawton Avenue poza granice Old Whiskey, po skręceniu w jedną z nieutwardzonych dróg, dotrzeć można do niewielkiego, opuszczonego rancza. Prosperowało prawdopodobnie do końca lat dziewięćdziesiątych, później rozrastające się ranczo Randalla stało się zbyt dużą konkurencją dla rodzinnego gospodarstwa i... umarło.
Okolice rancza zarośnięte są typową roślinnością - niskimi krzakami, trawami, pokurczonymi drzewkami.
Stoi tu drewniany, dwupiętrowy dom, a obok niska, miejscami łatana blachami stodoła. Do niej przylega zagroda. Za domem leży przewrócony wiatrak.

Na terenie rancza, blisko domu, stoją dwa kampery. Święci z Arizony i pracujące dla nich dziewczyny ogarnęli teren rancza otaczający dom, jak i samo jego wnętrze.

Zobacz profil autora

101 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 23:16

Słuchała kolegów z uniesioną brwią, co chwila zatrzymując wzrok na niekompletnym Billy'm.
- W takim razie doszliśmy do konsensusu, prawda chłopaki? - po raz kolejny rozejrzała się po towarzystwie. Kiedy panowie zaczęli konsultacje a propos tego, który z nich ma zostać z Bejbe, Consuela uniosła lekko dłoń:
- Kto zostaje z Baby, palec do budki! Palec do budki! - wyśpiewała dziecięcą wyliczankę, po czym uniosła brwi i spojrzała pytająco na Kurwóda - Wsadzasz? - zapytała ze złośliwym uśmieszkiem.
- Skoro Billy dał nam palec, to Bejbe może dać całą rękę, co nie. Mamy takie akcje w małym paluszku. - zarechotała głupio, wciąż nie zmęczona swoimi sucharami.



Zobacz profil autora

102 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 23:24

William spojrzał na Setha i się zastanowił.
- Może Maro zostać, widać, że jest jak najbardziej przekonywujący - odpowiedział, wzruszając ramieniem. Oparł sekator o swoje ramię, ale tak, by nie zabrudzić je, jeszcze tego Parkerowi by brakowało.
Najmilej, bo takie dobre geny ma, rodzicom dziękować, raz-raz!
- O nie, nie możemy go zostawić, Baby - odparł. - Ty dasz 500 dolarów, twój kochaś 2000, a to jednak trochę jest. Może ponad ilość waszego grzmocenia - mruknął. - I musi to do jutra donieść, więc ktoś musi obserwować, żeby Billy czasem nie wywinął jakiegoś numeru - wyjaśnił i spojrzał z politowaniem na Consuelę.
- On nie przyniesie pieniędzy, to oboje stracicie po palcu. Zależy, kto jaki humor będzie miał, nie? - i spojrzał po towarzystwie.
- A jemu Ramirez może towarzyszyć. Z pewnością będzie śmiał się z jej żartów.



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

103 Re: Opuszczone ranczo on Sro 28 Sty 2015, 23:35

- Przyniosę dwa i pół tysiąca.
Powiedział, podnosząc się w końcu do pozycji siedzącej. Z trudem, bo z trudem ale jednak. Spojrzał na Jane smutno. Szkoda mu było dziewczyny. Może nie powinien naciskać, gdy dowiedział się czym Baby się zajmuje.
- Z samego rana.
Dodała z grymasem, gdy nieopatrznie naruszy ranę a ból znowu rozlał się po dłoni.



Zobacz profil autora

104 Re: Opuszczone ranczo on Czw 29 Sty 2015, 08:44

- Dwa i pół - podpytał Willie i się zaraz zaśmiał. - No to pięknie. Powinnaś go docenić, Baby, to jest naprawdę dżentelmeńskie zachowanie - aż klepnął Curwooda w ramię.
Spojrzał jeszcze na Maro, bo to od niego zależało czy będzie brał od Baby kasę, czy też nie.
- To jesteśmy ugadani, tak? Dwa i pół tysiąca do rana albo palce pójdą i tobie, i tobie, a potem spokój i sielanka dopóki znowu nie zaczniecie się grzmocić - podsumował i z zadowoleniem machnął sekatorem.

edit, 17:02/ William po swoich słowach wrzucił sekator do środka, wziął klucze od Maro i wsiadł do pickupa, resztę towarzystwa żegnając i informując, że jak będą potrzebować jego osoby, to wiedzą jaki ma numer telefonu i gdzie mieszka.

/zt



Ostatnio zmieniony przez William Parker dnia Czw 29 Sty 2015, 17:03, w całości zmieniany 2 razy



Will Parker / playlista

Zobacz profil autora

105 Re: Opuszczone ranczo on Czw 29 Sty 2015, 09:15

- No to chodź Baby - mruknąłem do dziewczyny chwyciłem ją pod ramie i pociągnąłem do pokoju.
- Do jutra - rzuciłem jeszcze do chłopaków i dziewczyny, nie dawałem słodkich buziaków Consueli a jedynie puściłem do niej oczko. Bo akcji zabiorę ją na przejażdżkę. Tęskniłem.

Gdy już byliśmy w pokoju usadziłem Baby na łóżku, a sam usiadłem na krześle na przeciwko.
- Dzisiaj masz wolne, cieszysz się? - rzuciłem z uśmiechem, jednak ten uśmiech chyba nie był wesoły.



Zobacz profil autora

106 Re: Opuszczone ranczo on Czw 29 Sty 2015, 11:19

Baby Jane nie było do śmiechu, gdy słuchała głupich żartów Consueli. Głupia szmata.
Przeniosła niedowierzający wzrok na Billy'ego, gdy zaoferował, że przyniesie pieniądze... za nią? Och, czyż to nie był dowód prawdziwego uczucia? Posłała mu jeszcze smutne, zatroskane spojrzenie, niż Salinas pociągnął ją z powrotem w stronę budynku.

Posadzona na łóżku splotła ze sobą palce dłoni i nieszczęśliwie spoglądała na palec Billy'ego, wciąż leżący na podłodze. Zerknęła niepewnie na Maro, po czym wstała, znalazła jakąś chusteczkę i z pewnym wzdraganiem umieściła w niej paluszek. Znów zachciało jej się płakać. To było straszne, straszne! Co za potwór robi takie rzeczy?!
Cóż, odpowiedź siedziała nieopodal na krześle.

Zobacz profil autora

107 Re: Opuszczone ranczo on Czw 29 Sty 2015, 11:46

Nie wiedziałem o czym myśli, siedziałem w bezruchu, nawet zapaliłem papierosa. Leniwie wypuszczając dym z ust. Dopiero po kilku godzinach mruknąłem.
- No i po co ci to było? Myślę że ten twój cały Bllly cię nie kocha, bo jak by tak było to by zapłacił, przecież to twoja praca, a on jak zły kontrahent chciał cię wydupczyć, a płacenie podatków zostawić tobie... - nawet się lekko uśmiechnąłem. Taka była prawda, chciał se po bzykać a że żadna panna mu nie dała to najlepiej dziewczynie naobiecywać, a potem olać temat.
- Dlatego to on jest teraz jakby to powiedzieć niekompletny, nie ty, bo ja mam szacunek do ciebie - aż przełknąłem ślinę to mówiąc - dbam o twoje interesy by ci nikt krzywdy nie zrobił.



Zobacz profil autora

108 Re: Opuszczone ranczo on Czw 29 Sty 2015, 12:13

Jane miała ochotę zwinać się w kłębek i płakać nad ich parszywym losem. I za paluszkiem Curwooda. I w ogóle. Ale obecność Maro ją powstrzymywała, więc po prostu siedziała skulona na łóżku, zbyt zdenerwowana, by zasnąć.
Podniosła na niego zmęczone spojrzenie, gdy się odezwał. Nie rozumiala, do czego porównywał Billy'ego. Kontrahent? Co to znaczyło?
Co do szacunku i pilnowania jej interesów to by się kłóciła.
- Jasne - burknęła zgryźliwie.

Zobacz profil autora

109 Re: Opuszczone ranczo on Czw 29 Sty 2015, 12:16

Seth obserwował jak Salinas opuszcza otoczenie z Baby Jane w garści. Przynajmniej garść miał pełną, nie to co Billy.
Szlug powoli się dopalał, co oznajmował rozżarzony ustnik, piekący w usta (nie żeby nie było widać że fajki jest trzy czwarte mniej...). Seth cisnął go na bok i splótł ręce ze sobą, siedząc swobodnie na pickupie.
- To co, Motley Crue, zabieramy Czteropalczastego, czy chcesz to zrobić sama?




Ridin' through this world
All alone
God takes your soul
You're on your own
Zobacz profil autora

110 Re: Opuszczone ranczo on Czw 29 Sty 2015, 12:21

- No naprawdę - rzuciłem do Baby - no bo po co przyszłaś do nas, bo lubisz seks czy seks i dobą opiekę, a skoro lubisz seks, to czemu nie zarabiać na tym, a skoro zarabiasz na tym to znaczy że masz pieniądze, a skoro masz pieniądze to kręcą się koło ciebie różni ludzie, często typy które widzą że są silniejsi od ciebie, to nie jest miłość Baby, a chęć posiadania i pieniędzy i darmowej dupy - ah co za przemyślenia.
- Możesz iść spać, nic ci nie zrobię...



Zobacz profil autora

111 Re: Opuszczone ranczo on Czw 29 Sty 2015, 12:30

Aż zazgrzytała zębami.
- Przyszłam do was, bo nie chcialam mieć do czynienia z typem waszego pokroju. Szkoda, że potem okazało się, że jesteście jeszcze gorsi - wycedziła.
Wywróciła oczami na te jego wywody.
- Wow, super, dzięki - dodała sarkastycznie, po czym skitrała się pod kołdrą. Miała nadzieję, że faktycznie dożyje rana. I jej kowboj też.

Zobacz profil autora

112 Re: Opuszczone ranczo on Czw 29 Sty 2015, 12:31

Podniósł się w końcu na równe nogi, zaciskając zdrową dłoń na tej uszkodzonej. Popatrzył na Baby, która została odprowadzona przez Maro. Czuł się w jakiejś cholernej tragedii, gdzie jedno z dwojga kochanków ginie nagle i okrutnie.
- Sam sobie dojdę..
No tak, teraz to sam. Billy pochylił się nieco z bólu i ruszył do miasta, mając nadzieję, że się nie wykrwawi.
To będzie długa noc.

zt



Zobacz profil autora

113 Re: Opuszczone ranczo on Czw 29 Sty 2015, 12:41

- Och, Billy. Obawiam się, że teraz nie masz innego wyjścia, niż dochodzić samemu. - zarechotała dość rubasznie, co śmiesznie się prezentowało z jej drobną posturą niewyrośniętej nastolatki.
- Idziemy. - odezwała się w stronę Setha z łobuzerskim uśmieszkiem, po czym pewno zawinęli się i poszli za Kurwódem.
zt



Ostatnio zmieniony przez Consuela Ramirez dnia Czw 29 Sty 2015, 16:06, w całości zmieniany 1 raz



Zobacz profil autora

114 Re: Opuszczone ranczo on Czw 29 Sty 2015, 12:57

Przewróciłem tylko oczami na jej słowa, wyjąłem komórkę i zacząłem grać w snake'a. Lubiłem ją to była gra o wężu.
- Trzeba było się rozliczyć a nie narzekać - mruknąłem - wiedziałaś jaki jest układ , z resztą co ja ci będę tłumaczył, ja grzecznie prosiłem.
Mówiłem do niej chociaż wcale nie patrzyłem na nią a wlepiałem się w ekran komórki, gra mnie wciągnęła. Jak M&Ms wciąga nosem.



Zobacz profil autora

115 Re: Opuszczone ranczo on Pon 09 Lut 2015, 19:24

/23.05.13 <--Viva Maria

Eva zawiozła je obie oraz pakunki do Betty na ranczo.
- No dobra, gdzie tu są nasze koleżanki - powiedziała trzaskając drzwiami od pick-upa. Wzięła część paczek i poszły szukać dziewczyn. Ręce bolały ją od fioletowych siniaków.
- Jednego nie rozumiem... Jaki cep przychodzi na koncert Tailora w glanach? Toć to nie jest muzyka dla brudasów. Ale serio, ciesz się żeś nie trafiła pod to bydło. Nadal mnie nakurwiają łapy...

Zobacz profil autora

116 Re: Opuszczone ranczo on Pon 09 Lut 2015, 19:38

- w glanach? Ba prawdę? - zdziwiła się. wzięła swoją część pakunkow.
- Współczuję - zrownała się z Eva.
- ale nic ci nie zrobili? Oprócz tych sincow..




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

117 Re: Opuszczone ranczo on Pon 09 Lut 2015, 19:53

Przy jednym z kamperów siedział jakiś święty i rozmawiał z wysoką, rudą (farbowaną) dziwką. Gdy ta zauważyła Evę i Liliye, podeszła do nich.
- Te, wy od Betty? - zapytała, popalając papierosa.

Zobacz profil autora

118 Re: Opuszczone ranczo on Pon 09 Lut 2015, 19:57

- Ano. Popierdoleńcy jacyś. Nie no spoko, jestem niezniszczalna co nie? - poprawiła uchwyt na pakunku.
- Ta. Co jest. - przywitała się jakże kulkuralnie z dziwką i podniosła nieco te graty na rękach.
- Gdzie ci to rzucić, piękna? - rzuciła tanim i nie do końca szczerym komplementem.

Zobacz profil autora

119 Re: Opuszczone ranczo on Pon 09 Lut 2015, 20:10

- No nie wiem, nie wiem - mruknęła. - Ale serio nic ci nie jest? Bo jak coś to powinnaś podjechać do przychodni. Albo pokazać się swojej siostrze. Możesz mieć żebra popękane czy co - spojrzała na świętego i dziwkę. Nie zdążyła odpowiedzieć.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

120 Re: Opuszczone ranczo on Pon 09 Lut 2015, 20:18

Dziewczyna spojrzała na pudła i wskazała na drzwi prowadzące do głównego budynku rancza. 
- Na drugie piętro, tka siedzi Cherry. W pokoju na końcu korytarza.

Zobacz profil autora

121 Re: Opuszczone ranczo on Pon 09 Lut 2015, 20:38

- A co się tak przejmujesz? Nie bój nie bój jestem sprawna jak zawsze! - i puściła do niej oko.
No to poszły na to drugie piętro obładowane paczkami i zapukały do odpowiedniego pokoju.
-Dooostawaaaa! - krzyknęła i odwróciła się do Lilu - Ej a tak w ogóle to po chuj te dziwki się na rudo farbują co? Są tacy popaprańcy co chcą pieprzyć rude? Ja bym się z leksza brzydziła.

Zobacz profil autora

122 Re: Opuszczone ranczo on Pon 09 Lut 2015, 20:52

- Bo ja się ogólnie martwię o cały świat - parsknęła. Spojrzała na dziwkę i chciała burknąć coś, że mogłaby im pomóc, ale sobie darowała. Podreptała dalej za Evą i przepuścila ją po schodach.
- No są. Są niby.. - potaknęła. Autumn by się wściekła! - Ale czy ja wiem czy tamtej to pasowało? To jakbym ja się zrobila na blond..




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

123 Re: Opuszczone ranczo on Pon 09 Lut 2015, 21:09

Gdy Eva i Lilu weszły do pokoju Cherry, nie zauważyły wspomnianej dziwki... za to w pomieszczeniu buszował jakiś nastolatek, który obrabiał szafki!

Zobacz profil autora

124 Re: Opuszczone ranczo on Pon 09 Lut 2015, 21:38

- O nie, a już myślałam, że jestem specjalna. O mój boże nie. Nawet nie próbuj. Wyglądałabyś jak popierdolona! - Indianka z blond włosami? W dupach się poprzewracało.
Weszły do środka a am jakiś szczyl! Co to kurwa za rzeczy? Tak święci pilnują swoich przychodów?? Skandal.
- E! Ty! Co jest, kurwa?! - wrzasnęła i bez ogródek rzuciła torby na ziemie i sięgnęła po chłopaczka.

Zobacz profil autora

125 Re: Opuszczone ranczo on Pon 09 Lut 2015, 21:54

- Jeszcze bardziej popierdolona? Muszę teog spróbować - i w tym momencie weszły do pokoju. No nie. Cudnie. Może powinna tego bejsbola zacząć nosić ze sobą?
Odstawila szybko kartony na ziemię i zatrzasnęła drzwi, gdyby chciało mu się uciekać.




KP Liluye



Funny you're the broken one
but I'm the only one who needed saving
Cause when you never see the lights
it's hard to know which one of us is caving
Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 5 z 8]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach