Play by forum role play game - modern western in hot Arizona.


You are not connected. Please login or register

Pralnia LaundryMan

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 7]

1 Pralnia LaundryMan on Sro 05 Lis 2014, 19:26

First topic message reminder :

Przy Main Street w jednym z lokali mieści się publiczna pralnia. Jest to dość duże pomieszczenie, oświetlone jarzeniówkami, z podłogą wyłożoną linoleum w szachownicę. Przy obu dłuższych ścianach stoją maszyny: dolne to pralki, na nich zaś stoją suszarki. Pośrodku stoi długi stół i parę krzeseł. W pralni znajduje się też kilka koszy na pranie.
Aby zrobić pranie, należy zaopatrzyć się w ćwierćdolarówki. Zarówno pranie, jak i suszenie, kosztuje 1 dolara. Zatem wrzuć monety do podajnika i nie zapomnij wyjąć potem łachów, bo jeszcze ktoś ci je ukradnie!

Pranie - 1$ (około 1h)
Suszenie - 1$ (około 2h)

Zobacz profil autora

26 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 14 Gru 2014, 20:45

Obejrzał się za dziewczyną,która siedziała i majtała nogami. W sumie wyglądała jakby miała teraz szesnaście lat. Tak dokładnie to nie wiedział ile miała ale koło 25 pewnikiem. Tak mu mówił jego policyjny wzrok.
- W sumie to spokojnie. No ale od tego są urlopy.
Szybko zgarnął swoje gatki i dorzucił do reszt prania, które ulokował w pralce. Nasypał proszku. Podrapał się po głowie myśląc nad temperaturą i w końcu coś tam ustawił na pokrętle.
- Z powołania, urodzenia i w ogóle. Zaraz sobie gwiazdkę każę na piersi wytatuować.- ponaśmiewał się sam z siebie i usiadł obok Christi.
- Wiesz wyglądasz jakoś inaczej?



Zobacz profil autora

27 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 14 Gru 2014, 20:49

Policyjny wzrok? A męskim wzrokiem po krągłościach mógł dokładniej sprecyzować, ileż to Christie już sobie liczy minionych lat? Bo to byłoby naprawdę ciekawe!
- No niby tak, ale są tacy, co chcą urlop, by trochę zaszaleć - stwierdziła z lekkim uśmiechem, opierając ręce za swoimi plecami, by posiedzieć jak najwygodniej. Niby na tę godzinę mogła wyjść, ale miała nadzieję, że zaraz jedna z pralek się zwolni.
- Od razu odzwierciedlij odznakę - zachichotała, przesuwając się nieco na tym stole i zaraz zmrużyła oczy.
- Czyżby? Co takiego się zmieniło?
Może jego spostrzegawczość okaże się teraz łaskawa i zauważy zmianę?



Zobacz profil autora

28 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 14 Gru 2014, 21:17

- No właśnie o odznakę mi chodziło. Wybacz wyraziłem się nieprecyzyjnie. Trochę bym miał problemów gdybym chciał zmienić pracę, chociaż pewnie striptizer z takim tatuażem dostawałby niezłe napiwki.- gadał co mu ślina na język przyniesie zadowolony z tego, że nie musiał kontrolować każdego swojego słowa i zastanawiać się czy przyjął dobrą strategię. Miał fuksa i podczas prania miał okazję miło spędzić czas z piękną kobietą.
- Wiem.- rozpromienił się jak chłopczyk, który dostał swoje ulubione lody czekoladowe.- Zmieniłaś kolor włosów.- wskazał palcem na jej głowę.- Ładnie.- pochwalił.



Zobacz profil autora

29 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 14 Gru 2014, 21:20

- Mogłam tak pomyśleć, ale jakoś nie powiązałam - zaśmiała się. Równie dobrze mogła pomyśleć, że ze Swarka Żyd i taki tatuaż chciał sobie walnąć, aczkolwiek tego nie poruszyła, bo mogła mężczyznę urazić.
Przy Christine nie ma co się martwić. Sama nie mówiła jakoś odpowiednio i dokładnie, nie pilnowała się z tym, co mówi. No, chyba że chodziło o tajemnice, ale tak to nie było problemu.
Uniosła brwi czekając na jego odpowiedź. Kiedy takowej udzielił, od razu uśmiechnęła się szerzej i skinęła z uznaniem.
- A jednak jesteś spostrzegawczy - stwierdziła. - Nie tylko kolor, ale to tam nieważne - machnęła, poprawiając się na tym stole. - Dzięki.
Spojrzała kontrolnie po pralkach. Niestety, nadal wszystkie zajęte, a szkoda.
- Jak długi masz ten urlop?



Zobacz profil autora

30 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 14 Gru 2014, 21:41

Nie, z Eisenbergiem to on nie miał nic wspólnego. W sumie to narratorka nawet nie miała pojęcia czy Sam jest jakoś specjalnie wierzący chociaż biorąc pod uwagę imię jakie mu nadali rodzice to oni chyba byli. W każdym razie w kościele w Old Whiskey jeszcze Swarka nikt nie widział.
- No wiesz fryzury to wy kobiety co dwa dni zmieniacie. Tutaj jakieś loczki, tu proste, upięte, rozpuszczone z grzywką,  ze spinką.- wyliczał i zaginał kolejne palce odznaczając pozycje, które wymienił. - Nie ma faceta, który by za tym nadążył.
- Kilka dni. Krócej niż bym chciał.- stwierdził i zerknął czy mu fala piany nie wypływa z pralki przypadkiem. Raz już mu się tak zdarzyło.
Pewnie pogadali jeszcze chwilę aż pranie było gotowe. Sam pożegnał się i ruszył do domu.

zt



Zobacz profil autora

31 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 14:36

/14.05.13

No i nie musiał długo czekać aż Sophie ulżyła sobie na podłodze. Dzięki bogu dywan został oszczędzony, a jedynym poszkodowanymi były dywanik w łazience i jedna z jego koszul, które rzucił bezmyślnie na ziemię.
Z bólem serca zostawił rozstawał się z szczeniaczkiem wychodząc z domu, ale nie może jej ciągle zabierać ze sobą. Będzie to lekcja dla nich obojga, no i to tylko godzinka, może dwie.
Wszedł do pralni i podszedł do pierwszej wolnej pralki i zaczął ładować do niej swoje pranie.





Zobacz profil autora

32 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 14:53

---->

Wrócił do Old Whiskey zapewne późnym wieczorem, wczoraj. W krótko przystrzyżonych włosach, ubrany całkiem skromnie (!), bez tony złota, którym miał w zwyczaju obwieszać się jak cygan na festyn.
Na pierwszy rzut oka był nie do poznania. Czy przeżył również wewnętrzną metamorfozę? Być może.
W normalnych okolicznościach Skittlesa nie można byłoby spotkać w takich miejscach. Na pewno wysłużyłby się kimś innym, jeśli chodziło o porządki. Ostatnio jednak miał problem z kontynuowaniem swojego wcześniejszego stylu bycia. Nie mógł usiedzieć spokojnie, dlatego też co rusz szukał sobie zajęcia. Dzisiaj pewnie nawet sam sobie zrobił śniadanie. Pewnie posprzątał nawet swój pokój i recepcję. Zrobił zakupy, a potem zebrał wszystkie swoje rzeczy i ruszył do pralni.
- Cześć BumBum. - rzucił w kierunku Jonathana. Oszczędził sobie jednak złośliwego uśmieszku. Pewnie nawet na niego nie spojrzał.
Podszedł do jednej z pralek, w którą zaczął ładować brudne rzeczy, które wypakowywał wcześniej ze sportowej torby.



Zobacz profil autora

33 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 15:01

Wpakował wszystkie rzeczy i zamknął pralkę.
Uniósł jedną brew w stronę Skittlesa zajętego swoim praniem. Przyglądał się chwile jego potylicy, która po raz pierwszy chyba do wieków zobaczyła światło dzienne
- Moje kondolencje. - włączył program i siadł na ławce na przeciwko.





Zobacz profil autora

34 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 15:10

Usłyszał kondolencje w momencie, w którym wygrzebał z dna torby swoją koszulę, zabrudzoną krwią swojego nieruchawego już krewnego. No cóż, był to jakiś tam akt solidaryzowania się Jonathana z jego cierpieniem. Solidaryzowania się mimo oczywistych, dzielących ich barier. Keine Grenzen.
Niestety Skittles nie docenił tego gestu. Wpakował koszulę z powrotem do torby i czując ściskającą mu serce, wątrobę i inne organy wewnętrzne rozpacz, cisnął w Jonathana lodowatym spojrzeniem.
- Nie potrzebuję współczucia - zabrzmiało to co najmniej dramatycznie - ...od kantującego w szachy, gołodupnego pedała. - w tym zdaniu zawarła się kwintesencja ich znajomości. Poproszę o literacką nagrodę Nobla.



Zobacz profil autora

35 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 15:17

Podniósł na czarnuszka wzrok i spojrzał na niego ta twardo jak tylko było stać jego budzącą grozę personę
- Ja NIGDY nie kantuję. - musiał naprostować najbardziej obrażającą go część wypowiedzi. Wzruszył ramionami wracając do wypełniania sudoku w swoim telefonie.
- Tak się tylko mówi, nie bierz tego do siebie. - chwila ciszy - do dupy wyglądasz bez włosów.





Zobacz profil autora

36 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 15:30

- Do dupy to sobie możesz wkładać najrozmaitsze przedmioty podczas wspominania mojej bujnej czupryny. - mruknął z wiadomym sobie wdziękiem, opierając się łokciem o pralkę i próbując rozgryźć oprogramowanie. Nie szło mu to za dobrze, gdyż tak jak już wcześniej wspominałam - nie za bardzo miał do czynienia z czymś takim wcześniej. Miętolił co chwila przekleństwa w ustach, aż w końcu uderzył pięścią w sprzęt, a w okienku pojawiła się wiadomość o błędzie. Cudownie.
- Wiesz jak to działa?! - zapytał w końcu Jonathana. Był nadprogramowo wściekły i sfrustrowany. Skittles nigdy nie grzeszył cierpliwością, jednak tym razem droga do osiągnięcia kulminacji jego furii wydawała się być wyjątkowo krótka, nawet jak na niego.



Zobacz profil autora

37 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 15:39

- Chciałbyś.
Popatrzył na człowieka-czekoladę z miną mówiącą "serio? Żal.pl". Schował jednak telefon do kieszeni, westchnał dając znak swojego zawodu możliwościami Skittlesa i podszedł do maszyny z jego brudami szybko wstukując co tam sobie zaprogramował. Nacisnął start, a maszyna zaczęła zrzędzić dając znak, że polecenie do niej dotarło.
- Nieszczególnie skomplikowana technologia - uśmiechnął się złośliwie zadzierając głowę go góry - No ale ja mam dyplom, więc może się mylę.





Zobacz profil autora

38 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 16:12

Skittles zacisnął usta, po czym ponownie oparł się o pralkę.
- Dobranie ci się do gaci również nie było za szczególnie skomplikowane. - mruknął, brzmiąc jak obrażony smarkacz.
Czekając na pranie westchnął ciężko kilka razy. Wysłał kilka sms-ów, do swojego kolegi z kartelu, który czekał na niego przed pralnią. Upewniał się o jego obecności co kilka minut. Ciężko było nie nazwać tego histerią.
Rozczarowany, że pranie zajmuje mu tak długo, Skittles zaczął łazić w miejscu. Po kilkudziesięciu sekundach jednak mu się znudziło.
- Kroiłeś go, nie? - zapytał, jakby nigdy nic. Dosyć dziwny kierunek obierała ta rozmowa, jednak Jackie wydawał się tego w ogóle nie zauważać.



Zobacz profil autora

39 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 16:26

Wydął usta dając znać Skittlesowi jak marny był jego przytyk.
- Ale mimo wszystko się musiałeś kimś wysłużyć.
Wrócił zadowolony z siebie na ławkę i do swojego sudoku. Podniósł głowę dopiero gdy diler zadał pytanie, którego się raczej nie spodziewał. Przełknął i kiwnął sztywno głową.
- Tak. Niestety tak. - Nie lubił wracać myślami do sekcji ludzi, których znał. Pokroić, zaszyć, zapomnieć.
- Ty oczywiście wiesz kto to zrobił - stwierdził raczej niż zapytał, bo też nie spodziewał się usłyszeć od Skittlesa jakiejkolwiek przydatnej informacji.





Zobacz profil autora

40 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 16:29

- Wiem. - powiedział. Trudno było odgadnąć, co w tym momencie wyrażała jego mina. Być może nagle poczuł się spokojniej. W końcu wiedział co robić. Akurat w tym wypadku doskonale wiedział, co takiego go czeka.
- No i jak? Jak z nim było? - zapytał. Niewiele pamiętał z tego dnia. Sam nie wiedział po co wypytuje Jonathana o takie rzeczy.
Jon jednak mógł spostrzec, że jego huśtawka nastrojów, sposób w jaki mówi i zachowuje się, wskazywały na to, że nie jest z nim najlepiej. Skittles już wcześniej był wariatem, jednak aż strach się bać, co mógłby odwalić w takim, jeszcze gorszym stanie.



Zobacz profil autora

41 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 16:41

Uśmiechnął się bez humoru. No tak. Czyli będą musieli się sami bawić w zgadnij kto to.
- Po co chcesz to wiedzieć. Z mojego doświadczenia bliscy nie lubią słuchać o szczegółach.
Ze Skittlesem było żle, a takie informacje raczej nie pomogą go uspokoić. No i nie było wątpliwości, że facet myśli o zemście. Szczerze powiedziawszy mało to Jona obchodziło. A niech się jedna szuja pozbędzie drugiej.






Zobacz profil autora

42 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 16:51

- Chcę wiedzieć. - oznajmił nieustępliwym tonem.
- Chcę wiedzieć co z nim było. No bo wiesz... muszę się przygotować. - podrapał się po nosie i wzruszył ramionami - Wszyscy już wiedzą o Jacobie. Według logiki - przyłożył palec wskazujący do skroni - ...to samo może niedługo go czekać. Chce być przygotowany, nie dam się zaskoczyć. - zaśmiał się dość histerycznie i krótko.



Zobacz profil autora

43 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 16:59

Zmarszczył się słuchając tego obłąkanego bełkotu. I jeszcze ten śmiech jak z Lśnienia. Cholera, aż się rozejrzał, żeby z zawodem stwierdzić że nadal są sami w przybytku.
- Nie mam pojęcia o czym mówisz, co wiedzą o Jacobie? - wyprostował się.
- Jones, czy ty się boisz?





Zobacz profil autora

44 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 17:02

- Wiedzą, że istnieje. Wszyscy wiedzą, że istnieje. - pokiwał głową z przekonaniem.
- Ale ja jestem sprytniejszy. Ja już wiem co robić. Oni chcą się do mnie dobrać. Dopóki żyję to... to on jest w niebezpieczeństwie. Chcę wiedzieć co mnie czeka. Jak tam Naiche? - zapytał, unosząc lekko brwi.



Zobacz profil autora

45 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 17:09

Jon gapił się na Skittlesa jak na wariata. No bo w sumie taka była prawda. Bębny w pralkach trzeszczały rytmicznie a patolog się zastanawiał nad następnym ruchem. Nie chciał, żeby ktoś zeżarł jego twarz albo udusił go gumką od majtek. Chyba nie mówił już o Jacobie bo jego egzystencja nie była raczej tajemnicą. Odchrząknął i nieznacznie odsunął się trochę dalej od faceta.
- Nie powiem, bo nie wiem co planujesz zrobić z tę informacją.





Zobacz profil autora

46 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 17:15

- Nic takiego nie planuję. - wzruszył ramionami - Tylko umrzeć. Nic się już nikomu nie stanie, jak umrę. - mówił, po czym westchnął głęboko.
- Tylko wtedy Jacob będzie bezpieczny. Moja kaczuszka. Moja mała kaczuszka... - przejechał dłońmi po twarzy.
- Wyśpiewasz mi wszystko, Jonathan. - oznajmił w końcu, surowym tonem, przy czym jego mina zrobiła się nagle dość groźna.
- Powiesz mi o wszystkim. Masz czas dopóki wyschną mi gacie. - dodał grobowym tonem. Na szczęście pralka wkrótce stanęła i rozpoczęło się suszenie.



Zobacz profil autora

47 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 17:26

Jak to umrzeć? Jaka znowu kuźwa kaczuszka? Kolesiowi kompletnie już odwaliło.
Jonathan się szczere przestraszył. Tak to jest jak ci grozi koleś, który mógłby cię złamać w pół i gada o jakichś kaczuszkach jak ostatni wariat.
Zawahał się ale szalony wzrok czarnuszka był wielce przekonujący. Starał się grać twardziela i nie odpowiedział od razu. Milczał uparcie.





Zobacz profil autora

48 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 17:30

- Mów. - powiedział, mrużąc lekko oczy. Podszedł do Jonathana, łapiąc go za fraki.
- Ładnie proszę.



Zobacz profil autora

49 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 17:37

No i tu się skończyła Jonathanowa odwaga. Chwycił rękę gniecącą jego koszulę.
- To chyba.. - odchrząknał, bo wyszło jakoś piskliwie- To chyba nie jest wielka zagadka, co? 8 kul w podbrzusze, rozszarpane jelita i masywny krwotok, umarł w przeciągu minuty. - wyrecytował beznamiętnie aczkolwiek dość szybko.
- Nie miał żadnych szans. Nie mogłbyś nic na to poradzić.
Przełknął głośno i starał się wyglądać jak najbardziej neutralnie nie odrywając wzroku od twarzy Skittlesa.





Zobacz profil autora

50 Re: Pralnia LaundryMan on Nie 25 Sty 2015, 17:45

Zacisnął zęby, nie spuszczając wzroku z Jonathana. Kiedy wymieniał obrażenia młodego, kiedy padło to ostatnie zdanie, Jackie puścił go w końcu. Odsunął się o krok i schował twarz w dłoniach. Chyba znowu zaliczył zderzenie z rzeczywistością. Odwrócił się od Harpera i zaczął pakować wysuszone już pranie do swojej torby.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 7]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach