Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Przyczepa Sue Bakera

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11, 12, 13  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 4 z 13]

1 Przyczepa Sue Bakera on Sob 16 Sie 2014, 12:22

First topic message reminder :

Stojąca na betonowych bloczkach przyczepa może nie wydawać się idealnym miejscem do życia, jednak dobrze urządzona okazuje się całkiem wygodna. Ma wymiary 9x3 metry i jest wyposażona w kuchnię z aneksem jadalnym i salonikiem, łazienkę oraz sypialnię. Przyczepa ma ogrzewanie gazowe oraz gazowy podgrzewacz wody i jest podłączona do szamba.

Wnętrze jest dość zagracone. W sypialni mieści się podwójne łóżko i szafa. Blaty w kuchni zdobią zwykle butelki po piwie i paczki po jedzeniu na wynos. Ważnym miejscem jest telewizorek, w który Sue gapi się zwykle wieczorami, popijając piwko i zagryzają nachosami.

Przed przyczepą w ciepłe dni Baker wystawia stół i przesiaduje tam z członkami gangu, jak jest okazja. Oczywiście w pobliżu zaparkowany jest jego odpicowany cruiser, na którego chucha i dmucha.

Zobacz profil autora

76 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 11:36

Baker nic nie odpowiadał, bo dalej coś robił w drugim pomieszczeniu. Ale niedługo potem wrócił, z talerzem. Przystanął przy drzwiach jak wcześniej i mierzył Consuelę.
- Nie mów do mnie: Sue, niunia. Jeszcze nie doszło do ciebie, że lepiej uważać na słowa? - rzucił, trochę zmęczonym tonem.
Paczuszka, którą znalazł przed chwilą pod drzwiami, wcale nie poprawiła mu humoru.
- Widzisz Consuelo... Jak to mówią, przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej - uśmiechnął się pod wąsem, po czym podszedł bliżej i podał dziewczynie talerz. Pełen tłustej jajecznicy z wielką ilością wysmażonego na papier bekonu. - Więc dziś zostaniesz moją walentynką - zarechotał chrapliwie.
Na wzmianke o Tyrsenie znów się nachmurzył. Nie odpowiedział nic na jej prośbę.



Zobacz profil autora

77 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 11:52

- No dobra, panie Sue... - uznała, że lepiej się go słuchać, jeśli nie chce znowu zawisnąć. W końcu Baker był bezwzględnym, okrutnym, bezpardonowym, bezlitosnym, zimnokrwistym bandziorem, który był w stanie dopuścić się... podania jej śniadania do łóżka?
Coś jej tu nie grało. Spojrzała w swój talerz, jakby z niego miał zaraz wyskoczyć Tyrsen i poderżnąć jej gardło. Potem z taką samą miną spojrzała na Bakera, jakby zza jego pleców miał zaraz wyskoczyć Tyrsen i poderżnąć jej gardło.
Pokiwała jedynie głową na jego słowa, po czym zaczęła grzebać widelcem w swoim talerzu. Zatrzymała sztuciec w połowie drogi do ust i ponownie spojrzała na Bakera.
- Wale... co? - zapytała skonsternowana i lekko przerażona.
- O kurwa, Su... panie Sue. Ty chyba nie myślisz... - jej oczy rozwarły się w jeszcze większym przerażeniu - Ty chyba nie myślisz, że jestem w stanie zmieścić aż taką porcję!



Zobacz profil autora

78 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 12:01

Westchnął ciężko i chrapliwie, przykładając na chwilę palce do powiek. Nie wyspał się zbytnio. A dziewczyna go załamywała.
Podniósł na nią spojrzenie. Patrzyła na niego, jakby zaraz miał ją poćwiartować i rzucić na patelnię, podobnie jak wcześniej bekon.
- Żryj, jak ci daję! - warknął i przecisnął się do szafy. Nie było łatwo zmieścić wszystko na tej przestrzeni, ale Baker jakoś sobie radził już od wielu lat. Wygrzebał parę swoich ubrań i odwrócił się do Consueli.
- No nie patrz tak na mnie. Nie zamierzam przerabiać cię na obiad. - Milczał chwilę i dodał: - Jeszcze.
Rzucił jej ostrzegawcze spojrzenie i poczłapał do łazienki.



Zobacz profil autora

79 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 12:23

Podskoczyła w miejscu, kiedy na nią warknął, po czym westchnęła ciężko. Spojrzała ponownie na talerz i rozpoczęła konsumpcję, popijając śniadanie ciepłą herbatą. Być może był to jej pierwszy ciepły posiłek od dwóch miesięcy. W każdym razie mimo iż jej żołądek był skurczony do rozmiarów główki od szpilki, to wcisnęła w siebie wszystko co jej podał, po czym odstawiła pusty talerz z kubkiem na szafeczce.
Spojrzała na drzwi łazienki, w której siedział Baker, po czym wygramoliła się z łóżka z wielkim trudem. Ból i chłód przeszywał ją od stóp do głów. Owinęła się kocem, po czym rozejrzała się w poszukiwaniu swoich ubrań. Kiedy uświadomiła sobie, że jej poszukiwania są bezowocne, chwyciła za jeszcze jeden koc, założyła na stopy swoje znoszone trampki, które walały się gdzieś po podłodze i podeszła do drzwi chwiejnym krokiem. Pewnie strasznie kręciło jej się w głowie. Mimo wszystko ucieczka wydawała jej się dobrym pomysłem, gdyż towarzystwo Bakera po wczorajszej nocy doprowadzało ją do palpitacji. Nie wiedziała gdzie pójdzie i co ze sobą zrobi. Mimo wszystko szarpnęła za klamkę. I nic.
- No ja pierdolę!



Zobacz profil autora

80 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 12:32

- Wybierasz się gdzieś? - zapytał Baker, wyłoniwszy się z łazienki. Poprawił pasek przy spodniach i cofnął się do ciasnego pomieszczenia, by stanąć przed zaparowanym lustrem i zaczesać swoje piękne, bujne włosy. Potem zerknął na Consuelę i uznał, że jej żaden grzebień już nie pomoże. Jedynym ratunkiem dla jej kołtunów byłaby maszynka.
- Zastanówmy się. Masz na sobie buty, gacie i koc. Gdzie zamierzasz popierniczać w tym gustownym wdzianku? - spytał ponownie, podchodząc do blatu i sięgając po kawę. Był, w przeciwieństwie do niej, zupełnie spokojny.
- No bo chyba nie do siostruni? - uśmiechnął się trochę złośliwie znad kubka.



Zobacz profil autora

81 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 12:52

Zamarła, kiedy Baker wyszedł z łazienki. Oparła się o drzwi, spoglądając na niego.
- Nieee... ja po prostu sprawdzałam... eeee... - podrapała się po policzku, rozglądając się nerwowo. W zasięgu jej wzroku znalazło się stojące nieopodal radio. Consuela szybko wcisnęła guziczek, a pomieszczenie wypełnił jakaś wesoła pioseneczka zespołu Debbie Tells.
- No widzisz, od razu przyjemniej - wzruszyła ramionami z wymuszonym uśmiechem, który zlazł jej z twarzy od razu, kiedy Baker wspomniał o Gabrielle. Skierowała się w stronę łóżka i usiadła na nim, opatulając się na powrót w kołdry. Siedziała i wycierała w róg jednego z koców swą zastygłą krew z twarzy, nie racząc Bakera żadnym spojrzeniem.
- Może teraz ty, podzielisz się ze mną swoim planem, co? - zapytała dość chłodno, jak na żywą mrożonkę przystało - Co masz zamiar ze mną zrobić?



Zobacz profil autora

82 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 13:10

Śledził jej poczynania, popijając kawkę. Po włączeniu radia ich uroczy poranek został uprzyjemniony jakimiś walentynkowymi hitami, które puszczał stary Curwood w OWWWR. Cudownie. Baker zerknął na szafkę, w której schował pudełko z obrączkami i się znowu nachmurzył.
Po chwili ruszył za Consuelą i spojrzał na ten barłóg, w którym się zakopała.
- No cóż...
Z radia poniosło się "baby don't hurt me, don't hurt me no more..."
- Chyba nie pozostanie mi nic innego, jak sprzedać cię siostrze, nie? Chociaż... Może powinienem raczej Buendii? Zastanówmy się, co by zrobili z pyskatą dłużniczką... - wydał z siebie przeciągłe "hmm".



Zobacz profil autora

83 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 13:33

Drgnęły jej wargi, kiedy próbował ją nastraszyć swoimi kolejnymi słowami. Być może nawet mu się po części udało. W sumie wata była dwa i pół kafla, więc zapewne dlatego nie chciał jej zabijać. Oddawanie jej policji było jednak w jego przypadku dość ryzykowne. Oddawanie jej Buendiom - no cóż...
- Rób co chcesz, jebie mnie to. - mruknęła. Zaczęła żałować, że w ogóle wpadła na pomysł szukania azylu u Świętych. W końcu, wraz z zasuszoną krwią zaczęła ścierać z twarzy łzy. O nie, nie pokaże mu swojej słabości. Położyła się wiec na łóżku i odwróciła do niego plecami. Żeby nie załamać się natłokiem nieprzyjaznych myśli, które napływały do jej głowy, Consuela zaczęła nucić kolejnego hita zapuszczonego przez Curwooda.
Never gonna give you up, tralalala...



Zobacz profil autora

84 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 13:53

Dobrze sobie zdawał sprawę, że wydanie jej policji byłoby ryzykowne. Przynajmniej w tym momencie. Co do Buendiów, po jej chaotycznym zachowaniu stwierdził, że raczej z nimi nie trzyma, a nawet jeśli - była warta mniej, niż pył na pustyni.
- Trzeba było myśleć, zanim zaczęłaś się bawić w Grand Theft Auto - warknął, widząc jej łzy.
Podszedł znowu do szafy i tym razem wyciągnął jakiś cienki ręcznik. Rzucił go na łóżko.
- Jak skończysz się mazgaić, to możesz iść się umyć.
Po tych słowach wyszedł. Gdyby Consuela wyjrzała później do drugiego pokoju, zobaczyłaby Bakera nad talerzem jajecznicy z bekonem, stukającego coś na telefonie.



Zobacz profil autora

85 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 14:15

Kiedy rzucił w nią ręcznikiem, Consuela znów podniosła się do pozycji siedzącej.
- Gdybym bawiła się w GTA, to bym ci dodatkowo wszystkie kurwy rozjechała. - mruknęła pod nosem, nie zdając sobie sprawy, że co poniektórzy zdążyli już wprowadzić częściowo ten pomysł w życie.
W każdym razie zwlokła się z łózka, chwyciła za ręcznik i weszła do łazienki. Kiedy spojrzała w lustro o mało nie zemdlała. Wyglądała jakby od trzech miesięcy obchodziła dożynki. Trupio blada, usta sine, burza splątanych włosów, naderwany płatek nosa, podbite oko i mnóstwo siniaków. No cóż, Miss Arizona to dziś raczej nie zostanie, ale jakoś szybko pogodziła się z tym faktem. W każdym razie umyła się, owinęła ręcznikiem i wyszła z łazienki pachnąc facetem i szarym mydłem. W pomieszczeniu zrobiło się być może ociupinkę jaśniej. W każdym razie podeszła do szafy Bakera i wyciągnęła z niej pierwszą lepszą koszulkę, na jaką się natknęła. Nie będzie w końcu siedzieć przy nim niemal z gołą dupą.
Zaraz potem zajrzała do pomieszczenia, w którym siedział mężczyzna.
- W czasie gdy się myłam, to pomyślałam sobie...  - zaczęła niepewnie, nawijając kosmyk mokrych włosów na palec - ...że może jednak potrzebowałbyś jakiejś pomocy w tym swoim... no w tych swoich zastępach buł.. Aniołków? No bo wiesz... teoretycznie to ja.. - wskazała na siebie i odchrząknęła, spoglądając niepewnie na Sue. Może nawet w tym momencie Curwood zapuścił melodię z Desperadosa, która idealnie wpasowywała się w klimat.

Zobacz profil autora

86 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 14:24

- Gdybym ja się bawił w GTA, to właśnie jadłbym z tobą jajecznicę - warknął.
Podczas, gdy Consuela okupowała jego łazienkę, on zdążył zjeść i przyjąć gościa. A mianowicie jedną z rzeczonych dziwek. No przecież trzeba było w coś dziewczynę ubrać. Gdyby nie to, że Betty była suką, to pewnie ją by poprosił o pomoc w tym względzie. Ale nie zamierzał się do niej odzywać, co dość jasno wyraził swoją walentynkową przesyłką.
- Pomyślałaś, poważnie? Nie sądziłem, że tego doczekam - wtrącił się jej w pół zdania, gdy tylko zjawiła się w pokoju i odezwała. Utopiona w jego koszulkę wyglądała jeszcze bardziej żałośnie.
- Ty co? - spytał surowo.



Zobacz profil autora

87 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 14:39

Zacisnęła usta, kiedy z niej zakpił. No cóż, mimo wszystko zawsze lepsze to, niż napuszczanie na nią tego kudłatego zjeba.
Kiedy zorientowała się, że w pomieszczeniu znajduje się jeszcze jedna osoba, Consuela zaczęła dreptać w miejscu, spoglądając to na Bakera, to na dziwkę.
- Yyyy... może zrobić ci kawy? - zapytała zmieszana, nie będąc pewna, czy wracanie do swoich wcześniejszych słów byłoby dobrym pomysłem - Przepraszam, Sue. - wykrztusiła w końcu z siebie z trudem. Była świadoma jednak, że to on popełnił więcej rzeczy, za które mógłby ją przepraszać. No nic, za głupotę się płaci, a ona wolałaby nie dolewać już oliwy do ognia.



Zobacz profil autora

88 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 14:54

- Ty co, Ramirez? - powtórzył.
I zdziwił się niemało, gdy z ust Consueli padły przeprosiny. Chyba powinien częściej robić ludziom krioterapię. Tyrsenowi też by się przydała.
Crystal po pytaniu o kawę wybuchła śmiechem. Zamilkła jednak dość szybko.
- Dzięki, Crystal, możesz iść, szykować się czy coś. Dziś wielki dzień, co nie? - Baker podniósł się i uśmiechnął do prostytutki wręcz ojcowsko. Ta pospiesznie podała mu torbę, rzuciła jeszcze ciekawskie spojrzenie Consueli i wyszła.
- Masz, nie będziesz tak przecież chodzić, nie? - obciął Ramirez od stóp do głów. Ubrania od dziwki mogły nie wróżyć nic dobrego, ale wbrew wątpliwościom, były całkiem normalne. Jakieś przetarte dżinsy, obcisła czarna koszulka, nawet majtki! No, może nie licząc krótkiej, futrzasnej kurteczki w żarówiasto różowym kolorze.



Zobacz profil autora

89 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 15:09

Znów zacisnęła usta. Wyglądała przez moment jak grumpy cat.
- Prze... Może kawy? - mruknęła bez zbytniego entuzjazmu. Nie będzie się przecież przed nim kajać! A na pewno nie w obecności osób trzecich. Zmroziła dziwę wzrokiem, kiedy ta się roześmiała, po czym spojrzała na torbę. Zaczęła wyjmować z niej ciuchy. Nie miała zamiaru narzekać, w końcu ubranie było jej najmniejszym zmartwieniem. Kiedy jednak jej oczom ukazało się różowe futerko, coś w Consueli pękło. Podniosła wzrok na Sue. Wzrok pełen wyrzutów. Zupełnie jak by ten element garderoby miał być wisienką na torcie cierpienia, jakie zapewnił jej wczoraj.
- Serio, Sue?



Zobacz profil autora

90 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 15:30

Baker spojrzał na ciuch i wzruszył ramionami.
- Możesz marznąć - skwitował. - I przestań nazywać mnie Sue, ConSUElo - warknął. - Nie jestem twoim koleżką.
Pokręcił głową. Zero szacunku ci gówniarze nie mają w dzisiejszych czasach.
- Wyjaśnijmy coś sobie - powiedział w końcu, stając na dziewczyną. - W każdej chwili możesz wrócić do chłodni. Sam na sam z Tyrsenem.
Zamilkł, dając jej chwilę na wyobrażenie sobie swego losu, gdyby tak się stało.
- Więc dziś, jak mówiłem, jesteś moją walentynką. Wychodzisz ze mną dziś wieczorem, może zrobisz pożytek z tej niewyparzonej gęby.
Chwilę jeszcze stał nad nią, wielki jak góra, po czym odszedł i zaczął się rozglądać. Radio dalej wyło. W końcu znalazł portfel i klucze, które wrzucił do kieszeni spodni.



Zobacz profil autora

91 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 15:44

Wywróciła oczami i zaczęła wskakiwać w ubrania, chowając się za jakimś filarem, chociaż najpewniej był to jednak koc. Ubrania były trochę za duże w cyckach i pupie, jednak zawsze lepsze to, niż marznięcie prawie nago, którego doświadczyła wczoraj.
Wzdrygnęła się, kiedy usłyszała znów imię kolesia, który wczoraj najchętniej zatłukłby ją jak psa.
Po chwili była już ubrana. Niemal świeciła w ciemnościach dzięki tej kurteczce.
- Czy jestem wystarczająco śliczna? - zapytała bez entuzjazmu, zdając sobie doskonale sprawę, że wygląda jak pajac. Nie wiedziała czego się spodziewać po jego kolejnych słowach. Bycie jego walentynką mogło oznaczać w jego przypadku wszystko.
- Najpierw lepiej skradnij moje serce, Su... panie Sue - mruknęła, jednak kiedy uświadomiła sobie, że być może zrobi to i to w dosłowny sposób, postanowiła następnym razem ugryźć się w język.



Zobacz profil autora

92 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 16:55

Mogła wejść do łazienki lub sąsiedniego pokoju, no ale najwyraźniej lubiła wyzwania. Zresztą bez przesady, już się na nią Baker napatrzył. Szczególnie na te jej blizny. I jeszcze na ramiona. Był ciekaw, czy od ćpania ręce jej już zgniły, czy jeszcze nie.
Chyba nie, bo nic takiego nie zauważył, a sama Consuela nie wykazywała oznak narkotykowego głodu. Najwyraźniej więc była dla niej nadzieja.
- Dla kogoś na pewno - odparł, wzruszając znowu ramionami. Jej strój nie robił na nim żadnego wrażenia - dość się napatrzył przecież na dziwki w dziwnych wdziankach. I na Skittlesa, który był królem kiczu.
- Na twoim miejscu nie życzyłbym sobie, bym miał ci coś kraść - odparł. Na cnotę zapewne było już za późno, sądząc po jej zachowaniu, godność Consueli też już miał w kieszeni.
- Dobra, dziewczynko. Muszę wyjść. Będziesz grzeczna, czy mam ci zawołać nianię?



Zobacz profil autora

93 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 17:07

Skrzywiła się po jego słowach, a gdy wspomniał coś o niani, zachciało jej się rzygać. Zapewne domyślała się kto mógłby być tą nianią. Wolała więc nie ryzykować.
- Będę grzeczna. - mruknęła więc, krzyżując ręce na piersi. Usiadła na rogu łóżka i czekała aż mężczyzna wyjdzie. Miała mieszane uczucia co do zostawania tutaj. Zawsze to jednak był dach nad głową. Po dwóch miesiącach bezdomności potrafiła go docenić. Poza tym miała zostać sama w mieszkaniu szefa gangu motocyklowego. Może znajdzie tu coś ciekawego? A może nie powinna sobie już u niego grabić?b Chyba ta druga opcja powinna wydawać się bardziej kusząca.

Zobacz profil autora

94 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 17:53

- Mam nadzieję - rzekł. Baker naprawdę miał nadzieję, że dziewczyna nie będzie próbowała go wychujać drugi raz z rzędu. Zresztą, czy miałaby na to siły po nocy pełnej wrażeń?
Wskazał na lodówkę.
- Możesz coś wszamać, jak będziesz głodna. - Albo wypić piwo, którego w jego lodówce nie brakowało. Chociaż miał przecież ograniczyć. Byleby się Consuela nie schlała w cztery dupy, bo nici z wyjścia. Potem pokazał telewizorek. - Pilot jest tam, jakbyś się nudziła.
- Będę niedługo - rzekł, obwiązał się szalikiem, zapiął kurtkę pod szyję i wyszedł. Zamknął drzwi na klucz, siadł do auta i odjechał.

zt



Zobacz profil autora

95 Re: Przyczepa Sue Bakera on Pią 19 Wrz 2014, 17:59

Jeśli z tyłu głowy czaiły się u niej jakiekolwiek myśli, o próbie wychujania Sue po raz kolejny - mężczyzna rozwiał jej wszystkie wątpliwości. Ma tu tylko siedzieć, szamać, pic piwo i oglądać telewizję? Myślę, że Consuela chętnie podejmie się tego wyzwania.
- Brzmi jak uczciwy deal. - oznajmiła. kiedy mężczyzna odjechał, Consuela chętnie zaczęła korzystać z dostępnych jej tu rozrywek.

Zobacz profil autora

96 Re: Przyczepa Sue Bakera on Sob 20 Wrz 2014, 20:32

/późny wieczór/

Baker wrócił. Jego przybycie zostało obwieszczone wyciem motorowego silnika, które Consuela powinna kojarzyć, skoro jeździła jego cacuszkiem przez bity tydzień. Bity, to dobre określenie. Baker spędził dzień częściowo w warsztacie, oceniając zniszczenia.
Dwa i pół tysiąca za Consuelę powinny wyrównać straty, ehehe.
Mężczyzna wpadł do srodka i rozejrzał się uważnie. Po pierwsze, by zlokalizować Ramirez, po drugie, ocenić, czy grzebała w jego rzeczach, czy siedziała grzecznie na swoich chudym tyłku.
- Zaraz wychodzimy - obwieścił jej, szykując kawę.



Zobacz profil autora

97 Re: Przyczepa Sue Bakera on Sob 20 Wrz 2014, 20:41

Kiedy Baker wszedł do swojej przyczepy, Consuela była rozwalona na kanapie i owinięta kocem. Piła już drugie piwo, jadła jakieś chrupki i oglądała Familiadę z Panem Bulwą.
Kiedy Sue pojawił się w drzwiach, dziewczyna podniosła się do pozycji siedzącej, odstawiając w połowie pustą butelkę na półkę znajdującą się nieopodal.
- Gdzie idziemy? - zapytała z lekkim niepokojem, który malował się na jej twarzy. Oczywiście była pewna, że udało się jej go zamaskować wzruszeniem ramion.



Zobacz profil autora

98 Re: Przyczepa Sue Bakera on Sob 20 Wrz 2014, 20:52

Consuela robiła dokładnie to, co Sue w wolne od wieszania ludzi na hakach w chłodni wieczory. Widząc to, uznał więc, że nie myszkowała raczej po przyczepie. Zresztą gdyby tak było, pewnie by zauważył. Panował nad swoim chaosem, ostatecznie.
- Świętować walentynki - odparł, a na jego twarzy wymalował się niebezpiecznie wesoły uśmieszek. Chociaż pewnie ginął pod jego wąsami. Baker wlał kawę do kubka i ruszył do sypialni, a potem z jakimś łaszkiem przeszedł do łazienki.
Wyszedł, niczym młody bóg, odziany w całkiem gustowną czarną koszulę i rozsiewający woń wody kolońskiej. Suck it, Betty Jou!
I teraz mógł spokojnie wypić kawę.



Zobacz profil autora

99 Re: Przyczepa Sue Bakera on Sob 20 Wrz 2014, 21:03

Trzeci raz słyszała o walentynkach, jednak co to miało znaczyć? Z jednej strony Sue, po dzisiejszym dniu wydawał się jej być nawet w porządku. Nakarmił ją i odział jak przykładny chrześcijanin. Z drugiej, kiedy przypominała sobie zeszłą noc, to zaczynało ją skręcać z przerażenia.
W każdym razie postanowiła nie dopytywać o ich walentynkową imprezę. A nawet jeśli chciała, to odebrało jej mowę, kiedy mężczyzna wyszedł z łazienki.
- O kurwa... - mruknęła, unosząc brwi do góry - Żeś się odwalił jak cygan na odpust. - na jej ustach pojawił się nikły uśmieszek, który zamaskowała gwintem butelki, z którego pociągnęła kolejnego łyka.



Zobacz profil autora

100 Re: Przyczepa Sue Bakera on Sob 20 Wrz 2014, 21:20

- No kurwa - skwitował i wygładził sobie koszulę na okrągłym brzuchu. Zgodnie z powszechną wiedzą, jadł i pił, dopóki mu się skóra nie napięła, ehehe. No i jak widać, dobrze robił, skoro lekarka przyznała, że miał dobrą wagę!
Wydudlił kawę, narzucił standardowo skórzaną kurtkę z logiem gangu i wskazał na drzwi.
- No to wypad, z tobą już nic lepszego niestety nie zrobimy - stwierdził. - Kurtki nie zapomnij - zaśmiał się chrapliwie i gdy Consuela się zebrała, zamknął przyczepę. Siadł ciężko na motocykl.
- Jedziemy do Viva Maria. Morda w kubeł i żadnych wyskoków.
Bakerowi było bardzo nie na rękę, że plakaty z Consuelą zdobiły pół Old Whiskey. No, ale ostatecznie w barze połowa klienteli to członkowie gangu i ich mniej lub bardziej stałe partnerki, więc o ich milczenie nie musiał się zanadto obawiać. Problem stanowiła cała reszta, która mogła się tam napatoczyć.

---> Viva Maria



Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 4 z 13]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach